V-Z nikim. To nic takiego. - jak jej powiem, że dziewczyna mi to zrobiła to chyba umrze ze śmiechu!
niedziela, 30 sierpnia 2015
#25 Opowiadnie Grupowe 2/2 xD
V-Z nikim. To nic takiego. - jak jej powiem, że dziewczyna mi to zrobiła to chyba umrze ze śmiechu!
piątek, 21 sierpnia 2015
#25 Opowiadnie Grupowe xD 1/2
Kiedy wróciliśmy do domku to ja zrobiłam to co zawsze robiłam, czyli... Miałam wszystko gdzieś i poszłam spać xD
wtorek, 18 sierpnia 2015
#24 Ku*wa! Ja Je*ię xD
Minęło pół godziny zanim Vincek się ocknął. Miał duże 2 siniaki na głowie. Ałć...
V- Kate. Dlaczego!? - pierwsze zdanie jakie powiedział
K- Bo patelnie do najlepsza broń... Hahaha....
V- Bardzo śmieszne. Teraz cie przepraszam ale wracam do domu. Nie wiem czy dojdę... - powoli wstał i wyszedł z mieszkania.
M- Nara.
K- Pa Vincek. I przepraszam! - Rozłożyłam się na kanapie.
M- Co kotku? - usiadł obok mnie
K- Nicz... - westchnęłam i położyłam mu głowę na kolana
M- To chyba dobrze.
K- Eh... Czy ja wiem. Mam pomysł jak zemścić się na SpringTrapie. - zrobiłam chytry uśmieszeg
M- Słucham?
K- A więc... Dowiesz się jak Pójdziemy do pracy. Hehehe...
M- No dobrze. Ciesze cie, że Twoje włosy wróciły do normalnego koloru. Brakowało mi ich.
K- Heh. Mi też. Na kiedy jesteśmy umówieni na spadochrony?
M- W weekend. Czyli za 2 dni.
K- Szłodko... Nudzi mi się.
M- No to co robimy? Napewno trzeba zjeść obiad. Co nie?
K- Ja tam sobie zrobię zupkę chińską. Nie wiem jak ty. - wstałam i poszłam do kuchni.
M- Ugotujesz mi też?
K- Chciałbyś. Hahaha...
M- No plose... - zrobił smutną minkę
K- No dobrze. - westchnęłam i zabrałam się do 'gotowania' xD Kiedy skończyłam to Mike był rozłożony na kanapie i oczywiście bez koszulki... Geniusz xD
K- Do jedzenia może założysz koszulkę? - spytałam poirytowana
M- Nie. Gorąco mi. - uśmiechnął się chytrze -,-
K- Ahm... No to się ochłodź xD Smacznego i się posuń! - zepchałam jego nogi z kanapy i usiadłam.
M- Ey! - burknął
K- Życie. - powiedzialam i Włączyłam telewizor. Tym razem to ja położyłam nogi na Mike.
M- Coś ci się pomyliło. - chciał mi je zdjąć.
K- Tylko rusz moje nogi to za zupa wyląduje na twoich spodniach! - gwałtownie odsunął ręce
M- No dobrze. - wziął swoją zupkę do ręki i razem ze mną oglądaliśmy telewizję. Zaje*iście wyglądaliśmy xD Kiedy już skończyliśmy jeść i ja skończyłam wkurzać Mike to poszłam do łazienki się odświeżyć. Weszłam do łazienki i przeszłam obok lustra. Zobaczyłam tam coś dziwnego... Wróciłam się do niego, a w nim zobaczyłam siebie... Ale byłam fioletową dziewczyną panterą!? Przeglądałam się tak przez dłuższą chwilę.
K- Kim ty jesteś?
-Tobą.. - odpowiedziało lustro
K- Okej... Ale to nie ja.
- Owszem to ty, znaczy się ja
K- Nic nie rozumiem...
-Eh... A z resztą. - ponownie zobaczyłam swoje odbicie w lustrze.
K- Czekaj! Powiedz mi dlaczego ja tak wyglądam? - ponownie wróciła
- Po prostu jestem tobą ale w wersji zwierzaka! Jezu... Czy to takie trudne do zrozumienia?
K- Yhm...
- Czasami myślę sobie... Z kim ja żyję!?
K- Czekaj.
- No.
K- Ba ja zupełnie nie rozumiem po co ty się tu pojawiłaś.
- Żeby Ci pokazać twoja druga postać! Ku*wa! Ratunku!
K- Czyli mogę być tobą!
- Ty już mną jesteś!
