niedziela, 30 sierpnia 2015

#25 Opowiadnie Grupowe 2/2 xD


...
*Fritz*
   Kiedy Van zamknęła drzwi to poszliśmy do restauracji. Cała droga została przemilczana. Kiedy dotarliśmy do restauracji to usiedliśmy przy stole. Kelner dał nam menu.
F- Wybrałaś już coś dla siebie?

*Vanessa*
Q- Nie - odparłam krótko.
*Po Obiedzie*

*Fritz*
   Było już po obiedzie. Odprowadziłem Vanesse do domu. Jakoś chyba mnie nie polubiła... Dlaczego Rudy jesteś takim niedorajdą!? Eh... No trudno. Wróciłem do domu i walnąłem się na łózko. Rozmyślałem nad tym spotkaniem... Spier*oliłem wszystko!!!

*Vanessa*
   Było nawet miło. Rudy się chyba za bardzo zestresował, nawet nie wiem dlaczego. Ehh... zbytnio się nastawił. Zauważyłam, że coś do mnie czuje, no ale bez przesady. On jest tylko fajny... tak tylko fajny...

*Kate*
   Kiedy się obudziłam to było gdzieś około 16.20. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty!!! Mike'owi nie dam. Niech ten lań wstaje, a nie. Jeszcze ja mu będę tosty robić. Niedoczekanie! Poszłam do salonu i włączyłam TV. Ten leń w końcu wstał! 
M- Cześć.- pocałował mnie w policzek, w którym miałam tosty xD Połknęłam ję
K- Hej.
M- Dlaczego mi nie zrobiłaś tostów? - usiadł obok mnie
K- Trzeba sobie zrobić.- wsadziłam tosta do buzi. Mike wyjął mi tosta, dał mi buziaka i wsadził sobie mojego tosta do swojej buzi. Ku*wa! Gdzie tu sprawiedliwość!? Ja się pytam... Gdzie!? Zjadł mojego tosta!!!!
M- M... Dobry. Dziekuje. -zaśmiał się po cichu i poszedł do kuchni
K- Mike! Złodzieju!- zkrzyżowałam ręcę. Po chwili Mike obok mnie, objął mnie i się do mnie przytulił. 
*Mike*
   Zadzwonił mi telefon. Tylko nie ona. 
M- Ważny telefon. Przepraszam- wyszedłem z domu
*Kate*
   To było... dziwne. Nigdy nie wychodził poza dom, żeby z kimś porozmawiać. Podeszłam do okna i wyjęłam sprzęt "Mały Detektyw". Wyciągnęłam podsłuhiwacz i podsłuchałam rozmowę. Usłyszałam coś takiego.
M- No hejka...Jak to?... Przyjdę... Jutro?... U ciebie?... Przed moją pracą... Super, że się dogadaliśmy... Też cię kocham... -Słowo 'kocham' mnie wkurzyło! I to bardzo!!!! Ale postanowiłam poczekać na rozwinięcie wydarzeń. Jak tylko się dowiem, że mnie zdradza z jakąś zdzirą to obiecuję, że nie zostanie po nim ślad! Kiedy skończył rozmowę do do mnie przyszedł. Usiadł obok mnie i mnie przytulił. Ku*wa!!! Udawałam spokojną, ale w głębi duszy chciałam go ropier*olić!!! 
M- Katuś. Co się dzieje? - pocałował mnie w policzek 
K- Nic. Mam gorszy dzień. 
M- To źle... - przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować. Jaka su*a!!! Położył rękę na mojej szyi, a następnie zjeżdżał na dół. Zanim dotknął moich cycków (Kate wypowie każde słowo xD) to złapałem do za rękę. 
K- Idę do pokoju. - wstałam i poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam się, usiadłam na łóżku i przyciągnęłam kolana do siebie, a głowę schowałam w kolana. Jak on tak może!?!?
*Mike*
   Byłem trochę zdziwiony reakcją Kate. Nigdy wcześniej się tak nie zachowywała... Może naprawdę ma gorszy dzień?

