wtorek, 28 lipca 2015

#19 Mamo... Zabije!!!

  Nie będę pisać dużo na wstępie. 
Ale zaczynam xD


*perspektywa Kate*
   Obudziłam się. Była godzina. Zaraz... 23.25!? Cholera!!! Dlaczego? Durny budzik! Walnęłam w niego z całej siły. I przez to obudziłam Mike.
M- Co się dzieje?-ziewanie-Ale się wyspałem.
K- Ja i co chodzi? Paczka która godzina!
M- 23.25 i co?
K- Jak to co!? Do pracy! - zaczęłam się ubierać. Juz miałam wychodzić kiedy Mike powiedział.
M- ee... Dzisiaj niedziela.
K- Co! Co ty mi tutaj sugerujesz?
M- Dzisiaj NIEDZIELA.
-osiedla na łóżko.
K- Trzeba było tak od razu.-poszlam spać.
M- O. Kate. Kate...
*perspektywa Vina*
   Śniło mi sie ze bylem z Domi w pięknym miejscu... Obudził mnie mój telefon. Przyszedł SMS. (Jak cos to już jest 12.00 xD). To od Domi :3. Pisała ze dzisiaj do mnie przyjdzie o 14.30 z ważnym gościem. Odpisałem jej, że czekam. Ogarnąłem dom, oczywiście dalej spałem u siostry bo moja kawalerka została sprzedana. No trudno, nie dziwie się. Wstala Kate i Mike. Jak zobaczyli, że sprzątam to im kopary upadły na ziemię.
V- No co? To już nie można posprzątać?
K- Nigdy nie widziałam jak sprzątasz... To jest piękne. - poleciała jej łza.
V- O matko... - znowu zająłem się sprzątaniem.
M- Stary... To ty?
V- Nie sprzątaczka!
M- No na to wygląda. xD
V- Zamknij się. - wkurzyłem się.
*perspektywa Kate*
   Wzruszyłam się. Poszłam się ogarnąć i pomogłam mu w sprzątaniu. Mike zajął się się laptopem. Jaki leniuch! Zapłacał rachunki.
K- Powiedz mi, tak bardzo się przejąłeś, że mama dzisiaj przyjdzie i zacząłeś sprzątać? - zrobił minę jakby nic nie wiedział i popatrzyl się na mnie jak na idiotkę.
V- Mama dzisiaj przychodzi?
K- No.
V- A do mnie dzisiaj przychodzi Domi z ważnym gościem.
K- Uu... No to  się porobiło. Ale trudno.
   Ogarneliśmy dom, a o 13.00 przyszła mama.
J(Jessica) - Dzień dobry! - mama przyszła.
K- Hejka mamusia.
J- A co tutaj tak czysto? Vincuś? Ty masz na sobie fartuch?
V- A widzisz. Zająłem się sprzątaniem.
J- Jak ty to zrobiłaś? - powiedziała do mnie szeptem.
K- Ja też się dziwię. Haha... No to mamusia siadaj a ja zrobię kawę.
V- E, poprawka, ja zrobię!
J- Dziękuję. - powiedziała szczęśliwa. -  O! I przyniosła jabłecznik!
V- Jabłecznik?! - zajrzał z kuchni.
K- Ty rób te kawę. Przyniosę ci zaraz.
V- OK.
J- No opowiadaj. Jak tam praca?
K- Dobrze. Jakoś idzie.
J- A Mike? Gdzie on jest?
M- Dzień dobry.
K- masz go.
J- Jak ty wyrosłeś! Pakowałeś na siłowni?
K- mamo!
J- Jestem szczęśliwa, że znalazłeś sobie takiego porządnego chłopaka.
M- A tam pani, znaczy się Jessica gadasz.
J- No. Może masz ochotę na jabłecznik?
M- Chętnie.
V- Mam kawę! Oj!- ta niezdara się potkneła, na szczęście złapałam tacke.
K- uważaj.
V- dzięki. A dostane jabłecznik?
J- Pewnie, że  tak! Napracowałeś się. Proszę.
V- Dzięki - powiedział to z pełną buzią.
   Gadaliśmy sobie tak dobra godzinę. *perspektywa Venessy*
  Domi przyszła po mnie do domu. Złapała mnie za rękę i zaczęliśmy iść do jej chłopaka. Mam nadzieje, ze znalazła sobie lepszego niż ten Max... Ble... To  był oblech.
Q- A gdzie my w ogóle idziemy?
D- Do mojego chłopaka!
Q- To wiem już od godziny.
D- Powiem Ci! Albo nie. Poczekasz sobie. - była taka szczęśliwa. - Musisz go poznać! To już nie daleko.
Q- No dobra... - doszliśmy do jakiegoś domu.
D- Jesteśmy! - zapukał do drzwi. Otworzył jakiś gościu z fioletowymi włosami... What?
D- To jest Vincent, Vincent to jest Vanessa.
V- hejka. - wyciągnął do mnie dłoń
Q- cześć. - Zacisnęłam mu rękę tak aby go bolało i powiedzialam do niego po cichu, a moje oczy zmieniły kolor na czarny - Tylko jej coś zrób to będziesz miał doczynienia ze mną.
D- Van wyluzuj, on też ma czarne i czy tak jak ty. Widziałam to.
V- czekaj bo nie kumam.
   Zaraz, miała tyle chłopaków do wzięcia, a akurat trafił jej się fioletowłosy z czarny oczami! Ale jak to się stało? Żyje jeszcze taki człowiek??? Po chwili przyszła jakaś baba.
J- Vin, Twoje... Vanessa?
Q- mama? Co ty tutaj robisz?
V- To wy się znacie! Mamo?
Q- To moja mama.
J- Ja jestem wasza mamą. Van, Vin to twój brat.
   Zrobiłam wielkie oczy, razem z Fioletowym krzyknęliśmy - Ze co!? - był zdziwiony tak samo jak ja.
V- Ale jak to się stało?
J- Urodziłam Vanesse, jej ojciec oddał ja do domu dziecka. To twoja siostra bliźniaczka. Ja ją odwiedzam,poniewaz ja kocham. - Znowu jakaś dziewczyna z fioletowymi włosami przechodziła. Mama ja złapała i przyciągnęła do siebie.
J- Van, a to twoja siostra Kate.
Q- Kate???
K- Van? Co ty tu robisz?
Q- Co ty tu robisz?
K- Mieszkam... Ale zaraz... To ona jest moja siostrą!?
J- Tak. Vanesso, masz jeszcze jedną siostrę Rose, ale ona została w domu.
Q- Co? Ja nic nie rozumiem...
J- Wejdźcie do domu... Wszystko wam wytłumaczę.
*perspektywa Kate*
   Ja mam siostrę? Mama nam wszystko wytłumaczyła, to, że ojciec Van oddał do domu dziecka, a mama się z nią spotykała... Musze sobie to przetworzyć.
K- Czyli ta oto motorzystka, która ratowałam nie dawno, to moja siostra? Wow...
J- Tak.
K- Wow...
Q- Powiem to samo. Wow... Ale dlaczego ty to mi nigdy nie powiedziałaś? Dlaczego to ukrywałaś?
J- Bałam się ze ojciec się dowie i zabroni mi się z tobą spotykać.
Q- Dlaczego on mnie nie chciał?
J- Chciał chłopaka.
Q- A dlaczego Kate mogła z wami zostać?
J- Urodziła się jako pierwsza, udało mi się ją obronić. Ale ciebie juz mi się nie udało.
V- A Rose?
J- została adoptowana.
V- AA.... Wow... Dlatego nie przypomina ani mnie ani Kate.
J- Tak.
V- Musze się iść przewietrzyć.
D- ja idę z tobą!
V- Dobra.
Q- Domi! - po chwili przyszedł SMS do Van od Domi. Pisała ze nie będzie przeszkadzać i sobie pójdzie.
   Siedzieliśmy tak kilka godzin. W końcu miałam siostrę! Ale taką prawdziwą. Fajnie mi się z nią gadało. Ona jest do mnie bardzo podobna, ale bardziej do Vina. Bo to bliźniaki :3
K- Powiedz. Jak to jest dowiedzieć się za ma się siostrę i brata?
Q- To bardzo dziwne uczucie. Żale życie żyłam w świadomości, że jestem jedynaczka. A ty taki zwrot akcji! Mam brata i 2 siostry.
K- Ja tam się dziwnie czuje, pierwszy raz widzę dziewczynę podobna do mnie. A ty tez masz czarne oczy?
Q- No! - pokazała mi je.
K- Tak to zdecydowanie moje siostra...
Q- A ty?
K- Nie wiem jak je pokazać. Jak juz dostaje szału to nad sobą nie panuje, jakoś to samo z siebie wychodzi... A ty jak to robisz?
Q- Potrafię nad sobą zapanować.
K- Vincent tez potrafi. A ja jestem tylko od was młodsza o 3 lata i juz nie mogę!
Q- Kiedyś ci się uda... Ja muszę już iść. Pa siostrzyczka!
K- Papa!
  Wszyscy się zmyli. Vin wrócił bardzo późno. Byłam już psychicznie wykończona. Poszłam spać!
*perspektywa Vina*
   Zaprowadziłem Domi do domu, a ja sam wróciłem do swojego domu... Było już późno. Wszedłem po cichu. I pościeliłem sobie kanapę. Poszedłem spać, a jeszcze przed tym dałam buziaka Kate na dobranoc. A Mikowi w strzeliłem w ryj. Jak się obudził, to już mnie nie było xD ale miałem z niego beke xD Miałem iść spać kiedy  usłyszałem pukanie do drzwi. To mama. Była spocona i widać, że przestraszona. Wpuściłem ja do domu. Zawołałem Kate, żeby zrobiła ten trik z tymi zabezpieczeniami domu. Mama była wystraszona.
V- Mamuś, co się stało?
J- To.. To... Ojciec...
K- Co on zrobił!
J- Chciał mnie...
V- Ja mu pokaże! Gdzie on jest?
J- Nie! Nie... Nie idź tam... Proszę...
K- Posłuchaj mamę. Chodź raz. - pokiwałem głową na znak że zostanę.
V- Ale co on ci  robił?
  Usłyszałem dowalanie się do drzwi. Kate odeszła do drzwi i zaczęła się drzeć.
K- Idź z tąd! Mama nie chce Cię znać! Ja też! Odejdź! Bo jak tam do cb wejdę to miazga z ciebie zostanie! - zrobiła czarne oczy. Złapałem ja za rękę.
V- Nie rób tego... - uspokoiła się.
K- Dobrze. Ale jak jeszcze raz się zbliży do mamy to z niego zostanie kwaśna kupa złomu! - usłyszałem smiech pod drzwiami . To ojcu.
K- Męska dziwka... - powiedziała z nerwami. (to dedykacja dla Venus)
J- Kate.
K- Mowie prawdę! On zabił wszystkie dzieci! On zabił wszystkich! To nie mój ojciec. To MĘSKA DZIWKA!!!!!!!