K- A jak mam się w ciebie zamienić.
- Boże! Ratujcie mnie aniołowie! Poprostu!
K- Aha... A. - Chciałam soczewki się jeszcze zapytać ale przeszkodziła mi.
- Juz nic nie mów! Żegnam! - moje odbicie ponownie się pojawiło w lustrze.
K- Ja mam zwidy... - powiedzialam zaklopotana po chili dodałam - A wiem jak wyglądam. - powiedzialam radośnie. Potem się umyłam i wróciłam do Mike.
M- Odświeżona?
K- Można tak powiedzieć.
M- Okej. A powiedz mi o tym planie 'zemsta na blaszaka'?
K- Hehehe... No dobrze. A więc. Najpierw muszę znaleźć różowa farbę, bo zielona mu nie będzie pasować i poprostu go zafarbować na różowo... I zapomniałam dodać, że zrobię mu mały makijaż... Buhahahahaha!!!
M- Ale strasze...-powiwdzial z irytacją.
K- Halo! Tu chodzi o kolory. - burknełam.
Nadszedła chwila zemsty... Muhahaha!!! Springuś! Strzeż się! Hahaha!!! Kiedy przyszliśmy do pracy to Rudy i Blondyn juz na nas czekali. Miałam malutki psychiczny uśmieszeg... Hehe... Na szczęście tego nie zauważyli. Kiedy weszliśmy do biura to powiedzialam, że muszę skorzystać z toalety. Wyszłam z biura i skierowałam się w strona blaszka.
K- Teraz to będziesz miał się z czego pośmiać. Hahaha!!! - zaczęłam moje dzieło. Wyglądał cudownie xD Na początku go wyłączyłam, potem zamalowałam go całego na różowo, dodałam dodatki i makijaż. Szybka go włączyłam i pobiegłam pędem do biura.
K- Jestem.
F- Coś długo cie nie było...
K- Życie.
J- Zaraz zaczynamy prace.
M- W ty jak zwykle o tej pracy. Wyluzuj... Wrzuć na luz. Odpręż się... - usiadł wygodnie na fotelu przy biurku.
K- O nie! - zepchałam tego mojego 'luzaka' z fotela o samą się na nim rozłożyłam - U tylko mnie ruszcie! - warknęłam.
Zaczęła się praca. Tylko czekałam na te chwilę. Jaka ja zła!!! >:D W końcu nadszedł ten moment!
SP- To wasz koniec! - wszyscy się na niego popatrzyli. Nadszedła chwila ciszy, po której wszyscy wybuchli śmiechem. Springi nie wiedział o co chodzi i patrzył się na nich tępo (tak jak gościu z reklamy Metafenu xD) Popatrzyłam na niego chytrym wzrokiem, po czym pokazałam mu lusterko.
K- O to twoja prawdziwa mordka... Muhahaha!!!
SP- Zabije cie! - złapał mnie za gardło. Ja się go nie bałam tylko miałam z niego bekę xD
K- Myślisz, że ja się ciebie boje? Ha! Jesteś w błędzie! Hahaha!!! - walnęłam go z pięści w tą piękną mordke Barbie xD
SP- Jeszcze tu wrócę!!! - wyszedł wkur*iony z biura.
M- No to wracaj! Hahaha... Zapraszam! Hahaha!!! - leżeli na podłodze się się śmiali.
K- Rudy.
F- haha!! No...
K- Popatrz się za siebie.
F- Okej. Hehe... - walnęłam go w łeb tabletem. Stracił przytomność. Chłopaki popatrzyli się na mnie zdziwionymi minami.
K- Jemu też chyba musze odpłacić. Co nie? - powiedzialam po czym wzięłam go za koszule i pociągnęłam do łazienki. Wzięłam różową farbę i zafarbowałam mu włosy >:) Następnie zrobiłam mu makijaż i ubrałam go w moją sukienkę i obcasy xD Przyprowadził go do biura.
K- Teraz czekamy, aż się obudzi. Hahaha....
M- Ha... Haha... Hahaha!!! - ponownie upadł na ziemię i zaczął się śmiać, a Jeremi razem z nim.
J- Kate! Rozwalasz mnie! Hahaha!!!
K- No wiesz... Ma się to we krwi. Hehe... A Rudy ma za swoje!
M- Masz rację. Po tym co co zrobił zasłużył na to. - przez chwile przestał się śmiać. Rudy się obudził.
F- Eh... Moja głowa... - masował się po bolącym miejscu. Wyjęłam telefon i zrobiłam mu zdjęcie.
K- uśmiech laleczko Barbie. Hehe...
F- Co!? - wstał gwałtownie, a ja my pokazałam lusterko.
K- Lustereczko, Lustereczko... Powiedz przecie, któż jest najpiękniejszy w świecie? Oczywiście, że rudy. Hahaha!!!
F- Co ty zrobiłaś!?
M- Nie krzycz bo jeszcze rozmarzesz makijaż xD
F- Mike! Ty też!?
J- zobacz, sukienka ci się pogięła. Trzeba ją poprawić xD
F- Ku*wa! Jeremi!!! Je*ię to! Wychodzę!!! - Barbie wyszła z Pizzeri.
K- No to się Barbie wkurzyła xD Ale ja mam z niego bekę xD haha!!!
M- No! I z Barbie Blaszaka xD
J- Z niego bardzo xD a jak oni to zmyją? Haha!!!
K- Rozpuszczalnikiem xD Wiecie co? Wracamy do domu. Koniec pracy. Ku*wa! Ja jeb*ę xD
M- Dozo Jeremi.
J- Nara.
Wyszliśmy z Pizzeri i poszliśmy do domu...
Siemaneczko!
Obiecałam, że dzisiaj dodam rozdział.
To dodałam!
Yey! ^^
Niestety ten rozdział był pisany 2 godziny xD
Ale mi się udało ;3
PS: Rozdziały będą wychodzić co 3 dni >,o
piątek, 14 sierpnia 2015
#23 IGŁA PACANIE!!!! xD Jebudu Patelnią xD
K- S-Siemka?-popatrzyłam się na nich.
V- H-Hej. Kate? - powstrzymywał się od śmiechu.
Q- Siemaneczko drzewko xD HAHAHAHA!!!!- zaczęła się śmiać, aż upadła na ziemię i się na niej tarzała...
D- K-Kate... To ty?
K- Nie, drzewo! - powiedziałam z oburzeniem
F- Van, słuchaj.
Q- Tak?
F- Mogłabyś ze mną dzisiaj zjeść obiad?-zapytałem z nadziją
Q- Pewnie. Dlaczego by nie.- uśmiechnęła się do mnie, a ja zrobiłem to samo.
F- Może przyjdę do ciebie o -popatrzyłem na zegarek- Tak jakoś za pół godziny?
Q- Mi tam pasuje. Tutaj masz mój adres i nr telefonu jak coś.
F- Dzięki. No to ja już lece. Pa.-wyszedłem z mieszkania. Będzie Szłodko >:D
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
#22 Zwiedzanie Pizzeri xD
M- Kate... Co ci się stało, z hehehehe.. włosami? - powstrzymywał się od śmiechu.
K- Zmieniły kolor...
M- Na zielony? Ha... - ledwo zamykał buzię
K- Ani mi się warz!
M- Przepraszam... - spuścił głowę, kiedy się ponownie na mnie popatrzył to nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. - Hahahahahaha! Ja nie mogę xD!
K- Dlaczego? - zrobiłam smutna minkę
M- Pasuje Ci ten kolor.
K- Kłamczysz!!!
M- Eee... Tak.
K- Nikt mnie nie kocha! - usiadłam na łóżko i odwróciłam sie na Mika.
M- Nie przejmuj się... Na pewno się zmyje. Prawda? - usiadł obok mnie
K- No chyba nie...
M- Dlaczego?
K- To był ten długotrwały...
M- No to kicha. Ale i tak jesteś moją Kate i nawet kolor twoich włosów nie zmieni cie. - poglaskałam mnie po włosach.
K- Zostaw! - zabrałam mu ręce z mojej głowy.
M- Dobra... Spokojnie...
K- Sorki.
M- Wiesz co?
K- Nie, nie czytam wyslach.
M- Chyba idę spać. Nie wiem jak ty.
K- Ja też. Nie będę się dłużej patrzyć na to zjawisko paranormalne na mojej głowie. Eh... - westchnęłam położyłam się na łóżko.
M- Dobranoc. Green.
K- Mike!
M- Nie mogłem się powstrzymać... Hehe...
K- Ty wiesz, że ja cie mogę ku*wa zabić?
M- Nom... I co z tego powodu?
K- Idź juz spać!
M- Hehehehe....
