Siemaneczo!!!
Bez dłuższego wstępu...
ZACZYNAMY!
Kiedy wróciliśmy do domku to ja zrobiłam to co zawsze robiłam, czyli... Miałam wszystko gdzieś i poszłam spać xD
*perspektywa Vincenta*
Jak wróciłem do domku to poszedłem spać. Obudził mnie telefon. To była Domi. Chciała się ze mną spotkać. Odpisałem, że nie ma problemu. Kiedy byłem już gotowy to do niej poszedłem. Szedłem sobie spokojnie drogą.
*perspektywa Domi*
Czekając na Vinca rysowałam w szkicowniku. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Uradowana pobiegłam otworzyć. Ale nie zobaczyłam Vinca tylko Maxa...
- Czego ty tu chcesz?- spytałam rozzłoszczona
- Wróć do mnie- powiedział lekko ochrypłym głosem. Wyczułam od niego alkohol.
- Ty jesteś pijany!!
- Nie...wróć do mnie. Jesteś moim całym światem!!!- przyciągnął mnie do siebie
- PUSZCZAJ MNIE!!!- zaczęłam się wyrywać
- Wiem, że mnie kochasz- chciał mnie pocałować, ale na szczęście uniknęłam tego odchylając głowę
- PUŚĆ MNIE!!!
- Proszę...jeżeli się nie zgodzisz to będę musiał zrobić TO- wyjął pistolet i przyłożył mi go do głowy. Zaczęłam płakać.
- Z-ZOSTAW MNIE!!! PUŚĆ!!!- szarpałam się ile wlezie
- A wrócisz do mnie?
- NIE!!!
- To nie mam wyboru- powoli naciskał spust...
*perspektywa Vinenta*
Usłyszałem krzyk Domi. Szybko pobiegłem do jej domu. Nie wierzyłem co tam zobaczyłem. To była ta szmata... Jak się wku*wiłem!!!!
V- Zostaw moją dziewczynę!!!- gdy tylko mnie usłyszał to błyskawicznie odwrócił się w moją stronę. Jedną reką trzymał Domi za szyję, a drugą trzymał pistolet.
M- Idź stąd, albo ją zabiję!!!- zaczął się drzeć
V- Taki jesteś koksu, a się mnie boisz! Ha! Nie dziwię się dlaczego ona cię rzuciła... Haha... - chciałem go sprowokować, żeby do mnie podszedł. Jak podejdzie to już z nim koniec!!!
Chyba zauważył, że chcę go sprowokować. Odwrócił głowę Domi i zaczął ją całować. Jak skończył to powiedział
M- No i co mi teraz powiesz!? HA!
V- Powiem ci to, że sobie nagrabiłeś... Haha...Haha...Hahaha!!!! -zacząłem się psychicznie śmiać. Zacisnąłem pięści, a na mojej twarzy pojawił się psychiczny uśmiech i oczy zmieniły kolor.
M- Myślisz, że to na mnie działa!? HA! IDIOTA!!- nacisnął spust, ale tuż przed wystrzałem skierował pistolet na jej brzuch. Domi upadła na ziemię z krzykiem.
M- To my się już pożegnamy- zwiał mi. Ale ja mu nie odpuściłem i pobiegłem za nim. Byłem szybszy więc go dogoniłem bez problemu. Złapałem go za koszulę i bez wachania wbiłem mu nóż w brzuch zanim się zorientował, że go trzymam.
M- Nie pójdziesz do niej? A no racja. UMARŁA!!! HAHAHA!!!- zaśmiał się po czym zemdlał. Szybko pobiegłem do Domi.
*perspektywa Domi*
Resztkami sił się podniosłam i cały czas trzymałam się za brzuch, zgięta w pół doszłam do kanapy. Położyłam się na niej. Cały czas trzymałam się za brzuch i płakałam...
*perspektywa Vincenta*
Błyskawicznie wszedłem do salonu i próbowałem opatrzyć ranę.Kiedy już rana była opatrzona to dałem Domi tabletki.Cały czas zwijała się z bólu i krzyczała. Usiadłem obok niej i pogłaskałem ją po włosach.
V- Zabiorę cię do szpitala.
D- Ja nie chcę do szpitala... - wkrztusiła
V- Musisz... Ja nie jestem lekarzem. Nie dam rady z taką raną, chociaż trochę się znam- schowała głowę w poduszkę i zaczęła mocniej płakać. Przytuliłem ją, lecz uważałem na ranę.
V- Tego sku*wysyna masz już z głowy. Nie płacz...- przytuliła sie do mnie.
D- Nie lubię szpitali- popatrzyła na mnie zapłakana.
V- Dobrze. Więc z tobą zostanę- otarłem jej łzy i pocałowałem w czoło
D- Jesteś kochany- uśmiechnęła się przez łzy i oparła głowę o moje ramię.
V- Będziesz bezpieczna. Twój były już ci nie będzie zagrażał. -powiedziałem opiekuńczo.
D- Dzięki tobie zawsze czuję się bezpieczna...
*perspektywa Fritza*
Nie mogłem się doczekać spotkania z Vanessą. Niestety jej wczoraj coś wypadło i nie mogła przejść, więc przełożyliśmy to na dzisiaj. O 15.00 miałem już po nią iść, ale dopiero była 13.48... No to sobie poczekam. Poszedłem do łazienki sie ogarnąć... Tylko z włosami był problem, wizyta u fryzjera źle na nie zadzziałała... Nie chciały sie ułożyć! Musze podziękować Kate...Żel nie pomagał, trudno! Rozczochrałem włosy
F- Od razu lepiej.- poszedłem do szafy i wziąłem z niej zieloną koszulę w kratkę i jeansy. Wszedłem do salonu. Jeremi tam był.
J- Gdzie się wybierasz?
F- Na obiad.
J- Z kim???
F- Spadaj. To nie twoja sprawa.- burknąłem
J- Rudy się zabujał. Hehe...
F- To ty możesz się spotykać z Weroniką i nie mam pretensji, a jak ja już chce gdzieś wyjść to od razu czarne myśli! No dzięki ci bardzo!
J- Od czego ma się przyjaciół. Hehehe... -smiał się pod nosem
F- Spadaj!- wszedłem do pokoju.Ale on potrafi wku*wiać ludzi! Teraz wystarczyło mi czekać...
*perspektywa Vanessy*
Leżałam sobie spokojnie na kanapie słuchając muzyki. Od wczoraj nie sprawdzałam Facebook,a. Z ciekawości weszłam na niego i pierwsze co mi się wyświetliło to Fritz... serio? Czy to jest jakiś zabawne? Poczuciem humoru nie grzeszę, no ale baz jaj. To było żałosne. Mniejsza z tym. Zerknęłam na godzinę - 14:06. Może by tak... w sumie bez sensu. Nie mam co się spieszyć. Przecież jeszcze prawie godzina. Po 10 minutach bezczynności przemogłam się i wstałam. Otworzyłam szafę. Szybko zmierzyłam ubrania wzrokiem i wyjęłam legginsy wraz z biało-czarną bluzką. Jak ja nienawidzę sukienek. Poszłam do łazienki. Ehh... odgarnęłam fioletowe włosy, a następnie szybko się przebrałam. Zapas około 15 minut.
*perspektywa Fritza*
Hm... 15 minut do 15.00. Zadzwonię do Van. Wyciągnąłem telefon i wykręciłem do niej numer.
*perspektywa Vanessy*
Gdy tylko wyszłam z łazienki usłyszałam telefon. Fritz? Przecież mieliśmy się spotkać o 15... no dobra.
Q- Halo?
F- Hejka Van. Gotowa? Może ja już będe po ciebie iść. Akurat zdąże na 15.00.
Q- I po co ty się jeszcze pytasz?- westchnęłam ciężko i się rozłączyłam- Byliśmy umówieni na 15.00, no to chyba się wyrobiłam, nie?
*perspektywa Fritza*
Trochę się zdziwiłem, ale nie musiałem dzwonić. Chyba ją trochę to wkurzyło.. Wyszedłem z domu i poszedłem w kierunku Van. Była punktualnie 15.00. Zapukałem do drzwi.
*perspektywa Vanessy*
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Sprawdziłam kieszenie. Nie mam nic do obrony? What? Poleciałam błyskawicznie do sypialni i zgarnęłam nóż. Schowałam go do kieszeni i podeszłam do drzwi i je otworzyłam .
