Zastanawiałam się czy napisać kolejny post.
I spróbuje napisać xD
Iak mówiłam wróciłam do domu z Mike'iem, Vinem i Rose. Gdy weszliśmy do mieszania to zastaliśmy tam....Rodziców!?
MK (mama Kate)- Córciu! Jak dobrze cię znowu widzieć!- przytuliła mnie
TK (tata Kate)- bardzo dobrze!
V- Ojciec! Siemka!
TK- Synu! Gadaj co tam?
V- Spoko, nawet! Co dzisiaj na obiad? Umieram z głodu!
R- Hej mamusiu.- przytuliła się do mamy
MK- Witaj! Jak tam? Co Tam?
R- Bardzo dobrze :)
K- Dobra już może koniec tych przywitań! Mamo tato to jest Mike.- pokazałam na Mike
M- Dzień dobry państwu- przywitał mamę- miło mi poznać
MK- Mi również.- uśmiechnęła się
M- Miło poznać- uścisnął dłoń tacie.
TK- Mi równiez miło.
V- Co na obiad!
TK- A na obiad...
K- Chwila! Skąd wyście sie tutaj wzięli tak ogólnie?
MK- Natalia zadzwoniła, że Mike ci sie oświadczył, więdz wpakowaliśmy sie do auta i przyjechaliśmy tu.
K- A jak weszliście do mieszkannia!
TK- Hm.-pokazał scyzoryk
K- A no tak.
M- Mam propozycję, zasiądźmy do stołu.
K- Dobrze.
Usiedliśmy wszyscy przy stole. Tato powiedział coś Vincentowi i po tym wbiegli szczęśliwi do kuchi z okrzykami ' Hura!'
MK- A więc Mike, powiedz mi synu, ile się znacie z Kate?
M- To pani nie pamięta? A kto pomagał pani kilka razy przy drewnie?
MK- A to ty! Wyrosłeś, nawet wydoroślałeś.
Była prowadzona konwersacja Mike z mamą. Zauważyłam jak Vincent wychyla się z kuchni z nożem, widziałam, że chce wycelować w Mike, chciałam w niego czymś rzucic, ale mama mnie wyprzydziła.
MK- Mike poczekaj.- wzięła nóż do ręki i wycelowała w czapkę Vina, nóż zaczepił sie o jego czapkę i razem z nią przypiął się do ściany. Vin przełknął ślinę i sie wycofał. Wchodzi tato z wiela micha nakrytą talerzem.
TK- A oto dzisaj zaserwuję-udkrył talerz, przeraziłam się- krwiste udka i steki.
V- Yea! kate nie skusisz się? Hm...
K- Ja.. Muszę do toalety zaraz wracam.- szybko odeszłam od stołu i pobiegłam do WC.
MK- I co wyście narobili!!!!
TK- Przecierz to ulubione danie Kate. Nie wiedziałem, że tak zareaguje.
V- Ha!!! Mówiłem wam, że przez niego tak sie teraz zachowuje- wskazał na Mike
M- Przepraszam idę do Kate.
* WC *
K- Kate uspokój się, wiesz, że tato nie wiedział o tym, tylko Vin Wiedział.Ja go zabije!
M- Kate? Jesteś tam? Otwórz. To ja Mike.
K- Nie, idź, nie możesz mnie zobaczyć w takim stanie!
M- Kate... Proszę... Otwórz...
Miałam przeczucie, że muszę się odświeżyć.
M- Kate... Jesteś tam? Kate?! Nie zostawiasz mi wyboru.
Mike wyważył drzwi i mnie tam nie zastał.
M- Kate... Proszę... Otwórz...
Miałam przeczucie, że muszę się odświeżyć.
M- Kate... Jesteś tam? Kate?! Nie zostawiasz mi wyboru.
Mike wyważył drzwi i mnie tam nie zastał.
* Narrator Mike *
Wybiegłem z łazienki.
M- Kate uciekła.
MK- Jak to? Trzeba ją znaleźć!
V- Wiedziałem że stchórzy. Heh!
TK- Przegiąłeś! Żeby tak urządzić swoją siostrę! A tak między nami, piateczka.
MK- Koniec.- mama Kate złapała ich za uszy i zaprowadziła do kuchni, ja natomiast pobiegłem szukać Kate.
* Na dworze (park) *
Usłyszałem błaganie jakiegoś człowieka o litość, od razu tam pobiegłem i zobaczyłem Kate która chciała zabić tego człowieka, złapałem ją za ręke i powiedziałem
M- Jeżeli chcesz zabić tego człowieka to najpierw zabij mnie!
Kate już miała mnie dziabnąć nożem lecz jej druga ręka na to nie pozwoliła.Powiedziałem człowiekowi aby poszedł, że ja się nią zajmę i żeby nie dzwonił na policję.
K- Mike uciekaj!
M- Nie zostawie cię!- podszedłem do niej i ją uścisnąłem tak mocno, że nie mogła zrobić ruchu (bez skojarzeń xD)
K- Yh! Zostaw mnie! Puść!
M- Nie puszczę cię! Musisz sie uspokoić. Kocham cię i ciebie nie zostawię.
K- Mike...- widziałem to na własne oczy jak Kate pokonała JĄ, po czym zemdlała.
Zaniasłem ja do mieszkania.
MK- Jezu! Co sie stało!?
