W tym rozdziale
spróbuje zmienić naszego
VINCENTA
specjalnie dla Potter,
żeby nie smutała ;-;
I mam nadzieję,
że mi się to uda :3
Wróciłam ze szpitala. Mike mi wszystko opowiedział, co się działo przez te 3 miesiące. Nic ciekawego. Tylko ani razu nie wspominał o Vincencie, może dalej się nie zmienił, tego nie wiem ;-;.
Po szpitalu postanowiłam pójść z Mikiem do pracy. Był taki upierdliwy, cały czas mówił 'Kate nie idż do pracy!' i tak w kółko! Masakra...Dobra, wbrew woli Mike poszłam do pracy. Chłopaki mnie tak gorąco przywitali. Miło było. Pogadaliśmy sobie i to samo, też nic nie mówili o Vincencie. Dlaczego? Aż w końcu przyszedł do drzwi ten mój braciszek. Była 4.00
SP- Hejka chłopaki! O cześć...heh...Kate...-podrapał się po tej pustej łepetynie.
K- Nie mam humoru idź sobie!
SP- Nie mogę.
K- Dlaczego?!
SP- Bo kończymy Eurobusiness.
K- Eurobusiness!!!!!???? Co do cholery??? Mike wytłumacz mi to!
M- No wiesz...
K- Nie! Nie wiem!
M- Pogodziliśmy się z Vinem, on bardzo żałuje tego co zrobił.
SP- Ja nie chciałem, naprawdę! Ta samotność mnie dobijała. Przepraszam...
K- I ty myślisz, że ja ci wybaczę!? Po tym wszystkim co mi zrobiłeś!? Nie ma mowy!
SP- Ale...siostrzyczo...
K- Nie nie nie i jeszcze raz nie!
SP- Ja cię kocham-przytulił mnie
K- V...Vincent...Ja ciebie też braciszku!
SP- Zmieniłem się, poważnie...
K- To dobrze. To kiedy Eurobusiness?
F- Już!
J- Czekajcie, przyniosę.
M- Okej!
Tak minęło 2 godziny. Jestem przeszczęśliwa, że Vin się zmienił. Może gdzieś tam w głebi serca, ma chociaż trochę poczucia winy. Ale dalej nie mogę się pozbierać... Dalej nie mogę tego przetrawić, że to wszystko był sen. Ja po prostu nie wierze. Po pracy poszłam spać. Wstałam, postanowiłam pójść do Werki.
W- Siemaneczko laska! Co cię do mnie sprowadza?
K- Muszę porozmawiać.
W- Wchodź. Opowiadaj, co się stało? Albo nie! Jak tam się czujesz po szpitalu?
K- Powiedzmy, jakoś.
W- O czym chciałaś porozmawiać?
K- Leżałam w szpitalu te 3 miechy, co nie?
W- Leżałaś w szpitalu...
K- Skup się.
W- Dobra! Co dalej?
K- Miałam sen. Wydawało mi się, że to była rzeczywistość.
W- Opowiadaj.
K- Zaczęło się od tego...
Opowiedziałam Werce moją historyjkę. Była zszokowana!
W- Wow! Nie wiedziałam, że to jest możliwe. Wow...
K- Od razu mi lepiej. Dziękuje za wysłuchanie. I dzięki za kakałko i tosty. Ty potrafisz poprawić humor.
Jeszcze o czymś tam porozmawiałyśmy. Potem poszłam do domku. Rozmowa z Werką zawsze mi poprawia humorek (mam nadzieję, że ten rozdział też poprawi humorek Potter :3). Cały czas miałam dobry humor przez to, że Vincent się zmienił, cały czas miałam uśmiechniętą buzię. Zjadłam obiad, jeszcze się przespałam i jak najszybciej przyszłam do pracy.
K- Braciszku!!! Gdzie jesteś?-zobaczyłam coś czerwonego na jego rękach- V..Vincent! Mówiłeś, że się zmieniłeś!!!
SP- Poczekaj! Zobacz...-pokazał mi pomalowane na czerwono serduszko z napisem 'NAJLEPSZA SIOSTRZYCZKA'
K- To jest cudowne! Dziękuje!-przytuliłam go- Ty naprawdę się zmieniłeś.
SP- Cieszę się, że wyszłaś z tego cała. Bałem się. Ja naprawdę nie chcę aby ci się coś stało. Jesteś w końcu moją siostrą. Nie wiem jak cię przeprosić za to wszystko.
K- Już to zrobiłeś...
SP- Tak?
K- Tak! Powiedziałeś, że mnie kochasz!
SP- Chcę być przy tobie cały czas, ale...
K- Ale?
SP- No zobacz.-pokazał na siebie.
K- Aha...Eyy!!!
SP- Tak?
K- Złączmy swoje siły, bo w końcu jesteśmy rodzeństwem!
SP- To tak się da?
K- Wszystko się da, jeżeli się tego bardzo chce... Daj ręce.
SP- Dobrze.
K- Teraz wyobraź sobie siebie w wersji ludzkiej. I bardzo tego chciej.
SP- Człowiek...To nie działa!!!!
K- Uspokój się...i pomyśl....
SP- Dobrze.
Czułam jak metalowe ręce powoli stają się miękkie i przybierają ludzką formę. Po chwili wszystko ucichło. Otworzyłam oczy i zobaczyłam......Vina gołego xD
V- Nie patrz się!-zasłonił siusiaka xD
K- Chcę żeby Vin był ubrany!-już miał na sobie ubranie.
V- Dzięki. Tera mogę cię mocno przytulić!
K- Yyyy... Nie tak mocno....
V- Oj...heh...sorki... Ale ja jestem taki szczęśliwy! A gdzie Mike?
K- Złapał gorączkę.
V- Kiepsko... A kto teraz będzie zabawiał dzieci!?
K- Tym się nie martw! Zaraz poszperam w naszym Springu!
V- Ty naprawdę jesteś najlepsza!
K- A tam gadasz :3
Zabrałam się do naprawy naszego robocika, Vincent się wszystkiemu przyglądał i podawał mi narzędzia. W końcu mi się udało!
K- No to włączamy!-robot się włączył
SP- Dzień Dobry!
K- Idź na swoje miejsce.
SP- Dobrze.
Poszłam z Vinem do biura, nasz robocik był bardzo grzeczny. Skończyłam zmianę, wróciłam z Vinem do domku. Mój biedny Mike siedział pod kocykiem. Zrobiłam mu ciepłą herbatkę.
V- Słyszałem, że jesteś chory?
M- O cześć Vincent...Vincent!
V- Tak to ja.
M- Skąd ty się tutaj wziąłeś!
K- Opowiem ci wszystko od początku...podczas gry w Eurobusiness! Hahaha! Zostaniecie bez kasy!
M- Jeszcze się przekonamy.
V- Wygram!
