Nie będę pisać dużo na wstępie.
Ale zaczynam xD
*perspektywa Kate*
Obudziłam się. Była godzina. Zaraz... 23.25!? Cholera!!! Dlaczego? Durny budzik! Walnęłam w niego z całej siły. I przez to obudziłam Mike.
M- Co się dzieje?-ziewanie-Ale się wyspałem.
K- Ja i co chodzi? Paczka która godzina!
M- 23.25 i co?
K- Jak to co!? Do pracy! - zaczęłam się ubierać. Juz miałam wychodzić kiedy Mike powiedział.
M- ee... Dzisiaj niedziela.
K- Co! Co ty mi tutaj sugerujesz?
M- Dzisiaj NIEDZIELA.
-osiedla na łóżko.
K- Trzeba było tak od razu.-poszlam spać.
M- O. Kate. Kate...
*perspektywa Vina*
Śniło mi sie ze bylem z Domi w pięknym miejscu... Obudził mnie mój telefon. Przyszedł SMS. (Jak cos to już jest 12.00 xD). To od Domi :3. Pisała ze dzisiaj do mnie przyjdzie o 14.30 z ważnym gościem. Odpisałem jej, że czekam. Ogarnąłem dom, oczywiście dalej spałem u siostry bo moja kawalerka została sprzedana. No trudno, nie dziwie się. Wstala Kate i Mike. Jak zobaczyli, że sprzątam to im kopary upadły na ziemię.
V- No co? To już nie można posprzątać?
K- Nigdy nie widziałam jak sprzątasz... To jest piękne. - poleciała jej łza.
V- O matko... - znowu zająłem się sprzątaniem.
M- Stary... To ty?
V- Nie sprzątaczka!
M- No na to wygląda. xD
V- Zamknij się. - wkurzyłem się.
*perspektywa Kate*
Wzruszyłam się. Poszłam się ogarnąć i pomogłam mu w sprzątaniu. Mike zajął się się laptopem. Jaki leniuch! Zapłacał rachunki.
K- Powiedz mi, tak bardzo się przejąłeś, że mama dzisiaj przyjdzie i zacząłeś sprzątać? - zrobił minę jakby nic nie wiedział i popatrzyl się na mnie jak na idiotkę.
V- Mama dzisiaj przychodzi?
K- No.
V- A do mnie dzisiaj przychodzi Domi z ważnym gościem.
K- Uu... No to się porobiło. Ale trudno.
Ogarneliśmy dom, a o 13.00 przyszła mama.
J(Jessica) - Dzień dobry! - mama przyszła.
K- Hejka mamusia.
J- A co tutaj tak czysto? Vincuś? Ty masz na sobie fartuch?
V- A widzisz. Zająłem się sprzątaniem.
J- Jak ty to zrobiłaś? - powiedziała do mnie szeptem.
K- Ja też się dziwię. Haha... No to mamusia siadaj a ja zrobię kawę.
V- E, poprawka, ja zrobię!
J- Dziękuję. - powiedziała szczęśliwa. - O! I przyniosła jabłecznik!
V- Jabłecznik?! - zajrzał z kuchni.
K- Ty rób te kawę. Przyniosę ci zaraz.
V- OK.
J- No opowiadaj. Jak tam praca?
K- Dobrze. Jakoś idzie.
J- A Mike? Gdzie on jest?
M- Dzień dobry.
K- masz go.
J- Jak ty wyrosłeś! Pakowałeś na siłowni?
K- mamo!
J- Jestem szczęśliwa, że znalazłeś sobie takiego porządnego chłopaka.
M- A tam pani, znaczy się Jessica gadasz.
J- No. Może masz ochotę na jabłecznik?
M- Chętnie.
V- Mam kawę! Oj!- ta niezdara się potkneła, na szczęście złapałam tacke.
K- uważaj.
V- dzięki. A dostane jabłecznik?
J- Pewnie, że tak! Napracowałeś się. Proszę.
V- Dzięki - powiedział to z pełną buzią.
Gadaliśmy sobie tak dobra godzinę. *perspektywa Venessy*
Domi przyszła po mnie do domu. Złapała mnie za rękę i zaczęliśmy iść do jej chłopaka. Mam nadzieje, ze znalazła sobie lepszego niż ten Max... Ble... To był oblech.
Q- A gdzie my w ogóle idziemy?
D- Do mojego chłopaka!
Q- To wiem już od godziny.
D- Powiem Ci! Albo nie. Poczekasz sobie. - była taka szczęśliwa. - Musisz go poznać! To już nie daleko.
