Tytuł wam dużo mówi...
Za dużo...
Zaczynam xD
Obudziłam się, Vincenta nie było na kanapie. Dlaczego? Potem wszystko się wyjaśniło.
K- Vincek. Co robisz?
V- A śniadanko dla siostrzyczki.
K- A co na te twoje śniadanko xD?
V- Tosty.
K- Mniam! A gdzie Mike?
V- Poszedł do łazienki.
K- OK, o przyszedł.
M- Cześć wam!-dał mi całuska :3
K- Wstałeś?
M- Powiedzmy.
V- Siadajcie do stołu! Zrobiłem zatrute tosty!
K- Vin!
V- Przecież wiesz, że żartuje :p
K- No mam nadzieję.
Zjedliśmy kolacje (no bo nie można tego nazwać śniadaniem jak jest 22.00) i poszam do pracy wraz z Mikeiem.
M- Cześć wam!-dał mi całuska :3
K- Wstałeś?
M- Powiedzmy.
V- Siadajcie do stołu! Zrobiłem zatrute tosty!
K- Vin!
V- Przecież wiesz, że żartuje :p
K- No mam nadzieję.
Zjedliśmy kolacje (no bo nie można tego nazwać śniadaniem jak jest 22.00) i poszam do pracy wraz z Mikeiem.
*perspektywa Vinca*
Nie miałem coś robić. Postanowiłem się przejść. Poszedłem do parku, w cieniu zauważyłem dziewczynę,, karmiłam ptaki. Pięknie to wyglądało. Podszedłem do niej.
V- Dzień Dobry. Widzę że ktoś lubi ptaki, Vincent jestem. Jak cie zwą?
(Dominika)D- Dominika, ale mów mi domi- jej głos brzmiał jak anioła, była piękna, chyba się zakochałem. Serce mi waliło jak szalone.
V- Miło mu poznać. Jesteś tutaj nowa?
D- Tak. Wprowadziła się dopiero kilka dni temu i nie znam okolicy. - popatrzyłana mnie pięknymi oczami.
V- Mogę Cię odprowadzić, znam te okolice jak własną kieszeń.
D- Dobrze.
*perspektywa Domi*
Podszedł do mnie jakiś chłopak, Vincent, bardzo miły. O prowadził mnie po okolicy. Był nawet przystojny, i zagubiony. Nie wiem, czuł się zakłopotany przy mnie.
D- Vincent?
V- Mów mi Vin. Tak?
D- A więc Vin, powiedz co się stało? Jesteś jakiś zakłopotany?
V- Ja? Nie. Tylko ci się tak wydaje. Heh... - nie wiedział co powiedzieć.
*perspektywa Vina*
Kuźwa! Zauważyła ze się mu podoba, trzeba jaj to powiedzieć. Dasz rade. Dasz rade!
V- Powiem Ci.
D- Słucham.
V- Wiesz, gdy zobaczyłem cie zrobiło mi się ciepło, nogi mi się ugięły. Ja... Ja... Się chyba... Zakochałem! - pocałowałemja w usta.- Ty iidioto! Przepraszam Cię. Nie wiem co się ze mną dzieje. Ja nie chciałem... - przełożyła mi palca do ust.
D- Ciiii.... Nic się nie stało.
V- Dobrze... Chodź pokaże Ci coś!
D- Okej.
Zaprowadziłem ja do małego wodospadu, zawsze tak chodziłem jak miałem doła.
V- Zamknie oczy.
D- Czy to aby bezpieczne?
V- Nie bój się, jeszcze kawałek. Juz. Otwórz oczy. - gdy otworzyła oczy to była zdumiony, nie wiedziała co powiedzieć.
V- Najpiękniej wygląda nocą.
D- to jest piękne! Dziekuje- przytuliła mnie.
V- To miejsce jest moim ulubionym. A mam pytanie.
D- Tak?
V- Co ty robisz o tej porze w lesie?
D- Heh... Musiałam się przewietrzyć.
V- Dobra, widzę, że Ci zimno. Weź moja bluzę.
D- dziękuję. A tobie nie będzie zimno?