K- Ta na pewno xD- zaczął mnie łaskotać-Przestań!Hahaha!Vincent!!!
V- Powiedz, że wygram!
K- Nie! Przestań! Wiesz, że mam straszne łaskotki!
V- Powiedz to przestane!
K- Dobra! Dobra! Wygrasz!! hahaha!!!
V- No. To teraz opowiedz Mikowi co się wydażyło.
K- Ok! To było tak....
Powiedziałam Mikowi to wszystko, oczywiście musiał swoje kilka groszy wpędzić Vincent ;-; Ale nic z tego. Potem zaczęliśmy grać w Eurobusiness i zgadnijcie kto wygrał? No przecież że Ja xD Chłopaki zbankrutowali. Potem poszłam spać. Vincent spał na kanapie. Nie mogłam spać bo jarałam się tym, że mój braciszek się zmienił więc poszłam do niego wlazłam na kanape dałam ręce przed siebie i ja Tytanik padam na Vina xD
V- Ło!
K- Dobranoc.
V- Heh...Dobranoc...
Jeszcze o czymś tam porozmawiałyśmy. Potem poszłam do domku. Rozmowa z Werką zawsze mi poprawia humorek (mam nadzieję, że ten rozdział też poprawi humorek Potter :3). Cały czas miałam dobry humor przez to, że Vincent się zmienił, cały czas miałam uśmiechniętą buzię. Zjadłam obiad, jeszcze się przespałam i jak najszybciej przyszłam do pracy.
K- Braciszku!!! Gdzie jesteś?-zobaczyłam coś czerwonego na jego rękach- V..Vincent! Mówiłeś, że się zmieniłeś!!!
SP- Poczekaj! Zobacz...-pokazał mi pomalowane na czerwono serduszko z napisem 'NAJLEPSZA SIOSTRZYCZKA'
K- To jest cudowne! Dziękuje!-przytuliłam go- Ty naprawdę się zmieniłeś.
SP- Cieszę się, że wyszłaś z tego cała. Bałem się. Ja naprawdę nie chcę aby ci się coś stało. Jesteś w końcu moją siostrą. Nie wiem jak cię przeprosić za to wszystko.
K- Już to zrobiłeś...
SP- Tak?
K- Tak! Powiedziałeś, że mnie kochasz!
SP- Chcę być przy tobie cały czas, ale...
K- Ale?
SP- No zobacz.-pokazał na siebie.
K- Aha...Eyy!!!
SP- Tak?
K- Złączmy swoje siły, bo w końcu jesteśmy rodzeństwem!
SP- To tak się da?
K- Wszystko się da, jeżeli się tego bardzo chce... Daj ręce.
SP- Dobrze.
K- Teraz wyobraź sobie siebie w wersji ludzkiej. I bardzo tego chciej.
SP- Człowiek...To nie działa!!!!
K- Uspokój się...i pomyśl....
SP- Dobrze.
Czułam jak metalowe ręce powoli stają się miękkie i przybierają ludzką formę. Po chwili wszystko ucichło. Otworzyłam oczy i zobaczyłam......Vina gołego xD
V- Nie patrz się!-zasłonił siusiaka xD
K- Chcę żeby Vin był ubrany!-już miał na sobie ubranie.
V- Dzięki. Tera mogę cię mocno przytulić!
K- Yyyy... Nie tak mocno....
V- Oj...heh...sorki... Ale ja jestem taki szczęśliwy! A gdzie Mike?
K- Złapał gorączkę.
V- Kiepsko... A kto teraz będzie zabawiał dzieci!?
K- Tym się nie martw! Zaraz poszperam w naszym Springu!
V- Ty naprawdę jesteś najlepsza!
K- A tam gadasz :3
Zabrałam się do naprawy naszego robocika, Vincent się wszystkiemu przyglądał i podawał mi narzędzia. W końcu mi się udało!
K- No to włączamy!-robot się włączył
SP- Dzień Dobry!
K- Idź na swoje miejsce.
SP- Dobrze.
Poszłam z Vinem do biura, nasz robocik był bardzo grzeczny. Skończyłam zmianę, wróciłam z Vinem do domku. Mój biedny Mike siedział pod kocykiem. Zrobiłam mu ciepłą herbatkę.
V- Słyszałem, że jesteś chory?
M- O cześć Vincent...Vincent!
V- Tak to ja.
M- Skąd ty się tutaj wziąłeś!
K- Opowiem ci wszystko od początku...podczas gry w Eurobusiness! Hahaha! Zostaniecie bez kasy!
M- Jeszcze się przekonamy.
V- Wygram!
K- Ta na pewno xD- zaczął mnie łaskotać-Przestań!Hahaha!Vincent!!!
V- Powiedz, że wygram!
K- Nie! Przestań! Wiesz, że mam straszne łaskotki!
V- Powiedz to przestane!
K- Dobra! Dobra! Wygrasz!! hahaha!!!
V- No. To teraz opowiedz Mikowi co się wydażyło.
K- Ok! To było tak....
Powiedziałam Mikowi to wszystko, oczywiście musiał swoje kilka groszy wpędzić Vincent ;-; Ale nic z tego. Potem zaczęliśmy grać w Eurobusiness i zgadnijcie kto wygrał? No przecież że Ja xD Chłopaki zbankrutowali. Potem poszłam spać. Vincent spał na kanapie. Nie mogłam spać bo jarałam się tym, że mój braciszek się zmienił więc poszłam do niego wlazłam na kanape dałam ręce przed siebie i ja Tytanik padam na Vina xD
V- Ło!
K- Dobranoc.
V- Heh...Dobranoc...
Podoba się?
Macie racje
Mi też nie xD
Sorki że czekaliście ;-;
Ale kolejny rozdział gotowy :3
Potter Head...
Poprawiłam humor?
Tak,
wiem,
że mi się nie udało ;-;
Ale próbowałam.
No cóż.
A jeżeli przestaniesz pisać bloga to przyjadę do ciebie
i osobiście ci wpiernicze!!!!!
...;) Poprawiło :) Dzięki :D Ale Vincuś chce się powiesić...Zrobisz coś z tym? Ja już mu powiedziałam, że idę z nim.
OdpowiedzUsuńVincuś lata szczęśliwy xD o mały włos by mi chaupu nie rozniósł xD
UsuńCieszę się :) Myślałam, że on naprawdę mnie nie lubi i zrobił by mi krzywdę... Na szczęście nie :)
UsuńVincent coś kombinuje O.o
UsuńK- Ey! Vini, co tam kombinujesz?
V- Rysunek dla Potter :3
K- Aha... Pokaż!
V- Nie! Pokaże jak skoncze!
K- Tylko się tak nie unoś!
V- Sorki... Ale jestem zajarany.
To pokazesz? Plose...*powiedziala robiąc maslane oczka do Vincusia*
UsuńVincent, co oni ci zrobili?!
OdpowiedzUsuń*próbuje płakać, ale nir wychodzi, bo nie ma serca, jak to powiedzieli jej kumple*
Hipnoza, szantaż czy kastracja?!
Psyt... Powiedz póki nikt nie słyszy, to spróbuję ci pomóc ;-;
Chcesz żeby znowu był zły?
UsuńJa lubię kiedy on świruje, bo to takie fajne ;3
Usuń*psychiczny śmiech*
Postaram się dogodzić wam obu :3
UsuńAle to będzie trudne ;-;
Na szczęście się w tym specjalizuje xD
Ale co mu zrobiłaś, bo jestem ciekawa xD
UsuńJa? To pewnie ten Eurobusiness z chłopakami xD Przecież ja w szpitalu leżałam cholera 3 miesiące xD
UsuńJestem skołowana ;-;
OdpowiedzUsuńNo dobrze, niech będzie dobry...
UsuńAle ma mu czasem odbijać szajba c:
*psychiczny śmiech*
Każdemu szajba odbija xD Nawet mi *psychicznie psychiczny śmiech*
Usuń( ͡° ͜ʖ ͡°)
Usuń*dusi się swoim psychicznym śmiechem*
Vincuś może być dobry, ale zgadzam się z Venus, że może mu odbijać szajba XD Nie będzie ci trudno dogodzić nam obu :)
UsuńW rzeczach niemożliwych to ja jestem expertką :)
Usuń:)
UsuńAha i Venus ty mi się tutaj nie udław przypadkiem :3
UsuńJa od czytania w myślach ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Usuń*ma głupawkę i dalej się psychicznie śmieje*
Ja? Umrzeć?! Chyba się Pani adresy pomyliły xD
Usuń*robi to co wyżej napisane*
Musimy się kiedyś spotkać xD
UsuńSpotkanie Kate i Venus może zagrażać twojemu zdrowiu fizycznemu jak i psychicznemu xD Dokładnie to bardziej psychicznemu xD *śmiej się jak nieskończony psychopata xD *
Ależ fizycznemu też ;3
UsuńJa jestem agresywna XD
*psychiczny śmiech*
Kate! Venus mi napisała, że Vincent przyjdzie do mnie w nocy żeby wiesz co zrobić! Powiedz czy to prawda!!!
UsuńAh te my psychicznie psychiczne psychole xD Ludzie! Ja chyba spotkałam bliźniaczke o takim charakterze jak ja xD
UsuńCzy Vincent nadal mnie lubi jak związałam go, zakneblowałam i wsadził do ciemnej szafy? xD
Usuń*psychiczny śmiech*
K- Poczekaj, zapytam się go. Vini! Choć ze tutaj!,
UsuńV- Co się tak drzesz!
K- Przeczytaj sobie ten komentarz
V- Kate!... ZE CO! CK TO KU*WA JEST! O JAPIER*OLE! PRZECIEZ TO JAKIEŚ ŻARTY! VENUS?! WYTLUMACZ MI TO!
K- Ktoś się wkurzył.
V- No weź! Ja chyba zaraz się do niej przejdę!
K- O matko! W piwnicy masz worek treningowy, idź się wyrzyj na nim a nie na mojej pandusi! Wypad już!
V- Ropier*Ole ten worek!
K- Noi poszedł. - słyszę walenie w worek i przekleństwa xD - kuźwa!
Zeszłym di piwnicy i przyciągnęłam Vini z ucho do pokoju, a następnie wysłałam na niego wiadro z zimna wodą xD A następnie dałam mu batonik
K- Zjedz snikersa.
V- Po co?
K- Bo jak jesteś głodny to zaczynasz gwiazdorzyć xD
Skisłam. Kate po prostu nie. Skisłam XD Ale spytaj się go też o te nocne odwiedziny i przekaż mu ode mnie solidnego kopa w tyłek
UsuńVincent, chodź na solo za garażami 3 karton po lewej.
UsuńJa to ta z czerwonymi końcówkami włosów i siekierą w ręce ;3
*psychiczny śmiech*
Nie musisz zamawiać karetki, bo znowu cię zamknę w szafie (:
K- Vini! Podejdź no tu.
UsuńV- Co chcesz?!
K- Odwróć się.
V-Ok... - dostał kopa w zadek- ała! A to za co!?
K- Potter się pyta o te nocne odwiedziny.
V- Przecież ja jej nie zgwałce! A umówić się z nią mogę w sobotę :) Po południu oczywiście.
K- Dobra przekażę.
V- idziesz na solo? Sorki nie bije dzieci bez kasku.
UsuńVENUS CO TY MI KŁAMIESZ??!??!?!?! CHCESZ OCZERNIĆ VINCA?!!??!!?!? JAK MOŻESZ?!?!? I TY SIĘ UWAŻASZ ZA MOJĄ CZYTELNICZKĘ???!?!?!??!? (PS. Nie ma to jak CapsLock XD)
Usuń1. Mam głupawkę xD
Usuń2. Dobrze Vincent sam chciałeś
*bierze siekierę*
Idę cię znaleźć ;3
*wyrusza w drogę do Kate*
Tylko nie zrób mu wielkiej krzywdy.
UsuńK- Spoko podam adres xD Tylko narazie jesteśmy na wakacjach nad morzem xD zaraz znajdę... O mam!
UsuńV- Mam nadzieje ze nie podajesz naszego adresu!
K- Nie skąd że, kuźwa!
V- słyszałem. A i siekiery się nie boję, mam cały zapis w piwnicy.
K- Poprawka, masz pół zapasu w piwnicy
V- Jak to!?
K- Trzeba było trochę sprzedać na tego iPhone co nie!
V- wiem ze dopiero się pogodzilismy ale mam ochotę cie włożyć do tego kostiumu! Tylko ja cie dorwe!
K- Najpierw musisz mnie złapać xD
V- Nie żyjesz!
K- Ah tak? Zalaskocze cie na śmierć! *psychiczny smiech*
V- hahaha! Przestań!
K- Nie! *psychiczny śmiech *
*wbija do domu Kate*
UsuńCo tu się odpierdala?!
*zabiera Vinca Kate i przypiera go do ściany lewą ręką*
Wiesz, ale moja siekierą jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju, a do tego ostra ;3
*psychiczny śmiech*
:) Vinuś przeżyjesz :D Kate nie wymęcz go na śmierć. Wiesz, że bym tego nie przeżyła. Ja na SERIO (mówię na poważnie) chciałam podciąć sobie żyły bo myślałam, że Vincent mnie nie lubi. Już zaczęłam pisać post na blogu, że idę sie zabić i nic więcej nigdy nie napiszę, ale weszłam ostatni raz na twojego bloga i to uratowało mi życie :D Jakbym tego nie zrobiła to już leżała bym w szpitalu, albo grobie.