Q- No dobra... - doszliśmy do jakiegoś domu.
D- Jesteśmy! - zapukał do drzwi. Otworzył jakiś gościu z fioletowymi włosami... What?
D- To jest Vincent, Vincent to jest Vanessa.
V- hejka. - wyciągnął do mnie dłoń
Q- cześć. - Zacisnęłam mu rękę tak aby go bolało i powiedzialam do niego po cichu, a moje oczy zmieniły kolor na czarny - Tylko jej coś zrób to będziesz miał doczynienia ze mną.
D- Van wyluzuj, on też ma czarne i czy tak jak ty. Widziałam to.
V- czekaj bo nie kumam.
Zaraz, miała tyle chłopaków do wzięcia, a akurat trafił jej się fioletowłosy z czarny oczami! Ale jak to się stało? Żyje jeszcze taki człowiek??? Po chwili przyszła jakaś baba.
J- Vin, Twoje... Vanessa?
Q- mama? Co ty tutaj robisz?
V- To wy się znacie! Mamo?
Q- To moja mama.
J- Ja jestem wasza mamą. Van, Vin to twój brat.
Zrobiłam wielkie oczy, razem z Fioletowym krzyknęliśmy - Ze co!? - był zdziwiony tak samo jak ja.
V- Ale jak to się stało?
J- Urodziłam Vanesse, jej ojciec oddał ja do domu dziecka. To twoja siostra bliźniaczka. Ja ją odwiedzam,poniewaz ja kocham. - Znowu jakaś dziewczyna z fioletowymi włosami przechodziła. Mama ja złapała i przyciągnęła do siebie.
J- Van, a to twoja siostra Kate.
Q- Kate???
K- Van? Co ty tu robisz?
Q- Co ty tu robisz?
K- Mieszkam... Ale zaraz... To ona jest moja siostrą!?
J- Tak. Vanesso, masz jeszcze jedną siostrę Rose, ale ona została w domu.
Q- Co? Ja nic nie rozumiem...
J- Wejdźcie do domu... Wszystko wam wytłumaczę.
*perspektywa Kate*
Ja mam siostrę? Mama nam wszystko wytłumaczyła, to, że ojciec Van oddał do domu dziecka, a mama się z nią spotykała... Musze sobie to przetworzyć.
K- Czyli ta oto motorzystka, która ratowałam nie dawno, to moja siostra? Wow...
J- Tak.
K- Wow...
Q- Powiem to samo. Wow... Ale dlaczego ty to mi nigdy nie powiedziałaś? Dlaczego to ukrywałaś?
J- Bałam się ze ojciec się dowie i zabroni mi się z tobą spotykać.
Q- Dlaczego on mnie nie chciał?
J- Chciał chłopaka.
Q- A dlaczego Kate mogła z wami zostać?
J- Urodziła się jako pierwsza, udało mi się ją obronić. Ale ciebie juz mi się nie udało.
V- A Rose?
J- została adoptowana.
V- AA.... Wow... Dlatego nie przypomina ani mnie ani Kate.
J- Tak.
V- Musze się iść przewietrzyć.
D- ja idę z tobą!
V- Dobra.
Q- Domi! - po chwili przyszedł SMS do Van od Domi. Pisała ze nie będzie przeszkadzać i sobie pójdzie.
Siedzieliśmy tak kilka godzin. W końcu miałam siostrę! Ale taką prawdziwą. Fajnie mi się z nią gadało. Ona jest do mnie bardzo podobna, ale bardziej do Vina. Bo to bliźniaki :3
K- Powiedz. Jak to jest dowiedzieć się za ma się siostrę i brata?
Q- To bardzo dziwne uczucie. Żale życie żyłam w świadomości, że jestem jedynaczka. A ty taki zwrot akcji! Mam brata i 2 siostry.
K- Ja tam się dziwnie czuje, pierwszy raz widzę dziewczynę podobna do mnie. A ty tez masz czarne oczy?
Q- No! - pokazała mi je.
K- Tak to zdecydowanie moje siostra...
Q- A ty?
K- Nie wiem jak je pokazać. Jak juz dostaje szału to nad sobą nie panuje, jakoś to samo z siebie wychodzi... A ty jak to robisz?
Q- Potrafię nad sobą zapanować.
K- Vincent tez potrafi. A ja jestem tylko od was młodsza o 3 lata i juz nie mogę!
Q- Kiedyś ci się uda... Ja muszę już iść. Pa siostrzyczka!
K- Papa!
Wszyscy się zmyli. Vin wrócił bardzo późno. Byłam już psychicznie wykończona. Poszłam spać!
*perspektywa Vina*
Zaprowadziłem Domi do domu, a ja sam wróciłem do swojego domu... Było już późno. Wszedłem po cichu. I pościeliłem sobie kanapę. Poszedłem spać, a jeszcze przed tym dałam buziaka Kate na dobranoc. A Mikowi w strzeliłem w ryj. Jak się obudził, to już mnie nie było xD ale miałem z niego beke xD Miałem iść spać kiedy usłyszałem pukanie do drzwi. To mama. Była spocona i widać, że przestraszona. Wpuściłem ja do domu. Zawołałem Kate, żeby zrobiła ten trik z tymi zabezpieczeniami domu. Mama była wystraszona.
V- Mamuś, co się stało?
J- To.. To... Ojciec...
K- Co on zrobił!
J- Chciał mnie...
V- Ja mu pokaże! Gdzie on jest?
J- Nie! Nie... Nie idź tam... Proszę...
K- Posłuchaj mamę. Chodź raz. - pokiwałem głową na znak że zostanę.
V- Ale co on ci robił?
Usłyszałem dowalanie się do drzwi. Kate odeszła do drzwi i zaczęła się drzeć.
K- Idź z tąd! Mama nie chce Cię znać! Ja też! Odejdź! Bo jak tam do cb wejdę to miazga z ciebie zostanie! - zrobiła czarne oczy. Złapałem ja za rękę.
V- Nie rób tego... - uspokoiła się.
K- Dobrze. Ale jak jeszcze raz się zbliży do mamy to z niego zostanie kwaśna kupa złomu! - usłyszałem smiech pod drzwiami . To ojcu.
K- Męska dziwka... - powiedziała z nerwami. (to dedykacja dla Venus)
J- Kate.
K- Mowie prawdę! On zabił wszystkie dzieci! On zabił wszystkich! To nie mój ojciec. To MĘSKA DZIWKA!!!!!!!
Obudziłam się. Była godzina. Zaraz... 23.25!? Cholera!!! Dlaczego? Durny budzik! Walnęłam w niego z całej siły. I przez to obudziłam Mike.
M- Co się dzieje?-ziewanie-Ale się wyspałem.
K- Ja i co chodzi? Paczka która godzina!
M- 23.25 i co?
K- Jak to co!? Do pracy! - zaczęłam się ubierać. Juz miałam wychodzić kiedy Mike powiedział.
M- ee... Dzisiaj niedziela.
K- Co! Co ty mi tutaj sugerujesz?
M- Dzisiaj NIEDZIELA.
-osiedla na łóżko.
K- Trzeba było tak od razu.-poszlam spać.
M- O. Kate. Kate...
*perspektywa Vina*
Śniło mi sie ze bylem z Domi w pięknym miejscu... Obudził mnie mój telefon. Przyszedł SMS. (Jak cos to już jest 12.00 xD). To od Domi :3. Pisała ze dzisiaj do mnie przyjdzie o 14.30 z ważnym gościem. Odpisałem jej, że czekam. Ogarnąłem dom, oczywiście dalej spałem u siostry bo moja kawalerka została sprzedana. No trudno, nie dziwie się. Wstala Kate i Mike. Jak zobaczyli, że sprzątam to im kopary upadły na ziemię.
V- No co? To już nie można posprzątać?
K- Nigdy nie widziałam jak sprzątasz... To jest piękne. - poleciała jej łza.
V- O matko... - znowu zająłem się sprzątaniem.
M- Stary... To ty?
V- Nie sprzątaczka!
M- No na to wygląda. xD
V- Zamknij się. - wkurzyłem się.
*perspektywa Kate*
Wzruszyłam się. Poszłam się ogarnąć i pomogłam mu w sprzątaniu. Mike zajął się się laptopem. Jaki leniuch! Zapłacał rachunki.
K- Powiedz mi, tak bardzo się przejąłeś, że mama dzisiaj przyjdzie i zacząłeś sprzątać? - zrobił minę jakby nic nie wiedział i popatrzyl się na mnie jak na idiotkę.
V- Mama dzisiaj przychodzi?
K- No.
V- A do mnie dzisiaj przychodzi Domi z ważnym gościem.
K- Uu... No to się porobiło. Ale trudno.
Ogarneliśmy dom, a o 13.00 przyszła mama.
J(Jessica) - Dzień dobry! - mama przyszła.
K- Hejka mamusia.
J- A co tutaj tak czysto? Vincuś? Ty masz na sobie fartuch?
V- A widzisz. Zająłem się sprzątaniem.
J- Jak ty to zrobiłaś? - powiedziała do mnie szeptem.
K- Ja też się dziwię. Haha... No to mamusia siadaj a ja zrobię kawę.
V- E, poprawka, ja zrobię!
J- Dziękuję. - powiedziała szczęśliwa. - O! I przyniosła jabłecznik!
V- Jabłecznik?! - zajrzał z kuchni.
K- Ty rób te kawę. Przyniosę ci zaraz.
V- OK.
J- No opowiadaj. Jak tam praca?
K- Dobrze. Jakoś idzie.
J- A Mike? Gdzie on jest?
M- Dzień dobry.
K- masz go.
J- Jak ty wyrosłeś! Pakowałeś na siłowni?
K- mamo!
J- Jestem szczęśliwa, że znalazłeś sobie takiego porządnego chłopaka.
M- A tam pani, znaczy się Jessica gadasz.
J- No. Może masz ochotę na jabłecznik?
M- Chętnie.
V- Mam kawę! Oj!- ta niezdara się potkneła, na szczęście złapałam tacke.
K- uważaj.
V- dzięki. A dostane jabłecznik?
J- Pewnie, że tak! Napracowałeś się. Proszę.
V- Dzięki - powiedział to z pełną buzią.
Gadaliśmy sobie tak dobra godzinę. *perspektywa Venessy*
Domi przyszła po mnie do domu. Złapała mnie za rękę i zaczęliśmy iść do jej chłopaka. Mam nadzieje, ze znalazła sobie lepszego niż ten Max... Ble... To był oblech.
Q- A gdzie my w ogóle idziemy?
D- Do mojego chłopaka!
Q- To wiem już od godziny.
D- Powiem Ci! Albo nie. Poczekasz sobie. - była taka szczęśliwa. - Musisz go poznać! To już nie daleko.
Q- No dobra... - doszliśmy do jakiegoś domu.
D- Jesteśmy! - zapukał do drzwi. Otworzył jakiś gościu z fioletowymi włosami... What?
D- To jest Vincent, Vincent to jest Vanessa.
V- hejka. - wyciągnął do mnie dłoń
Q- cześć. - Zacisnęłam mu rękę tak aby go bolało i powiedzialam do niego po cichu, a moje oczy zmieniły kolor na czarny - Tylko jej coś zrób to będziesz miał doczynienia ze mną.
D- Van wyluzuj, on też ma czarne i czy tak jak ty. Widziałam to.
V- czekaj bo nie kumam.
Zaraz, miała tyle chłopaków do wzięcia, a akurat trafił jej się fioletowłosy z czarny oczami! Ale jak to się stało? Żyje jeszcze taki człowiek??? Po chwili przyszła jakaś baba.
J- Vin, Twoje... Vanessa?
Q- mama? Co ty tutaj robisz?
V- To wy się znacie! Mamo?
Q- To moja mama.
J- Ja jestem wasza mamą. Van, Vin to twój brat.
Zrobiłam wielkie oczy, razem z Fioletowym krzyknęliśmy - Ze co!? - był zdziwiony tak samo jak ja.
V- Ale jak to się stało?
J- Urodziłam Vanesse, jej ojciec oddał ja do domu dziecka. To twoja siostra bliźniaczka. Ja ją odwiedzam,poniewaz ja kocham. - Znowu jakaś dziewczyna z fioletowymi włosami przechodziła. Mama ja złapała i przyciągnęła do siebie.
J- Van, a to twoja siostra Kate.
Q- Kate???
K- Van? Co ty tu robisz?
Q- Co ty tu robisz?
K- Mieszkam... Ale zaraz... To ona jest moja siostrą!?
J- Tak. Vanesso, masz jeszcze jedną siostrę Rose, ale ona została w domu.
Q- Co? Ja nic nie rozumiem...
J- Wejdźcie do domu... Wszystko wam wytłumaczę.
*perspektywa Kate*
Ja mam siostrę? Mama nam wszystko wytłumaczyła, to, że ojciec Van oddał do domu dziecka, a mama się z nią spotykała... Musze sobie to przetworzyć.
K- Czyli ta oto motorzystka, która ratowałam nie dawno, to moja siostra? Wow...
J- Tak.
K- Wow...
Q- Powiem to samo. Wow... Ale dlaczego ty to mi nigdy nie powiedziałaś? Dlaczego to ukrywałaś?
J- Bałam się ze ojciec się dowie i zabroni mi się z tobą spotykać.
Q- Dlaczego on mnie nie chciał?
J- Chciał chłopaka.
Q- A dlaczego Kate mogła z wami zostać?