*Vincent*
   Kiedy powiedziała słowa 'dzięki tobie zawsze czuje się bezpieczna' to mnie to trochę zabolało, ponieważ ja jestem nieprzewidywalny i mogę jej coś zrobić. Nie wiem czy to co powiedziała to była prawda... Spojrzałem na nóż który trzymałem w ręce. Był cały we krwi. Schowałem go tak, żeby Domi nie widziała
D- Coś się stało?- spojrzała na mnie
V- Nie, nic. Ważne, że robię się nic poważnego nie stało. - uśmiechnąłem się lekko
D- Yhym- przytuliła się do mnie mocniej- Jesteś taki kochany
Również ją przytuliłem. Najbardziej bolało mnie to, że mogłem jej zrobić... To strasznie bolało.
D- Skarbie. Nie okłamuj mnie teraz. Widzę, że coś ci jest- puściła mnie i popatrzyła na mnie zatroskanym wzrokiem- Powiedz mi co się stało. Chodzi o mnie?
Popatrzyłem na nią. Po policzku spłynęła mi łza... 
V-Eh... - wytarłem ją - Nie. Znaczy się... Tak... - spuściłem wzrok
D- Nie lubię kiedy jesteś smutny. Mogę wiedzieć co się stało?
V-Chodzi o to, że ja się o ciebie martwię...
D- Ale przecież już jest wszystko okej. Max już mi nie zagraża, a ty jesteś przy mnie. Nawet prezydent nie zapewniłby mi lepszej ochrony- pocałowała mnie w policzek
V-Nie chodzi o niego... - schowałam głowę w rękach
D- To o kogo...?- widać było, że teraz była lekko zdezorientowana i zaniepokojona
V-O mnie. - spojrzałem na nią oczami łez
D- Nie mów tak- przytuliła mnie- Bardzo cię kocham. Pamiętaj o tym.
V-Ja jestem mordercą! - odsunąłem się od niej.
D- Nie jesteś mordercą. Jesteś moim ukochanym. I zawsze będę przy tobie
V-Ty nie rozumiesz. Ja mogę ci coś zrobić! - oparłem głowę o ręce i głośno oddychałem
D- Vincent...- spojrzała na mnie zaniepokojona i dotknęła mojego ramienia
V-Nie! - wstałem
D- Nie krzycz. Spokojnie...
Oparłem się o ścianę. Nie wytrzymałem. Wyjąłem nóż z kieszeni i spojrzałem na Domi
D- Co chcesz zrobić?- spojrzała na mnie
Moje oczy zmieniły kolor na czarny i zacząłem się psychicznie śmiać.
D- Vincent. Co zamierzasz zrobić?- siedziała niewzruszona moim zachowaniem
   Padłem na ziemię. Zacząłem się ciąć. Sprawiło mi przyjemność...
D- Vincent przestań!!- podbiegła do mnie i wyrwała mi nóż
   Złapałem ja za rękę i przyciągnąłem do ciebie. Jeżeli zacznę ją całować to odda mi nóż. Nasze czoła się stykały
D- Wiem, że mnie kochasz i nie chcesz robić nikomu krzywdy
Pocałowałem ja w usta. Złapałem w pasie. Jestem blisko wygranej. Odwzajemniła pocałunek.Zacząłem ja całować. Po chwili wróciłem do normy. Jak ja ją kocham!!!! Spojrzała na mnie i odsunęła się na chwilę.
D- Już dobrze?
Pokiwałem głową, że że tak i ja przytuliłem
D- Mówiłam, że nie jesteś mordercą- odwzajemniła uścisk
V-Moja psychika czasami nie wytrzymuje.... - wziąłem Domi na ręce i zaniosłem do pokoju. Położyłem ją na łóżko i się obok niej położyłem. 
V-Kocham Cię - przytuliłem ją
D- Ja ciebie też- odwzajemniła uścisk
V-puścisz mnie do domu? - pocałowałem ją
D- No pewnie. Nie zabiorę Kate takiego fajnego brata- zachichotała
V-Bardzo. Wiesz jak cie kocham.
D- Mówisz mi to już drugi raz w tym dniu- ponownie zachichotała- I jestem świadoma. Ja też cię bardzo kocham. Pamiętaj o tym
V-No dobrze. A twoich rodziców nie ma? - spojrzałem na nią
D- Nie. Mieszkam sama. Do moich rodziców mam jakieś 10 minut drogi. W końcu mam już 19 lat i było by trochę dziwnie gdybym nadal mieszkała z rodzicami
V-No masz rację. Może ja już będę się zbierać?
D- Jeżeli musisz...
V-Jeszcze chwile mogę zostać. - przyciągnąłem ją do siebie
D- Ja cię nie trzymam. To tylko twoja decyzja- pocałowała mnie w policzek
V-No to mogę zostać. - uśmiechnąłem się. Zachichotała i oparła głowę na mojej klatce piersiowej. Pogłaskałem ja po włosach. Zobaczyła, że mam ma ranę z tyłu głowy. Trochę się zmartwiła.
D- Vincent. Co ci się stało?- pokazała na moją ranę 
V-E tam. To nic takiego. - Kate!!! 
D- Właśnie że to coś poważnego. Wygląda jakby ci ktoś przywalił
V-No z tym się zgodzę.
D- Z kim się biłeś?- spojrzała namnie
V-Z nikim. To nic takiego. - jak jej powiem, że dziewczyna mi to zrobiła to chyba umrze ze śmiechu!
D- Vincent. Nie kłam
V-Ja cie z nikim nie biłem! Mówię prawdę! - popatrzyłem na nią
D- Przecież ktoś musiał ci to zrobić. Chce wiedzieć kto to był
V-ee... Heh... To głupie. - podrapałem się po głowie
D- Nie będę się śmiała. Znasz mnie przecież
V-ee.. Kate? - powiedziałem cicho.
D- Kate? No. To muszę się jej spytać czemu bezkarnie bije mojego chłopaka...
V-Miała powody.
D- W sumie...to było trochę chamskie jak się z niej śmiałeś...
V-Nie o to chodzi.
D- To o co?
V-No ja powiedziałem, że on nie potrafi się bić i... Przyłożyłam mi patelnia 2 razy.
D- To musiałeś ją ostro wkurzyć...
V-trochę... - Gadaliśmy sobie tak dłuższy czas, aż w końcu przyszła pora, żeby wrócić do domu.- Domi? 
D- Tak?
V-Fajnie się siedziało i w ogóle, ale ja już muszę wracać. - pocałowałem ja w policzek i wstałem
D- Wiem- również wstała i podeszła do mnie- Mam nadzieję, że niedługo znowu się zobaczymy- pocałowała mnie i się uśmiechnęła
V-Ja też. - wyszedłem z domu Domi i skierowałem się do mojego mieszkania. Po drodze zobaczyłem policję i detektywów... Cholera!!!! Szedłem nie zwracając uwagi na to wszystko. Jakoś doszedłem do domu. Poszedłem spać.