Usuń*Kate siada wygodnie na kanapie z popkornem i wszystko oglada*
UsuńV- Jaki geniusz! - klaska- Złapałaś moja kukielke!
*Vin łapie Venus za gardło i ściska, a jego oczy robią się czarne, a Kate na to wszystko się paczula z kanapy xD*
V- Skarbeczku po co zaczynałaś?
*nagle z tak z dupy wchodzi do mieszkania Potter xD*
* Do Vincenta i Venus*
UsuńCzy wy musicie się napierdalać jak małe, niedorobione bachory?!!? Nie mogę w spokoju napisać wesołego rozdziału i musiałam napisać smutny!!!!! Vincent puść ją natychmiast bo nie wiem co ci zrobię... a w sumie to wiem.., (Ari, to specjalnie dla ciebie) napcham cię żelkami-powiedziała wyjmując opakowanie Haribo- *uśmiech psychopaty*
*Venus odwdzięcza uśmiech i jej oczy robią się białe*
UsuńZapomniałeś o nogach ;3
*kopie go z całej siły w rozkrok*
Dużej krzywdy ci nie zrobię, ale mam zamiar się pobawić (:
*uśmiecha się*
V- Potter nie przeszkadzaj! Potter? Ałć! Moje jaderka! A ty zapomniałaś o siekierce! - zabrał siekiere Venus- I co mi teraz zrobisz!? - Venus skacze aby dostać siekiere ale jak się to nie udaje, Potter znudziło się czekanie na Vini aby go napastowac żelkami wiec usiadła kolo Kate i razem oglądają walkę xD
UsuńJa zawsze mam plan B ;3
Usuń*z uśmiechem wycofuje się do ciemnego konta i znika z oczu Vinca czekając na odpowiedni moment*
Vincent jak coś jej zrobisz to ci tego nie wybaczę. Wiesz o tym, prawda? Venus, ciebie też się to tyczy
Usuń*wchodzi na belkę pod sufitem*
UsuńAWP SZMATO!
*strzela pociskiem usypiającym e Vincenta i patrzy jak bezwładnie opada na podłogę*
Ja zawsze mam plan ;3
*zeskakuje z belki i patrzy triumfalnie na trafionego*
*Podchodzi do Vinca i pochyla się nad nim*
UsuńNie oddycha...
*wyciąga paralisator*
UsuńVincent żyj, bo mnie zabiją...
*patrzy z troską na Dominikę*
Żyj!
. . .
Puls w normie ;3
*paralizator
Usuń*Patrzy na Vina i zaczyna płakać*
UsuńNie płacz. Przecież żyję, nie?- stwierdził z uśmieszkiem na twarzy
- Jak ja cię nienawidzę- szepnęłam po czym z całej siły go przytuliłam
Potter, mam pytanie. Jak masz na imię w realu? (ta wiadomość potrzebna jest Mi na bloga)
OdpowiedzUsuńEmmm... Dominika. A co? Do bloga? Co ty knujesz?
UsuńDowiesz się w swoim czasie.... *psychiczny uśmieszeg*
UsuńWidzę jakieś tutaj plany knujesz xD
UsuńKate no powiedz. Umrę z ciekawości
UsuńVenus sugeruje, że chcesz mnie dodać do opka. Zgadła?
UsuńTylko mi tutaj nie umieraj! Nie chcę mieć sijejaj na karku xD Albo policji xD powiem jedno słowo
UsuńDZIEWCZYNA
Aha... miło. Nie chcesz żebym umarła tylko po to żeby nie mieć problemów? Foch Kate. Foch Forever
Usuń1. Nie Kate tylko Sandra.
Usuń2. Co ten OPK
3. VINI KOCHA POTTER!
Wiem Vin. Ja też cie kocham. Jesteś moim kochanym psychopatą :33 *Przytula Vinca*
UsuńNie żebyś umarła bo boje się o psychikę Vincusia ;-; I o moją ;-; Bo ja cb bardzo lubię :3
UsuńTeż cię lubię i to BARDZO :33 I jestem dziewczyną twojego brata więc musisz mnie chociaż znosić XD
UsuńTo jak już po imieniu to jestem Ania.
Usuń*właśnie wyszło, że sama siebie w swoim opku zabiła*
XD Czyli Sandra, Ania i Dominika. Ładna paczka z nas:33
Usuń*Vin oddaje siekiere Venus z wzajemnością przytula Dominike i daje jej całusa w usta, w tym samym czasie Venus i Kate wbiegly do łazienki aby zwymiotować xD *
UsuńV- Kocham Cię Potter!
P- Ja ciebie też!
*I znowu się całują :*
Miło was poznać :3 Powinnyśmy założyć wspólnego bloga z opowiadaniami :3 Tylko ze akurat ja najgorzej z nas pisze ;-;
UsuńA co to kurwa jest ten OPK!
Usuń*rzyga*
UsuńKażdy ma chłopaka
Kate Mike'a
Potter Vinca
Venus -
No i wszystko jest jak powinno ;3
Opko - skrót od opowiadanie
Usuń*rzyga dalej*
Oj Venus Venus... Zapomniałaś o Werce i Jeremim! XD
UsuńTobie też jakiegoś znajdę :3 Ja w tym się specjalizuje xD
*Pomaga Vincowi wstać i siadają na kanapie*
Usuń- Poczekaj na mnie chwilę skarbeńku. Mam sprawę do Venus- powiedziałam patrząc na nią trzymając w ręku Haribo- Venus, czas na deserek!- krzyknęłam po czym za nią pobiegłam
Nawet nie próbuj
Usuń*macha jej siekierą pod nosem*
Takie sztuczki to nie ze mną, kochanie- powiedziałam po czym się na nią rzuciłam przewracając ją na podłogę
Usuń- To będzie zemsta za to, że przez ciebie Vinc mógł umrzeć- i zaczęłam napychać ją żelkami- SŁODKA ZEMSTA!!! SŁODKA!!!! *Psychiczny śmiech*
Która ma KIK? :3 A i Potter, kurwa dajcie mi żelka!
Usuń*Podaje Kate żelka i kontynuję swoją słodką zemstę*
UsuńSandra, daj skype to tam popiszemy
Usuń*rzuca żelka Kate*
Potter, nawet dobre xD
*Kate hirzy się na kanapie*
UsuńK- Ja je mogę xD Wy mnie rozwalacie xD Vincent paczaj xD
V- No Coments -.-
- Mówiłam, że zemsta będzie słodka! I nigdy więcej nie tykaj Vina bo cię zabiję!
UsuńMy Skype is
Usuńpostawkaloveit :3
VINCENT! TO JEST MÓJ TEKST
Usuń*Odrzuca Potterową*
Vincent pobawmy się ;3
Ty gonisz, ja szukam
*idzie do cienia*
Okej jakby co przenoszę sie na tel więc sorry za orto XD
UsuńŚmierć od żelków, pomysłowe xD
UsuńV- Nie ze mną takie numery. Ja cie zabije! Sorki, nie mam żadnych tekstów oprócz tego że kocham Potter :3
UsuńK- No błagam! *Kate pada na podloge*
V- Ale o co ci chodzi?