J- Urodziła się jako pierwsza, udało mi się ją obronić. Ale ciebie juz mi się nie udało.
V- A Rose?
J- została adoptowana.
V- AA.... Wow... Dlatego nie przypomina ani mnie ani Kate.
J- Tak.
V- Musze się iść przewietrzyć.
D- ja idę z tobą!
V- Dobra.
Q- Domi! - po chwili przyszedł SMS do Van od Domi. Pisała ze nie będzie przeszkadzać i sobie pójdzie.
Siedzieliśmy tak kilka godzin. W końcu miałam siostrę! Ale taką prawdziwą. Fajnie mi się z nią gadało. Ona jest do mnie bardzo podobna, ale bardziej do Vina. Bo to bliźniaki :3
K- Powiedz. Jak to jest dowiedzieć się za ma się siostrę i brata?
Q- To bardzo dziwne uczucie. Żale życie żyłam w świadomości, że jestem jedynaczka. A ty taki zwrot akcji! Mam brata i 2 siostry.
K- Ja tam się dziwnie czuje, pierwszy raz widzę dziewczynę podobna do mnie. A ty tez masz czarne oczy?
Q- No! - pokazała mi je.
K- Tak to zdecydowanie moje siostra...
Q- A ty?
K- Nie wiem jak je pokazać. Jak juz dostaje szału to nad sobą nie panuje, jakoś to samo z siebie wychodzi... A ty jak to robisz?
Q- Potrafię nad sobą zapanować.
K- Vincent tez potrafi. A ja jestem tylko od was młodsza o 3 lata i juz nie mogę!
Q- Kiedyś ci się uda... Ja muszę już iść. Pa siostrzyczka!
K- Papa!
Wszyscy się zmyli. Vin wrócił bardzo późno. Byłam już psychicznie wykończona. Poszłam spać!
*perspektywa Vina*
Zaprowadziłem Domi do domu, a ja sam wróciłem do swojego domu... Było już późno. Wszedłem po cichu. I pościeliłem sobie kanapę. Poszedłem spać, a jeszcze przed tym dałam buziaka Kate na dobranoc. A Mikowi w strzeliłem w ryj. Jak się obudził, to już mnie nie było xD ale miałem z niego beke xD Miałem iść spać kiedy usłyszałem pukanie do drzwi. To mama. Była spocona i widać, że przestraszona. Wpuściłem ja do domu. Zawołałem Kate, żeby zrobiła ten trik z tymi zabezpieczeniami domu. Mama była wystraszona.
V- Mamuś, co się stało?
J- To.. To... Ojciec...
K- Co on zrobił!
J- Chciał mnie...
V- Ja mu pokaże! Gdzie on jest?
J- Nie! Nie... Nie idź tam... Proszę...
K- Posłuchaj mamę. Chodź raz. - pokiwałem głową na znak że zostanę.
V- Ale co on ci robił?
Usłyszałem dowalanie się do drzwi. Kate odeszła do drzwi i zaczęła się drzeć.
K- Idź z tąd! Mama nie chce Cię znać! Ja też! Odejdź! Bo jak tam do cb wejdę to miazga z ciebie zostanie! - zrobiła czarne oczy. Złapałem ja za rękę.
V- Nie rób tego... - uspokoiła się.
K- Dobrze. Ale jak jeszcze raz się zbliży do mamy to z niego zostanie kwaśna kupa złomu! - usłyszałem smiech pod drzwiami . To ojcu.
K- Męska dziwka... - powiedziała z nerwami. (to dedykacja dla Venus)
J- Kate.
K- Mowie prawdę! On zabił wszystkie dzieci! On zabił wszystkich! To nie mój ojciec. To MĘSKA DZIWKA!!!!!!!
Nope...
Moje teksty zawsze rozwalają ;3
OdpowiedzUsuńBoże rozwalenie pod koniec
OdpowiedzUsuńto bekowe xD
OdpowiedzUsuńJa potrafie rozwalić system xD A i jak spodkam się z Venus to spodziewajcie się końca świata xD
OdpowiedzUsuńKoniec świata już nadszedł, bo jestem u Potter
UsuńBadumcss
OdpowiedzUsuńv: Mam jeszcze jakąś siostrę?
J: Jedną jeszcze...
K: Że k*rwa co ?!!
J: I... Jest twoją bliźniaczaką Kate
K:Se..serio ???
J:Nazywa się Violet
V: K*rwa za dużo dziewczyn !!! Czemu nie mogę mieć brata !!!
OdpowiedzUsuńK: No bo nie hehe