wtorek, 30 czerwca 2015

#5 Zdrada i Oświadczyny ^^

Kolejny rozdzialik :3
   Ojeju, znowu koszmary :( Chyba 2 godziny sie kręciłam żeby jakoś zasnąć. Mike przytulił się do mnie i jakimś cudem zasnęłam. I kolejny dzień w pracy :I
* Godz. 14:00 *
M- A... (ziewanie), nie wyspałem się, a ty Kate? Kate...?
K- Co? Gdzie? Jak? Kiedy? O cześć Mike! Hyhy...
M- Wszystko wporzo?
K- Tak! Znaczy sie tak, a co? Coś nie tak?!
M- Nie dobra jest wszystko wporządku, tylko jakoś dziwnie się zachowujesz.
K- Ja? Nie skąd taki pomysł. Hyh...
M- Kate?
K- No dobra. Vincent mnie zabrał w nocy na przechadzkę po parku, jeżeli zapytasz to mi nie powiedział po co, a wracając, Vin zabrał  mnie do tego parku i pokazał mi scyzoryk, mój scyzoryk który miałam przy sobie kiedy po raz pierwszy dostałam ataku i zabiłam swojego króliczka. Dał mi go do ręki, była jeszcze na nim krew. Przypomniałam sobie to i jakoś nie mogłam nad sobą zapanować. Vin mnie uspokoił, ale było mu trudno. Walczyłam z NIĄ i wygrałam, ledwo.
M- Ale dlaczego on ci to pokazał? Jaki miał powód?
K- Tego nie wiem...
M- Kate...?
K- Bo chciał abym z nim zabiła bezbronnego człowieka.
M- Ja go za...
K- Bez takich, ok?
M- Ok.
   Gadaliśmy o tej sprawie kilka dobrych godzin, a w tym czasie poszliśmy do restauracji, i pochodziliśmy po mieście, gdy tu nagle była godzina 22:30.
M- Kate. Wracamy do domu.
K- Czemu?
M- Patrz która godzina- pokazał na zegarek.
K- No faktycznie.
   Wróciliśmy do domu, zapakowaliśmy się i wyszliśmy do pracy. Tam czekał już na nas Vincent i Rose.
V- Cześć siostrzyczko. heh...
M- Chłopie ja ci nie wiem co ci zrobie!
K- Spokój! Co się stało to już się nie odstanie.
V- Właśnie. Hah...- podśmiechiwał się
M- Weźcie mnie stąd.
   Poszliśmy do bióra, ale tym razem to ja i Vini zajeliśmy sie kamerami i światłem (cud ze Mike pozwolił) , a Rose i Mike sprawdzali teren.
K- Vin, powiedz, dlaczego to zrobiłeś? Ale tak na poważnie.
V- Ty nie jesteś sobą od kiedy zadajesz się z tym "grzeczniutkim i spokojnym kochasiem"- myślałam że mu przywale tabletem, ale zaraz, szkoda tableta na taki pusty łeb- Ty jestes stworzona do mordowania, tak jak ja, no Rose może nie bo ona ma po mamie, a my po tacie
K- No i co z tego?
V- Chyba coś sie dzieje z twoim "kochasiem" xD
K- Ta napewno pójdę do niego i zobaczysz,że wszystko jest git.-powiedziałam trochę zaniepokojona, bo Vin miał zawsze takie uczucie i zawsze to była prawda- A ty zajmij się tablete,m! To rozkac!
V- Dobrze  morderczyni 
K- Słyszałam
  Poszłam poszukać Mike i znalazłam go w pokoju z Rose, widziałam, że o czymś gadali i nie chciałam im przeszkadzać, gdy nagle.... Rose pocałowała Mika w usta, nie widziałam czy był zdziwiony, czy też chciał się z nią miziać, ale mnie to zabolała, bardzo, z oczu polaciała mi łza. Pobigłam do bióra udając, że nic sie nie stało. Niestety Vini zobaczył, że jest coś nie halo.