K- O gunwo xD Ale ci pojechałam xD Tak wiem to nie śmieszne ;-;
V- Weź! Ja mam 23 lat i nie mam ochoty się bawić.
A zabawy nożem się nie liczą?
UsuńKażdy lubi się bawić, szczególnie w moje gry
Usuń*jedyne co widać w cieniu to jej białe oczy i psychiczny uśmiech*
Nie no nożem nawet spoko xD
UsuńXD
UsuńWiem bo moje XD
OdpowiedzUsuń*patrzy jak Vincent się zastanawia o co jej chodzi* XD
OdpowiedzUsuńVenus co knujesz? Kolejna proba zabicia Vinca?
UsuńYou will see ;3
UsuńVenus nie. Nie rób mu krzywdy. Wiesz jak to sie skonczy
UsuńV* Na co się tak gapisz!?
OdpowiedzUsuń*Kate idzie do Mike i ma wszystko w dupie*
V- Chyba mnie nie zostawisz z tą psychopatką!
K- Nie zostawię cie z psychopatką tylko zostawię cie z Anią :3
V- A to nie to samo!?
K- Nie.
Masz jeszcze mnie :33 * Powiedziała po czym podeszla do Vinca i pocalowala go w policzek*
UsuńVincent, to nie to samo ;3
OdpowiedzUsuńAnia jest groźniejsza
*słychać jej śmiech*
*Chwyciła Vina mocno za ramię i lekko go odsunęła*
UsuńDziewczyna wyskoczyła na Vincenta, ale wyglądała jak cień, a nie jak człowiek. W ułamku sekundy przyprawia chłopaka o chalucynacje, w których była martwa, zakrwawiona Potter Head.
Usuń- Wiem więcej niż myślisz - powiedziała znosząc się śmiechem. Kiedy od niego odeszła, wrócił jej dawny wygląd.
*Vincent od wzajemnił pocałunek*
UsuńV* Domi, może Tera zrobię coś co ci cmsie nie będzie podobało ale się za wie z Anią.
*do salonu wchodzi Mike, już wyzdrowial*
M- Co tu się d cholerny dzieje!?
K- Skarbie to Ania Dominika i Vincent.
M- Chyba idę się położyć!
V- Siemka szwagier xD
M- tak, musze się iść położyć.
*Vincent wyciągnął Anię z cienia złapał ja za rękę i za brzuch tak jak do tańca towarzyskiego i zaczął tańczyć (w tym to był najlepszy) robił takie ruchy, w których była widoczna walka co jakiś czas Ania chciała go uderzyć a on w teatralny sposób tego unikal*
V- Podobało się? ło! No nie trafiłaś, jeszcze jedna piosenka?
*Ania juz na skraju wytrzymania usiadła spocona na kanapę *
Vin? Vin! Obudź się! Spokojnie to tylko sen- zaczęla widzac Vina mamroczącego cos o smierci
Usuń*Patrzy na Vina w oslupieniu po czym wychodzi na zewnatrz ze lzawiacymi oczami*
Usuń*Vin zauważył wychodząca Domi i pobiegł za nią, złapał jaka rwkw*
UsuńV- Ja to zrobiłem dla ciebie, nie zrobiłem jej krzywdy, nie chce być dłużej psychopatą, chce być tym kogo pokochasz. Jeżeli zrobiłem to źle proszę daj mi z liścia, nie krepuj się, czekam.
Ci za gałgaństwo. Na taniec mnje skubany zabrał.
Usuń*ciągnie pudło z 2 komputerami*
Teraz sobie potańczymy wedle moich zasad ;3
*podłącza komputery*
Kate, zaproś parę osób, robimy imprezkę ;)
Usuń*Wyciera łzawiace oczy po czym patrzy Vinowi w oczy i mocno go przytula*
Usuń- Po prostu jestem za bardzo zazdrosna. Przepraszam, ale... to po prostu taka fobia z przeszlosci. Boje sie że mnie zostawisz. Przepraszam- po tych słowach wybuchnęla placzem
K- Anka cicho teraz będzie scenka jak Domi daje z liścia Vinowi!
UsuńA- To chwile mogę poczekać xD
V- Wiesz że Cię ♥ kocham, już nie płacz, popatrz na mnie już nie płacz, spokojnie. Lepiej?
UsuńTo ja w tym czasie zadzwonię po Petera i Davida z mojego opowiadania xD
Usuń*wyjmuje telefon*
*Po dłuzszej chwili placzu powoli odsunela sie od Vinca i poglaskala go po policzku po czym... dala mu z liscia*
Usuń-Ale to ci sie nalezalo-powiedziala ponownie go tuląc
-Tak, zdecydowanie- odowiedzial odwzajemniając uscisk
Laski wio na Skype xD
OdpowiedzUsuńTam dokończymy opko :3
UsuńJa nie moge bo jestem na tel
UsuńA tu mi jest calkiem wygodnie ;)
Usuń*przygotowuje się do płaczu*
OdpowiedzUsuń;-;
- Kate co się stało?- spytalam podchodzac do niej
UsuńPotterowa, ja czytan w myślach. Miałam rację co do mojego popierdolonego pomysłu :P
UsuńXD Kontynuujemy opko bo jestem ciejawa co sie ze mna samą wydarzy XD
UsuńV- Sister o co ci chodzi?
Usuń*Kate wybucha placzem*
K- O co mi kurwa chodzi!? O to mi kurwa chodzi! Popkorn i żelki się skończyły!!!!!!!! *Kate pada na kolana* DLACZEGO!!!!!?????
Usuń-Nie płacz- piwiedzialam przytulajac ją- Co sie stalo?
UsuńKate, spokojnie. Zaraz przyjdzie Peter z Davidem to przyniosą jedzenie XD
Usuń*Kate powiedziała ze łzami w oczach*
UsuńK- A będą żelki?
*Wyciaga Harribo i podaje Sandrze*
Usuń-Przezorny zawsze ubezpieczony
D (David) - Są żelki!
UsuńP (Peter) - chcesz wszystkich wystraszyć?
A (ja) - Mordy!
-Czesc wam!- przywitalam sie z usmiechem
UsuńK- Dzięki Domi. Ey czy ja czuję żelki? ŻELKI! ODDAWAJ! *rzucam się na Davida*
UsuńD- Spokojnie, masz żelki.
K- Żelki! Kocham was!
*zabrałam żelki i poszłam do piwnicy*
V- aha... Siemka ja jestem vincent, mów mi Vin, tamta wariatka to Kate. Miło poznać
P - Słyszałem, że biłeś się z nią. Odważny jesteś.
UsuńD - Powiedział ten co przegrał zakład.
A - Jaki zakład?
P - Nieważne...
*Kate wybiega z piwnicy*
UsuńK- Jaki zakład!?
*podeszłam do Petera*
UsuńK- A więc zakładał się pan o coś!? Może to rzecz taka o której nie nie chce wiedzieć? Siadaj!
V- Sorki ona już tak ma.
K- Stuj dziub! A teraz na powaznie
*walnęłam ręką o stół jak na komisariacie*
K- Jaki zakład?
P - A bo się założyliśmy i powiedziałem, że Ania wygra.
UsuńD - A ja, że Vincent.
P - No i obaj przegraliśmy.
A - . . .
Kate, spokojnie. Złość piękności szkodzi. Nie denetwuj sie. Chodz do kuchni. Dam ci zelki, ok? -spytalam jak mamusia 5 letnie dziecko
UsuńV- tak ogólnie to ja nie byłem się z nią tylko doszło do wymiany kroków xD
UsuńA- A zamknie się!
V- Dobrze tańczę.
K- Żelki mogą poczekać, ty!
Usuń*wskazałam na Davida *
K- Przypominasz mi kogoś!
V- Kate on ci nikogo nie przypominam powiedział podenerwowany- Domi weź ja do kuchni dobra?
D- Chodź Kate, ma żelki.
K- Nigdzie nie idę! Muszę sobie tylko przypomnieć.
D - No do pokazania strasznych scen też podobno doszło.
UsuńP - My tam mamy podsłuch.
A - Przymknijcie mordy gałgany?
*nastała cisza*
V - Wy się serio jej boicie?
D - No jest czego się bać...
-Właśnie bo Vincent jest moim chłopakiem- wtracilam sie przytulając go od tyłu
UsuńD - Odsuńcie tą wariatka. Vincent stoi tam...
UsuńV- A ty moja dziewczyną :*
UsuńK- Cholera! Ty mi kogoś przypominasz!
D- Nie musiało ci się coś pomylić. Heh...
K- Ja się nigdy nie mylę! David?
D- Czekaj, czekaj kita?
K- Ty idiotyczne! Kope lat!
A- Ale... To wy się znacie?
D- Przecież to Kita! Najlepsza siatkarka w gimnazjum, podstawówce, liceum!
K- A tam gadasz :)
*Mysli jak zwabic Kate do kuchni*
Usuń-Vin, Kate jeszcze lubi ten zespol 1D, prawda?- szepnelam do niego
-Lubi to malo powiedziane-odpowiedzial
*Kate! W kuchni czeka na cb caly zespol 1D!- Krzyknelam do niej
-Aaaaaaaaaaa!!!!!!!- zapiszczala po czym zerwala sie pędem do kuchni
-Dajcie mi chwilke-zwrocilam sie do reszty po czym chwycilam jakis kamien i udalam sie do kuchni
1D?te geje? Ja lubię Kamila Bednarek >:(
UsuńTo Kamil Bednarek czekal na cb w kuchni, ok?
Usuń:3
UsuńA - Nieee, Bednarek gorszy od 5 pedałów - kładzie się na podłodze zasłaniając uszy.
UsuńP - A tobie co?
A - Peter, ja to cierpię. Idź gdzie indziej.
P - Do tych wariatów? Zapomnij.
V - Ja wariat?
P - Yhym...
A - Wszyscy są wariata, przyznaj.
*W kuchni*
Usuń-Ej. Nie ma tu K...- urwala bo przywalilam jej w leb z kamienia
-Sorry Kate. Tak bedzie dla cb lepiej-.idparlam po czym zamknelam kychnie na klucz. Dobrze, ze nie ma tam okien. Juz mialam isc do Vina, ale uslyszalam... jakies glosy.
- Domi, piwnica, chodz do nas- powtarzaly. Zaciekawiona sie tam udalam. Nikogo tam nie bylo. Nagle poczulam okropny bol z tylu glowy. Upadlam na ziemie i zemdlalam ...
A co Potter kombinuje?
UsuńNiewazne XD
UsuńObudziłam się w kuchni, nic nie było słychać, głowa mnie bolała, poczułam ze ktoś leży nieprzytomny w piwnicy, drzwi od kuchni były zamknięte.
UsuńK- Cholera. Halo! Ktoś mi otworzy! Dupa nikogo ni ma.
Rozwalił am drzwi nogą.
K- Ey! Ludzie Hallo! Ktoś tutaj jest! Idę do piwnicy.
Zeszłym do piwnicy i zobaczyłam tam leżąca Domi.
K- Ey Domi, obudź się, laska! Bądź się.
Ktoś za mną stał. To był... I tutaj nie mam pomysłu xD
... Niech bedzie zly Vincio XD
UsuńV - Co to było?
UsuńA - Nie mam pojęcia.
P - Gdzie David? - Peter pędem poleciał do piwnicy.
*Perspektywa Vincenta*
UsuńMartwilem sie o Domi. Dlugo nie wracala.Postanowilem zajrzec do piwnicy, ale to co tam zobaczylem... Domi... we krwi... obok niej Kate... Podbieglem do Domi. Żyła, ale była strasznie blada, a puls był strasznie słaby. Zanim sie spostrzeglem wszyscy, ktorzy byli ze mna lezeli na podlodze. Za mna ktos stal...
K- Vincent! Co ty na robiłeś Domi? Tylko zobacz!
UsuńV- Popatrz dokładnie.
Zobaczyłam leżących Petera i Davida.
K- Co ty na robiłeś!?
A- Co my narobilismy.
K- Ania?
V- Tak.
K- Ja wychodzę! Nie chcę was widzieć na oczy!
Już miałam wyjść gdy Ania zamachnela się na mnie swoją siekierą. Zrobiłam unik
K- e. Uważaj trochę z tym przedmiotem bo sobie zrobisz krzywdę.
V- Siostrzyczka plecki.
K- Braciszku pudełko xD
V- Kuźwa! Anka bierzemy ja do kolekcji!
A- ok. No chodź skaebeńku gdzie jesteś?
K- Mnie szukasz??
A- Aha! Ojeju.
K- Sorki. Walnęłam ja z patelni, Vin tez chcesz?
V- Bo ja się patelni boleśnie dokończył zdania a już leżał nieprzytomny xD
*Perspektywa Domi* Obudzilam sie w piwnicy. Glowa mnie bolala i widzialam jak przez mgle, ale zdazylam dostrzec Vinca. Leżał obok mnie.
Usuń-V-Vincent? K-Kochanie obudz sie- wyszeptalam. Poczulam, ze nade mna ktos stoi. Spojrzalam w gore i zobaczylam Kate...
*widziałam ze Domi się budzi*
UsuńK- Domi jak się czujesz? Zanieść cie na górę? Chodź pomogę Ci wstać!