Nope...

sobota, 25 lipca 2015

#18 Oj... Vincuś Vincuś... I co mam z tobą zrobić xD Ty romantyku :3

Brak wstępu xD

   Ganiałam się tak z Vinem pół godziny. W końcu sobie opuściłam.
K- Idę się napić. Chcesz coś?
V- Pepsi.
K- Spoko. - poszłam do kuchni.
*perspektywa Vina*
  Cały czas myślałem o Domi. Jej nie da się zapomnieć! Muszę zapytać się kogoś o radę.
V- Kate. Mam prośbę. Potrzebna mi pomóc.
K- W jakiej sprawie?
V- Sercowej...
K- No w tym ci nie pomogę kolego. To ty zawsze mi pomagały w takich sprawach, a i masz Pepsi.
V- No pomagałem ci. Ale ty możesz pomóc mi, prawda??
K- W sumie to prawda, ale za Tobą się dziewczyny uganiają a niż za mną! - w okno pukała jedna z nich.
V- Spierdalaj! - zasłoniłam okno, usłyszałem krzyki "Vincuś! Vincuś! Kocham cię!"
K- A nie mówiłam.
V- Nie lubię tych bab! Nawet mnie w sklepie znajdą!
K- Ja nic nie wiem, ale wiem, że jestem Śpiąca i idę spać. Dobranoc. Poradzisz sobie romantyku - pogłaskała mnie  po włosach.
V- Dobranocka.
   Myślałem nad tym czy zadzwonić do Domi i zaprosić ja na obiad. Zadzwoniłem.
V- Halo. Zastałem Dominike?
D- Tak, a kto mówi?
V- Vincent.
D- O cześć! Coś się  stało?
V- Tak. Znaczy się nie, ale chciałem cie zaprosić na obiad o 15.00 do 'Marco', nie wiem czy masz czas.- Byłem zakłopotany.
D- Mam czas, chętnie z tobą pójdę. To co. Do 15.
V- Jest! Znaczy się, do zobaczenia. Pa. Kocham cie. - szybko się rozłączyłem. Uf...
*perspektywa Domi*
  Jezu! Vincent zaprosił mnie na randkę! Jak się tym jaram! Kocham go :3 A jeżeli zrobię coś głupiego. Ja się stresuje.
*perspektywa Vina*
  Udało mi się. Jak się Cieszyłem! Przez przypadek obudziłem Mike.
M- Vin, dlaczego się tak wydzierasz? V- Sorki. Umówiłem się z dziewczyną na randkę!
M- Gratuluję! - podał mi rękę i uscisnął.
V- dzięki. Idź spać. Bo widzę ze jesteś śpiący. Nara.
M- Do dobranoc. - poszedł spać, ja też postanowiłem się trochę przespać.
   Zadzwonił budzik. Było 14.00 o kurwa! Spóźnie się! Zacząłem się szybko ubierać i po pół godzinie byłem gotowy. Teraz trzeba iść po panią. Poszedłem po Domi. Zobaczyłem ja z jakimś typem, nie spodobał mi się.
V- Hejka Domi!
D- Hej Vincuś. Poznaj mojego byłego. Maxa.
Max- Siemka.
D- Max to jest Vincent, idę z nim na obiad.
Max- Tak? - podszedł do mnie i powiedział mi prosto w twarz- Trzymaj się od niej z daleka. Bo jak nie! - pokazał pięść, on myśli, że ja się go boje? Chyba go coś boli xD.
V- bo co? - sprowokowalem go, zamachnął się na mnie, zrobiłem unik.-Oj spudłowales xD Domi idziemy?
D- dobrze. Chodźmy.
Max- Jeszcze z tobą nie skończyłem! - pobiegł w moja stronę, wziąłem Domi na ręce i uniknałem ciosu. - Ale ty jesteś dobry w pudłowaniu. - zaśmiałam się -  Powinieneś grać w statki.
D- Haha! Vincent, ty żartownisiu. - przytuliła się do mnie- Coraz bardziej cie Lubie...
V- Ja ciebie też... A ty, Max, tak? Nie przeszkadzaj i wracaj do domu.
Max- Tylko ja cie dorwe!
V- ha! To mnie musisz najpierw złapać. Ja uciekam ty gonisz! - podbieglem moim sprinter do restauracji. Ten idiotka mnie nie zdołał dogonić. - Jesteśmy na miejscu. Zapraszam panią na obiad.
D- Ależ z rozkoszą. Haha...
V- Stolik dla dwojga.
Kelner- Przepraszamy, wszystkie stoliki są zajęte.
V- Aby napewno? - popatrzyłem mu się w oczy moimi czarnmi oczami.
Kelner- Oj przepraszam. Mamy miejsce na balkonie, zapraszam.
V- Dziękuję. Chodź. - złapałem Domi za rękę i ja za prowadziłem do stolika.
D- Przytulnie tu. Prawda?
V- Tak.
D- I tak cudownie.
V- To miejsce jest piękne... A popatrz na gwiazdy.
D- Jakie piękne! - złapałem ja za reke i powiedziałem
V- gwiazdy są pikne, ale nigdy nie dorównają twojej urodzie.
D- V... Vincent... - zaczerwieniła się.
V- Zobacz, ta gwiazda świeci z nich najbardziej - spojrzałem jej prosto w oczy- Tak jak ty...
D- A tam gadasz... - popatrzyła się w gwiazdy, złapałem ja za policzek i przyciągnąłem do siebie. - V.. Vin...
V- Nic nie mow- pocałowałem ją.
D- Jeju, jakie to miłe.
V- Nie potrafię całować. - usłyszałem, że ktoś krzyczy "do góry ręce to napad" , Cholera! Jeszcze tego mi brakowało.
B(bandziory) -  A ty, foletowowłosy do górę te łapy!
V- Bo co?
B- Bo ci zastrzele!
V- Nie wiesz z kim zadarłeś.
D- Vin. Co ty robisz?
V- Nie pozwolę aby te zbiry zepsuty nam obiad. A teraz przepraszam was na chwile. - zaskoczyłem z balkonu.
D- Vin!
B- I co maleńka, chłopak cie zostawił? Hahaha! Teraz już będzie po nim.
V- Czy aby na pewno? - stanąłem za tym łajdakiem, jak się wystraszył xD
B- Ale ty dopiero tam skoczyłeś!
V- Życie, a teraz powiedz dobranoc.
B- Nie idę spać... - zrobiłem mu chwyt który usypia.
V- No który następny? - rzucili się na mnie. - Trzech na jednego? Oj nie ładnie.
   Skoczył jeden- wykręcił mu rękę.
Skoczył drugi -  padł na ziemię, sparaliżowałem go.
A trzeci? Rzucił we mnie nożem. Złapałem nóż jak juz był 1 cm od mojej twarzy.
V- Mama cie nie uczyła, że nie wolno się bawić nożem? - rzuciłem w niego nożem tak mocno ze razem w koszulą wylądował na ścianie.
V- Juz po wszystkim, Domi chyba idziemy co nie?
D- Ale jak ty to...
V- Powiem Ci potem, chodźmy, wszyscy się na mnie gapią.
D- Ale jak?
  Wyszliśmy z restauracji, ktoś wezwał policję i zabrali tych bandytów tam gdzie ich miejsce. Czyli do paki.
D- teraz mi wytłumacz, jak ty to zrobiles!? Chodziłem na jakieś zajęcia. Czy co?
V- Nie chce o tym mówić. Boje się ze mnie zostawisz...
D- Nie zostawię cie... Mi możesz powiedzieć. - przytuliła mnie.
V- Dobrze, ale obiecuj, że nie zostawisz mnie...
D- Obiecuje!
V- Powiem krótko... Jestem psychopatą.
D- To jakieś żarty! Prawda?
V- Nie...
D- Ale ty nie wyglądasz jak psychol! Ani trochę.
V- To siedzi we mnie. Jeżeli nie jestem psychopatą to dlaczego facet nosi fioletowe włosy ?
D- Bo lubi?
V- No dobra... Ale jak wytłumaczyć to, że skończyłem z balkonu i magicznie się pojawiłem za tym idiotą?
D- Ee... Tego nie wiem. Ale wiem, że Cię Kocham! - pocałowała mnie, już chciała skończyć ale ja ją złapałem za plecy i przybliżyłem do siebie.
D- Vin.
V- Też Cię Kocham...
D- Ja ciebie też!
   Usłyszałem w krzakach szelest, schowała za sobą Domi.
D- Ci się stało?
V- Słyszałem coś... To... Matko!
D- Kto to!
V- Twój były xD
D- Max?
Max- Teraz nie masz szans fiolrtowłosa.
V- Stary, czy ciebie mama w domu kultury nie uczyła?
Max- Po co mi kultura jak mam to- wyjął pistolet. - I co teraz zrobisz?
D- zostaw to.
Max- Zamknij się!
V- Nie mów tak do niej.
M- Bo co? Mam pistolet. I co mi możesz zrobić.
V- No to strzelaj. Czekam. - podchodziłem do niego powoli
M- Odejdź bo strzelę!
V- No to strzelaj. - usłyszałem strzał, trafił mnie w brzuch. - I to tyle?
M- Dlaczego ty żyjesz!
V- Wiesz... - moje i czy zmieniły kolor na czarny, złapałem go za gardło. - Do mnie się nie podskakuje. - puściłem go. - znikaj mi z oczu!
M- Jeszcze się spotkamy!
V- Chyba w snach!
D- Co się stało z twoimi oczami?
V- Co to? A zaraz minie.
D- Dziękuję za obronę... Ale co z Twoja rana, trzeba ją opatrzyć!
V- To tylko draśniecie, nic mi nie będzie. Ale o koszule się martwię xD
D- Vin!
V- Nie dopiore tego. No przecież żartuje. Przepraszam, że obiad się nie udał, wiedziałem, że coś zawale.
D- To nie twoja wina... Uratowałeś mnie 2 razy. Jak Ci się odwdzięczę? Juz wiem! - pocałowała mnie w policzek.
V- Poprawilas mi humor. Dziękuję.
D- Ja chyba musze juz iść. Papa.
V- będę tęsknił!
D- Ja też!
  Wróciłem do domu, nikogo tam nie było. Pewnie Kate z Mikeiem poszli do pracy, ale tak wcześnie? A z resztą idę się położyć.
*perspektywa Kate*
   Poszliśmy wcześniej do pracy. Chciałam zobaczyć Springiego, Mike coś mówił, że zaczął się zachowywać agresywnej niż zwykle. Chciałam go obejrzeć.
K- W Sringusiu wszystko jest dobrze.
M- Ale mówiłem Ci, że zaczął się gorzej zachowywać, zresztą zobaczysz w nocy.
K- Dobrze. Ale jeszcze raz zobaczę jego system.
M- dobra. Ja idę do biura.
   Obejrzałam cały system i nic w nim się nie pozmieniało, oglądałam go kilka razy, gdy po między śrubami zobaczyłam.... Domek z Eurobusiness!?
K- Mike! Chodź tutaj!
M- Co?
K- Wytłumacz mi to - pokazałam domek
M- To tutaj był! A myśmy go szukali 2 tygodnie xD
K- Mike!
M- widocznie jak graliśmy to musiał tam utknąć.
K- Wy jesteście.... -  niedokończglam bo wybiła 24.00.
M- Do biura.
  Zeszła nam cała praca. Springi był spokojny, naprawiam go :3 Teraz tyko te zjawy. Wyskakiwały nam co chwile, to kurak, to liściastych, czasem Freddy tańczył sobie za oknem, masakra! Wróciliśmy do domku. Vin leżał na kanapie. Taki był słodki :3. Poszłam spać, bez zastanowienia xD Dostałam telefon od Rose, o treści 'Rodzice biorą rozwód' nie powiedziała mi z jakiej przyczyny ale przypomniał mi się mój szpitalny sen. - oby to nie była Prawda-powiedziałam sama do siebie po czym zasnęłam.

Kolejny rozdział :3
Mam nadzieje ze się spodobał.
Uwagi piszcie w kom :3
Paapatki