M- Nic tylko Kate zemdlała.- położyłem ją na kanapie.
MK- Synek przynieś mi miske z zimną wodą i ściereczką.
V- Dobrze.HEH
Vincent przyniósł mieskę z wrzątkiem, teściowa (już tak na nią powiem) popatrzyła się na niego ze złością, a on zaraz przyniósł dobrą wodę.
V- Sorki, poniosło mnie.- podrapał się po głowie.
Kate sie obudziła.
K- Co się ze mną stało? - chciała wstać ale odciągnąłem ją od tego pomysłu.
MK- Vincent może masz coś do powiedzenia swojej siostrze?
V- Czemu nie zabiłaś!!!
MK- Vincent!!!!
V- No dobra, prze... prze... przepra.... no przepraszam.
TK- Skarbie już 15:00 chodź idziemy. A Vina zabieramy ze sobą, musimy porozmawiać.
MK- Dobrze. Mike zaopiekujesz się Kate? Prawda?
M- Jak najbardziej, Nie musi sie pani martwić.
MK- Nie postarzaj mnie, mów mi Jessica, a mojemu mężowi Kaspian.
M- Dobrze.
Rodzice pożegnali się z nami i poszli, zabrali jeszcze ze sobą Rose, więc mieliśmy całe swoje mieszkanei tylko dla siebie.
* Narrator Kate *
Nabrałam troche siły, wypiłam kakałko które zrobił mi Mike, dał mi kocyk i się do mnie przytulił.
K- Powiedz mi, jak to sie stało?
M- Powiem ci potem narazie spróbuj odpocząć i sie niczym nie przejmój- uśmiechnął się.
K- Dobrze- odwdzięczyłam sie usmiechem, a po chwili zasnęłam.
Minęło kilka godzin mojego spania, gdy juz się obudziłam nastała godzina 22.59. Magicznie znajdowałam sie w moim pokoju. Ale to przecież praca Mike'a :3
K- Mike!
M- Tak?
K- Trzeba iść do pracy!
M- może dzisiaj sobie odpuścisz?
K- Nie rób ze mnie kaleki, już dobrze sie czuję.
M- Okej. Chodź do kuchni mam niespodzinke.
K- Lubię niespodzianki :)
M- Zamknij oczy.
K- Ok.
Weszliśmy do kuchni, a tam... Vincent!? Ubrany w strój czilwidera!? WTF??
K- I to jest ta twoja niespodzianka, jakoś nie jest fajna.
M- Poczekaj.- Mike włączył radio, a Vin zaczął tańczyć i spiewał
V- Kate oh moja siostrzyczko! Przepraszam cię za wszystko! Obiecuję, że sie poprawię! I dotrzymam słowa. Nie będę cie juz namawiać do złego!- na końiec zrobił salto i szpagat, myślałam, że wyduchne śmiechem xD
K- Hahahahahahahahaha...!!!!!!- położyłam sie na ziemi i zaczęłam sie śmiać- I to ta twoja niespodzinka!!! Dziękuję!!! Hahahahah!!! Od razu mi lepiej!- rzuciłam sie na Mike'a i go ucaławoałam.
V- Ktoś pomoże mi wstać, jakoś nie mogę się ruszyć. hyh, halo ktos mnie słyszy!?
M- Już ci pomagam- Mike pomógł mu wstać.
Nastała godzina 23;55. Poszlismy do Pizzeri.
* Pizzeria *
M- Chodź od razu pójdziemy do bióra, ale tym razem ja i ty zajmiemy sie kamerami :)
K- Ok :D A gdzie Vin i Rose/
M- Szef ich zwolnił.
K- Dlaczego?
M- Tego nie wiem. Chodź bo zaraz 24
Doszliśmy do biura. Tej nocy animatroniki zachowywały sie bardziej agresywnie niz kiedy kolwiek.
K- Ey... Co się stało z animatronikami?
M- Nie wiem. Kate uważaj!!! - Mike odsunął mnie od ataku Toy Freedy;iego
K- Mike!- krzykłam- Freddy!!!!- Toy;ak popatrzył sie na mnie i powoli sie do mnie zbliżał- Nie boje sie ciebie kupo złomu! No chodź, dawaj.-Toy rzucił sie na mnie a ja ominęłam ten cios i w między czasie załorzyłam maskę- I co łyso!-zrezygnowany Freedy poszedł sobie.
M- O mały włos. Uf... kate mam proźbe, teraz bardziej patrz sie na kamery. Ok?
K- Ok :3 A i jescze coś Toy Bonnie i Toy Chica.
M- Maska!
Założyliśmy maskę. jak na złość siadło zasilanie.
K- Cholera! Idę do generatora.
M- Dobra tylko na siebie uważaj!
K- Okejka :p
Pobiegłam do generatora, włoczyłam prąd. Zauważyłam kogoś lub coś co siedzi pod ścianą. Przeraziłam się. Spierniczyłam do biura.
M- Kate! Co sie stało?
K- T-tam j-jest w g-generatorze dokładnie koło generatora!
M- Kto?
K- ON
M- Ten o kim teraz myśle?- pokiwałam głową, że tak.-O nie. jednak to prawda...
Kolejny rozdział zapisany :*
Sorki za błędy :P
Papatki <3
O.O XD
OdpowiedzUsuń