V- A nie mówiłem...-powiedział gładząc mnie po włosach
K- Ale o co ci chodzi? Wszystko jest w porządku.
V- Hm...?
K- No dobra! Widziałam jak Rose z Mike'iem sie całowali.
V- A nie mówiłem!- klasnął ma koniec i się zaśmiał.
K- Nie ma sie z czego śmiać, ona wie, że ja ją mogę zabić i nic sobie z tego nie robi, ale tu już przesadziła!
V- No dalej wiem że chcesz ja zabić! Dalej! Dalej!
K- Zdurniałeś! Wyjdź! Poradze sobie!
V- Jak chcesz...zabij!...zabij!...
K- Vincent!
V- No dobra- poszedł ze smutną miną.
   Siedziałam chwilę sama i z wentylacji przyszedł Toy Bonnie.
K- Nie dzisiaj.- założyłam maskę freddi'ego i sobie poszedł
    Po chwili przyszła Mangle
K- Nie dzisiaj i nie na mnie! - zawarczałam a lis się przestaraszył i poszedł.
* W tym czasie w pokoju *
Narrator Mike
   Rose zaczęła mnie calować, odpchnąłem ją.
M- Fuu! Rose co ty do diaska robisz?!
R- Przecież wiesz, że ja jestem lepsza od tej durnej Kate...
M- Ale to twoja siostra!
R- Nigdy jej nie lubiałam, zawsze uważała się za lepszą i lepszą razem z Vincentem, a ja, ja jestem od mamusi i jestem noramalna i nie chcę cię zabić jak się wkurzę czy ukatrupić, więc...
M- Ja kocham Kate i tyle nawet mam dla niej obrączkę i chcę żeby była moją na zawszę!
R- Nie pozwolę ci, będziesz tylko mój. Ha ha ha!!!!- padłem na ziemię i jakoś uciekłem zamknąłem drzwi i zostawiłem ja w pokoju. Pobiegłem do Kate.
* W biórze *
K- Jezu, pewnie znowy Foxy, Nie dzisiaj, raju więcej was matka nie miała?- okazało się, że to nie Foxy ale zapocony i zmachany Mike.
M- Kate... Ratuj...
K- Wolałam, żeby to był Foxy.-popatrzyłam na kamery, a Mike zabrał i tableta- Eyy... Oddawaj!
M- Jeżeli go chcesz odzyskać musisz najpierw mnie wysłuchać.
K- Nie. Ale oddaj tableta! Nie lubie być niska :(
M- Eee.. Siadaj i słuchaj. -zawarczałam i usiadłam- Co ci sie stało? Zachowujesz sie jak zwierzę!
K- Bynajmniej zwierze nie zdradza swojej partnerki z jej siostrą... Hm!
M- A... To o chodzi... To nie moja wina tylko jej!
K- Taa..
M- Jeżeli mi nie wierzysz to nie musisz mnie widzieś na oczy, tylko wysłuchaj mnie.
K- I tak nie mam nic do roboty...- widziałam, że animatrony zaglądaja bo to takie ciekawskie kupy złomu jak nie wiem.
M- To było tak... Obczajaliśmy teren i Rose powiedziała, że słyszała coś w pokoju "Parts & Servis". Weszliśmy tam...
K- I zaczeliscie sie miziać.
M- Nie! Daj dokonczyć. Weszlismy do tego pokoju i ...
K- Czekaj.- wstałam i popatrzyłam ze złościa na animatrony, a one wiedziały o co cho i spieprzyły- Dobra dokańczaj.
M- Więc jak mówiłem weszlismy do tego pokoju i zaczęła się rozmowa o tobie, ja mówiłe piekne rzeczy o tobie,a ona takie, że zawsze uwarzałś się za lepszą i nigdy cie nie lubiła. Gdzies na końcu tej rozmowy posiągnęła mnie za koszule i zaczęła całować po chwili się skapnąłem o co cho i ją od siebie odepchnąłem. Najwidoczniej nie spodobało jej sie to i zaczęła mówić , że ona jest lepsza od ciebie, oczywiście ja tak nie uwarzam, i rzuciła sie na mnie mówiąć "Będziesz tylko mój!!!". Potem jakoś jej zwiałem i boje się, że może coś ci zrobić.