*Domi*
   Westchnęłam smutno i zamknęłam drzwi. Poszłam z powrotem do siebie i wyjęłam szkicownik po czym zaczęłam rysować.



Przepraszam Was bardzo, że nie było rozdziału.
Przyjechała do mnie rodzina z daleka i nie miałam czasu.
Ale teraz macie ten rozdział.
Szczęśliwi???
Ja też nie xD
Do zobaczenia!!!
Oczywiście w stworzenie rozdziału pomogły mi dwie wspaniałe dziewczyny.
Teraz wielkie brawa dla nich!!!
Potter Head oraz Venus!!! 

22 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Art.212. §1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

    §2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
    §3.W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
    §4.Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie można pisać fanowskich opowiadań?

      Usuń
    2. Dobre. Rozumiem. Czyli co takiej sprawie teraz JA mam zrobić?
      ~Kate

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ehhh tylko po to pisałeś takie rzeczy? ;-;

    OdpowiedzUsuń
  8. 1. To w polsce
    2. Fanfiki mogą tylko polepszyć czyjś wizerunek
    3. Będzie tak jeśli Scott nas pozwie do sądu.
    4. Kolo odpuść sobie bo ponad połowa ludzkości kocha fnaficion
    5. Nie mam słów...

    OdpowiedzUsuń
  9. Słuchaj...(nie mam już słów)

    OdpowiedzUsuń
  10. Obrońca praw Fnaf'a ty masz dałna czy dałna?? Po pierwsze można pisać opowiadania fnaf a po drugie połowa tego opka jest poza fnafem *większość* i

    OdpowiedzUsuń
  11. Halo! Ludzie! To jest w końcu Obrońca Praw FNaF'a i chyba musi wykonywać swoją pracę, nie? Ale dlaczego od razu takie hejty z jego stronę. Tego nie rozumiem. Nich wytłumaczy, raz, a porządnie co ja mam w takiej sytuacji zrobić i będzie wszystko gites, nie?
    ~Kate

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale on potem napisał (po angielsku) cel został strollowany ;-;

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mniem tam sie rozdz podobał....

    OdpowiedzUsuń