czwartek, 23 lipca 2015

#17 Nowe Znajomości & Vincuś Marzyciel

Tytuł wam dużo mówi...
Za dużo...
Zaczynam xD

 Obudziłam się, Vincenta nie było na kanapie. Dlaczego? Potem wszystko się wyjaśniło.
K- Vincek. Co robisz?
V- A śniadanko dla siostrzyczki.
K- A co na te twoje śniadanko xD?
V- Tosty.
K- Mniam! A gdzie Mike?
V- Poszedł do łazienki.
K- OK, o przyszedł.
M- Cześć wam!-dał mi całuska :3
K- Wstałeś?
M- Powiedzmy.
V- Siadajcie do stołu! Zrobiłem zatrute tosty!
K- Vin!
V- Przecież wiesz, że żartuje :p
K-  No mam nadzieję.
    Zjedliśmy kolacje (no bo nie można tego nazwać śniadaniem jak jest 22.00) i poszam do pracy wraz z Mikeiem. 
*perspektywa Vinca*
   Nie miałem coś robić. Postanowiłem się przejść. Poszedłem do parku, w cieniu zauważyłem dziewczynę,, karmiłam ptaki. Pięknie to wyglądało. Podszedłem do niej. 
V- Dzień Dobry. Widzę że ktoś lubi ptaki, Vincent jestem. Jak cie zwą? 
(Dominika)D- Dominika, ale mów mi domi- jej głos brzmiał jak anioła, była piękna, chyba się zakochałem. Serce mi waliło jak szalone. 
V- Miło mu poznać. Jesteś tutaj nowa? 
D- Tak. Wprowadziła się dopiero kilka dni temu i nie znam okolicy. - popatrzyłana mnie pięknymi oczami. 
V- Mogę Cię odprowadzić, znam te okolice jak własną kieszeń.
D- Dobrze. 
*perspektywa Domi*
   Podszedł do mnie jakiś chłopak, Vincent, bardzo miły. O prowadził mnie po okolicy. Był nawet przystojny, i zagubiony. Nie wiem, czuł się zakłopotany przy mnie. 
D- Vincent? 
V- Mów mi Vin. Tak? 
D- A więc Vin, powiedz co się stało? Jesteś jakiś zakłopotany? 
V- Ja? Nie. Tylko ci się tak wydaje. Heh... - nie wiedział co powiedzieć. 
*perspektywa Vina*
   Kuźwa! Zauważyła ze się mu podoba, trzeba jaj to powiedzieć. Dasz rade. Dasz rade! 
V- Powiem Ci. 
D- Słucham. 
V- Wiesz, gdy zobaczyłem cie zrobiło mi się ciepło, nogi mi się ugięły. Ja... Ja... Się chyba... Zakochałem! - pocałowałemja w usta.- Ty iidioto! Przepraszam Cię. Nie wiem co się ze mną dzieje. Ja nie chciałem... - przełożyła mi palca do ust. 
D- Ciiii.... Nic się nie stało. 
V- Dobrze... Chodź pokaże Ci coś! 
D- Okej. 
   Zaprowadziłem ja do małego wodospadu, zawsze tak chodziłem jak miałem doła.  
V- Zamknie oczy. 
D- Czy to aby bezpieczne? 
V- Nie bój się, jeszcze kawałek. Juz. Otwórz oczy. - gdy otworzyła oczy to była zdumiony, nie wiedziała co powiedzieć. 
V- Najpiękniej wygląda nocą. 
D- to jest piękne! Dziekuje- przytuliła mnie. 
V- To miejsce jest moim ulubionym. A mam pytanie. 
D- Tak? 
V- Co ty robisz o tej porze w lesie? 
D- Heh... Musiałam się przewietrzyć. 
V- Dobra, widzę, że Ci zimno. Weź moja bluzę. 
D- dziękuję. A tobie nie będzie zimno? 
V- Ja jestem gorący chłop. 
D- Heh. 
V- Zaprowadzę cie do domu. Tylko podaj  adres. 
D- To nie daleko. 
   Odprowadziłem ja do domu. A potem sam  poszedłem do mieszkania. 
*perspektywa Kate*
  Noc była nawet spokojna. Zza okna zaglądał księżyc. I przez okno zobaczyłam jak ktoś walnął w drzewo motorem, tylko zadudniło xD 
K- Mike! Zobacz! 
M- Trzeba pomóc. 
K- No to na co czekasz?! 
   Poviegl8smy pomoc motorzyscie okazało się ze to była dziewczyna. 
K- Nic Ci nie jest? Jaki dzisiaj dzień  tygodnia? 
(Vanessa)Q- Po co mi to wiedzieć! Pomóżcie mi wstać! Co jest z motorem?  
M- ty się nie martw motorem tylko sobą, chodź weźmiemy cie do Pizzeri. 
Q- ale weź motor! 
K- Ty bierz motor a ja pokaleczoną. 
Q- ała moja noga! 
   Zaprowadzilam ranna do Pizzeri. Opatrzyłam jej rany, to nic poważnego. 
K- Będziesz żyć. Kate jestem. 
Q- Vanessa. Dziękuję za pomoc. 
K- Nie ma za co. Skąd jesteś? 
Q- Tutaj mieszkam, tak obok tego opuszczonego sklepu. 
K- OK. Zawiózł cie do domu, okej? 
Q- Dobrze. A motor? 
K- Mike się zajął nim, weźmie go na lawetę. 
Q- Dziękuję wam. Mam nadzieje ze nie sprawiłam kłopotu. 
K- Nie skąd że. 
   Mike zawiózł Vanesse do domu i jej motor. Springi był dzisiaj grzeczny. Za bardzo grzeczny, pewnie coś kombinował. No cóż. Wróciliśmy do domu, Vin siedział jak zahipnotyzowany w  telefon. 
K- Jestem! 
V- No hej. 
K- Mama ci nie mówiła, że jeżeli będziesz tak siedzieć przy telefonie to będziesz miał okulary? 
V- Tak. TAK. Tez się ciesze.
K- Czy ty mnie wogole słuchasz!? 
V- Tak, fajnie no no. - zabrałam mu telefon - Oddaj! 
K- Poczekaj. Najpierw powiedz dlaczegomnie ignorujesz! 
V- Brzuszek. 
K- Co? - zaczął mnie łaskotać- Przestań! Hahaha! 
V- Oddaj telefon! 
K- masz! Tylko przestań! 
V- No dziękuję. 
K- Widziałam serduszka na fonie. Czyżby nasz Vini się zakochał? 
V- Może tak, może nie. A co cb to! 
K- Dużo xD 
V- Podoba mi się taka jedna, Domi. 
K- Ta z osiedla? 
V- To ty ja znasz? 
K- w sklepie się poznałyśmy. Fajne dziewczyna. 
V- No to wiesz ktora- zaczerwinił się 
K- O..! Vincuś się zakochał! Vincuś się zakochał! 
V- Chyba pora co nie? 
K- Vincuś się zakochał! 
V- Przestań juz. 
K- Vincuś się... 
V- Tylko to dokończ! 
K- Zakochał... 
V- Cholera! 
   Zaczął mnie gonić po mieszkaniu. Mike poszedł do łóżka i ma wszystko gdzieś. Tylko ma spanie w głowie xD b


  
  


środa, 22 lipca 2015

#16 Kocham Cie!

W tym rozdziale
spróbuje zmienić naszego
VINCENTA
specjalnie dla Potter,
żeby nie smutała ;-;
I mam nadzieję,
że mi się to uda :3
   Wróciłam ze szpitala. Mike mi wszystko opowiedział, co się działo przez te 3 miesiące. Nic ciekawego. Tylko ani razu nie wspominał o Vincencie, może dalej się nie zmienił, tego nie wiem ;-;.
Po szpitalu postanowiłam pójść z Mikiem do pracy. Był taki upierdliwy, cały czas mówił 'Kate nie idż do pracy!' i tak w kółko! Masakra...Dobra, wbrew woli Mike poszłam do pracy. Chłopaki mnie tak gorąco przywitali. Miło było. Pogadaliśmy sobie i to samo, też nic nie mówili o Vincencie. Dlaczego? Aż w końcu przyszedł do drzwi ten mój braciszek. Była 4.00
SP- Hejka chłopaki! O cześć...heh...Kate...-podrapał się po tej pustej łepetynie.
K- Nie mam humoru idź sobie!
SP- Nie mogę.
K- Dlaczego?!
SP- Bo kończymy Eurobusiness.
K- Eurobusiness!!!!!???? Co do cholery???  Mike wytłumacz mi to!
M- No wiesz...
K- Nie! Nie wiem!
M- Pogodziliśmy się z Vinem, on bardzo żałuje tego co zrobił.
SP- Ja nie chciałem, naprawdę! Ta samotność mnie dobijała. Przepraszam...
K- I ty myślisz, że ja ci wybaczę!? Po tym wszystkim co mi zrobiłeś!? Nie ma mowy!
SP- Ale...siostrzyczo...
K- Nie nie nie i jeszcze raz nie!
SP- Ja cię kocham-przytulił mnie
K- V...Vincent...Ja ciebie też braciszku!
SP- Zmieniłem się, poważnie...
K- To dobrze. To kiedy Eurobusiness?
F- Już!
J- Czekajcie, przyniosę.
M- Okej!
   Tak minęło 2 godziny. Jestem przeszczęśliwa, że Vin się zmienił. Może gdzieś tam w głebi serca, ma chociaż trochę poczucia winy. Ale dalej nie mogę się pozbierać... Dalej nie mogę tego przetrawić, że to wszystko był sen. Ja po prostu nie wierze. Po pracy poszłam spać. Wstałam, postanowiłam pójść do Werki.
W- Siemaneczko laska! Co cię do mnie sprowadza?
K- Muszę porozmawiać.
W- Wchodź. Opowiadaj, co się stało? Albo nie! Jak tam się czujesz po szpitalu?
K- Powiedzmy, jakoś.
W- O czym chciałaś porozmawiać?
K- Leżałam w szpitalu te 3 miechy, co nie?
W- Leżałaś w szpitalu...
K- Skup się.
W- Dobra! Co dalej?
K- Miałam sen. Wydawało mi się, że to była rzeczywistość.
W- Opowiadaj.
K- Zaczęło się od tego...
   Opowiedziałam Werce moją historyjkę. Była zszokowana!
W- Wow! Nie wiedziałam, że to jest możliwe. Wow...
K- Od razu mi lepiej. Dziękuje za wysłuchanie. I dzięki za kakałko i tosty. Ty potrafisz poprawić humor.
   Jeszcze o czymś tam porozmawiałyśmy. Potem poszłam do domku. Rozmowa z Werką zawsze mi poprawia humorek (mam nadzieję, że ten rozdział też poprawi humorek Potter :3). Cały czas miałam dobry humor przez to, że Vincent się zmienił, cały czas miałam uśmiechniętą buzię. Zjadłam obiad, jeszcze się przespałam i jak najszybciej przyszłam do pracy.
K- Braciszku!!! Gdzie jesteś?-zobaczyłam coś czerwonego na jego rękach- V..Vincent! Mówiłeś, że się zmieniłeś!!!
SP- Poczekaj! Zobacz...-pokazał mi pomalowane na czerwono serduszko z napisem 'NAJLEPSZA SIOSTRZYCZKA'
K- To jest cudowne! Dziękuje!-przytuliłam go- Ty naprawdę się zmieniłeś.
SP- Cieszę się, że wyszłaś z tego cała. Bałem się. Ja naprawdę nie chcę aby ci się coś stało. Jesteś w końcu moją siostrą. Nie wiem jak cię przeprosić za to wszystko.
K- Już to zrobiłeś...
SP- Tak?
K- Tak! Powiedziałeś, że mnie kochasz!
SP- Chcę być przy tobie cały czas, ale...
K- Ale?
SP- No zobacz.-pokazał na siebie.
K- Aha...Eyy!!!
SP- Tak?
K- Złączmy swoje siły, bo w końcu jesteśmy rodzeństwem!
SP- To tak się da?
K- Wszystko się da, jeżeli się tego bardzo chce... Daj ręce.
SP- Dobrze.
K- Teraz wyobraź sobie siebie w wersji ludzkiej. I bardzo tego chciej.
SP- Człowiek...To nie działa!!!!
K- Uspokój się...i pomyśl....
SP- Dobrze.
    Czułam jak metalowe ręce powoli stają się miękkie i przybierają ludzką formę. Po chwili wszystko ucichło. Otworzyłam oczy i zobaczyłam......Vina gołego xD
V- Nie patrz się!-zasłonił siusiaka xD
K- Chcę żeby Vin był ubrany!-już miał na sobie ubranie.
V- Dzięki. Tera mogę cię mocno przytulić!
K- Yyyy... Nie tak mocno....
V- Oj...heh...sorki... Ale ja jestem taki szczęśliwy! A gdzie Mike?
K- Złapał gorączkę.
V- Kiepsko... A kto teraz będzie zabawiał dzieci!?
K- Tym się nie martw! Zaraz poszperam w naszym Springu!
V- Ty naprawdę jesteś najlepsza!
K- A tam gadasz :3
   Zabrałam się do naprawy naszego robocika, Vincent się wszystkiemu przyglądał i podawał mi narzędzia. W końcu mi się udało!
K- No to włączamy!-robot się włączył
SP- Dzień Dobry!
K- Idź na swoje miejsce.
SP- Dobrze.
    Poszłam z Vinem do biura, nasz robocik był bardzo grzeczny. Skończyłam zmianę, wróciłam z Vinem do domku. Mój biedny Mike siedział pod kocykiem. Zrobiłam mu ciepłą herbatkę.
V- Słyszałem, że jesteś chory?
M- O cześć Vincent...Vincent!
V- Tak to ja.
M- Skąd ty się tutaj wziąłeś!
K- Opowiem ci wszystko od początku...podczas gry w Eurobusiness! Hahaha! Zostaniecie bez kasy!
M- Jeszcze się przekonamy.
V- Wygram!
K- Ta na pewno xD- zaczął mnie łaskotać-Przestań!Hahaha!Vincent!!!
V- Powiedz, że wygram!
K- Nie! Przestań! Wiesz, że mam straszne łaskotki!
V- Powiedz to przestane!
K- Dobra! Dobra! Wygrasz!! hahaha!!!
V- No. To teraz opowiedz Mikowi co się wydażyło.
K- Ok! To było tak....
    Powiedziałam Mikowi to wszystko, oczywiście musiał swoje kilka groszy wpędzić Vincent ;-; Ale nic z tego. Potem zaczęliśmy grać w Eurobusiness i zgadnijcie kto wygrał? No przecież że Ja xD Chłopaki zbankrutowali. Potem poszłam spać. Vincent spał na kanapie. Nie mogłam spać bo jarałam się tym, że mój braciszek się zmienił więc  poszłam do niego wlazłam na kanape dałam ręce przed siebie i ja Tytanik padam na Vina xD
V- Ło!
K- Dobranoc.
V- Heh...Dobranoc...

