poniedziałek, 13 lipca 2015

#12 Pomóż Mi ;-; W końcu ujawniona tajemnica przeszłości Mike'a (/^o^)/

Przepraszam was, że nie było rozdziału ale byłam 2 dni bez internetu ;-;
Więc postanowiłam napisać kolejny niewypał xD
Nie mam wogóle pomysłu :'(
Może coś z tego wyjdzie, zaczynam :)
  Wróciłam ze szpitala, doktor powiedział, że rany ładnie mi sie zagoiły i mogę wracać do domku (/^o^)/. Wraz z Mikeiem jechaliśmy autem, widziałam, że jest jakiś podenerwowany, domyślałam  sie co to może być.
M- Kate. Słuchaj. Jutro ma mnie ktoś odwiedzić.
K- Kto?
M- Mój starszy brat.
K- Ty masz brata!?!?
M- Przepraszam, że ci o nim nie mówiłem, ale zerwaliśmy ze sobą kontakt.
K- Dlaczego?- powiedziałam opiekuńczo
M- To nie ważne...-zerwałam sie na nogi, aż uderzyłam głową o górę auta
K- Jak to nie ważne? Pamiętaj,że nie mamy przed sobą tajemnic.
M- Wiem, ale nie chcę tego sobie przypominać.
K- Dobrze, rozumiem.
  Dojechaliśmy do domku ^^ Zjedliśmy śniadanko, a Mike dalej chodził nerwowy, byle gunwo go wkurzało.
K- Mike. Co się z tobą dzieje?
M- Nic.
  Wszedł do pokoju i zatrzasnął za sobą drzwi. Cholera! Co ten jego brat mu zrobił? A jak wogóle sie on nazywa!? nie wiem, ale wiem, że muszę sie położyć, za kilka godzin do pracy. Poszłam spać. Miałam cudowne sny :3 Chodziłam sobie po cukierkowej polanie, gdzie była czekoladowa rzeczka, piankowe krzaczki, a laski lukrowe to drzewka. Jak sie wkurwi*am kiedy zadzwonił dzwonek, że pora wstać!
K- Kurde!-walnęłam w zegarek kapciem- Dlaczego?!
   Wstałam ledwo co z łóżka, weszłam do kuchni to moje nocne śniadanko już na mnie czekało xD
M- Śpiąca królewna wstała?
K- Tak...-powiedziałam wkurzona
M- Coś sie stało?
K- Tak do cholery miałam cudowny sen o słodyczach i ... ten cholerny zegarem mnie obudził!
M- Współczuje.
   Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do pracy, a ten pan dalej był nie w humorze tak jak ja xD Wpadliśmy do Pizzeri. Widziałam braciszka w cieniu i powiedziałam do niego 'Nie dzisiaj!'. Weszliśmy do biura, mi nawet się humorek poprawił, a Mike dalej był wkurzony.
K- Hi Guys!
F- Siemka.
J- Hejka.
M- Cześć.
J- Kate. Gadaj i jak się czujesz?
K- Spoko, przeżyje xD
F- Myśmy już myśleli, że nie wyjdziesz z tego cała!
J- Ty myślałeś xD
F- No dobra ja myślałem xD
K- Słyszałam, że radziliście sobie beze mnie.
F- Nawet, tylko trochę smutno było.
K- Ale jeszcze żyjecie :3
J- No.
   Gadaliśmy sobie o tym moim wypadku xD, a Mike zabrał się za tableta i pracował.
J- Ey, Kate, co się stało z Mikeiem?- powiedział do mnie szeptem
K- Nie mam pojęcia.
J- Aha.
M- Mam nadzieje, że dzisiaj nie przyjdzie do nas ten jeb*niec!
K- Mike nie bulwersuj sie tak! (to specjalnie dla ciebie Potter Head ^^)
M- Nie!
   Była godzina 3.00, a ten Spring stał sobie przed drzwiami.
K- I jeszcze jago brakowało!
M- Idż sobie nie mam humoru!
SP- Bo co?
M- Ku*wa mówie idź sobie do cholery!!!!
SP- Co mi zrobisz?
M- Japier*ole!- Mike wziął młotek do ręki i sie zamachnął aby pieprznąc Springa.
SP- Kuźwa.-poszedł sobie i znowu zobaczyliśmy go na cam09 xD
J- Jaki on szybki xD
K- Mike! Powiedz mi chłopie co sie z tobą do jasnej Anielki dzieje!
M- Powiem ci w domu, a narazie praca.
K- Eh!
   Od tamtej pory Springi trzymał sie dzisiaj od Mike daleko. Na jego miejscu tez bym sie bała -,-'. Dobra wybiła godzina 6.00. Yey!!!!!!!
K- W końcu! Bóg zapłać.
M- Idziemy.
J,F- Ok
   Wychodziliśmy z pracy, nie wiem dlaczego ja ostatnia -.- już miałam wyjść, gdy cos złapąło mnie za ręke. To był SpringTrap.
K- Zostaw mnie.- Spring przyłożył mi palca do ust, to znak abym nic nie mówiła. Dał mi karteczkę. Usłyszałam dziwny głos, to był duch Vina. Zaraz jeżeli duch Vina był na wolności to znaczy, że Spring bez niego w środku jest bezbronnym aniatronikiem? Ojuju...'-.- Springi pokazał mi abym szybko wychodziła, pokiwałam głową, że dobrze. W dali usłyszał przerarząjący głos 'Gdzie jesteś kupo złomu? Chodź muszę sie trochę pobawić twoim cierpieniem Ha!' Springi tymi oczami smutku poszedł w stronę Vina. Żal mi robocika. Wyszłam z Pizzeri.
M- Gdzieś ty była?
K- Miałam sprawę do załatwienia.
M- Dobra, chodź do auta, jedziemy.
   Weszliśmy do auta, a ja po drodze czytałam kartkę którą dostałam od Springiego, było tam napisane:
Błagam pomóż mi wydostać się z rąk podłego ducha!
To jest okropne co on ze mną robi.
Jeżeli mu coś sie nie spodoba od razu rzuca mną o ścianę
albo przezywa.
(jak wiadomo animatroniki posiadają sztuczną inteligencję)
Proszę cię. Pomóż mi.
Mam prośbę
Nie próbujcie mi zrobić krzywdy jak was atakuje lub coś
wtedy nie jestem sobą tylko ten duch we mnie wstępuje
