czwartek, 23 lipca 2015

#17 Nowe Znajomości & Vincuś Marzyciel

Tytuł wam dużo mówi...
Za dużo...
Zaczynam xD

 Obudziłam się, Vincenta nie było na kanapie. Dlaczego? Potem wszystko się wyjaśniło.
K- Vincek. Co robisz?
V- A śniadanko dla siostrzyczki.
K- A co na te twoje śniadanko xD?
V- Tosty.
K- Mniam! A gdzie Mike?
V- Poszedł do łazienki.
K- OK, o przyszedł.
M- Cześć wam!-dał mi całuska :3
K- Wstałeś?
M- Powiedzmy.
V- Siadajcie do stołu! Zrobiłem zatrute tosty!
K- Vin!
V- Przecież wiesz, że żartuje :p
K-  No mam nadzieję.
    Zjedliśmy kolacje (no bo nie można tego nazwać śniadaniem jak jest 22.00) i poszam do pracy wraz z Mikeiem. 
*perspektywa Vinca*
   Nie miałem coś robić. Postanowiłem się przejść. Poszedłem do parku, w cieniu zauważyłem dziewczynę,, karmiłam ptaki. Pięknie to wyglądało. Podszedłem do niej. 
V- Dzień Dobry. Widzę że ktoś lubi ptaki, Vincent jestem. Jak cie zwą? 
(Dominika)D- Dominika, ale mów mi domi- jej głos brzmiał jak anioła, była piękna, chyba się zakochałem. Serce mi waliło jak szalone. 
V- Miło mu poznać. Jesteś tutaj nowa? 
D- Tak. Wprowadziła się dopiero kilka dni temu i nie znam okolicy. - popatrzyłana mnie pięknymi oczami. 
V- Mogę Cię odprowadzić, znam te okolice jak własną kieszeń.
D- Dobrze. 
*perspektywa Domi*
   Podszedł do mnie jakiś chłopak, Vincent, bardzo miły. O prowadził mnie po okolicy. Był nawet przystojny, i zagubiony. Nie wiem, czuł się zakłopotany przy mnie. 
D- Vincent? 
V- Mów mi Vin. Tak? 
D- A więc Vin, powiedz co się stało? Jesteś jakiś zakłopotany? 
V- Ja? Nie. Tylko ci się tak wydaje. Heh... - nie wiedział co powiedzieć. 
*perspektywa Vina*
   Kuźwa! Zauważyła ze się mu podoba, trzeba jaj to powiedzieć. Dasz rade. Dasz rade! 
V- Powiem Ci. 
D- Słucham. 
V- Wiesz, gdy zobaczyłem cie zrobiło mi się ciepło, nogi mi się ugięły. Ja... Ja... Się chyba... Zakochałem! - pocałowałemja w usta.- Ty iidioto! Przepraszam Cię. Nie wiem co się ze mną dzieje. Ja nie chciałem... - przełożyła mi palca do ust. 
D- Ciiii.... Nic się nie stało. 
V- Dobrze... Chodź pokaże Ci coś! 
D- Okej. 
   Zaprowadziłem ja do małego wodospadu, zawsze tak chodziłem jak miałem doła.  
V- Zamknie oczy. 
D- Czy to aby bezpieczne? 
V- Nie bój się, jeszcze kawałek. Juz. Otwórz oczy. - gdy otworzyła oczy to była zdumiony, nie wiedziała co powiedzieć. 
V- Najpiękniej wygląda nocą. 
D- to jest piękne! Dziekuje- przytuliła mnie. 
V- To miejsce jest moim ulubionym. A mam pytanie. 
D- Tak? 
V- Co ty robisz o tej porze w lesie? 
D- Heh... Musiałam się przewietrzyć. 
V- Dobra, widzę, że Ci zimno. Weź moja bluzę. 
D- dziękuję. A tobie nie będzie zimno? 
V- Ja jestem gorący chłop. 
D- Heh. 
V- Zaprowadzę cie do domu. Tylko podaj  adres. 
D- To nie daleko. 