-Co z Vincem?- spytalam ignorując jej pytabie. Czulam sie zle, ale interesowalo mnie zycie Vincenta a nie moje.
UsuńNic mu nie będzie, dostał z patelni, tylko stracił przytomność, wyzdrowieje. Nie Martw się, chodź pomogę Ci wstać.
Usuń*perspektywa moja*
Usuń- Co tu się odwaliło? - powiedziałam sycząc z bólu.
- Wiesz ci David, lepiej już chodźmy... - wyszeptał Peter i po chwili chłopaków już nie było.
- Weźcie mi wytłumaczcie... - jęknęłam zrezygnowana.
Szajba ci odwalila, ale już jest wszystko dobrze
UsuńOprócz tego że Ty i Vin chcieliście mnie skasować :3
Usuń*Pocalowalam Vinca w policzek po czym Kate pomogla mi wstac. Glowa z tylu strasznie mnie bolala*
Usuń-Jezu! Domi! Masz ranę z tyłu głowy! Trzeba to opatrzeć!- zwrocila sie do mnie przerazona Kate
-Nic mi nie bedzie- odparlam po czum ruszylam na gore. Nie chce martwic Kate. Sama opatrzę tą ranę.
Mi szajba odwaliła?! Haha, bardzo zabawne...
Usuń*patrzy i orientuje się, że Kate mówiła poważnie*
Ja nie z waszej rodziny, żaby mi się takie rzeczy działy...
*dalej patrzy z zastanowieniem*
V- Ała... Moja głowa.
UsuńK- wstał kasjer xd
V- o co ci kobieto chodzi? A gdzie jest Dominika!?
K- Poszła na górę, leć za nią.
V- Domi! - Vin poleciał na górę za Domi
*żeby
UsuńPS. Uwielbiam autokorektę w telefonie *sarkazm lvl 999*
I tak przeczytałam żeby xD
UsuńJezu. Ta glowa mnie boli coraz mocniej. Chwila... słyszę.... Vincenta! Nogi się pode mną uginają...
Usuń*Vincent*
Złapałem ją. Ona nie wyglada za dobrze. Dotknąłem jej czoła.
-Domi, masz gorączkę! Już spokojnie. Bedzie dobrze- powiedzialem biorac ja navrece i kladac na kanapie. Jest nieprzytomna. Sięgnąlem po termomtr i zmierzyłem jej gorączkę. 39 i 6. O cholera...
Razem z Anią poszliśmy na górę, zobaczyliśmy Vina przy nieprzytomny Domi.
UsuńK- Jezu! Domi co się stało?
V- Ma 39.6 stopni.
K- To dlaczego jeszcze nie dzwonisz baranie po karetkę walnęłam go w łeb. Halo, karetka?
V- Kochanie karetka juz jedzie proszę nie opuszczaj mnie!
A- Nie drży się bo jeszcze jaj ciśnienie skoczy!
V- Sorki.
Przyjechała karetka i zabrała Domi Vin pojechał razem z nią a ja z Anią zostaliśmy w domu.
K- Zapomniałam o miku!
Wbiegłam do sypialni zostałam tam Mike który był przywiązany do łóżka i miał jedno oko czarne a drugie normalne.
K- Mike!
M- Zostaw mnie idź stąd!
K- Ale ja ci pomogę
M- Juz nic na to nie poradzisz! Idź!
K- Nie!
Rzuciłam Siena niego. I po chwili się uspokoił.
K- I co lepiej.
*vincebt*
Strasznie się bałem o Domi, strasznie wyglądała, zabrali ja szybko na salę a ja czekałem na korytarzu
*Vincent*
UsuńPo kilku godzinach operacji Domi w koncu jakiś lekarz wyszedł z sali. Spytalem sie go o Domi. Powiedział, że jej stan jest bardzo cięzki i jest w glebokiej spiaczce. Gdyby karetka przyjechala chwile pozniej moglaby nie przezyc. Akurat teraz do szpitala przyjechala Kate z Mikiem, Anią i Peterem.
-A gdzie David?
- Zostal w domu. Co z Domi?-spytala Kate
-Jest w glebokiej spiaczce i nie wiadomo czy z tego wyjdzie- odpowiedziałem patrzac przez szybe na Domi. Co ja skysilo do pojscia do tej piwnicy?
- Co nam obiło? Ty to rozumiem, ale u mnie to nowość - spojrzałam na Vinca.
Usuń- To ja już idę - wyszeptał Peter i zniknął.
- Kur** - przeklnęłam pod nosem i wyszłam przed szpital. Chciałam być sama.
Widziałam ze Vin jest psychicznie wykończony, poklepałam go po ramieniu a un mnie przytulił, zrobiłam to samo.
UsuńK- Braciszku będzie dobrze.
V- Ja ma być dobrze.
K- Trzeba...
V-... Wierzyć
K- No właśnie. Uwierz w to to stanie się cud.
V- To to potrafisz pocieszyć.
K- A tam, czekajcie, zostawiliśmy Davida samego u nas? Czy został u siebie?
Padał deszcz, a co jakiś czas niebo przecinały błyskawice. Już dawno przemokłam, jadyne co mi zostało to schować się w cieniu i pomyśleć nad sobą.
UsuńAnka gdzieś poszła, nie wiedziałam czy iść za nią, ale poszłam, nie obchodzi mnie czy mnie skanuje czy coś idę ja pocieszyć.
UsuńK- Ania, co się stało?
- Mam wszystko gdzieś - warknęłam. - Przyjechałam, nie minął dzień i już jakaś tragedia.
Usuń-U siebie- odparła Ania
UsuńSpojrzałam na Vina. Wlepial wzrok jak zahipnotyzowany w maszynę, fo ktorej byla podloczona Domi. Martwie sie o niego. Nagle wpadlam na pewien pomysl.
-Panie doktorze. Mozna do niej wejsc?-spytalam
-Tak, ale jedna osoba- odparl doktor
Podeszlam do Vincenta i polozylam mu dlon na ramieniu. Popatrzyl na mnie zalzawionymi oczami.
-Udz do niej- powiedzialam zachecająco otwierając drzwi
Nie obwiniać siebie, to nie twoja wina. Poczekaj, pokaże Ci coś. Widzisz tek wisiorek? Dostałam go od prababci, gdy byłam mała i byłam na kogoś zła lub przygnębiona, dawała mi go do ręki i opowiadała mi w kółko tę samą historię, co znaczy kamyczek zielony, zielony oznacza zielen która pięknie rośnie jeżeli się ją pielęgnuje dobrem, lecz ta która się pielęgnuje złem nie urośnie ci i stanie się martwa. Mi zawsze te historie pomagały, nie wiem jak tobie. Masz moja kurtkę, ja kocham deszcz.
Usuń-Jak widzisz tutaj jest dużo kamyków i każdy ma inną historie
Usuń- Mi wystarczy mój cień - schowałam się w niego jeszcze głębiej, by nikt nie znał mojego położenia na pierwszy rzut oka.