gdy próbujecie go skrzywdzić
to krzywdzicie
MNIE
   Teraz to naprawdę mu współczuje.
M- Kate.
K- Tak?
M-Zaraz jesteśmy w domu.
K- Ok
  Schowałam karteczkę do kieszeni, na szczęście Mike nic nie widział. Uf... Dojechaliśmy do mieszkania gdzie czekał na nas jakiś gościu. Nigdy go nie widziałam. Wpadłam do mieszkania jak oparzona aby ukryć skarb (karteczkę xD)."Dobra tu nikt ciebie nie znajdzie" powiedziałam do karteczki (co sie ze mną dzieje xD). Weszłam do salonu tam czekał na mnie Mike i ten gostek.
K- Dzień Dobry.
M- O Kate jesteś. Przywitaj sie z moim bratem-mówiąc to słowo zacisnął zęby.
K- Ok. Może mnie z nim zapoznasz?
M- Oczywiście. Kate to jest Diego, Diego to Kate moja dziewczyna- nie wiem po co ale słowo 'dziewczyna' powiedział bardzo wyraźnie
(Diego)D- Miło mi poznać.-ucałował mnie w ręke, on jest crazy xD
K- Mi również. Co wam zrobić? Kawa? Kakałko? Herbatka? Może soczku?
M- Kawę poproszę.
D- Ja poproszę herbaty.
K- Dobrze.
  Wpadłam do kuchni żeby zrobić herbatki itp. powiem wam jak wyglądał Diego. Był na pewno starszy od Mike, miał brązową czuprynę, niebieskie oczy, karnacje taką jak Mike, i co najgorsze był wyższy ode mnie ;-; ale kit z tym, był ubrany w niebieska marynarkę, białą koszulę, niebieskie jeansy, i był umięśniony, trochę bardziej niż Mike. Tak on wyglądał. Nie wiem dlaczego Mike go nie lubił, ale obiecał, że mi potem powie :3 Dalej myślałam o biednym SpringTrapie ;-; Jak on musi tam cierpieć. Moje przemyślenia przerwało gwizdanie czajnika.
K- Herbatka i kawka gotowa.
M- Dziękuje skarbie.
D- Ja również bardzo dziękuję.
K- O tam :3
D- Braciszku, powiedz mi jak tam ci sie wiedzie?
M- Powiedzmy nawet dobrze.
D- To wspaniale, widzę że w końcu znalazłeś sobie porządną dziewczynę.
M- Tak.-powiedział bardziej nerwowo
   Diego cały czas sie na mnie patrzył, mierzył mnie wzrokiem, nie lubię takich typów.
K- Wybaczcie, ja muszę przypudrować nosek.-tam mówią dziewczyny jak idą do toalety xD
   Poszłam do toalety. Jak to ja musiałam podsłuchać o czym gadali (kuźwa sorki że ja taka ciekawska ale chyba chcecie widzieć o czym gadali xD). Gadali coś takiego:
M- Mam nadzieję, że mi tego ponownie nie zrobisz.
D- Na pewno ci tego braciuszku nie zrobie. 
M- I tak ci nie wierze.
D- Poprzednia odeszła ode mnie z płaczem, znudziła mi sie.
M- Ty potworze!
D- Ale już taki nie będe. Jeżeli ona tego nie zacznie.
M- Weź wyjdź bo mnie wkurzasz! Ojciec mówił, że sie zmieniłeś!
D- Zmieniłem sie uwierz mi!
M- Okaże sie.
D- Ja spadam, siemanko braciszku.
M- Narazie.
   Diego wyszedł, na szczęście. W końcu miałam czas na to aby dowiedzieć się czegoś więcej.
K- Kotek. Co mi obiecałeś?
M- Dobrze, chodź powiem ci o co chodzi.Więc kilka lat temu też miałem dziewczynę. Była cudowną kobietą, ale ty jesteś lepszą :), byliśmy ze sobą już ponad 3 lata. Chciała sie zapoznać z moim bratem, wtedy nie wiedziałem, że to tak daleko zajdzie.
K- W sensie-usiadłam Mikowi na kolanach i go przytuliłam.
M- W takim sensie, że zaczął ją uwodzić i mu sie to udało. Moja dziewczyna zdradziła mnie z moim bratem! Po tym wydarzeniu psychicznie nie wytrzymywałem, zacząłem sie ciąć, pić, po prostu okropne czasy. Pamiętasz, co chodziłem zawsze taki psychicznie wykończony?
K- Tak. Zawsze chciałam cie pocieszyć i dowiedzieć o co chodzi lecz wtedy odchodziłeś.
M- Byłaś moją najlepsza przyjaciółką. Przez tę zdradę zacząłem bardziej sie z tobą przyjaźnić. ty jako jedyna mnie dobrze rozumiałaś. I dzięki tej zdradzie mam teraz ciebie i jestem najszczęśliwszym chłopakiem na świecie!
K- A ja jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem! Kocham cię.-przytuliłam sie do Mike i zaczęłam go całować. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Obudziłam sie była tak gdzieś około 17:00. Przypomniał mi się biedniutki SpringTrap, rozmyślałam, jakby go uwolnić od tego człowieka bez serca. Szukałam w necie 1.5 godziny jak pozbyć sie ducha i znalazłam!!!! Trzeba go zagonić do namalowanego trójkąta (ILLUMINATI jest wszędzie xD) I wypowiedzieć jakieś słowa. 'Jeju jakie to trudne' powiedziałam sama do siebie, a po chwili zrobiłam faceplam, przyszedł mi do głowy pomysł! Otóż to; skonstruuję narzędzie które pozwala zamknąć ducha w pudełku ^^ Mądra ja xD 
Specjalnie tyle napisałam aby was przeprosić za nie napisanie rozdziałów
Chyba mi wybaczycie, co nie?
Jak myślicie za którym razem uda sie Kate zamknąć ducha?
I pytanie:
Podoba wam się dobra wersja SpringTrapa?
I czy to głupi pomysł, że dodałam brata Mike?
Piszcie w komentarzach.
Narazie ja się z wami żegnam ^^
Papatki (/^o^)/
PS: Potter Head masz kolejny rozdział :3




piątek, 10 lipca 2015

#11 Wybieram Opcje NR2 ;-;

W nocy rozmyślałam nad kolejnym rozdziałem.
Oplanowałam go co do szczegółów
i zobaczymy czy się uda :3
Miłego czytania
Przy niektóych fragmentach można sie wzruszyć!
   
*Następny dzień w pracy*
  Bałam się tej nocy iść do pracy, przeczuwałam, że zdarzy sie cos okropnego! Lecz nie miałam pojęcia, co? Przyszłam wraz z Mikeiem do Pizzeri, przeszły mnie dreszcze, nie chciałam, żeby Mike czegoś się domyślał, więc ukrywałam to w sobie. Weszliśmy do biura, zastaliśmy tam rudego i blondna, już na nas czekających.
J- Wkońcu jestescie.-cieszył się
K- Ałć! Mój brzuch!- zaczęło mnie ściskać.
M- Kate! Wszystko dobrze?
K- Tak tylko mam kobiecą prawę. Heh...-okłamamłam ich, ciotka przyjechała do mnie tydzień temu (dziewczyny wiedzą o co chodzi)
F- A wystraszyłam się, że coś gorszego. Uf... Dobra zaczynamy prace, co nie?
J- Dobra. Dzisiaj ja i Fritz zajmiemy sie kamerami, ok?
M- Dobrze, Kate co ty na to?
K- Nie ma sprawy.
  Wybiła godzina 24.00. Matko jak ja sie bałam! to było okropne uczucie. Mogłam dzisiaj nie przychodzić do pracy ;-;.
F- Mike, musicie iść zobaczyć ten pokój.
M- Nie ma sprawy. Chodź, Kate idziemy.
K- Dobrze.
   Poszłam z Mikeiem do tego pomieszczenia, przewrócila sie półka więc ją poprawiliśmy. Ja wruciliśmy do biura to zataliśmy tam---------Jeremiego i Fritza leżących na podłodze!!!!-------------Matko teraz to się przeraziłam!!!! Wszędzie była krew, chłopaki mięli rocienty brzuch, widać było, że to rany po nożu (no troche się znam).
K- Mike!!! Ja się b...- odwróciłam sie w jego strone, a on miał nóż wbity w plecy.- Nie! Nie! Dlaczego?!- klęknęłam obok Mike i przytuliłam sie do niego- Dlaczego???
SP- Jakbyś wcześniej weszła do stroju to tego by nie było, lecz byłaś uparta to teraz masz!HAHA!
K- Ty potworze!!!- zaczęłam płakać, lacz nie łzami tylko jakąś czarną mazią (jak jestem na skraju załamania to z oczu płynie mi czarna maź)- Ja mogę im pomóć!!!???
SP- Możesz oddać życie i wejść do kostiumu za tę trójkę.-wstałam i podeszłam do Vina
K- Dobrze! Rób ze mną co chcesz tylko pod jednym warunkiem daj mi się pożegnać z Mikeiem! 
SP- Dobrze.-zrobił jakiś ruch ręką,  a po tym wszyscy sie jakby obudzili.
M- Ała! Moje plecy! Kate! Uważaj za tobą!
K- Mike! Wiem, tylko sie chciałam  sie z toba pożegnać.-przytuliłam sie do niego i dałam mu ostatni pocałunek.
M- Dlaczego?- wtedy Spring dziabnął mnie nożem od tyłu w serce.
K- Przepraszam...-opadłam Mikeowi na ręce i poprostu, umarłam.
*Narrator Mike*
M- Kate! Nie! Nie zostawiaj mnie! Prosze!!! Obudź się!!!! kate!!!- zacząłem płakać, przytuliłem się do Kate, dokładnie to do jej ciała- Dlaczego to zrobiłeś!!!!????
SP- Sama chciała. Heh... Uratowała was od smierci jej śmierć za wasze życie. A teraz wybacz muszę ją zabrać aby włożyć ją do kostiumu. HA!
M- Ja nie moge!!!- puściłem Kate i zacząłem płakać, ale już obficie.
SP- No ten tego... To ja zabieram siostrzyczke i ...
   Ten Diabli zabrał Kate ze sobą, ja nie miałam nic do roboty tylko płakać i czekać na cud.
*Narrator Kate*
   Obudziłam sie u ciemnym pomieszczeniu, leżałam na stole. Zauważyłam nad sobą jakąś chudą postać, to była marionetka.
(Marionetka)N-Słońce, jak się czujesz?
K- Jeszcze się pytasz!Umarłam, jak mam się czuć!
N- Rozumiem. Mam dla ciebie propozycję.
K- Słucham?
N- Chcesz wejść w strój animtronika czy raczej żyć...
K- Żyć!? Mam cierpieć!? No chyba nie!
N- Teraz na poważnie, jeżeli eybierzesz opcje nr1 to zobacz co sie stanie.
   Pojawiłam sie w jakimś pokoju, byłam tam i Spring tam był i jeszcze stró Toy SpringTrap w wersji żeńskiej. Widziałam jak SpringTrap wkłada mnie do tego kostiumu,to był okropny widok! Wszędzie walały sie moje szczątki i ta krew... ciarki przechodzą...Widziałam jak oczy TS (tisi- Toy SpringTrap) zaświeciły się. Zaczęła coś gadać lecz prawie nic z tego nie zrozumiałam. Robocik zaczął płakać olejem. 
N- Dobrze to tak wygląda opcja nr1, a teraz opcja nr2.
   Znowu pojawiłyśmy się w tym pomieszczeniu, tylko, że teraz ta ja obudziła się,  widziałam jak cierpię, Spring gdzieś wyszedł, miłam wolną drogę i poprostu wyszłam.
N- No to kochana, teraz podjęcie decyzji.
K- Ja sama nie wiem ;-;
N- To zobacz na to.-Pokazała mi Mike, który siedzi zapłakany na krześle, widać, że sa mną tęskni- I co?
K- Wybieram opcje nr----------------------------------------------------------2!
N- Więc dobrze!
K- Ale poczekaj!
N-Tak?
K- Dlaczego utrzymujesz Springa przy życiu?
N- Dlatego żeby cierpiał tak jak ja i te dzieci.
K- Ale to nie on zabił te dzieci.
N- Wiem, lecz tez przegiął, wiec ma za swoje.
K- Aha.
    Zbobiło sie bardzo jasno, zaczęło mnie wszystko boleć, chodź nie tak bardzo jak serce, gdyż to mój własny brat mnie zabił. Powoli wstałam, otrząsłam się i zobaczyłam, że nie ma go w pokoju-Jest! mam czas na ucieczkę!- wyszłam za drzwi, rozglądnęłam się czy droga wolna i pobiegłam do biura moim vampirzym sprintem, po drodze spotkałam Springiego, włączyłam niewidzialnoś i po cichu sie obok niego przecisłam.Byłam obok biura, znowu byłam widoczna.
K- Mike!- pobiegłam do niego i go tam mocno uściskałam
M- Kate!!! Ty żyjesz!!!
K- Słonko, lepiej spadajmy bo Spring sie zbliża.
M- Dobrze.- Mike wziął mnie na ręce i szybko wyszlismy z Pizzeri, na szczęście była już 6.00.- Jeju!!! Ja, ja się tak o ciebie bałem, nie mogłem wytrzymac bez ciebie! 
K- To tylko kilka godzin. A gdzie chłopaki?
M- Pojechli, dzwonie po karetkę!
K- Nie trzeba.
M- Jak to nie! Popatrz jak ty wyglądasz! Wiem, że jestes vampirzycą i, że nic ciebie nie boli, ale jak to wygląd!
K- No dobrze.
  Mike zadzwonił po karetkę, a ta mnie zabrała. Leżałam 2 tygodnie w szpitalu. Chłopaki chodzili do pracy, i każdego dnia mówili co sie działo, Spring był taki wkurzony i chciał ich pozabijać, lecz gdy zawsze przychodził to wybijała godzina 6.00. Przec ten czas Wercia i Jeremi się zapoznali i nawet zostali parą ^^
A rudy? jak to rudy przecież prze ten czas mnie podrywał ;-; Ale lubiałam to, bynajmniej smutno nie było xD Pewnego dnia usłyszałam rozmowę pomiędzy Mikeiem a tata Mike przez telefon. Usłyszałm tylko to: "Ojcze! Przecież wiesz, że się do tego i dioty, niby mojego brata nie odzywam!...Ale przecież on jest chory!...Noi co mnie to obchodzi, że sie zmienił! Ma zakaz przyjeżdżania do mnie i mojej dziewczyny! Zrozumiano!...niby sie zmienił> Dobra dam mu jeszcze jedną szansę, ale jeżeli to zrobi ponownie to tym razem on ucierpi!" Wtedy Mike sie rozłączył.- Mike ma brata?!Nigny mi o nim nie mówił, czyzby coś ukrywał? Muszę się tego dowiedzieć. Obiecywał, że nie ma przede mną żadnych tajemnic! Nie lubie jak ktoś kłamie!-
K- Kto dzwonił?
M- Mój tato.
K- Aha. A pamiętasz, że nie mamy przed sobą tajemnic. Hm?
M- Czy ty mnie o coś podejrzewasz?
K-Nie, skądże, tylko ci przypominam!
Jaką tajemnice skrywa Mike?
Czy Mike napewno ma brata?
Dlaczego nie chce powiedzieć tego Kate?
To i wiele tajemnic w kolejnym odcinku ^^
Papatki *-*






czwartek, 9 lipca 2015

#10 Ja mu nogi z dupy powyrywam!!!!

Siemaneczko Ziomeczki ^^
Ulewa spowodowała, że muszę napisać kolejny rozdział xD
Zaczynam :*
   Obudziłam sie w tym ciemnym pomieszczniu, jak to było w poprzednim rozdziale :) Zauważyłam ciemną postać, była podobna do Fritza, nie miałam pewności, czy to on. Nie bałam się.
K- Dlaczego po raz 2 mnie więzicie!- wstałam i zaczęłam podchodzić do tego gostka- Wiesz co? Nie wiem kim jesteś i nie wiem dlaczego to robisz, ale to już sie stało nudne!
TG(tajemniczy głos)- Uraziłaś mnie...Nie wiesz jak to jest...być porzuconym...heh...- usłyszałam głos Vincenta?
K- Vin? Czy to ty???Jeżeli tak to nie żyjesz!!!- ten gościu podszeł do mnie i uścisnął mnie za gardło.
F-Nie wiedziałem że dasz się tak wykołować.
K- F-Fritz? Dlaczego!!!
F- Nie żaden Fritz... Tylko twój kochany braciszek w ciele tego rudego osobnika.
K- Dlaczego???- powiedziałam ledwo słyszalnym głosem, Fritz miał oczy całe czarne i ten chory uśmieszek.
F- Mówiłem, że wsadze cię do tego stroju! Ha! A ty nie wierzyłaś, że dam radę! I co teraz zrobisz? Hm???
K- Możesz mnie włożyć do tego stroju! Tylko mnie póść!
F- Dobrze.- Ten Diabli mnie puścił, ja wydarłam się na cały głos
K-WERKA!!!!!!
F- O co ci chodzi???
K- Zobaczysz.... haha...
   Zapomniałam wam powiedzieć, że mam najlepszą przyjaćiółke Weronike mówię na nią Werka, znamy się od małego. Wiedziałam, że usłyszy, ona ma bardzo dobry słuch, czyli ma zwierzęcy instynkt. Usłyszałam wycie wilka, to była ona!
(Werka) W- Kate! gdzie jesteś????
K-Tutaj!
   Wercia rozwaliła ścianę.
W- Słońce nic ci je jest???
K- Nie nic tylko kolega chce mnie zabić :3
F- Siostrzyczko... Myślisz, że boje się tej wieśniaczki? Heh! Wolne żarty, a teraz do rzeczy właż do tego stroju, alebo zginiesz!
W-Yyy... o co come on???
K- Powiem ci potem, narazie spadamy!!!
  Chciałam zwiać ale Fritz złapał mnie za szyję i przyłożył mi nów do gardła.
K- Znowu to samo?? Nie wymiślisz czegoś, powiedzmy innego?
F- Zamknij się! A teraz Werka, chcesz ją odzyskać to musisz się zabić!
W- No pogrzało cię chłopie!!!
K- Tylko nie rób mu krzywdy! To nie Fritz tylko duch Vina w jego ciele!!!
W-Kuźwa!!!!
K-Poprosty do pieprznij w ryj!!!- mignęłam do niej oczko, że mam plan.
W- Dobrze.
   Werka podchodziła do Vina, a ja zamieniłam się w zmore i wydostałam się z jego rąk.A Moja BFF z całej siło go uderzyła (a jak ony walnie to zaboli ;-; )
F- Ała!!! kate!!! Dorwe cię!!!
K- Młoda. Spierniczamy!!!
W- Ok!
   Uciekłyśmy od tego psychola, zobaczyłam, że ten duch leci za nami.
K- Yyy.. Może przyśpieszymy?
W- Dlaczego??
K- Hm, Hm,- podazał żeby zobaczyła za siebie.
W- Aha. Dobry pomysł.
  Przyleciałyśmy do mieszkania.
M- Kate! Gdzie ty się podziewłaś?
K- To długa historia, a narazie.- nacisnęłam tajemny guziczek (lubię wciskać guziczki taj jak Werka xD) i otworzyły się różne zabezpieczenia, tablety, komputery itp. :3- słuchajnie zabezpieczenia anty-duchowe włącz! Ok teraz jesteśmy bezpieczni. Uff..
W- Łał, dużo tego!
M- No. Kate ma takie swoje labolatorium dowodzenia xD. O i zapomniałem powiedzieć, że przyszedł do nas Jeremi.
K- Spoko :3
W- Młoda? Może kakałko???
K- Ha! Jeszcze się pytasz.
  Poszłyśmy do kuchni, zrobiłeśmy sobie i chłopakom kakałko. Jeremi chciał sie z nami przywitać lecz moja BFF jest niezdarą i rozlała na niego pyszne kakałko ;-;
W- Jeju! Nie chciałam! Ja...- w tej chwili Wercia zobaczyła w oczy Jeremiemu, a on w jej oczy i na chwilkę przestali się ruszać.
J- Eh.. Nic się nie stało- podrapał sie po głowie- pomogę ci.
W- Nie trzeba poradze siobie. heh...
J- Jestem Jeremi, a jak ciebie zwą?
W- Weronika, ale mów mi Werka.
J- Miło mi poznać.- Jeremi pocałował Wercie w rękę. Jezu!! Jakie to było śłodziutkie :3 <3
W- Oj przestań :)
K- Chodźcie do salonu, przyniose ciasteczka :3
  Wszyscy usiedliśmy w salonie i zadryndał dzwonego do drzwi.
M- Ja otworze!
   Poszłam do drzwi i zobaczyłam rudego.
F- O hej.Mogę wejść? Nie wiem co się ze mną stało.
K- Pewnie wchodź ale poczekaj!- zeskanowałam, czy to faktycznie rudy czy znowu ten gniotek Vin.- dobra właź.
F- O cześć Jeremi!
J- Stary co się z tobą stało?? Jak ty wyglądasz!
F- Ja... Sam nie wiem...
K- Ale za to ja wiem :3
  Wszycy sie na mnie popatrzyli jak jakieś ciołki oprócz Werki, ona wiedziała o co cho.
K- Powiem wam wszystko, zaczęło się od tego, że....- opowiedziałam im całą historię, wszyscy byli zdziwieni. Rudy przepraszał mnie, wybaczyłam mu bo wiedziałam, że wtedy nie byl sobą.-I to tak sie skończyło.
F- Wow!!!Kate, sorki.
K- Nic się nie stało :) Wtedy nie byłeś sobą.
J- Eh. Werka, mam pytanie.
W- Tak?
J- Czy poszła być ze mną do restauracji? Zapraszm cie na kolacje.
W- Jeju, Jeremi, pewnie, że z tobą pujdę :3
J- Jest!!! Znaczy się, to dobrze. Heh....- Blondasek sie zaczerwienił.- Ej Fritz zabieramy się do domu!
F-Ok.
   Jak wychodzili to Jeremi mrugnął oczko do Werki, a ta jak zwykle zrobiła się cała czerwona.
W- Ah...
K- I co ? Podoba ci się? Hm?
W- Nie! 
K- Weronsia?
W- No dobrze :3 Słuchaj młoda ja muszę się szykować na rand... znaczy się na kolacje, ja spadam, narka Gałązko xD
M- Cześć!- powiedział zdanerwowany bo nie lubił kiedy się tak na niego mówiło.
W- Pa laska :*- przytuliłam sie z nią na porzegnanie i poszła sobie.
K-Ale dzisiaj dzień!
M- No.
K- Czekaj mam pytanie. Co robił u cb Jeremi???
M- No wiesz...
K- Nie nie wiem.
M- Rozmawialiśmy o pracy. Mówił, że boi sie o ciebie, gdyż ten SpringTrap jest tam i może ci zrobić większą krzywdę.
K- Miło z jego strony lecz niech o n sie lepiej o siebie boi, a nie o mnie. Ja sobie poradze!
M- Wiem kotku, wiem.
K- A gdy następnym razem zobacze tego Je**ńca na oczy to musicie mnie trzymać bo obiecyje, że my nogi z dupu powyrywam!!!
M- Wiem, że jesteś na niego zła, ja też. Ale trzeba to przyjąć do wiadomoście, że wkońcu to twój brat.
K- Kużwa! A jak coś ci zrobi??? To moja druga ja zaatakuje i nie będę z nią walczyć tylko poprostu go rozpiernicze!!!!
M- Nie bój się, jestem przy tobie :)
K- Wiem, i za to cię kocham.Chyba sie prześpie jeszcze przed pracą.
M- Dobrze, ja też :3
   Poszliśmy do łóżka i zasnęliśmy. Gdy poszliśm do pracy to zdażyło się coś co nie mogło się nigdy zdarzyć! Musiałam się poświecić, bardzo mnie to bolało ale musiałam to zrobić, dla nich.
I jak?
Podoba się?
Nie wiem czy fajny ale dałam radę xD
Podoba się wam Werka?
Czy dodać jakiś innych bohaterów, czy już starczy?
Sama nie wiem xD
Ja się z wami żegnam :*
Papatki ^^


   

wtorek, 7 lipca 2015

#9 Springi Szantażysta :( Nowy Wielbiciel xD Tajemnica O.o

Siemaneczko :3
Nudy mnie zachęciły do napisania dolejnego rozdziału i moja kumpela :3 
Pozdrawiam :3
Więc do dzieła xD
Może coś z tego wyjdzie xD

   * Narrator Kate *
   Obudziłam się w jakimś pokoju, przywiązana do krzesła  i z zawiązaną buzią. Udało mi się odwiązać chustę którą miłam zawiązana na buzi i zaczęłam krzyczeć.
K- Dlaczego?! Po co?! Co ja ci takiego zrobiłam?!
SP- Wiesz... Jakoś smutno mi samemu być tutaj, więc mam propozycję...
K- Czego ode mnie chcesz?!
SP- Wejdziesz do animatronika lub...
K- Co lub? Mów że do cholery!!!!!
SP- Lub... Zabijesz tych wszystkich Night Watch'ów, a ja cibie oszczędzę. Heh....
K- Nigdy!!!!
  Próbowałam się jakoś uwolnić lecz na próżno.
SP- Nie zgadzasz się? Hm..? No trudno, to teraz możesz się pożegnać. Powiedz temu światu Bay Bay.
   *Mike*
   Szedłem korytarzem z chłopakami, gdy naglę usłyszałem głos Kate.
M- Też to słychycie? To Kate!!!!
   Pobiegłem jak najszybciej do dźwięku lecz nie znalazłem tam drzwi, dźwięk wydobywał się ze ściany.
M- Podajcie mi tę siekierę!
   Wziąłem siekierę i rozwaliłem ścianę.
M- Z buta wjeżdżam!
*Kate*
K- Mike! - ucieszyłam się
SP- A co ty tutaj robisz? Nie powinno cie tu być!!
M- A jakoś jestem.- zaśmiał się
SP- Już nie żyjesz!
   Spring zaczął gonić Mike po pokoju, a ja się wydostałam.
K- Sprin!!!!Przestań!!!!
SP- Ha!!! Bo co???
  Podszedł do mnie od tyłu i przyłożył mi nóz do gardła.
SP- Jeżeli chcecie ją odzyskać, musicie sie pozabijać!!!!
F- No chyba nie xD
J- Chłopie wyluzyj!!! Uspokuj się!
SP- Nie!!! Jeszcze jeden ruch w moją stronę to ta słodziutka mała istotka zamieni się w animatrona!!!
K- Nigdy!!! Braciszku, ptaszek!
SP- Co? Jaki ptaszek?
   Moje paznokcie zamieniły się w szpony, wepchałam je w dziurę od stroju i dziabnęłam go w ciało.
SP- Aaa!!!! 
M- Narazie szwagier xD
SP- Jeszcze.. zobaczysz... Kate... wejdziesz...do...tego...stroju..haha...
M- No chyba nie xD 
   Mike wziął mnie na ręce i zaprowadził przed budynek.
K- Mike... Uratowałeś mnie....
M- A to nic takiego. Bez chłopaków nie dał bym rady.
F- E.. Tam...- zaczerwienił się
J- Cała przyjemność po mojej stronie.
K- Chodźcie do nas, zrobie wam kawkę lub kakałko :3
M,F,J - Ok.
   Wróciliśmy do domku. Atmosfera była spokojna, rozmawialiśmy o pracy, itp. Mike miał ważny telefon więc go odebrał, i dziwnym trafem do Jeremiego teżź ktoś zadzwonił. W salonie byłam tylko ja i Fritz.
F- Słuchaj Kate? To kiedy idziemy na tę kawkę?
K- Nie wiem może jutro po robocie :3
F- Może mnie oprowadzisz po mieszkaniu?
K- Ok :3- Pokazałam mu całe mieszkanie- A na koniec sypialnia :)
F- Przytulnie.
K- Prawda.- Rudy złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.- C-co ty wyrabiasz?
F- Flirtuje i chyba mi sie to udaje. Mrr...- chcial mnie pocałować.
K- Poje***o Cie!!!!- strzeliłam mu liścia w twarz.
F- Ała!
K- Masz za swoje!
F- I jak teraz będziesz mnie całować?
K- Japiernicze! Dowidzenia!
   Wyszłam z sypialni a rudy za mną.
F- Kate! Poczekaj! Przepraszam....
K- Ta? Ok...
F- No ale poważnie! Nie wiem co mnie napadło. Nigdy nie widziałem tak niezależniej i świetnej kobiety. Jeszcze raz przepraszam. Ten Mike to ma szczęście.
K- Ohoho! Na mnie takie słówka nie działają, o nie!
   Weszliśmy do salonu i czekaliśmy na Jeremiego i Mika.
K- No wreszczcie!Nie mogłam się doczekać!
M- Sorry Kate. Ważny telefon. Wybacz mi skarbie :*
K- Nie wybaczam.
M- Mmm....
K- No przecież wież że cię kocham głupku!
J- Fritz, my się zbieramy chodź!
M- Siemka! Do jutra!
K- Niom :3
  Po załej imprezce z rana poszłam spać, cały czas rozmyślałam nat tym czy powiedzieć Mikowi dlaczego on spalił Pizzerię? Sama nie wiem.
M- Skarbie? Nad czym tak rozmyślasz?
K- Ja? Nad niczym.
M- No powiedz.- przytulił sie do mnie
K- Wiem kto spalił Pizzerię!- powiedziałm bardzo szybko.
M- Kto!!!!
K- Vi....
M- Aha. Ale dlaczego? I jakim sposobem?
K- Nie znosił animatroników i chciał się ich pozbyś więc podpalił budynek zapalniczką którą zawsze ma przy sobie.
M- Powiedziałaś, i co lepiej?
K- Zdecydowanie...
   Wtuliłam sie do Mika i zasnęłam. Obudziłam się. Było około 15.25 ktoś pukał do drzwi. Poszłam tam i zobaczyłam...(no nie wiem kogo!muszę się zastanowić xD)...Fritza z kwiatami i czekoladkami???? What?
F- O hej Kate. To dla ciebie w ramach przeprosin.
K- Dziękuję- powiedziałam oschle xD
F-Trochę za wcześnie?
K- A jak myślisz?
F- Jeszcze raz, przepraszam.
K- Dobra konieć! Ja idę spać, dobranoc.
F- Pa , dozobaczenia :3
   Zamknęłam drzwi. Wniosłam do pokoju kwiaty i czekoladki, w bukiecie znalazłam karteczke:
Droga Kate
Przepraszam za nachalnoś,
wiem że nic do mnie nie czujesz
i wiem też, że ciebie nigdy nie zdobendę,
alę chcę Tobie powiedzieć dwa słowa
KOCHAM CIĘ <3

K- Ha! Poeta sie znalazł xD Idę spać.
   Wyrzuciłam list do kosza, nie wiedziałam, że rudy to wszystko widział.Gdy sie obudziłam znalazłam zie w jakims pomieszczeniu (kuźwa derzawi) ale nie przywiązana lecz na wolności, widziałam, że ktoś się zbliża, poznałam sylwetkę i kolor włosów, to był...
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał ^^
Wiecie, że lubię was męczyć dlatego nie powiem wam
kto to jest xD
Może sami zgadniecie?
I nie wiem kiedy dam kolejny rozdział xD
Papatki <3



poniedziałek, 6 lipca 2015

#8 Nowa praca :3 Nowe problemy :( Nowi znajomi ^^

Uwaga! Uwaga!
A o to przed państwem rozdział ÓSMY!
Wielkie brawa xD

   Może na początku powiem wam kto spalił tę Pizzerie, to był----------------------chwila na zatanowienie xD------------ VINCENT! Tak to był on, chciał sie zemścić na tych animatronach i całej Pizzeri. Wyczytałam to z jego myśli (jak już coś to czytam w myślach i przestań myśleć o tym czy zrobie kolejny rozdział xD) że chce aby spłonęła.
M- Kate... i co teraz jak my zapłacimy te rachunki?
K- Nie wiem.
  Siedzieliśmy tak na kanapie i rozmyślaliśmy. Minęło kilka tygodni o tego pożaru, ja znalazłam pracę jako kelnerka, a Mike jako Strażnik Ochrony w Centrum Handlowym. Było bardzo nudno. od Czasu do czasu przyjeżdżli do nas rodzicie wraz z Rose, ja oczywiście sie do ojca nie odzywałam.I tak mijały kolejne miesiące. Tak ogólnie ja z Mike'iem jeszcze nie wzieliśmy ślubu, a wracając dzień dzisiajszy wszystko zmienił.
K- Skarbie wziąłeś gazetę?
M- Tak- Mike wypluł kawę na zimie- Kate! Kate! Chodź tutaj!
K- Najpierw muszę to posprzatać.
M- Kate!
K- No dobra.-podeszłam do Mike i zobaczyłam w gazecie, że otworzyli naiedalego stąd Fazbears Fright tak jakby następną Pizzerie.
M- I co ty na to?
K- Będziemy znowu pracować :3
M- No, ale wiesz co zauwarzyłem na zdjęciu w gazecie u tym temacie o pożarze Pizzeri?
K- Nie
M-No to  zobacz.-Mike podświetlił to zdjęcie a w jego prawym górnym rogu był widoczny----------SpringTrap!
K- A jednak on przeżył pożar.
M- O zobacz potrzebują 2 pracowników :)
K- Idziemy tam :3
   Następnego dnia przyszliśmy do Fazbears Fright i zastaliśmy tam Scotta, znowu.
S- O witam ponownie. Czyżby znowu chcieliście się zatrudnić jako Nihgt Watch'e?
K- Tak :3
S- Nie będziecie tutaj sami, prazują tutaj jeszcze 2 osoby Fritz i Jeremi oni wam wszystko pokarzom.
M- Dobrze, a kiedy zaczynamy?
S- Możecie już, chłopaki czekają na was w biurze.
   Poszliśmy do biura. Zastaliśmy tam rudego chłopaka w granatowej koszuli i zielonych spogniach nosił też okulary, to był Fritz, drugi natomiast blondyn miał niebieską koszulkę i czarne spodnie, to był Jeremi.
Jeremi(J)- Siemka, wy musicie być tutaj nowi?
M- Tak, ja jestem Mike, a to moja dziewczyna Kate.
K-Miło mi poznac :3
Fritz (F)-Heh...mi również
   Nie wiem czy to prawda ale myślałam że Fritz i Jeremi się we mnie zakochali, ale to chyba nie prawda :3
F
J-Chodźcie do biura zaraz 24.00
  Poszliśmy do biura, ja z Fritz'em zajęliśmy się tabletem, a chłopaki gadali sobie o pracy.
F-Słuchaj Kate, słyszałem że Mike to twój chłopak.
K-Tak, a co?
F-Ten to ma szczęście, moźe byśmy wyskoczyli po pracy na kawę?
K-Spoko :3
J-Słuchajcie! Mamy tutaj tylko jednego animatronika do pilnowania a mianowicie SprigTrap'a.
K-S...SpringTrap,a!? -zbladłam
M-Kate, spokojnie to już przeszłość.
F-Mike? O co chodzi?
M-Nie o nic to nasza sprawa.
   Za chwile  miała być 6.00. Usłyszałam coś w wantylacji.
K-Chłopaki....Wentyle!
   Było za późno. SpringTrap stał w drzwiach, powiedział "Witaj sister", po czym wybuchł dym.
* Narrator Mike *
   Zobaczyliśmy dym, gdy już uleciał to zobaczyłem, że znikła Kate!
M-Chłopki... Kate znikła!
J-Ale jak?
F-To pewnie ta kreatura ją zabrała.
M-Znaję ją chodźby za cenę życia!
Jaki los spotka Kate?
Czy Kate to przeżyje?
Dlaczego SprigTrap to zrobił?
Czy któremuś z nowo poznanych chłopaków poderwie Kate?
I jak spłonęła Pizzeria?
Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale :3
Ja was żegnam :3
Papatki ^^



sobota, 4 lipca 2015

#7 Ujawniony Sen i Nowy Animatronik ^^

Napisze to specjalnie dla tych którzy nie mogli się doczekać tego kiedy wyjdzie na jaw ktoiedzial kolo generatora :3
Milego czytania ^^

M- Kate nie wiedziałem,że twój sem wyjdzie na jaw, i ci teraz zrobimy? 
K- Nie wiem. Chyba trzeba tam do  niego zajść. 
M-Poczekajmy aż będzie po pracy, dobrze? 
K- OK,  a tak z innej beczki, Foxy biegnie :3
M- Daj mi blachę. 
K- OK  
   Mike wziął blachę i zaczął ją wycinać, dzięki temu powstał dźwięk który Animatroniki nienawidzą. 
Foxy- A! Cholera! Mike! Czemu! 
M- Chciałeś nas zaatakować. 
Foxy -  Nie tylko chciałem powiedzieć,  żekkoło generatora coś jest! 
K- Foxy ty to masz zapłon jak Ferrari bez silnika xD Jux to wiemy! 
Foxy- Oł... O i jeszcze to. Aa.!!!- lisiasty chciał zaatakować aby dokończyć swoją robotę ja zawarczałam, a lisek zwiał xD 
M- Kate wiesz ze jest za pięć szóstej?
K- Chyba możemy zejść tam.
M- Dobrze-złampał mnie za rękę i poszliśmy do generatora.
   Bałam się, powiem wam o co chodzi z tym,że to wyszło na jaw, chodzi o to, że ja mam czasami takie sny, prorocze sny. Śnił mi się... Dojdziemy do tego :3
K- Jak to się stało?- powiedziałam ze łzami w oczach.
M- Tego nie wiem, to tobie się to śniło, nie mnie.
   Szliśmy powoli do piwnicy, szam przytulona do Mika.
K- On tam siedzi!- wskazałam za ścianę, która częściowo była zasłonięta.- Tam!-wtuliłam się w Mika, a on podszedł tam. Przy ścianie siedział animatronik, mówiono na niego Gold Bonnie, lecz z czasem nazwano go SpringTram ( pl: Sprężynowa Pułapka) dlatego, że ten kostium mógł się poruszać jako aniamtronik lecz także mógł być kostiumem.
M- Powiedz, czy to naprawdę ty?
   Animatronik był cały we krwi.
SP (springtrap)- Nie wiedziałem, że was tutaj zastanę. Heh...
K- Vin! Dlaczego!?- zapomniałam powiedzieć, że w środku kostiumu siedzi Vincent.
SP- Jak wiesz siostrzyczko, będę tu siedzieć do końca życia. Heh...
K- I ty durniu się jeszcze z tego śmiejesz!? Powiedz. Jak to się stało?
SP- Więc...Szedłem sobie spokojnie z biura szefa po pogadance o zwolnieniu i zauważyłem, że pięć dusz zaczęło mnie gonić, zwiałem im. Wszedłem do ślepego zauka czyli tutaj, nie miałem jak uciec więc wszedłem do tego kostiumu, całkiem zapomniałem, że on ma zatrzaski. Byłem w środku i zatrzaski puściły, zatrzasnąłem się. A puściły dlatego, że na dworze burza, i woda przeciekła do stroju.
M- Ale jak to jest, że ty żyjesz?
SP- Marionetka przytrzymuje mnie przy życiu.
K- Dokończ i jeszcze powiedz dlaczego one chciały abyś tam wszedł?
SP- Powiem wam całą prawdę, a szczególnie tobie, Kate.
K- Słucham?
SP- Ojciec ci tego nie mówił.
K- Czego???
SP- Wiesz, że w animatronach siedzą te dusze, co nie?
K- No!
SP- Wiem kto stał za ich zabójstwem.
K,M- Kto!?
SP- Nasz kochany tatuś. Heh. Sam mi powiedział, pewnego dnia w Freddy Family Diner tato dostał napadu, zabił Natalię, później w stroju Golden Freddy'ego zabił 5 dzieci, a to że Natka chciała im pomóc to wsadziła je do animatronów. Dusze pewnie myślały, że to ja jestem ich zabójcą. Łudząco przypominam tatę z tamtych lat. Hyh...
M- To już wiadomo czemu dzisiaj były takie agresywne...
SP- O i zapomniałem dodać, wiem dlaczego ugryzł ciebie Foxy!
M- Dlaczego???
SP- Foxy myślał, że jesteś synem naszego ojca i chciał aby ojcu cierpiał tak jak on.
M- Muszę mu to powiedzieć...
K- Komu?
M- Foxy'emu.
SP- radzę wam już iść.Heh...
K- Czemu???
SP- Nie chcecie odpocząć? Żegnam!
   Poszliśmy z Mike'iem do mieszkania. Przebraliśmy i zrobiliśmy to co zawsze po pracy.
* Następna zmiana *
   Przychodzimy pod Pizzerie, a tam... Jej nie ma, po prostu spłonęła.
K- Mike!- przytuliłam się ze łzami do Mika- Dlaczego? Vin... On... Spłonął... (płakanie)
M- Nie martw się. Będzie dobrze. -pogłaskał mnie po włosach- Będzie dobrze.
Policjant- A co wy tu robicie!?
M- My tu pracujemy.
Policjant- Zajmiemy się wszystkim, idźcie do domu!
M- Dobrze, chodź Kate, idziemy.
K- Dobrze. Vin... Dlaczego...?
    Wróciliśmy do domu. Wiedziałam, dlaczego on to zrobił. Nie chciałam martwić Mika. A co do ojca to już się nigdy do niego nie odezwę!

Co będzie dalej?
Czy Mike i Kate znajdą nową pracę?
Dlaczego Pizzeria spłonęła?
I jaki związek miał z zabójstwem Goldy?
Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale.
Papatki! ^^



czwartek, 2 lipca 2015

#6 Vincent Idiota & Tajemnica ^^

Zastanawiałam się czy napisać kolejny post.
I spróbuje napisać xD

   Iak mówiłam wróciłam do domu z Mike'iem, Vinem i Rose. Gdy weszliśmy do mieszania to zastaliśmy tam....Rodziców!?
MK (mama Kate)- Córciu! Jak dobrze cię znowu widzieć!- przytuliła mnie
TK (tata Kate)- bardzo dobrze!
V- Ojciec! Siemka!
TK- Synu! Gadaj co tam? 
V- Spoko, nawet! Co dzisiaj na obiad? Umieram z głodu!
R- Hej mamusiu.- przytuliła się do mamy
MK- Witaj! Jak tam? Co Tam?
R- Bardzo dobrze :)
K- Dobra już może koniec tych przywitań! Mamo tato to jest Mike.- pokazałam na Mike
M- Dzień dobry państwu- przywitał mamę- miło mi poznać
MK- Mi również.- uśmiechnęła się
M- Miło poznać- uścisnął dłoń tacie.
TK- Mi równiez miło.
V- Co na obiad!
TK- A na obiad...
K- Chwila! Skąd wyście sie tutaj wzięli tak ogólnie?
MK- Natalia zadzwoniła, że Mike ci sie oświadczył, więdz wpakowaliśmy sie do auta i przyjechaliśmy tu.
K- A jak weszliście do mieszkannia!
TK- Hm.-pokazał scyzoryk
K- A no tak.
M- Mam propozycję, zasiądźmy do stołu.
K- Dobrze.
   Usiedliśmy wszyscy przy stole. Tato powiedział coś Vincentowi i po tym wbiegli szczęśliwi do kuchi z okrzykami ' Hura!'
MK- A więc Mike, powiedz mi synu, ile się znacie z Kate?
M- To pani nie pamięta? A kto pomagał pani kilka razy przy drewnie?
MK- A to ty! Wyrosłeś, nawet wydoroślałeś.
   Była prowadzona konwersacja Mike z mamą. Zauważyłam jak Vincent wychyla się z kuchni z nożem, widziałam, że chce wycelować w Mike, chciałam w niego czymś rzucic, ale mama mnie wyprzydziła.
MK- Mike poczekaj.- wzięła nóż do ręki i wycelowała w czapkę Vina, nóż zaczepił sie o jego czapkę i razem z nią przypiął się do ściany. Vin przełknął ślinę i sie wycofał. Wchodzi tato z wiela micha nakrytą talerzem.
TK- A oto dzisaj zaserwuję-udkrył talerz, przeraziłam się- krwiste udka i steki.
V- Yea! kate nie skusisz się? Hm...
K- Ja.. Muszę do toalety zaraz wracam.- szybko odeszłam od stołu i pobiegłam do WC.
MK- I co wyście narobili!!!!
TK- Przecierz to ulubione danie Kate. Nie wiedziałem, że tak zareaguje.
V- Ha!!! Mówiłem wam, że przez niego tak sie teraz zachowuje- wskazał na Mike
M- Przepraszam idę do Kate.
* WC *
K- Kate uspokój się, wiesz, że tato nie wiedział o tym, tylko Vin Wiedział.Ja go zabije!
M- Kate? Jesteś tam? Otwórz. To ja Mike.
K- Nie, idź, nie możesz mnie zobaczyć w takim stanie!
M- Kate... Proszę... Otwórz...
   Miałam przeczucie, że muszę się odświeżyć.
M- Kate... Jesteś tam? Kate?! Nie zostawiasz mi wyboru.
   Mike wyważył drzwi i mnie tam nie zastał.
* Narrator Mike *
   Wybiegłem z łazienki.
M- Kate uciekła.
MK- Jak to? Trzeba ją znaleźć!
V- Wiedziałem że stchórzy. Heh!
TK- Przegiąłeś! Żeby tak urządzić swoją siostrę! A tak między nami, piateczka.
MK- Koniec.- mama Kate złapała ich za uszy i zaprowadziła do kuchni, ja natomiast pobiegłem szukać Kate.
   * Na dworze (park) *
   Usłyszałem błaganie jakiegoś człowieka o litość, od razu tam pobiegłem i zobaczyłem Kate która chciała zabić tego człowieka, złapałem ją za ręke i powiedziałem 
M- Jeżeli chcesz zabić tego człowieka to najpierw zabij mnie!
   Kate już miała mnie dziabnąć nożem lecz jej druga ręka na to nie pozwoliła.Powiedziałem człowiekowi aby poszedł, że ja się nią zajmę i żeby nie dzwonił na policję.
K- Mike uciekaj!
M- Nie zostawie cię!- podszedłem do niej i ją uścisnąłem tak mocno, że nie mogła zrobić ruchu (bez skojarzeń xD)
K- Yh! Zostaw mnie! Puść!
M- Nie puszczę cię! Musisz sie uspokoić. Kocham cię i ciebie nie zostawię. 
K- Mike...- widziałem to na własne oczy jak Kate pokonała JĄ, po czym zemdlała.
   Zaniasłem ja do mieszkania.
MK- Jezu! Co sie stało!?
M- Nic tylko Kate zemdlała.- położyłem ją na kanapie.
MK- Synek przynieś mi miske z zimną wodą i ściereczką.
V- Dobrze.HEH
  Vincent przyniósł mieskę z wrzątkiem, teściowa (już tak na nią powiem) popatrzyła się na niego ze złością, a on zaraz przyniósł dobrą wodę.
V- Sorki, poniosło mnie.- podrapał się po głowie.
   Kate sie obudziła.
K- Co się ze mną stało? - chciała wstać ale odciągnąłem ją od tego pomysłu.
MK- Vincent może masz coś do powiedzenia swojej siostrze?
V- Czemu nie zabiłaś!!!
MK- Vincent!!!!
V- No dobra, prze... prze... przepra.... no przepraszam.
TK- Skarbie już 15:00 chodź idziemy. A Vina zabieramy ze sobą, musimy porozmawiać.
MK- Dobrze. Mike zaopiekujesz się Kate? Prawda?
M- Jak najbardziej, Nie musi sie pani martwić.
MK- Nie postarzaj mnie, mów mi Jessica, a mojemu mężowi Kaspian.
M- Dobrze.
    Rodzice pożegnali się z nami i poszli, zabrali jeszcze ze sobą Rose, więc mieliśmy całe swoje mieszkanei tylko dla siebie.
* Narrator Kate *
   Nabrałam troche siły, wypiłam kakałko które zrobił mi Mike, dał mi kocyk i się do mnie przytulił.
K- Powiedz mi, jak to sie stało?
M- Powiem ci potem narazie spróbuj odpocząć i sie niczym nie przejmój- uśmiechnął się.
K- Dobrze- odwdzięczyłam sie usmiechem, a po chwili zasnęłam.
   Minęło kilka godzin mojego spania, gdy juz się obudziłam nastała godzina 22.59. Magicznie znajdowałam sie w moim pokoju. Ale to przecież praca Mike'a :3
K- Mike!
M- Tak?
K- Trzeba iść do pracy!
M- może dzisiaj sobie odpuścisz? 
K- Nie rób ze mnie kaleki, już dobrze sie czuję.
M- Okej. Chodź do kuchni mam niespodzinke.
K- Lubię niespodzianki :)
M- Zamknij oczy.
K- Ok.
   Weszliśmy do kuchni, a tam... Vincent!? Ubrany w strój czilwidera!? WTF??
K- I to jest ta twoja niespodzianka, jakoś nie jest fajna.
M- Poczekaj.- Mike włączył radio, a Vin zaczął tańczyć i spiewał
V- Kate oh moja siostrzyczko! Przepraszam cię za wszystko! Obiecuję, że sie poprawię! I dotrzymam słowa. Nie będę cie juz namawiać do złego!- na końiec zrobił salto i szpagat, myślałam, że wyduchne śmiechem xD
K- Hahahahahahahahaha...!!!!!!- położyłam sie na ziemi i zaczęłam sie śmiać- I to ta twoja niespodzinka!!! Dziękuję!!! Hahahahah!!! Od razu mi lepiej!- rzuciłam sie na Mike'a i go ucaławoałam.
V- Ktoś pomoże mi wstać, jakoś nie mogę się ruszyć. hyh, halo ktos mnie słyszy!?
M- Już ci pomagam- Mike pomógł mu wstać.
   Nastała godzina 23;55. Poszlismy do Pizzeri.
* Pizzeria *
M- Chodź od razu pójdziemy do bióra, ale tym razem ja i ty zajmiemy sie kamerami :)
K- Ok :D A gdzie Vin i Rose/
M- Szef ich zwolnił.
K- Dlaczego?
M- Tego nie wiem. Chodź bo zaraz 24
   Doszliśmy do biura. Tej nocy animatroniki zachowywały sie bardziej agresywnie niz kiedy kolwiek.
K- Ey... Co się stało z animatronikami?
M- Nie wiem. Kate uważaj!!! - Mike odsunął mnie od ataku Toy Freedy;iego
K- Mike!- krzykłam- Freddy!!!!- Toy;ak popatrzył sie na mnie i powoli sie do mnie zbliżał- Nie boje sie ciebie kupo złomu! No chodź, dawaj.-Toy rzucił sie na mnie a ja ominęłam ten cios i w między czasie załorzyłam maskę- I co łyso!-zrezygnowany Freedy poszedł sobie.
M- O mały włos. Uf... kate mam proźbe, teraz bardziej patrz sie na kamery. Ok?
K- Ok :3 A i jescze coś Toy Bonnie i Toy Chica.
M- Maska!
  Założyliśmy maskę. jak na złość siadło zasilanie.
K- Cholera! Idę do generatora.
M- Dobra tylko na siebie uważaj!
K- Okejka :p
  Pobiegłam do generatora, włoczyłam prąd. Zauważyłam kogoś lub coś co siedzi pod ścianą. Przeraziłam się. Spierniczyłam do biura.
M- Kate! Co sie stało?
K- T-tam j-jest w g-generatorze dokładnie koło generatora!
M- Kto?
K- ON
M- Ten o kim teraz myśle?- pokiwałam głową, że tak.-O nie. jednak to prawda...
Kolejny rozdział zapisany :*
Sorki za błędy :P
Papatki <3