K- No dobra nie wiem czy tak do końca ci wybaczę ale przyjmę przeprosiny.
M- Przepraszam.- wyciągnął do mnie ręce aby się przytulić, ja go odciągnęłam od tego pomysłu.
K- Nie. Nie teraz. Czekaj coś czuję. Rose sie zbliża! mam plan stój tu i tylko tyle ja reszte załatwie.
M- Ok.
   Weszłam na sufit i przyczaiłam sie na Rose.
R- O! Mikuś, jak dobrze cię widzieć, no i gdzie ta twoja Kate? Co zostawiła cię? Hm?
M- A co cie to obchodzi.
R- Dużo!
   Rose miała sie na niego rzucić ale wtedy ja ją zaatakowałam. Niby taka sprytna a nie przewidziała tego
K- I co siostrzyczko? Ładnie to tak mówić o kimś źle. Hm?
R- Kate... Ty nie rozumiesz to wyszystko jego wina. Przysiegam!
K- Już ci nie wierzę, słyszałam wszystko i mam nie zbite dowody.
   Vin wszedł do pokoju w przebraniu czilwidera (nie wiem jak sie to pisze ale spoko xD) i zaczął krzyczec.
V- Zabij ją! Zabij ją! Zabij ją! Zabij ją!
K,R- Zamknij morde!!!
    Mike chwicił Vina za szyję , związał go i zatkał mu buzię, oj pomyłka ryj szmatka :3
K- Dlaczego to zrobiłaś!
R- Kocham Mike i będzie tylko mój!
K- Rose uspokój się, nie chcesz żebym sie wkurzyła, choć już jestem na skraju wytrzymania.
R- Kocham Mike...
K- A... Zabije cię!!!- moje oczy zmieniły kolor na czarny a usta miały psychopatyczny śmiech.- Ha ha ha ha !!!! -rzuciłam Rose o ścianę a ta straciła przytomność. Chwiciłam się za głowę i powoli sie uspokoiłam, dalej sie smiałam- Rose... przepraszam..Ha  Ha Ha Ha Ha!!!! Mike... uciekaj...
M- Nie zostawie cie.- złapał mnie za barki, podniósł i (teraz będzie najlepsze) -Kate?- uklęknął przede mną
K- Tak- powiedziałam zaskoczona i uspokojaona
M- Czy ty, Kate Purple, zrobisz ze mnie najszczęśliwszego człowieka na ziemi i (przełknął ślinę)  wyjdziesz na mnie?
K- Mike, ja nie wiem co powiedzieć...-podrapałam sie po głowie
M- Troche za szybko. -wstał zrezygnowany.
K- Ty idioto Kocham Cię!!! TAK!!!
V- NIEE!!!!!!!!!-wszyscy sie na niego popatrzyli-No co, wiem, że fajnie wyglądam w tym stroju, jakieś sprzeciwy?
K- xD... A co z Rose?
R-Ahh... moja głowa- macała sie po głowie- Boli, co sie ze mną działo??
K- Rose!!!- podbiegłam do niej i ją przytuliłam- Ty jednak żyjesz!
R- Nie, jestem duchem...
V- Kuźwa! czemu ona żyje?
M- Ja ci wpier**e- podwinął rękawy i rzucił sie na Vincenta.
R,K- Mike! Mike! Mike! -dopingowałyśmy
   Animatrony zaglądały na całą akcje.
* Wybiła 6:00 *
   Animatroniki wróciły na miejsce. Wróciłam do domu z pierścionkiem na ręce. Doszliśmy do mieszkania, a tam....
Ha nie powiem xD
Pa Pa :3



   


  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz