poniedziałek, 10 sierpnia 2015

#22 Zwiedzanie Pizzeri xD

Piszemy! 
Bez długiego wstępu, zapraszam do czytania.

   Moje włosy miały kolor... ZIELONY!!!! Tylko nie zielony ... Nie mógł wyjść, np. niebieski? Dlaczego!? Weszłam do pokoju Mika.
M- Kate... Co ci się stało, z hehehehe.. włosami? - powstrzymywał się od śmiechu.
K- Zmieniły kolor...
M- Na zielony? Ha... - ledwo zamykał buzię
K- Ani mi się warz!
M- Przepraszam... - spuścił głowę, kiedy się ponownie na mnie popatrzył to nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. - Hahahahahaha! Ja nie mogę xD!
K- Dlaczego? - zrobiłam smutna minkę
M- Pasuje Ci ten kolor.
K- Kłamczysz!!!
M- Eee... Tak.
K- Nikt mnie nie kocha! - usiadłam na łóżko i odwróciłam sie na Mika.
M- Nie przejmuj się... Na pewno się zmyje. Prawda? - usiadł obok mnie
K- No chyba nie...
M- Dlaczego?
K- To był ten długotrwały...
M- No to kicha. Ale i tak jesteś moją Kate i nawet kolor twoich włosów nie zmieni cie. - poglaskałam mnie po włosach.
K- Zostaw! - zabrałam mu ręce z mojej głowy.
M- Dobra... Spokojnie...
K- Sorki.
M- Wiesz co?
K- Nie, nie czytam wyslach.
M- Chyba idę spać. Nie wiem jak ty.
K- Ja też. Nie będę się dłużej patrzyć na to zjawisko paranormalne na mojej głowie. Eh... - westchnęłam położyłam się na łóżko.
M- Dobranoc. Green.
K- Mike!
M- Nie mogłem się powstrzymać... Hehe...
K- Ty wiesz, że ja cie mogę ku*wa zabić?
M- Nom... I co z tego powodu?
K- Idź juz spać!
M- Hehehehe....
K- Boże! Foch! - schowałam głowę w poduszkę i próbowałam zasnąć. Po wielu próbach wymagania się z bezsennością,udalo mi się. Praktycznie co chwile się budziłam, bo nasz kochany Mike chrapał gorzej niż maszyny budowlane xD Mówiłam mu, żeby nie jadł tyle przed snem, to nie, oczywiście się nie posłuchał... I teraz mam przerąbane ;-;  Rano dostanie takie kazanie, że do końca życia popamieta... Oj popamieta. Gdy się obudziłam, to było tak jakoś po 16.00. Ale długo spałam, znaczy się, ale długo Mike spał. Ja połowę tego czasu przespałam. Postanowiłam zrobić mała pobudkę Mikowi... Hehehehe... Buhahahahaha!!! Wstałam po cichaczu z łóżka, poszłam do kuchni (także po cichaczu), wzięłam z niego wiadro zimnej wody i... To pewnie sami wiecie co zrobiłam.
M- Aaaaa!!!!! Czuję chłód! - wyskoczył z łóżka jak oparzony, dokładnie to na odwrót.
K- To za chrapanie! A i jeszcze kazanie.
M- Że co!?
K- Wszystko.
M- Ale dlaczego!?
K- Nie drzyj się. Ludzi pobudzisz.
M- Jest popołudniu!
K- Spoko, ale teraz radzę Ci przebrać spodnie bo chyba nie chcesz żeby Ci zamarzł. Hahaha!!!! - zaczęłam się śmiać, a Mike patrzył na mnie poirytowany.
M- Ha.. Ha.. Ha.. Uśmiałem się do łez. - poklaskiwał z irytacją
K- Ty nie ja tak xD Kiedy idziemy na obiad?
M- Chyba kolacje.
K- Niech Ci będzie, to kiedy idziemy na obiadokolację? - Mike zrobił faceplam.
  Przebrałam się z mojej piżamkę pandy w story codzienny. Ale jeszcze kazania Mikowi nie zrobiłam, oszczędzić go? Może damy mu jeszcze pożyć. Zaraz, co ja wygaduje! Trzeba go pomęczyć, hahaha!!! W drodze do sklepu, tak go umenczyłam tym moim gadaniem, że na pewno zapamięta to do końca życia xD
K-... O i jeszcze zapomniałam dodać, że...
M- Czy ty nie masz litości!
K- A jak myślisz? - zrobiłam chytry uśmieszeg
M- I po co ja głupoty pytałem.
K- Na czym to ja? A tak, więc... - męczył am go cało drogę do sklepu, a potem z niego do domu. - I to koniec.
M- Dziękuję, ci boże! Dziękuję!!!
K- Mogłabym jeszcze tak gadać przez 3 godziny, ale mnie już gardło boli.
M- Jest! Znaczy się, musisz wziąć paletki na gardło - popatrzył się na mnie wzrokiem opiekuna, chodź w głębi duszy widziałam jak się cieszy. A to drań!
K- Dzisiaj gołąbki e sosie pomidorowym podane ba gorąco.
M- Pychotka. - Juz miał zacząć jeść kiedy pacnęłam go łyżką w rękę. - A to za co?
K- Myłeś łapy?
M- Eee... - wleciał do łazienki i z niej wyleciał -... Tak a co?
K- Smacznego.
M- Mam nadzieje, ze nie dodałaś tam czegoś?
K- Nie. Ja  nie jestem moim kuzynem Dawidem xD
M- Spoko. - zaczął jeść. Ja zrobiłam to samo.
   Gadaliśmy sobie o różnych sprawach. Dawno już tak nie gadaliśmy, zeszło nam tak kilka dobrych godzin. Zorientowałam się, że już jest 21.00
K- Zobacz która godzina. - przerwałam mu.
M- 21.02
K- Ale żeśmy się rozgadali. Trzeba się szykować do pracy.
M- Jeszcze chwila.- zrobił pierożka
K- Godzinka, nie więcej.
M- Jej! Na czym to ja? A tak... - ponownie nam zeszła godzinka, przyszła pora na pracę. Juz zapomniała, że moje włosy miały inny kolor. Ale w pracy to mi się przypomniało.
K- Hejka chłopaki!
F- Siemka... Hehe...
J- Co ci się stało z włosami? - nie mogło powstrzymać się od śmiechu.
K- Tak, tak, wiem, fajny kolor, nie musicie mi mówić, a teraz pora na pracę. - Jeremi spoważniał, ale rudy robił się czerwony. - Pozwalam ci na smiech. - popatrzyłam na Fritza.
F- Hahahahahaha!!!!!
K- Skończyłeś?
F- Juz... - popatrzył się na mnie i znowu zaczął się śmiać- Albo jeszcze nie.
M- Chodźmy do biura.
J- Okej. Fritz! - walnął go w łeb a rudy się uspokoił.
K- To co chłopaki? Zaczynam.
F- No. Ale załóż czapkę.
K- Cholera! Rudy! Morda!
F- Dobrze...
K- No!
   Złapałam za tableta i sprawdzałam kamery. Miałam nadzieję, że ta gnida mi nie wyskoczy na mordę. Juz to przerabialiśmy kilka razy.
K- Nie widzę SP na kamerach.
M- A wentyle?
K- Sprawdzam. Ku*wa. Blokuj. Blokuj. Blokuj. Blokuj. - cały czas naciskałam przycisk Blokuj na tablecie. - Uf... Zablokowany... Cholera... Znowu go nie widzę.
F- Sprawdź swoje włosy.
J- Rudy! - ponownie do walnął w łeb.- Sprawdź nasze najbliższe pokoje.
K- Mowie, ze nigdzie go nie ma!
M- Eee.. Kate...
K- Nom.
F- Za...
M-... To...
J-... Bą.
K- Co? Aaa.. SP? - pokiwali głowa ze tak. - Szłodko... - powiedziałam z irytacją.
SP- Hejka... Kate? To ty?
K- Nie drzewo.
SP- Twoje, włosy, są, zielone...
K- Amerykę odkryłeś... - poklaskiwalam
SP- Haha... Hahaha!!!
K- I jeszcze robót będzie się ze mnie śmiał!? Dziękuję bardzo...
F- Pasują jej te włosy, co nie SP?
SP- Tak.  Hahaha! - SP podszedł do rudego j obaj zaczęli się ze mnie śmiać.
K- Jakbyś bym miała przy sobie moja siekiere to już byś leżał z nią wbija w głowę. Ale je nie mam to masz szczęście.
SP- Tera zostałem naprawiony, wiec mam więcej możliwości.
F- Na przykład?
SP- Śmianie się bez końca! Hahahahahaha!!!
F- Ja też! Hahaha! - Mike K Jeremi patrzyli z niedowierzaniem na tę dwójkę. Ja tez.
K- Mam was dosyć! Wychodzę! - stałam przy drzwiach kiedy tak nagle, z dupy wskoczył mi BB na ryj.
K- Ku*wa! - upadłam na ziemię. Nie zauważyłam, że na ziemi jest wylany olej, który rynku leciał z SP
K- Nie no, zaje*iście! - miała końcówki włosów całe w oleju... I co jeszcze!? Rudy i SP tak się ze mnie ryli, że miałam ochotę ich tam poroztrzaskać na małe drobiazgi!!! Wyszłam z biura, szłam korytarzem, nie wiedziałam gdzie idę, poprostu szłam przed siebie. Zobaczyłam tam drzwi których wcześniej nie widziałam. Weszłam do nich. Drzwi się za mną zatrzasnęły.
K- Halo? Jest tu ktoś? - słyszałam kogoś. - Proszę nie robić sobie ze mnie jaj! Już dzisiaj wystarczająco dużo przeszłam. - wyciągnęłam swój telefon i włączyłem latarkę. Ten pokój był co najmniej dziwny... Wszędzie walały się śruby, klucze, śrubokręty, praktycznie wszystko. Ten pokój był strasznie duży! Albo mi się to tak wydawało... Wydawało mi się, że szłam coraz niżej, i niżej... W końcu zobaczyłam jakaś postać stojąca w cieniu, zaświeciłam na nią latarką, nikogo nie było.