Usuń- Wcześniej Radziłam sobie sama to i teraz też dam radę...
-Ja... Tylko chciałam pomoc...
Usuń*wstałam i poszłam do szpitala, celowo zostawiłam wisiorek*
-Jak tam z Domi?
*Vincent*
UsuńPowoli weszlem na sale i usiadlem obok lozka Domi. Chwycilem jej dlon i wpatrywalem sie w nia.
-Jestes silna. Wyjdziesz z tego. Wiem to. Pochyliłem się nad nią i pocalowalem w policzek. Jedna lza mimowolnie splynela mi po policzku. Wstalem i wyszedlem z Sali, a potem ze szpitala. Kątem oka zauwazylem Anię i Kate. Podszedlem do nich.
-Co sie stalo?-spytalem zaniepokojony
Przyglądałam się mu. Kiedy chciałam go dotknąć moje oczy ujrzały krew... krew moich rodziców, którzy nie żyli juz od paru lat. Musiałam wyjść z cienia jak najszybciej zanim zaczną mi mówić co mam robić. Z łapałam go przez kurtkę i weszłam do szpitala. Musiałam go jak najszybciej oddać Kate.
Usuń- Vincent, trzymasz się?
Usuń-Powiedzmy, a gdzie Anka?
- Została ze swoim cieniem.
- Dobra, co się dzieje!
Maszyna zaczęła pipkac, tętno zaczęło spadać.
-Kochanie! Nie! Doktora! Doktorze proszę ja uratować!
*wszystko ucichlo *
- Przepraszam odpowiedział doktor
- Co! Nie! To nie może być prawda! - podbiegł do Domi i zaczął nad nim płakać. Podeszłam do niego.
- Trzeba uwierzyć.
- Ja wierzę,że ja da się jeszcze uratować! Ja wierzę! - placzem - wierze...
Zobaczyłam ze tętno znowu wraca do normy a Domi się budzi.
- proszę się odsunąć - powiedział doktorek.
- Ona żyje! Moja dziewczyna żyje!
- Mówiłam ci braciszku, trzeba uwierzyć a cud się zdarzy :3
*Vincent*
UsuńPobieglem za Anią do Kate, Rozmawiala z Mikiem.Zajrzalem przez szybę. Domi się poruszyla! Zastyglem w oczekiwaniu na jakąkolwiek inną oznakę życia. Zaczęła otwierać oczy.
-LUDZIE! Jas sie budzi!!!-wrzasnąlem do reszty. Wsztscy automatycznie znalezli się przy mnie. Czekalismy na dalszy ciag zdarzen
- Anka co ci jest?
Usuń*Domi zamiast Jas. Sorry. Przyzwyczajenie do bloga XD
Usuń- Kate, lepiej weź to ode mnie jak najszybciej..
Usuń-Dobrze. Co się stało? A może wolisz o tym porozmawiać z cieniem.
Usuń*odwróciłam sie*
*Domi*
UsuńBosh. Ymmm... gdzie jestem, co sie stalo? Spojrzalam na osoby obok mnie. Jakis doktorek, Kate i... Vincuś! Od razu mnie przytulił, a ja odwzajemniłam uscisk. Nie pamietam tylko co sie stalo.
-Vincent co sie....-urwałam bo zasłonił mi usta.
-Ciiiiiiii. Odpoczywaj. Pozniej ci wszystko opowiem-odpowiedzial
Okej... kompletnie nie wiedzielam co sie dzieje
- Ha. Ha. Ha. Bardzo śmieszne. Twój ojciec zabił mi moich rodziców i ja mam się cieszyć?
UsuńPodsyłam we mnie złość, ale wolałam jeszcze nie przystępować do działania.
*Podsycała
Usuń- Domi! Jak ja się o cb bałam! Vini zejdź z niej no jeszcze ja udusić!
Usuń- Ale nie mogę się nacieszyć! Moja dziewczyna żyje! Kocham cię! Pocałował Domi, jak to słodko wyglądało :3
- aaa.. Anka ja nie wiedziałam, nie wiem co powiedzieć, wiem ze mój ojciec to zabójca, i o nim mam tą psychiczną połowę, ale przecież to nie ja zabiłem ich, prawda?
UsuńTy nie, ale ON tak - słowo ON tak zaalcentowałam, że widziałam jak po plecach Kate przeszły ciarki.
UsuńSorry za nieobecnosc. Poszlam dpac a mama zabrala mi telefon XD Wracamy.
Usuń*Domi*
-Co się stało? Czemu leżę w szpitalu? I gdzie jest Ania?- zaczęłam się wypytywać
- Na razie powinnaś wiedzieć, że masz odpoczywać. Rozkazuje ci to jako twoj chłopak, jasne?- spytał stanowczym głosem Vincent. Przerzuciłam wzrok na Kate.
-Lepiej będzie jak go posłuchasz. Uwierz mi- szepnęła do mnie.
-Oki- odpowiedziałam i położyłam głowę na poduszce.
-Spróbuj zasnac. Za chwile do cb przyjde- powiedział głaszcząc mnie po włosach. Przełozylam sie na jeden bok i zamknęlam oczy. Poczulam jak Vincus mnie pocalowal w policzek po czym wyszedl razem z Kate.
K- Fajny żarcik. Ale ja tak na poważnie, dlaczego niby walnęłam cie patelnia? Jeżeli jak ty to sadzisz szajba ci nie odbiła? Pomyśl. Chodź pomogę Ci wstać.
OdpowiedzUsuńA bo ja tak nigdy nie miałam i się dziwię. Chyba źle na mnie wpływacie...
Usuń*wstaje z podłogi i idzie na górę*
K- Ha. HA. ha.Ale śmieszne.
UsuńNo bo mi nigdy nie odbijało...
UsuńZawsze miałam przynajmniej 90% kontroli nad sobą, a tu dziś taka niespodzianka...
To ja może jakaś twoja krewna, w sensie kuzynka?
Moja mama zawsze mówiła ze ja mam to po cioci Venezueli xD nie wiem jak u cb
UsuńCo u mnie centralnie od niej xD
UsuńGdzie się wszyscy podziali?
Usuń*rozgląda się po pokoju i idzie do kąta*
Anka! Anka! O tutaj jesteś. Co tak w kącie usiadła? Wiem co Ci poprawi humor. Gorące kakałko i tosty :3
UsuńNa mnie to nie działa...
UsuńCo się Mike'owi stało?
Słyszałam jakieś krzyki.
*vincent *
OdpowiedzUsuńV- Domi nic Ci nie jest!
D- Vincuś!
Kto jeszcze nie śpi :P
OdpowiedzUsuńJeśli mogę wbić do bandy to jestem Julia XD
OdpowiedzUsuńJakie konwersy i opwieści u góry XD
OdpowiedzUsuń