   Odprowadziłem ja do domu. A potem sam  poszedłem do mieszkania. 
*perspektywa Kate*
  Noc była nawet spokojna. Zza okna zaglądał księżyc. I przez okno zobaczyłam jak ktoś walnął w drzewo motorem, tylko zadudniło xD 
K- Mike! Zobacz! 
M- Trzeba pomóc. 
K- No to na co czekasz?! 
   Poviegl8smy pomoc motorzyscie okazało się ze to była dziewczyna. 
K- Nic Ci nie jest? Jaki dzisiaj dzień  tygodnia? 
(Vanessa)Q- Po co mi to wiedzieć! Pomóżcie mi wstać! Co jest z motorem?  
M- ty się nie martw motorem tylko sobą, chodź weźmiemy cie do Pizzeri. 
Q- ale weź motor! 
K- Ty bierz motor a ja pokaleczoną. 
Q- ała moja noga! 
   Zaprowadzilam ranna do Pizzeri. Opatrzyłam jej rany, to nic poważnego. 
K- Będziesz żyć. Kate jestem. 
Q- Vanessa. Dziękuję za pomoc. 
K- Nie ma za co. Skąd jesteś? 
Q- Tutaj mieszkam, tak obok tego opuszczonego sklepu. 
K- OK. Zawiózł cie do domu, okej? 
Q- Dobrze. A motor? 
K- Mike się zajął nim, weźmie go na lawetę. 
Q- Dziękuję wam. Mam nadzieje ze nie sprawiłam kłopotu. 
K- Nie skąd że. 
   Mike zawiózł Vanesse do domu i jej motor. Springi był dzisiaj grzeczny. Za bardzo grzeczny, pewnie coś kombinował. No cóż. Wróciliśmy do domu, Vin siedział jak zahipnotyzowany w  telefon. 
K- Jestem! 
V- No hej. 
K- Mama ci nie mówiła, że jeżeli będziesz tak siedzieć przy telefonie to będziesz miał okulary? 
V- Tak. TAK. Tez się ciesze.
K- Czy ty mnie wogole słuchasz!? 
V- Tak, fajnie no no. - zabrałam mu telefon - Oddaj! 
K- Poczekaj. Najpierw powiedz dlaczegomnie ignorujesz! 
V- Brzuszek. 
K- Co? - zaczął mnie łaskotać- Przestań! Hahaha! 
V- Oddaj telefon! 
K- masz! Tylko przestań! 
V- No dziękuję. 
K- Widziałam serduszka na fonie. Czyżby nasz Vini się zakochał? 
V- Może tak, może nie. A co cb to! 
K- Dużo xD 
V- Podoba mi się taka jedna, Domi. 
K- Ta z osiedla? 
V- To ty ja znasz? 
K- w sklepie się poznałyśmy. Fajne dziewczyna. 
V- No to wiesz ktora- zaczerwinił się 
K- O..! Vincuś się zakochał! Vincuś się zakochał! 
V- Chyba pora co nie? 
K- Vincuś się zakochał! 
V- Przestań juz. 
K- Vincuś się... 
V- Tylko to dokończ! 
K- Zakochał... 
V- Cholera! 
   Zaczął mnie gonić po mieszkaniu. Mike poszedł do łóżka i ma wszystko gdzieś. Tylko ma spanie w głowie xD b


  
  


9 komentarzy:

  1. Spk. Vincuś mój jedyny :333 Czekam na cd

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama bym doszła do domu bez pomocy xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Te opowiadania (wszystkie ) wyszły ci super :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej Kate nie martw się w tostach nie było trucizny, była w kawie Mika XD

    OdpowiedzUsuń
  5. -dziękuję. A tobie nie będzie zimno?
    -Ja jestem gorący chłop.

    *facepalm* serio? XD

    OdpowiedzUsuń