Podoba się?
Macie racje 
Mi też nie xD
Sorki że czekaliście ;-;
Ale kolejny rozdział gotowy :3
Potter Head...
Poprawiłam humor?
Tak,
wiem,
że mi się nie udało ;-;
Ale próbowałam.
No cóż.
A jeżeli przestaniesz pisać bloga to przyjadę do ciebie
i osobiście ci wpiernicze!!!!!

poniedziałek, 20 lipca 2015

#15 O KU*WA!!!!!! o.O

Bez namysłu
Bez wszystkiego
Pisze oto dla Was
kolejny rozdział xD
Trochę was wkurzyłam
ale to się zmieni...
i to bardzo...
buhahahah!!!
Zaczynam xD

   Zobaczyłam tam... mojego ojca z moją mamą, która leża cała zakrwawiona. Ojciec miał nóż w ręce.
K- Tato!!!! Coś ty narobił do cholery!
KA- Ona chciała się ze mną rozwieść! Ona o wszystkim wie! Ale skąd? Czy ty o czymś nie wiesz?-zaczął do mnie się zbliżać.
K- Ja o wszystkim wiem! i co mi zrobisz? Jestem robotem???
KA- Ja tobie nic nie zrobie ale twoja matka już tego nie przyżyje! hahaha!!!!
M- Kate, zająć się nim?
S- Mogę pomóc.
K- Poradze sobie, wy zajmijcie się mamą.
KA- Córka, ty nie wiesz w jaki los teraz wpadłaś.
K- Nienawidzę cie!!!!-skoczyłam na ojca, moje oczy zmieniły kolor. złapałam go za gardło i chciałam udusić, a on poprostu się śmiał.
KA- Hahahah...haha..ha..ha...I co ty mi możesz zrobić?
K- to!-walnęłam nim o ziemie,, a on stracił przytomność- I masz za swoje potworze! 
  Odeszła od tego nieudacznika i podeszłam do mamy. 
K- Mamo! Mamo! Żyjesz? Chłopaki dzwoncie po karetkę! Już! 
M- Dobra, halo? Karetka?... 
JE- Córcia? Czy to ty? 
K- Mamusia! 
  W tym czasie przyjechała Karetka,, a brała mamę i tego niby mojego ojca, a który ojciec do cholerny zabija swoją żonę!? Wróciłam z chłopakami do Pizzeri. Była już 6.00, Mike się ze mną pożegnał i poszedł do domu. 
S- Kate jak się czujesz? 
K- Bardzo dobrze :) 
S- To... Dobrze. Heh... - porada się po głowie 
K- A ty? 
S- Ja? Wyśmienicie. Dzięki tobie moje życie stało się cudowne! Dziękuję że ze mną jesteś w tych trudnych chwilach. 
K- Nie ma za co. - pogłaskałam go po głowie. 
S- Nigdy się tak nie czułem, coraz bardziej czuje, nie wiem jak to opisać, takie ciepło, o tutaj, pokazał na ♥. 
K- Nasz Springtrap się zakochał :3
S- Zakochał? Co to znaczy? 
K- Zakochać się to znaczy darzyć dużym uczuciem druga osobę. 
S- Aha.-slapal się za serce- To ja chyba się zakochałem. 
K- Tyle to ja też wiem, powiedz, w kim? 
S- Tego nie wiem. 
K- OK, a kiedy praca? 
S- Za 2 godziny się będziemy szykować. 
K- Aha. 
   Czekaliśmy 2 godziny, w tym czasie rozmawialiśmy sobie, itp. Bardzo polubiłam Springiego, był bardzo fajny, bardziej rozrywkowy niż Mike. Przyszła pora na bawienie się z dziećmi :3 Szybko minął ten czas, fajnie było :) A Vincent w tym medaliku wyglądał tak słodziutko :3 Zrobiło mi się słabo. 
K- Słabo mi.
   Zmalałam, ostatnie słowa jakie usłyszałam to było "Kate!" Zrobiło mi się czarno przed oczami, poczułam, że na czymś leżę i jestem przykryta. Powoli słyszałam taki dźwięk "pip... Pip... Pip.." 
Zaczęło mnie wszystko boleć... Obudziłam się i znalazłam się w---------------- SZPITALU?!?!?!?  What!? Zobaczyłam Mike który się ucieszył na mój widok, dlaczego? Po chwili przyszedł doktor i powiedział ze leżałam 3 miesiące w śpiączce po operacji. 
K- To ja leżałam cały czas!? 
Doktor- Tak, po tym jak pani przyjechała do szpitala zrobilismy od razu pilną operacje, a panią uśpiliśmy. Leżała pni tak 3 miesiące. 
K- Nie weszłam do stroju Springtrap Girl!? Ani nie zamknęłam Vincenta!? To wszystko to był tylko sen!? Mój ojciec nie zabił mamy!? 
M- Kate? O czym ty mówisz? 
K- Mike! O Mike! Ty masz brata Diego? 
M- Przecież mówiłem Ci ze jestem jedynakiem, co tobie się śniło tak wogole? 
Doktor- Dzisiaj wpisujemy panią ze szpitala. 
K- Dobrze. 
   Kur*a! To wszystko był sen!? O Matko Boska! Ja nie wyrabiam! Muszę sobie to wszystko przemyśleć. Mam mętlik w głowie! Bynajmniej wiem jak złapać Vincenta xD I co będzie dalej? Czy to był proroczy sen? Nie mam pojęcia! ;-; Pomocy....

Mam nadzieję,
że naprawiłam swój błąd :)
Nie wiem czy mi wybaczycie
ale próbowałam :)
Sorki, że taki krótki ;-;
Papatki :3

niedziela, 19 lipca 2015

#14 Nowe Życie & Tajemnica Podwórka Pizzeri

Sorki za nie pisanie rozdziałów ;-;
Na polu kempingowym jest słabe WiFi :(
I mam słabą wene xD
   Budzik zadzwonił, kurde pora wstać, a tak fajnie się spało xD Dzień zapowiadał się nawet dobrze , słoneczko świeciło, ptaszki śpiewały, i oczywiście psy sąsiada szczekały!
M- Kate. Chodź, zrobiłem tosty.
K- Może tan dzień nie będzie aż taki zły... No jak na śniadanko tosty to dlaczego ja się pytam ma być zły.
M- Jeremi kazał tobie przekazać, że z rudy nie będą w pracy bo coś im wypadło, wiec  będziemy sami.
K- Jak fajnie! Szamaj to śniadanie i wpadamy do pracy!
M- Okej.
   Weszliśmy do Pizzeri, było spokojnie, jak miło :3 Weszliśmy do biura, zajęliśmy się robotą a w drzwiach stanął Springi.
SP- Kate, pomożesz mi?
K- Springuś! Co się stało?
M- Idź sobie!
K- On jest ze mną, mów szybko, co się stało?
SP- Smutno mi samemu, chciałbym mieć kogoś di zabawiania dzieci... Teraz jest ich coraz mniej, odkąd Golden Freddy się zgubił.
K- To nie jest akurat problem ale spróbuję coś załatwić. Nie Martw się... - przytuliłam się do niego.
SP- Dziękuję. Słyszę ducha!
K- Mike! Pudełko!
M- Łap! - rzucił do mnie pudełko.
V- Gdzie ten robot poszedł! O! Tu jesteś. I masz znajomych.
SP- Przepraszam...
   Vin wlazł do Springtrap'a , a ja nakierowalam pudełko na niego.
K- Sajonara amigo!
SP- Weź to dziadostwo ode mnie! Nie! Nie!....
M- Udało się!
   Teraz duch Vina zadowala się w pudełeczku :)
V- Wypuścić mnie stąd!
K- E, e, e... Nie wyjdziesz, za dużo krzywdy zrobiłeś biednemu Springiemu. Zapłacisz za to!
V- To ty za to zapłacisz! Robocie! Maska!
   Springiemu oczy zrobiły cie całe czarne, nie zdążyłam się odwrócić, a już miałam na sobie maskę  Toy Springtrap Girl.
M- Kate! Tylko nie to! Zdejmuje jej te maskę!
SP- Ja... Ja... Nie mogę....
V- Ha! Ha! Ha! Udalo mi się!!!
K- Ja... Jestem... Robotem!?
M- Narazie masz tylko maskę. Dlaczego!?
K- Mike... Uspokuj się, ja żyję, będę Robotem, jestem przy tobie...
M- Ale dlaczego ty jesteś taka spokojna?!?!?!!
K- Przeznaczenie... Wsadźcie mnie do stroju zanim całkiem stracę życie. SP- Kate... Ja... Ja... Nie chciałem...
K- Springuś, wiem, ale narazie chodźmy.
SP- Dobrze...
M- Kate!
K- Zaraz przyjdę, przypilnuj braciszka.
   Poszliśmy do pokoju, w którym był mój strój, nie wiem dlaczego, ale mi to pasowało, jakoś czułam się inaczej a tej masce, tak... jak w domu...
SP- To trochę zaboli.
K- Mnie nic nie boli :)
   Założył mi cały kostium, wyglądała jak, no wiecie jak, jak Springtrap w wersji żeńskiej xD
SP- Gotowe... Ale dlaczego ty się nie broniłaś? Ani nic, wogole żadnego kroku w stronę obrony!?
K- Posłuchaj mnie,  co się stało to już się nie...
SP-... Odstanie.
K- Dokładnie! A teraz daj mi jakąś szmatkę, trzeba się doprowadzić do czystości, co nie?
SP- Tak... Wyglądasz... Cudnie...
K- A tam gadasz, chodź do Mike bo pewnie on tam umiera ze stachu.
SP- Dobrze.
   Poszliśmy do Mike, a on był zapłakany.
K- I jak wyglądam?
M- Jak... Jak... Robot! A jak do cholerny masz  wyglądać!? Miałaś jeszcze tyle lat przed sobą, a ty poprostu dałaś się włożyć do kostiumu!!! A ty nie gaz się tak na moja dziewczynę!
SP- Co? Ja? To twoja dziewczyna?
M- A co myślałeś kupo złomu? Juz jesteśmy, że sobą kilka lat! Już chciałeś się do niej dorwać!? Ja ci dam!
K- Mike! Uspokuj się do cholery! Springi jest teraz moim bratem, najbliższym... I nie chce żebyś go zlikwidował! - podeszłam do niego i złapałam go za barki- Nie likwiduj go, nie rób tego ze względu na mnie. Proszę Cię...
M- Dobrze, a ty trzymaj się od niej z daleka!
SP- Dobrze.
K- Musze coś zrobić. - podeszłam do pudełka z Vinem i wsadziłam go  do mojego medalika aby zawsze był przy mnie i nic głupiego nie zrobił.
V- Co ty robisz?
K- Zobaczysz... O i proszę. Pasuje do mnie ten naszyjnik?
SP- Bardzo  :3
K- Dziękuję. Mike jest 6.00 idź do domu i powiedz wszystkim, że nie chce ich znać, a szczególnie ojcu jak go spotkasz.
M- Dobrze, pa kochanie.- Mike zrobił taki gęst, że pokazał dwa palce i...kuźwa chodzi o to ze pokazał  Springiemu gest "mam cię na oku" -  Uważaj na siebie.
K- Dziękuję, papa!
   Mike poszedł do mieszkania.
SP- Kate, może powiedzieć ci kilka słów o byciu animatronikiem?
K- Spoko, ale od dzisiaj nazywam cie Springuś :3
(Springuś)S- Dobrze, może być :)
K- Gites! A teraz opowiadaj.
S- Wiec... W byciu animatronikiem jest fajnie  to że możesz wytrzymać w cholere czasu bez kawy i spania, o i jeszcze ze możemy się przebierać!
K- Przebierać? W sensie?
S- Mamy na zapleczu różne części, chodź pokarze ci.- złapał mnie za rękę i zaprowadził do pokoju. -  O tutaj.
K- Łał! Dobrze tego... Wiesz co by Ci się przydało?
S- Co?
K- Muszka i Kapelusik :3 I mi też
S- Jak wyglądam?
K- Jak przystojniak w ciele robota :)
S- Czyli dobrze?
K- Bardzo. Znam fajne zaklęcie.
S- Zaklęcie?
K- tak! Takie, że możemy być robotami ale mamy tak jakby postać  człowieka!
S- Czyli nie animatronikiem?
K- Czekaj pokarze ci!
S- Trochę się stresuje...
K- Nie stresuj się!
   Wypowiedziała zaklęcie a po tym zostałam dziewczyną Springtrap, a Springuś chłopakiem Springtrap.
K- I co ty na to?
S- Czuje się tak samo, tylko trochę lżejszy.
K- Zobacz się do lusterka.
S- Ło..! Wow! Ja wyglądam prawie jak Mike. A co to to na moim brzuchu? To takie wystające?
K- To mięśnie.
S- Aha... W sensie?
K- Jeżeli chłopak ma mięśnie to dziewczyny bardziej na niego lecą, mięśnie to znak na to jaki jesteś silny. I to samo masz na rękach :)
S- Nie wiedziałem... Czyli ze dziewczyny na mnie jecą? A ty na mnie lecisz? Haha!
K- To idiotyczne pytanie xD Nawet jesteś spoko :)
S- Dzięki... A prace zaczynamy o godzinie 9.00
K- OK.
   Wybiła godzina 9.00, dzieci zaczely się zbierać, kiedy przechodzili obok Pizzeri to obrazu wchodzili. Byłam nowa atrakcją :3
K- Cześć dzieci! Jestem Kate, nowa atrakcją w tej Pizzeri!
S- Mnie już chyba wszyscy znaja!
D(dzieci)- Tak!
S- A mam na imię?
D- Springtrap!!!
S- Zgadza się! Na początek zaśpiewamy wam piosenkę o przyjaźni. Zaczynamy!
    Strasznie mi się podobało! Było cudownie! Te dzieci, te atrakcje! Wszystko było super! A Springi spisał się na medal. Pobawilismt się z dziećmi, pogralismy w szukanie zaginionego klucza. Fajnie było. Tylko Springiemu trzeba było poprawić wygląd. Skończyliśmy prace.
S- Jak ci się podobał pierwszy dzień?
K- Był poprostu cudowny!
S- To dobrze.
K- Trzeba coś w tobie poprawić...
S- Co?
K- Chodź do zapasowego.
S- okej...
   Wpadliśmy do zapasowego, a ja wzięłam  narzędzia, i zaczęłam robotę.
K- Trzeba cie trochę popracować. Stój nieruchomo!
   Siedziałam Godzinę i skończyłam naprawę, Springi wyglądał jak nowy!
K- Skończyłam, uf...
S- Nie wiem co powiedzieć... Kocham Cię! - podbiegł do mnie i mnie przytulił.
K- Ja cb też, podoba Ci się?
S- Ty się jeszcze pytasz? Ty jesteś poprostu niesamowita!
K- A tam...  Zaraz przyjdzie Mike. O chyba już jest! Mike! 
   Mike przyszedł do Pizzeri i wszedł do biura.
M- Kate! - pobiegłam do niego, on chciał m ie przytulić lecz odciagnelam go od tego pomysłu- Dlaczego?
K- Jeszcze cie zranie....
M- Aha... Ey... Tez to słyszycie?
S- No. To dochodzi z podwórka.
K- Chodźmy!
   Wyszliśmy z Pizzeri, nie wierzyłam własnym oczom co tam zobaczyłam. To był okropny widok ;-; Myślałam, że zabije! Moje oczy zmieniły kolor na czarny a tym razem z oczu leciała mi krew i miałam bardzo psychopatyczny uśmiech! Straciłam nad sobą kontrolę!
S- Co się dzieje z Kate?
M- Dostała ataku! Kate! Uspokuj sie, spokojnie... Kate!
K- Zabije!!!!!!

Co się tak wogóle stało?
Dlaczego Kate wpadła w szał?
Czy Mike da rade utrzymać taki związek?
Dowiecie się w kolejnym rozdziale :3
PS: Mam nadzieje, ze się spodobał rozdział :) Piszcie w komentarzach :3
Ja się z wami Żegnam
Papatki :3

Rozdzialy przez 2 tygodnie będą się rzadziej pojawiać, sorki :)
  

środa, 15 lipca 2015

#13 Prawda wyszła na jaw o.O Rozwód!?

Trudno było o internet ;-;
Ale dałam rade i mam dla was kolejny rozdział 
Zapraszam :3   

   Siedziałam dobre kilka godzin nad tym cholernym pudełkiem, wiedziałam co do czego, dlatego, że miałam mózg naukowca xD Udało mi się! Mike co chwile do mnie przychodził i się pytał co ja tam knuje, mówiłam mu, że dowie się jak skończę. W końcu udało mi się! Naprawdę mi się udało! Skonstruowałam takie małe dziadostwo, a to dziadostwo zajęło mi parę godzin! 
K- Matko Boska! Surprise Matherfucher! Fuck Yea!
M- Kate? Co się z tobą dzieje?
K- Udało się! - złapałam Mike za barki i zaczęłam potrząsać z radości- Zobacz!
M- Ciekawe czy to się opłacało?-cała radość minęła.
K- Masz rację... A jak to nie zadziała? To co wtedy?
M- Nie wiem...
K- Kuźwa, raz się żyje!
M- Poprawka, w twoim przypadku KILKA razy się żyje. Haha!
K- Aj! Cicho bądź czubku!
-rzuciłam się na Mike i zaczęłam go łaskotać xD
M-Ey! Haha! Przestań! Hahaha!
K- Dobra! Chodź bo się do pracy spóźnimy!
M- OK.
   Poszliśmy do Pizzeri, chłopaki juz,  na nas czekali. Szybko wpadliśmy do biura i czekaliśmy na Springa.
J- Kate?
K- Tak?
J- Jeżeli można spytać, po co ci to pudło?
K- A to niespodzianka dla Pana Springtrap'a- na twarzy zawidniał mój uśmieszeg. -  To niespodzianka...
J- Aha...
F- Springtrap się zbliża, tak dla waszej wiadomości!
M- Trzeba go czymś ogłuszyć!
K- NIE!!! Trzeba go tu zwabić, mam plan.
F- Dobra...
   Nie mówiłam chłopakom, jaki mam plan, poprostu to zrobiłam.
K- Braciszku. Surprise Brother!
   Włączyłam moje dzieło, i nic się nie działo. Dlaczego?
K- Cholera! Co się dzieje z tym ustrojswem! Kuźwa!
SP- Czy dowiem się o co chodzi?
K- Poczekaj chwileczkę... Tylko coś ustawie... O prawie...
SP- A tam! No to już koniec!
K- Dobra mam! -  wstałam i przez przypadek łupnęłam Springa prosto w twarz.
SP- Ałc! - braciszek zrobił zeza i po tym padł na ziemię, widocznie stracił przytomność.
K- UPS.... Sorki... Heh...
M- Och Kate... - zrobił faceplam
K- Moja wina że za mną stał!
F- E... Kate...
K- Cicho! Przecież to nie ona wina, że ten pustak stanął za mną i stracił przytomność!
F- Kate zobacz za siebie!
K- czego! - podniosłam rękę w górę, a potem  ie wiedząc, że Springtrap się obudził i ponownie za mną stanął walnęłam go po oknie w ten niedorobiony metalowy ryj! -  Kuźwa! Znowu?
J- Powiem wam coś. Jest godzina szósta.
K- Kuźwa! W końcu! Idę do domu! Narazie!
M- Poczekaj  na mnie! Narka chłopaki. Kate!
   Wyszłam wkurzona z Pizzeri. Nie do wiary, e mój plan nie wypalił! Pewnie jak jechaliśmy autem to Mike musiał źle go zapakować i coś się przestawiło. No trudno, następnym razem spróbuję. Przyjechaliśmy do domu, ja pierwsze co padam na łóżko i próbowałam zasnąć, po godzinie to mi się udało ale na próżno! Jakiś menel zadzwonił do drzwi i tym sposobem mnie obudził! Ku*wa! To już we własnym mieszkaniu nie można pospać!
K- Mike idź otwórz! Mike! Mike! Kuźwa, zapomniałam ze ten pan ma twardy sen. No trudno.
   Poszłam otworzyć drzwi, w drzwiach stała Rose z rodzicami.
KA(Kaspian/tato Kate) - Chyba za wcześnie.
JE(Jessica/mama kate) - Skarbie nie przeszkadzamy?
K- A jak myślisz?
R- Siostra, przyszłam cie odwiedzić! Coś nie tak?
K- Wszystko ok, chodźcie, wejdźcie do środka, kawa, herbata?
JE- Ja poproszę kawę.
KA- Ja też.
R- Ja również.
   Do pokoju wszedł Mike, oczywiście bez koszuli bo inaczej nie potrafi spać! Rose oczywiście na niego sliniła, a ten powiedział Dzień Dobry i poszedł do łazienki aby się ubrać.
KA- A gdzie Vincent?
K- Nie chce o nim rozmawiać.
JE- Dlaczego?
K- Mamo... Powiem Ci potem.
KA- Mam pytanie, do ciebie Kate, dlaczego się do mnie nie odzywasz? Co ja Ci takiego zrobiłem?
K- Nic, zupełnie nic.
KA- Chyba się nie dogadamy. Jessi ja idę do domu, Rose idziesz ze mną?
R- Ja zostane z mamą.
KA- Jak chcecie! Ja idę! -  wyszedł i zatrzasnął za sobą drzwi. No i dobrze!
JE- Córcia, powiedz mi co się stało.
K- Dobra! Powiem Ci! I powiem Ci gdzie jest Vincent! Tylko  posłuchaj...- powiedziałam jakim sposobem zatrzasnął się Vincent a stroju Springtrap'a i to,  że mój ojciec zabił dzieci! A w szczególności moja przyjaciółkę.
JE- Kate... Ja... Ja... Nie wiedziałam ... Przepraszam...
K- Ale za co ty mnie przepraszasz! To ojciec powinien przepraszać wszystkich! A nie ty... Mamo... (zaczęłam plakac)... Ja nie wiem co mam ze sobą zrobić! I jeszcze do tego Vin chce mnie wsadzić do kostiumu robota! Ja się... Boje!
JE- Skarbie, jestem przy tobie, porozmawiam z twoim tatą, obiecuję! A narazie musze iść, mam prace na popołudnie, i nie bój się...
K- Dobrze.
   Mama z Rose wyszły z mieszkania i poszły do domu, ja postanowiłam się jeszcze przed praca zdrzemnąć. Nic mi się nie śniło. Znowu się obudziłam, tym razem to telefon ☎ zajął miejsce dzwonka! Cholera!  Ob
Dobra telefon, dzwoniła do mnie Rose.
R- Halo, Kate! Rodzice są kłócą! Mówią coś o rozwodzie i o tym ze mama nie wytrzyma dłużej z naszym ojcem! Chcą rozwodu! Pomóż!
K- Jezu, Rose, uspokuj się, po pierwsze jestem za rozwodem, a po drugie nie obchodzi mnie los ojca!
R- Ale ja się boję, że ojciec coś może mamie zrobić!
K- Chcesz trochę u mnie zamieszkać?
R- Dzięki za propozycje, ale zostane w domu i będę cię informować o sytuacji.
K- Dobra. Ja idę spać, dobranoc!
R- No cześć.
   Rose się rozłączyła. Ja poszłam spać! Miałam wszystko gdzieś! Nie wstaje juz do alarmu budzika! Mam wszystko w 4 literach, idę spać! Tyło dalej myślałam nad planem pozbycia się Vina z Springtrap'a. To mi nie dawało spokoju. No cóż, może uda mi się w kolejnym dniu pracy? Tego  nie wiem...
Jak myślicie?
Uda się Kate złapać Vina?
Czy rodzice wezmą rozwód?
I jak potoczy się sprawa morderstwa?
Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale :3
A ja was żegnam
Papatki <3
PS: Dostałam się do internetu! \(>o<)/

poniedziałek, 13 lipca 2015

#12 Pomóż Mi ;-; W końcu ujawniona tajemnica przeszłości Mike'a (/^o^)/

Przepraszam was, że nie było rozdziału ale byłam 2 dni bez internetu ;-;
Więc postanowiłam napisać kolejny niewypał xD
Nie mam wogóle pomysłu :'(
Może coś z tego wyjdzie, zaczynam :)
  Wróciłam ze szpitala, doktor powiedział, że rany ładnie mi sie zagoiły i mogę wracać do domku (/^o^)/. Wraz z Mikeiem jechaliśmy autem, widziałam, że jest jakiś podenerwowany, domyślałam  sie co to może być.
M- Kate. Słuchaj. Jutro ma mnie ktoś odwiedzić.
K- Kto?
M- Mój starszy brat.
K- Ty masz brata!?!?
M- Przepraszam, że ci o nim nie mówiłem, ale zerwaliśmy ze sobą kontakt.
K- Dlaczego?- powiedziałam opiekuńczo
M- To nie ważne...-zerwałam sie na nogi, aż uderzyłam głową o górę auta
K- Jak to nie ważne? Pamiętaj,że nie mamy przed sobą tajemnic.
M- Wiem, ale nie chcę tego sobie przypominać.
K- Dobrze, rozumiem.
  Dojechaliśmy do domku ^^ Zjedliśmy śniadanko, a Mike dalej chodził nerwowy, byle gunwo go wkurzało.
K- Mike. Co się z tobą dzieje?
M- Nic.
  Wszedł do pokoju i zatrzasnął za sobą drzwi. Cholera! Co ten jego brat mu zrobił? A jak wogóle sie on nazywa!? nie wiem, ale wiem, że muszę sie położyć, za kilka godzin do pracy. Poszłam spać. Miałam cudowne sny :3 Chodziłam sobie po cukierkowej polanie, gdzie była czekoladowa rzeczka, piankowe krzaczki, a laski lukrowe to drzewka. Jak sie wkurwi*am kiedy zadzwonił dzwonek, że pora wstać!
K- Kurde!-walnęłam w zegarek kapciem- Dlaczego?!
   Wstałam ledwo co z łóżka, weszłam do kuchni to moje nocne śniadanko już na mnie czekało xD
M- Śpiąca królewna wstała?
K- Tak...-powiedziałam wkurzona
M- Coś sie stało?
K- Tak do cholery miałam cudowny sen o słodyczach i ... ten cholerny zegarem mnie obudził!
M- Współczuje.
   Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do pracy, a ten pan dalej był nie w humorze tak jak ja xD Wpadliśmy do Pizzeri. Widziałam braciszka w cieniu i powiedziałam do niego 'Nie dzisiaj!'. Weszliśmy do biura, mi nawet się humorek poprawił, a Mike dalej był wkurzony.
K- Hi Guys!
F- Siemka.
J- Hejka.
M- Cześć.
J- Kate. Gadaj i jak się czujesz?
K- Spoko, przeżyje xD
F- Myśmy już myśleli, że nie wyjdziesz z tego cała!
J- Ty myślałeś xD
F- No dobra ja myślałem xD
K- Słyszałam, że radziliście sobie beze mnie.
F- Nawet, tylko trochę smutno było.
K- Ale jeszcze żyjecie :3
J- No.
   Gadaliśmy sobie o tym moim wypadku xD, a Mike zabrał się za tableta i pracował.
J- Ey, Kate, co się stało z Mikeiem?- powiedział do mnie szeptem
K- Nie mam pojęcia.
J- Aha.
M- Mam nadzieje, że dzisiaj nie przyjdzie do nas ten jeb*niec!
K- Mike nie bulwersuj sie tak! (to specjalnie dla ciebie Potter Head ^^)
M- Nie!
   Była godzina 3.00, a ten Spring stał sobie przed drzwiami.
K- I jeszcze jago brakowało!
M- Idż sobie nie mam humoru!
SP- Bo co?
M- Ku*wa mówie idź sobie do cholery!!!!
SP- Co mi zrobisz?
M- Japier*ole!- Mike wziął młotek do ręki i sie zamachnął aby pieprznąc Springa.
SP- Kuźwa.-poszedł sobie i znowu zobaczyliśmy go na cam09 xD
J- Jaki on szybki xD
K- Mike! Powiedz mi chłopie co sie z tobą do jasnej Anielki dzieje!
M- Powiem ci w domu, a narazie praca.
K- Eh!
   Od tamtej pory Springi trzymał sie dzisiaj od Mike daleko. Na jego miejscu tez bym sie bała -,-'. Dobra wybiła godzina 6.00. Yey!!!!!!!
K- W końcu! Bóg zapłać.
M- Idziemy.
J,F- Ok
   Wychodziliśmy z pracy, nie wiem dlaczego ja ostatnia -.- już miałam wyjść, gdy cos złapąło mnie za ręke. To był SpringTrap.
K- Zostaw mnie.- Spring przyłożył mi palca do ust, to znak abym nic nie mówiła. Dał mi karteczkę. Usłyszałam dziwny głos, to był duch Vina. Zaraz jeżeli duch Vina był na wolności to znaczy, że Spring bez niego w środku jest bezbronnym aniatronikiem? Ojuju...'-.- Springi pokazał mi abym szybko wychodziła, pokiwałam głową, że dobrze. W dali usłyszał przerarząjący głos 'Gdzie jesteś kupo złomu? Chodź muszę sie trochę pobawić twoim cierpieniem Ha!' Springi tymi oczami smutku poszedł w stronę Vina. Żal mi robocika. Wyszłam z Pizzeri.
M- Gdzieś ty była?
K- Miałam sprawę do załatwienia.
M- Dobra, chodź do auta, jedziemy.
   Weszliśmy do auta, a ja po drodze czytałam kartkę którą dostałam od Springiego, było tam napisane:
Błagam pomóż mi wydostać się z rąk podłego ducha!
To jest okropne co on ze mną robi.
Jeżeli mu coś sie nie spodoba od razu rzuca mną o ścianę
albo przezywa.
(jak wiadomo animatroniki posiadają sztuczną inteligencję)
Proszę cię. Pomóż mi.
Mam prośbę
Nie próbujcie mi zrobić krzywdy jak was atakuje lub coś
wtedy nie jestem sobą tylko ten duch we mnie wstępuje
gdy próbujecie go skrzywdzić
to krzywdzicie
MNIE
   Teraz to naprawdę mu współczuje.
M- Kate.
K- Tak?
M-Zaraz jesteśmy w domu.
K- Ok
  Schowałam karteczkę do kieszeni, na szczęście Mike nic nie widział. Uf... Dojechaliśmy do mieszkania gdzie czekał na nas jakiś gościu. Nigdy go nie widziałam. Wpadłam do mieszkania jak oparzona aby ukryć skarb (karteczkę xD)."Dobra tu nikt ciebie nie znajdzie" powiedziałam do karteczki (co sie ze mną dzieje xD). Weszłam do salonu tam czekał na mnie Mike i ten gostek.
K- Dzień Dobry.
M- O Kate jesteś. Przywitaj sie z moim bratem-mówiąc to słowo zacisnął zęby.
K- Ok. Może mnie z nim zapoznasz?
M- Oczywiście. Kate to jest Diego, Diego to Kate moja dziewczyna- nie wiem po co ale słowo 'dziewczyna' powiedział bardzo wyraźnie
(Diego)D- Miło mi poznać.-ucałował mnie w ręke, on jest crazy xD
K- Mi również. Co wam zrobić? Kawa? Kakałko? Herbatka? Może soczku?
M- Kawę poproszę.
D- Ja poproszę herbaty.
K- Dobrze.
  Wpadłam do kuchni żeby zrobić herbatki itp. powiem wam jak wyglądał Diego. Był na pewno starszy od Mike, miał brązową czuprynę, niebieskie oczy, karnacje taką jak Mike, i co najgorsze był wyższy ode mnie ;-; ale kit z tym, był ubrany w niebieska marynarkę, białą koszulę, niebieskie jeansy, i był umięśniony, trochę bardziej niż Mike. Tak on wyglądał. Nie wiem dlaczego Mike go nie lubił, ale obiecał, że mi potem powie :3 Dalej myślałam o biednym SpringTrapie ;-; Jak on musi tam cierpieć. Moje przemyślenia przerwało gwizdanie czajnika.
K- Herbatka i kawka gotowa.
M- Dziękuje skarbie.
D- Ja również bardzo dziękuję.
K- O tam :3
D- Braciszku, powiedz mi jak tam ci sie wiedzie?
M- Powiedzmy nawet dobrze.
D- To wspaniale, widzę że w końcu znalazłeś sobie porządną dziewczynę.
M- Tak.-powiedział bardziej nerwowo
   Diego cały czas sie na mnie patrzył, mierzył mnie wzrokiem, nie lubię takich typów.
K- Wybaczcie, ja muszę przypudrować nosek.-tam mówią dziewczyny jak idą do toalety xD
   Poszłam do toalety. Jak to ja musiałam podsłuchać o czym gadali (kuźwa sorki że ja taka ciekawska ale chyba chcecie widzieć o czym gadali xD). Gadali coś takiego:
M- Mam nadzieję, że mi tego ponownie nie zrobisz.
D- Na pewno ci tego braciuszku nie zrobie. 
M- I tak ci nie wierze.
D- Poprzednia odeszła ode mnie z płaczem, znudziła mi sie.
M- Ty potworze!
D- Ale już taki nie będe. Jeżeli ona tego nie zacznie.
M- Weź wyjdź bo mnie wkurzasz! Ojciec mówił, że sie zmieniłeś!
D- Zmieniłem sie uwierz mi!
M- Okaże sie.
D- Ja spadam, siemanko braciszku.
M- Narazie.
   Diego wyszedł, na szczęście. W końcu miałam czas na to aby dowiedzieć się czegoś więcej.
K- Kotek. Co mi obiecałeś?
M- Dobrze, chodź powiem ci o co chodzi.Więc kilka lat temu też miałem dziewczynę. Była cudowną kobietą, ale ty jesteś lepszą :), byliśmy ze sobą już ponad 3 lata. Chciała sie zapoznać z moim bratem, wtedy nie wiedziałem, że to tak daleko zajdzie.
K- W sensie-usiadłam Mikowi na kolanach i go przytuliłam.
M- W takim sensie, że zaczął ją uwodzić i mu sie to udało. Moja dziewczyna zdradziła mnie z moim bratem! Po tym wydarzeniu psychicznie nie wytrzymywałem, zacząłem sie ciąć, pić, po prostu okropne czasy. Pamiętasz, co chodziłem zawsze taki psychicznie wykończony?
K- Tak. Zawsze chciałam cie pocieszyć i dowiedzieć o co chodzi lecz wtedy odchodziłeś.
M- Byłaś moją najlepsza przyjaciółką. Przez tę zdradę zacząłem bardziej sie z tobą przyjaźnić. ty jako jedyna mnie dobrze rozumiałaś. I dzięki tej zdradzie mam teraz ciebie i jestem najszczęśliwszym chłopakiem na świecie!
K- A ja jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem! Kocham cię.-przytuliłam sie do Mike i zaczęłam go całować. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Obudziłam sie była tak gdzieś około 17:00. Przypomniał mi się biedniutki SpringTrap, rozmyślałam, jakby go uwolnić od tego człowieka bez serca. Szukałam w necie 1.5 godziny jak pozbyć sie ducha i znalazłam!!!! Trzeba go zagonić do namalowanego trójkąta (ILLUMINATI jest wszędzie xD) I wypowiedzieć jakieś słowa. 'Jeju jakie to trudne' powiedziałam sama do siebie, a po chwili zrobiłam faceplam, przyszedł mi do głowy pomysł! Otóż to; skonstruuję narzędzie które pozwala zamknąć ducha w pudełku ^^ Mądra ja xD 
Specjalnie tyle napisałam aby was przeprosić za nie napisanie rozdziałów
Chyba mi wybaczycie, co nie?
Jak myślicie za którym razem uda sie Kate zamknąć ducha?
I pytanie:
Podoba wam się dobra wersja SpringTrapa?
I czy to głupi pomysł, że dodałam brata Mike?
Piszcie w komentarzach.
Narazie ja się z wami żegnam ^^
Papatki (/^o^)/
PS: Potter Head masz kolejny rozdział :3




piątek, 10 lipca 2015

#11 Wybieram Opcje NR2 ;-;

W nocy rozmyślałam nad kolejnym rozdziałem.
Oplanowałam go co do szczegółów
i zobaczymy czy się uda :3
Miłego czytania
Przy niektóych fragmentach można sie wzruszyć!
   
*Następny dzień w pracy*
  Bałam się tej nocy iść do pracy, przeczuwałam, że zdarzy sie cos okropnego! Lecz nie miałam pojęcia, co? Przyszłam wraz z Mikeiem do Pizzeri, przeszły mnie dreszcze, nie chciałam, żeby Mike czegoś się domyślał, więc ukrywałam to w sobie. Weszliśmy do biura, zastaliśmy tam rudego i blondna, już na nas czekających.
J- Wkońcu jestescie.-cieszył się
K- Ałć! Mój brzuch!- zaczęło mnie ściskać.
M- Kate! Wszystko dobrze?
K- Tak tylko mam kobiecą prawę. Heh...-okłamamłam ich, ciotka przyjechała do mnie tydzień temu (dziewczyny wiedzą o co chodzi)
F- A wystraszyłam się, że coś gorszego. Uf... Dobra zaczynamy prace, co nie?
J- Dobra. Dzisiaj ja i Fritz zajmiemy sie kamerami, ok?
M- Dobrze, Kate co ty na to?
K- Nie ma sprawy.
  Wybiła godzina 24.00. Matko jak ja sie bałam! to było okropne uczucie. Mogłam dzisiaj nie przychodzić do pracy ;-;.
F- Mike, musicie iść zobaczyć ten pokój.
M- Nie ma sprawy. Chodź, Kate idziemy.
K- Dobrze.
   Poszłam z Mikeiem do tego pomieszczenia, przewrócila sie półka więc ją poprawiliśmy. Ja wruciliśmy do biura to zataliśmy tam---------Jeremiego i Fritza leżących na podłodze!!!!-------------Matko teraz to się przeraziłam!!!! Wszędzie była krew, chłopaki mięli rocienty brzuch, widać było, że to rany po nożu (no troche się znam).
K- Mike!!! Ja się b...- odwróciłam sie w jego strone, a on miał nóż wbity w plecy.- Nie! Nie! Dlaczego?!- klęknęłam obok Mike i przytuliłam sie do niego- Dlaczego???
SP- Jakbyś wcześniej weszła do stroju to tego by nie było, lecz byłaś uparta to teraz masz!HAHA!
K- Ty potworze!!!- zaczęłam płakać, lacz nie łzami tylko jakąś czarną mazią (jak jestem na skraju załamania to z oczu płynie mi czarna maź)- Ja mogę im pomóć!!!???
SP- Możesz oddać życie i wejść do kostiumu za tę trójkę.-wstałam i podeszłam do Vina
K- Dobrze! Rób ze mną co chcesz tylko pod jednym warunkiem daj mi się pożegnać z Mikeiem! 
SP- Dobrze.-zrobił jakiś ruch ręką,  a po tym wszyscy sie jakby obudzili.
M- Ała! Moje plecy! Kate! Uważaj za tobą!
K- Mike! Wiem, tylko sie chciałam  sie z toba pożegnać.-przytuliłam sie do niego i dałam mu ostatni pocałunek.
M- Dlaczego?- wtedy Spring dziabnął mnie nożem od tyłu w serce.
K- Przepraszam...-opadłam Mikeowi na ręce i poprostu, umarłam.
*Narrator Mike*
M- Kate! Nie! Nie zostawiaj mnie! Prosze!!! Obudź się!!!! kate!!!- zacząłem płakać, przytuliłem się do Kate, dokładnie to do jej ciała- Dlaczego to zrobiłeś!!!!????
SP- Sama chciała. Heh... Uratowała was od smierci jej śmierć za wasze życie. A teraz wybacz muszę ją zabrać aby włożyć ją do kostiumu. HA!
M- Ja nie moge!!!- puściłem Kate i zacząłem płakać, ale już obficie.
SP- No ten tego... To ja zabieram siostrzyczke i ...
   Ten Diabli zabrał Kate ze sobą, ja nie miałam nic do roboty tylko płakać i czekać na cud.
*Narrator Kate*
   Obudziłam sie u ciemnym pomieszczeniu, leżałam na stole. Zauważyłam nad sobą jakąś chudą postać, to była marionetka.
(Marionetka)N-Słońce, jak się czujesz?
K- Jeszcze się pytasz!Umarłam, jak mam się czuć!
N- Rozumiem. Mam dla ciebie propozycję.
K- Słucham?
N- Chcesz wejść w strój animtronika czy raczej żyć...
K- Żyć!? Mam cierpieć!? No chyba nie!
N- Teraz na poważnie, jeżeli eybierzesz opcje nr1 to zobacz co sie stanie.
   Pojawiłam sie w jakimś pokoju, byłam tam i Spring tam był i jeszcze stró Toy SpringTrap w wersji żeńskiej. Widziałam jak SpringTrap wkłada mnie do tego kostiumu,to był okropny widok! Wszędzie walały sie moje szczątki i ta krew... ciarki przechodzą...Widziałam jak oczy TS (tisi- Toy SpringTrap) zaświeciły się. Zaczęła coś gadać lecz prawie nic z tego nie zrozumiałam. Robocik zaczął płakać olejem. 
N- Dobrze to tak wygląda opcja nr1, a teraz opcja nr2.
   Znowu pojawiłyśmy się w tym pomieszczeniu, tylko, że teraz ta ja obudziła się,  widziałam jak cierpię, Spring gdzieś wyszedł, miłam wolną drogę i poprostu wyszłam.
N- No to kochana, teraz podjęcie decyzji.
K- Ja sama nie wiem ;-;
N- To zobacz na to.-Pokazała mi Mike, który siedzi zapłakany na krześle, widać, że sa mną tęskni- I co?
K- Wybieram opcje nr----------------------------------------------------------2!
N- Więc dobrze!
K- Ale poczekaj!
N-Tak?
K- Dlaczego utrzymujesz Springa przy życiu?
N- Dlatego żeby cierpiał tak jak ja i te dzieci.
K- Ale to nie on zabił te dzieci.
N- Wiem, lecz tez przegiął, wiec ma za swoje.
K- Aha.
    Zbobiło sie bardzo jasno, zaczęło mnie wszystko boleć, chodź nie tak bardzo jak serce, gdyż to mój własny brat mnie zabił. Powoli wstałam, otrząsłam się i zobaczyłam, że nie ma go w pokoju-Jest! mam czas na ucieczkę!- wyszłam za drzwi, rozglądnęłam się czy droga wolna i pobiegłam do biura moim vampirzym sprintem, po drodze spotkałam Springiego, włączyłam niewidzialnoś i po cichu sie obok niego przecisłam.Byłam obok biura, znowu byłam widoczna.
K- Mike!- pobiegłam do niego i go tam mocno uściskałam
M- Kate!!! Ty żyjesz!!!
K- Słonko, lepiej spadajmy bo Spring sie zbliża.
M- Dobrze.- Mike wziął mnie na ręce i szybko wyszlismy z Pizzeri, na szczęście była już 6.00.- Jeju!!! Ja, ja się tak o ciebie bałem, nie mogłem wytrzymac bez ciebie! 
K- To tylko kilka godzin. A gdzie chłopaki?
M- Pojechli, dzwonie po karetkę!
K- Nie trzeba.
M- Jak to nie! Popatrz jak ty wyglądasz! Wiem, że jestes vampirzycą i, że nic ciebie nie boli, ale jak to wygląd!
K- No dobrze.
  Mike zadzwonił po karetkę, a ta mnie zabrała. Leżałam 2 tygodnie w szpitalu. Chłopaki chodzili do pracy, i każdego dnia mówili co sie działo, Spring był taki wkurzony i chciał ich pozabijać, lecz gdy zawsze przychodził to wybijała godzina 6.00. Przec ten czas Wercia i Jeremi się zapoznali i nawet zostali parą ^^
A rudy? jak to rudy przecież prze ten czas mnie podrywał ;-; Ale lubiałam to, bynajmniej smutno nie było xD Pewnego dnia usłyszałam rozmowę pomiędzy Mikeiem a tata Mike przez telefon. Usłyszałm tylko to: "Ojcze! Przecież wiesz, że się do tego i dioty, niby mojego brata nie odzywam!...Ale przecież on jest chory!...Noi co mnie to obchodzi, że sie zmienił! Ma zakaz przyjeżdżania do mnie i mojej dziewczyny! Zrozumiano!...niby sie zmienił> Dobra dam mu jeszcze jedną szansę, ale jeżeli to zrobi ponownie to tym razem on ucierpi!" Wtedy Mike sie rozłączył.- Mike ma brata?!Nigny mi o nim nie mówił, czyzby coś ukrywał? Muszę się tego dowiedzieć. Obiecywał, że nie ma przede mną żadnych tajemnic! Nie lubie jak ktoś kłamie!-
K- Kto dzwonił?
M- Mój tato.
K- Aha. A pamiętasz, że nie mamy przed sobą tajemnic. Hm?
M- Czy ty mnie o coś podejrzewasz?
K-Nie, skądże, tylko ci przypominam!
Jaką tajemnice skrywa Mike?
Czy Mike napewno ma brata?
Dlaczego nie chce powiedzieć tego Kate?
To i wiele tajemnic w kolejnym odcinku ^^
Papatki *-*






czwartek, 9 lipca 2015

#10 Ja mu nogi z dupy powyrywam!!!!

Siemaneczko Ziomeczki ^^
Ulewa spowodowała, że muszę napisać kolejny rozdział xD
Zaczynam :*
   Obudziłam sie w tym ciemnym pomieszczniu, jak to było w poprzednim rozdziale :) Zauważyłam ciemną postać, była podobna do Fritza, nie miałam pewności, czy to on. Nie bałam się.
K- Dlaczego po raz 2 mnie więzicie!- wstałam i zaczęłam podchodzić do tego gostka- Wiesz co? Nie wiem kim jesteś i nie wiem dlaczego to robisz, ale to już sie stało nudne!
TG(tajemniczy głos)- Uraziłaś mnie...Nie wiesz jak to jest...być porzuconym...heh...- usłyszałam głos Vincenta?
K- Vin? Czy to ty???Jeżeli tak to nie żyjesz!!!- ten gościu podszeł do mnie i uścisnął mnie za gardło.
F-Nie wiedziałem że dasz się tak wykołować.
K- F-Fritz? Dlaczego!!!
F- Nie żaden Fritz... Tylko twój kochany braciszek w ciele tego rudego osobnika.
K- Dlaczego???- powiedziałam ledwo słyszalnym głosem, Fritz miał oczy całe czarne i ten chory uśmieszek.
F- Mówiłem, że wsadze cię do tego stroju! Ha! A ty nie wierzyłaś, że dam radę! I co teraz zrobisz? Hm???
K- Możesz mnie włożyć do tego stroju! Tylko mnie póść!
F- Dobrze.- Ten Diabli mnie puścił, ja wydarłam się na cały głos
K-WERKA!!!!!!
F- O co ci chodzi???
K- Zobaczysz.... haha...
   Zapomniałam wam powiedzieć, że mam najlepszą przyjaćiółke Weronike mówię na nią Werka, znamy się od małego. Wiedziałam, że usłyszy, ona ma bardzo dobry słuch, czyli ma zwierzęcy instynkt. Usłyszałam wycie wilka, to była ona!
(Werka) W- Kate! gdzie jesteś????
K-Tutaj!
   Wercia rozwaliła ścianę.
W- Słońce nic ci je jest???
K- Nie nic tylko kolega chce mnie zabić :3
F- Siostrzyczko... Myślisz, że boje się tej wieśniaczki? Heh! Wolne żarty, a teraz do rzeczy właż do tego stroju, alebo zginiesz!
W-Yyy... o co come on???
K- Powiem ci potem, narazie spadamy!!!
  Chciałam zwiać ale Fritz złapał mnie za szyję i przyłożył mi nów do gardła.
K- Znowu to samo?? Nie wymiślisz czegoś, powiedzmy innego?
F- Zamknij się! A teraz Werka, chcesz ją odzyskać to musisz się zabić!
W- No pogrzało cię chłopie!!!
K- Tylko nie rób mu krzywdy! To nie Fritz tylko duch Vina w jego ciele!!!
W-Kuźwa!!!!
K-Poprosty do pieprznij w ryj!!!- mignęłam do niej oczko, że mam plan.
W- Dobrze.
   Werka podchodziła do Vina, a ja zamieniłam się w zmore i wydostałam się z jego rąk.A Moja BFF z całej siło go uderzyła (a jak ony walnie to zaboli ;-; )
F- Ała!!! kate!!! Dorwe cię!!!
K- Młoda. Spierniczamy!!!
W- Ok!
   Uciekłyśmy od tego psychola, zobaczyłam, że ten duch leci za nami.
K- Yyy.. Może przyśpieszymy?
W- Dlaczego??
K- Hm, Hm,- podazał żeby zobaczyła za siebie.
W- Aha. Dobry pomysł.
  Przyleciałyśmy do mieszkania.
M- Kate! Gdzie ty się podziewłaś?
K- To długa historia, a narazie.- nacisnęłam tajemny guziczek (lubię wciskać guziczki taj jak Werka xD) i otworzyły się różne zabezpieczenia, tablety, komputery itp. :3- słuchajnie zabezpieczenia anty-duchowe włącz! Ok teraz jesteśmy bezpieczni. Uff..
W- Łał, dużo tego!
M- No. Kate ma takie swoje labolatorium dowodzenia xD. O i zapomniałem powiedzieć, że przyszedł do nas Jeremi.
K- Spoko :3
W- Młoda? Może kakałko???
K- Ha! Jeszcze się pytasz.
  Poszłyśmy do kuchni, zrobiłeśmy sobie i chłopakom kakałko. Jeremi chciał sie z nami przywitać lecz moja BFF jest niezdarą i rozlała na niego pyszne kakałko ;-;
W- Jeju! Nie chciałam! Ja...- w tej chwili Wercia zobaczyła w oczy Jeremiemu, a on w jej oczy i na chwilkę przestali się ruszać.
J- Eh.. Nic się nie stało- podrapał sie po głowie- pomogę ci.
W- Nie trzeba poradze siobie. heh...
J- Jestem Jeremi, a jak ciebie zwą?
W- Weronika, ale mów mi Werka.
J- Miło mi poznać.- Jeremi pocałował Wercie w rękę. Jezu!! Jakie to było śłodziutkie :3 <3
W- Oj przestań :)
K- Chodźcie do salonu, przyniose ciasteczka :3
  Wszyscy usiedliśmy w salonie i zadryndał dzwonego do drzwi.
M- Ja otworze!
   Poszłam do drzwi i zobaczyłam rudego.
F- O hej.Mogę wejść? Nie wiem co się ze mną stało.
K- Pewnie wchodź ale poczekaj!- zeskanowałam, czy to faktycznie rudy czy znowu ten gniotek Vin.- dobra właź.
F- O cześć Jeremi!
J- Stary co się z tobą stało?? Jak ty wyglądasz!
F- Ja... Sam nie wiem...
K- Ale za to ja wiem :3
  Wszycy sie na mnie popatrzyli jak jakieś ciołki oprócz Werki, ona wiedziała o co cho.
K- Powiem wam wszystko, zaczęło się od tego, że....- opowiedziałam im całą historię, wszyscy byli zdziwieni. Rudy przepraszał mnie, wybaczyłam mu bo wiedziałam, że wtedy nie byl sobą.-I to tak sie skończyło.
F- Wow!!!Kate, sorki.
K- Nic się nie stało :) Wtedy nie byłeś sobą.
J- Eh. Werka, mam pytanie.
W- Tak?
J- Czy poszła być ze mną do restauracji? Zapraszm cie na kolacje.
W- Jeju, Jeremi, pewnie, że z tobą pujdę :3
J- Jest!!! Znaczy się, to dobrze. Heh....- Blondasek sie zaczerwienił.- Ej Fritz zabieramy się do domu!
F-Ok.
   Jak wychodzili to Jeremi mrugnął oczko do Werki, a ta jak zwykle zrobiła się cała czerwona.
W- Ah...
K- I co ? Podoba ci się? Hm?
W- Nie! 
K- Weronsia?
W- No dobrze :3 Słuchaj młoda ja muszę się szykować na rand... znaczy się na kolacje, ja spadam, narka Gałązko xD
M- Cześć!- powiedział zdanerwowany bo nie lubił kiedy się tak na niego mówiło.
W- Pa laska :*- przytuliłam sie z nią na porzegnanie i poszła sobie.
K-Ale dzisiaj dzień!
M- No.
K- Czekaj mam pytanie. Co robił u cb Jeremi???
M- No wiesz...
K- Nie nie wiem.
M- Rozmawialiśmy o pracy. Mówił, że boi sie o ciebie, gdyż ten SpringTrap jest tam i może ci zrobić większą krzywdę.
K- Miło z jego strony lecz niech o n sie lepiej o siebie boi, a nie o mnie. Ja sobie poradze!
M- Wiem kotku, wiem.
K- A gdy następnym razem zobacze tego Je**ńca na oczy to musicie mnie trzymać bo obiecyje, że my nogi z dupu powyrywam!!!
M- Wiem, że jesteś na niego zła, ja też. Ale trzeba to przyjąć do wiadomoście, że wkońcu to twój brat.
K- Kużwa! A jak coś ci zrobi??? To moja druga ja zaatakuje i nie będę z nią walczyć tylko poprostu go rozpiernicze!!!!
M- Nie bój się, jestem przy tobie :)
K- Wiem, i za to cię kocham.Chyba sie prześpie jeszcze przed pracą.
M- Dobrze, ja też :3
   Poszliśmy do łóżka i zasnęliśmy. Gdy poszliśm do pracy to zdażyło się coś co nie mogło się nigdy zdarzyć! Musiałam się poświecić, bardzo mnie to bolało ale musiałam to zrobić, dla nich.
I jak?
Podoba się?
Nie wiem czy fajny ale dałam radę xD
Podoba się wam Werka?
Czy dodać jakiś innych bohaterów, czy już starczy?
Sama nie wiem xD
Ja się z wami żegnam :*
Papatki ^^


   

wtorek, 7 lipca 2015

#9 Springi Szantażysta :( Nowy Wielbiciel xD Tajemnica O.o

Siemaneczko :3
Nudy mnie zachęciły do napisania dolejnego rozdziału i moja kumpela :3 
Pozdrawiam :3
Więc do dzieła xD
Może coś z tego wyjdzie xD

   * Narrator Kate *
   Obudziłam się w jakimś pokoju, przywiązana do krzesła  i z zawiązaną buzią. Udało mi się odwiązać chustę którą miłam zawiązana na buzi i zaczęłam krzyczeć.
K- Dlaczego?! Po co?! Co ja ci takiego zrobiłam?!
SP- Wiesz... Jakoś smutno mi samemu być tutaj, więc mam propozycję...
K- Czego ode mnie chcesz?!
SP- Wejdziesz do animatronika lub...
K- Co lub? Mów że do cholery!!!!!
SP- Lub... Zabijesz tych wszystkich Night Watch'ów, a ja cibie oszczędzę. Heh....
K- Nigdy!!!!
  Próbowałam się jakoś uwolnić lecz na próżno.
SP- Nie zgadzasz się? Hm..? No trudno, to teraz możesz się pożegnać. Powiedz temu światu Bay Bay.
   *Mike*
   Szedłem korytarzem z chłopakami, gdy naglę usłyszałem głos Kate.
M- Też to słychycie? To Kate!!!!
   Pobiegłem jak najszybciej do dźwięku lecz nie znalazłem tam drzwi, dźwięk wydobywał się ze ściany.
M- Podajcie mi tę siekierę!
   Wziąłem siekierę i rozwaliłem ścianę.
M- Z buta wjeżdżam!
*Kate*
K- Mike! - ucieszyłam się
SP- A co ty tutaj robisz? Nie powinno cie tu być!!
M- A jakoś jestem.- zaśmiał się
SP- Już nie żyjesz!
   Spring zaczął gonić Mike po pokoju, a ja się wydostałam.
K- Sprin!!!!Przestań!!!!
SP- Ha!!! Bo co???
  Podszedł do mnie od tyłu i przyłożył mi nóz do gardła.
SP- Jeżeli chcecie ją odzyskać, musicie sie pozabijać!!!!
F- No chyba nie xD
J- Chłopie wyluzyj!!! Uspokuj się!
SP- Nie!!! Jeszcze jeden ruch w moją stronę to ta słodziutka mała istotka zamieni się w animatrona!!!
K- Nigdy!!! Braciszku, ptaszek!
SP- Co? Jaki ptaszek?
   Moje paznokcie zamieniły się w szpony, wepchałam je w dziurę od stroju i dziabnęłam go w ciało.
SP- Aaa!!!! 
M- Narazie szwagier xD
SP- Jeszcze.. zobaczysz... Kate... wejdziesz...do...tego...stroju..haha...
M- No chyba nie xD 
   Mike wziął mnie na ręce i zaprowadził przed budynek.
K- Mike... Uratowałeś mnie....
M- A to nic takiego. Bez chłopaków nie dał bym rady.
F- E.. Tam...- zaczerwienił się
J- Cała przyjemność po mojej stronie.
K- Chodźcie do nas, zrobie wam kawkę lub kakałko :3
M,F,J - Ok.
   Wróciliśmy do domku. Atmosfera była spokojna, rozmawialiśmy o pracy, itp. Mike miał ważny telefon więc go odebrał, i dziwnym trafem do Jeremiego teżź ktoś zadzwonił. W salonie byłam tylko ja i Fritz.
F- Słuchaj Kate? To kiedy idziemy na tę kawkę?
K- Nie wiem może jutro po robocie :3
F- Może mnie oprowadzisz po mieszkaniu?
K- Ok :3- Pokazałam mu całe mieszkanie- A na koniec sypialnia :)
F- Przytulnie.
K- Prawda.- Rudy złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.- C-co ty wyrabiasz?
F- Flirtuje i chyba mi sie to udaje. Mrr...- chcial mnie pocałować.
K- Poje***o Cie!!!!- strzeliłam mu liścia w twarz.
F- Ała!
K- Masz za swoje!
F- I jak teraz będziesz mnie całować?
K- Japiernicze! Dowidzenia!
   Wyszłam z sypialni a rudy za mną.
F- Kate! Poczekaj! Przepraszam....
K- Ta? Ok...
F- No ale poważnie! Nie wiem co mnie napadło. Nigdy nie widziałem tak niezależniej i świetnej kobiety. Jeszcze raz przepraszam. Ten Mike to ma szczęście.
K- Ohoho! Na mnie takie słówka nie działają, o nie!
   Weszliśmy do salonu i czekaliśmy na Jeremiego i Mika.
K- No wreszczcie!Nie mogłam się doczekać!
M- Sorry Kate. Ważny telefon. Wybacz mi skarbie :*
K- Nie wybaczam.
M- Mmm....
K- No przecież wież że cię kocham głupku!
J- Fritz, my się zbieramy chodź!
M- Siemka! Do jutra!
K- Niom :3
  Po załej imprezce z rana poszłam spać, cały czas rozmyślałam nat tym czy powiedzieć Mikowi dlaczego on spalił Pizzerię? Sama nie wiem.
M- Skarbie? Nad czym tak rozmyślasz?
K- Ja? Nad niczym.
M- No powiedz.- przytulił sie do mnie
K- Wiem kto spalił Pizzerię!- powiedziałm bardzo szybko.
M- Kto!!!!
K- Vi....
M- Aha. Ale dlaczego? I jakim sposobem?
K- Nie znosił animatroników i chciał się ich pozbyś więc podpalił budynek zapalniczką którą zawsze ma przy sobie.
M- Powiedziałaś, i co lepiej?
K- Zdecydowanie...
   Wtuliłam sie do Mika i zasnęłam. Obudziłam się. Było około 15.25 ktoś pukał do drzwi. Poszłam tam i zobaczyłam...(no nie wiem kogo!muszę się zastanowić xD)...Fritza z kwiatami i czekoladkami???? What?
F- O hej Kate. To dla ciebie w ramach przeprosin.
K- Dziękuję- powiedziałam oschle xD
F-Trochę za wcześnie?
K- A jak myślisz?
F- Jeszcze raz, przepraszam.
K- Dobra konieć! Ja idę spać, dobranoc.
F- Pa , dozobaczenia :3
   Zamknęłam drzwi. Wniosłam do pokoju kwiaty i czekoladki, w bukiecie znalazłam karteczke:
Droga Kate
Przepraszam za nachalnoś,
wiem że nic do mnie nie czujesz
i wiem też, że ciebie nigdy nie zdobendę,
alę chcę Tobie powiedzieć dwa słowa
KOCHAM CIĘ <3

K- Ha! Poeta sie znalazł xD Idę spać.
   Wyrzuciłam list do kosza, nie wiedziałam, że rudy to wszystko widział.Gdy sie obudziłam znalazłam zie w jakims pomieszczeniu (kuźwa derzawi) ale nie przywiązana lecz na wolności, widziałam, że ktoś się zbliża, poznałam sylwetkę i kolor włosów, to był...
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał ^^
Wiecie, że lubię was męczyć dlatego nie powiem wam
kto to jest xD
Może sami zgadniecie?
I nie wiem kiedy dam kolejny rozdział xD
Papatki <3