V- Ja jestem gorący chłop.
D- Heh.
V- Zaprowadzę cie do domu. Tylko podaj adres.
D- To nie daleko.
Odprowadziłem ja do domu. A potem sam poszedłem do mieszkania.
*perspektywa Kate*
Noc była nawet spokojna. Zza okna zaglądał księżyc. I przez okno zobaczyłam jak ktoś walnął w drzewo motorem, tylko zadudniło xD
K- Mike! Zobacz!
M- Trzeba pomóc.
K- No to na co czekasz?!
Poviegl8smy pomoc motorzyscie okazało się ze to była dziewczyna.
K- Nic Ci nie jest? Jaki dzisiaj dzień tygodnia?
(Vanessa)Q- Po co mi to wiedzieć! Pomóżcie mi wstać! Co jest z motorem?
M- ty się nie martw motorem tylko sobą, chodź weźmiemy cie do Pizzeri.
Q- ale weź motor!
K- Ty bierz motor a ja pokaleczoną.
Q- ała moja noga!
Zaprowadzilam ranna do Pizzeri. Opatrzyłam jej rany, to nic poważnego.
K- Będziesz żyć. Kate jestem.
Q- Vanessa. Dziękuję za pomoc.
K- Nie ma za co. Skąd jesteś?
Q- Tutaj mieszkam, tak obok tego opuszczonego sklepu.
K- OK. Zawiózł cie do domu, okej?
Q- Dobrze. A motor?
K- Mike się zajął nim, weźmie go na lawetę.
Q- Dziękuję wam. Mam nadzieje ze nie sprawiłam kłopotu.
K- Nie skąd że.
Mike zawiózł Vanesse do domu i jej motor. Springi był dzisiaj grzeczny. Za bardzo grzeczny, pewnie coś kombinował. No cóż. Wróciliśmy do domu, Vin siedział jak zahipnotyzowany w telefon.
K- Jestem!
V- No hej.
K- Mama ci nie mówiła, że jeżeli będziesz tak siedzieć przy telefonie to będziesz miał okulary?
V- Tak. TAK. Tez się ciesze.
K- Czy ty mnie wogole słuchasz!?
V- Tak, fajnie no no. - zabrałam mu telefon - Oddaj!
K- Poczekaj. Najpierw powiedz dlaczegomnie ignorujesz!
V- Brzuszek.
K- Co? - zaczął mnie łaskotać- Przestań! Hahaha!
V- Oddaj telefon!
K- masz! Tylko przestań!
V- No dziękuję.
K- Widziałam serduszka na fonie. Czyżby nasz Vini się zakochał?
V- Może tak, może nie. A co cb to!
K- Dużo xD
V- Podoba mi się taka jedna, Domi.
K- Ta z osiedla?
V- To ty ja znasz?
K- w sklepie się poznałyśmy. Fajne dziewczyna.
V- No to wiesz ktora- zaczerwinił się
K- O..! Vincuś się zakochał! Vincuś się zakochał!
V- Chyba pora co nie?
K- Vincuś się zakochał!
V- Przestań juz.
K- Vincuś się...
V- Tylko to dokończ!
K- Zakochał...
V- Cholera!
Zaczął mnie gonić po mieszkaniu. Mike poszedł do łóżka i ma wszystko gdzieś. Tylko ma spanie w głowie xD b
Spk. Vincuś mój jedyny :333 Czekam na cd
OdpowiedzUsuńSama bym doszła do domu bez pomocy xD
OdpowiedzUsuńVenus zawsze samodzielna XD Kontynuujemy opko tu czy na skypie?
UsuńMi tam obojętnie
UsuńJa wolę Skype, nie wiem jak wy
UsuńSpk moze być. To przenosimy się na skype
UsuńTe opowiadania (wszystkie ) wyszły ci super :D
OdpowiedzUsuńEj Kate nie martw się w tostach nie było trucizny, była w kawie Mika XD
OdpowiedzUsuń-dziękuję. A tobie nie będzie zimno?
OdpowiedzUsuń-Ja jestem gorący chłop.
*facepalm* serio? XD