K- To dziwne. - Za wróciłam, żeby iść do wyjścia. Ponownie zobaczyłam te postać. Teraz szybka zaświeciłam na nią latarką, to był jakiś demon, on przypominał.... Mnie?
K- Kim ty jesteś??? - patrzyłam się na niego.
G(demon) - Jestem tobą... - jego głos obijał się echem.
K- To nie możliwe. Ja stoję tutaj! A ty stoisz tam.
G- Jestem tobą w złej postaci...
K- Okej... Nie wnikam. Ale dlaczego?
G- Wszystko jest możliwe... Hahaha...
K- Ja już skończyłam, teraz idę do chłopaków.
G- Czy to nie przypadkiem przez nich tutaj trafiłaś??? - usłyszałam obok ucha.
K- Tak, ale już mi przeszło.
G- Nie jestem tego taka pewna... Haha...
K- Co ty możesz widzieć?
G- Jestem tobą... Wiem co teraz czujesz...
K- Spoko, ale mam nadzieje, ze nie jesteś przy mnie cały czas?
G- Ja jestem przy tobie cały czas, ale widzisz mnie dopiero wtedy kiedy jesteś zła... Ano tłumisz w sobie złość... Ja jestem po to, żeby Ci pomóc...
K- Pomoc się zemścić? Pomoc się wkurzyć!? Podziękuję takiej pomocy!
G- You're bad....
K- Trochę, ale nie teraz!
G- You're killer...
K- Ja wychodzę! Narazie! - Szłam cały czas i nie mogłam dotrzeć do wyjścia.
G- You're...
K- Przestań gadać tylko mi powiedz gdzie tutaj jest wyjście!
G- Z tąd nie ma ucieczki... Hahaha!...
K- Miło to słyszeć, ale chłopaki się o mnie martwią.
G- Czyżby?
K- No. Teraz pokaż gdzie jest wyjście.
G- ja wiem, że jesteś wkurzona, pokaż to im... You are bad...
K- Z niż się dogadać jak z księdzem o msze. Powiedz mi jak z tąd wyjść!
G- nie.
K- Cholera! Bo jak się wkurze!
G- Ty już jesteś wkurzona.
K- O matko!
*perspektywa Mika*
  Postanowiłem poszukać Kate, Bóg wie co on teraz robi, może coś sobie zrobiła? Martwię się o nią... A z rudy sobie później porozmawiam. Szedłem korytarzem i krzyczałem.
M- Kate! Kate! Kate!
*perspektywa Kate*
   Usłyszałam wołanie Mika.
K- widzisz, szukają mnie.
G- Tylko Mike... A reszta?
K- Pewnie z nim  jest.
G- Nie jestem tego taka pewna...
K- Bo ty wiesz!
G- Właśnie, że wiem.
K- Właśnie, że nie.
G- właśnie, że tak!
K- Właśnie, że nie.
G- właśnie, że tak!!!
K- Będziemy się tak kłócić?
G- matko... - znowu słyszałam wołanie.
K- to ja spadam. Narka.
G- Idź w Cholere!!!
K- Dzięki. A którędy?
G- Skręć w lewo a potem ciśniesz prosto.
K- Dziękuję! - pobiegłam do Mike, wyszłam z pokoju i rzuciłam się na niego.
M- Gdzie byłaś? Martwiłem się.
K- Zwiedzałam Pizzerie. To co idziemy do biura?
M- Okej. - weszliśmy do biura, gdy tylko ta dwójka niedorozwinętych ludzi i robotów mnie zobaczyła to znowu zaczęli się śmiać.
M- Jeszcze wam mało!?
F, SP- No. Hahaha!!!
K- Mike... - złapałam się za głowę.
M- Kate!
K- Wiedzę ciemność...-strasznie zaczęła mnie boleć głowa, to ból nie do opisania. W końcu przestała mnie boleć, a w głowie miałam słowa " Kill All" tylko nie ona, czego ona tutaj chce!? Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam...
Słuchajcie.
W komentarzach piszcie co Kate mogła zobaczyć.
Ja już wiem na 100% 
Ale czy WY wiecie?
Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale.
Ja się z wami żegnam ^^
Papatki!!!!

PS: Chciałam wam podziękować za prawie 5,5 tysiąca wejść na mojego bloga!!!
Nie wiem jak wam podziękować...
Meże poprostu coś dla was namaluje?
Piszcie w kom :3
Dziękuję za taką obecność.

12 komentarzy:

  1. Chyba kupiła farbę od jakiegoś chińskiego sprzedawcy xD
    Nie wiem co mogła zobaczyć, może kogoś zabiła :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Paletki na gardło xDDDDD rozjebałaś mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie kullwea mój next sis bo się łobrażę

    OdpowiedzUsuń
  4. Heh, znasz moje zastrzeżenia i czekam na neta ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. nominał do lba odemnie http://wazniejszeniztwojezycie.blogspot.com/2015/08/lba-3.html?m=1

    OdpowiedzUsuń