Q- Nie będę sie witać, bo już dziś gadaliśmy- wyszłam z mieszkania po czym je zakluczyłam.
W tym rozdziale pomogły mi 2 osoby.
Potter Head jako Max i Dominika
&
Venus jako Vanessa
&
Kate jako Kate, Vincent i Jeremi
Dalsza część za 3 dni :3
PS: Venus... Nie zabij ;-;
A kto był Fritzem? XD
OdpowiedzUsuńNo chyba nie ja...
UsuńPfff... jasne, że Kate.
Ja mam swoją Van, która odzwierciedla mój zły charakterek ;3
I za to cię kocham :33
UsuńK- Zapomniałam o Rudym ;-;
UsuńF- Jak tak mogłaś!?
K- Nie wkurzaj się bo ci cię włosy spalą xD
F- Pff..
Q- To było takie... suche...
UsuńK- Wiem.
UsuńQ - To po co to mówiłaś?
UsuńSupcio
OdpowiedzUsuńDziękuje :3
UsuńFajne :)
OdpowiedzUsuńDzięki :3
Usuń~Kate na innym koncie xD Bo... A sami wiecie dlaczego xD
Jej ! Szkoda że mnie jeszcze nie znają.....
OdpowiedzUsuńNie przejmuj się :-)
UsuńNie przejmuj się :-)
UsuńTe mordercze kropki na końcu zdania mnie prześladują... Cholera!
UsuńPS: Olga pocieszycielka ;)
~Wasza Leniwa Kate xD
Wiem :-P
UsuńJa cgem siem pojawić tag nagle * za duo tostów *
OdpowiedzUsuńXD widzę że ostatnio miałam napad głupawki * wiedziałam że ktoś z rodzeństwa dosypał mi cuś do tostów przyznać się kto !!!!*
OdpowiedzUsuńJa
UsuńJa
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńI jeszcze raz ja
UsuńOsz ty ! ( kolejna sista ????!!) * wielkie oczy * ( to k*rwa rodzina wielodzietna XDD)
OdpowiedzUsuńNo to nie źle
UsuńSiostro ja mam głupawkę codziennie.
UsuńTo chyba dziedziczne XD
OdpowiedzUsuńCiekawe po kim tatusiu czy mamusi
OdpowiedzUsuńTacie :3
OdpowiedzUsuńJa też mam codziennie głupawke. Albo to to albo po prostu tak mam :) O.o
OdpowiedzUsuńWiecie co mam na myśli, nie?
OdpowiedzUsuńTag no... Ja wiem, osoby z głupawką się na ogół nawzajem ogarniają. XDD
OdpowiedzUsuńOczywiście że Tak
OdpowiedzUsuńKate kiedy nowy rozdział
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńKate kiedy nowy rozdział
OdpowiedzUsuńNie mam za h*j weny! ;~;
Usuń~Kate, która jest załamana bo już nie długo szkoła....
Kate wszyscy jesteśmy załamani.
UsuńHeh racja.... * wysyła 1000 esms'ów do bliźniaczki z tym że pytaniem*
OdpowiedzUsuńJa?
OdpowiedzUsuńFajny rozdział :3
OdpowiedzUsuńPs.Ja naprawdę nie ogarniam waszej rodzinki XD
Nasza rodzinka powoli sama sie nie ogarnia XD
OdpowiedzUsuńA przez kogo? Oczywiście że tatę
UsuńNie mogę złapać nigdzie Kate! Ona umarła? ;_;
OdpowiedzUsuńNie wiem Venus. Ale Kate jest załamana że nie długo szkoła.
UsuńŻyje, ale ni mam czasu i weny, bo mam gości na głowie i niedługo szkoła oraz w ogóle nie mam czasu...
OdpowiedzUsuńPrzepraszam Was.
Czekam wraz z Potter na skype cały czas ;_;
UsuńTęsknimy :c
Poczekamy
OdpowiedzUsuńAaaaaaarh! *wcieka się a oczy robią się jej czarne* Patrze znowu na to jebane drzewo genealogiczne i nic nie wiem! KURWA MAĆ to bałagan plątaniny kresek!!! Nie wiem w końcu kim jestem!
OdpowiedzUsuń