K- Boże! Foch! - schowałam głowę w poduszkę i próbowałam zasnąć. Po wielu próbach wymagania się z bezsennością,udalo mi się. Praktycznie co chwile się budziłam, bo nasz kochany Mike chrapał gorzej niż maszyny budowlane xD Mówiłam mu, żeby nie jadł tyle przed snem, to nie, oczywiście się nie posłuchał... I teraz mam przerąbane ;-; Rano dostanie takie kazanie, że do końca życia popamieta... Oj popamieta. Gdy się obudziłam, to było tak jakoś po 16.00. Ale długo spałam, znaczy się, ale długo Mike spał. Ja połowę tego czasu przespałam. Postanowiłam zrobić mała pobudkę Mikowi... Hehehehe... Buhahahahaha!!! Wstałam po cichaczu z łóżka, poszłam do kuchni (także po cichaczu), wzięłam z niego wiadro zimnej wody i... To pewnie sami wiecie co zrobiłam.
M- Aaaaa!!!!! Czuję chłód! - wyskoczył z łóżka jak oparzony, dokładnie to na odwrót.
K- To za chrapanie! A i jeszcze kazanie.
M- Że co!?
K- Wszystko.
M- Ale dlaczego!?
K- Nie drzyj się. Ludzi pobudzisz.
M- Jest popołudniu!
K- Spoko, ale teraz radzę Ci przebrać spodnie bo chyba nie chcesz żeby Ci zamarzł. Hahaha!!!! - zaczęłam się śmiać, a Mike patrzył na mnie poirytowany.
M- Ha.. Ha.. Ha.. Uśmiałem się do łez. - poklaskiwał z irytacją
K- Ty nie ja tak xD Kiedy idziemy na obiad?
M- Chyba kolacje.
K- Niech Ci będzie, to kiedy idziemy na obiadokolację? - Mike zrobił faceplam.
Przebrałam się z mojej piżamkę pandy w story codzienny. Ale jeszcze kazania Mikowi nie zrobiłam, oszczędzić go? Może damy mu jeszcze pożyć. Zaraz, co ja wygaduje! Trzeba go pomęczyć, hahaha!!! W drodze do sklepu, tak go umenczyłam tym moim gadaniem, że na pewno zapamięta to do końca życia xD
K-... O i jeszcze zapomniałam dodać, że...
M- Czy ty nie masz litości!
K- A jak myślisz? - zrobiłam chytry uśmieszeg
M- I po co ja głupoty pytałem.
K- Na czym to ja? A tak, więc... - męczył am go cało drogę do sklepu, a potem z niego do domu. - I to koniec.
M- Dziękuję, ci boże! Dziękuję!!!
K- Mogłabym jeszcze tak gadać przez 3 godziny, ale mnie już gardło boli.
M- Jest! Znaczy się, musisz wziąć paletki na gardło - popatrzył się na mnie wzrokiem opiekuna, chodź w głębi duszy widziałam jak się cieszy. A to drań!
K- Dzisiaj gołąbki e sosie pomidorowym podane ba gorąco.
M- Pychotka. - Juz miał zacząć jeść kiedy pacnęłam go łyżką w rękę. - A to za co?
K- Myłeś łapy?
M- Eee... - wleciał do łazienki i z niej wyleciał -... Tak a co?
K- Smacznego.
M- Mam nadzieje, ze nie dodałaś tam czegoś?
K- Nie. Ja nie jestem moim kuzynem Dawidem xD
M- Spoko. - zaczął jeść. Ja zrobiłam to samo.
Gadaliśmy sobie o różnych sprawach. Dawno już tak nie gadaliśmy, zeszło nam tak kilka dobrych godzin. Zorientowałam się, że już jest 21.00
K- Zobacz która godzina. - przerwałam mu.
M- 21.02
K- Ale żeśmy się rozgadali. Trzeba się szykować do pracy.
M- Jeszcze chwila.- zrobił pierożka
K- Godzinka, nie więcej.
M- Jej! Na czym to ja? A tak... - ponownie nam zeszła godzinka, przyszła pora na pracę. Juz zapomniała, że moje włosy miały inny kolor. Ale w pracy to mi się przypomniało.
K- Hejka chłopaki!
F- Siemka... Hehe...
J- Co ci się stało z włosami? - nie mogło powstrzymać się od śmiechu.
K- Tak, tak, wiem, fajny kolor, nie musicie mi mówić, a teraz pora na pracę. - Jeremi spoważniał, ale rudy robił się czerwony. - Pozwalam ci na smiech. - popatrzyłam na Fritza.
F- Hahahahahaha!!!!!
K- Skończyłeś?
F- Juz... - popatrzył się na mnie i znowu zaczął się śmiać- Albo jeszcze nie.
M- Chodźmy do biura.
J- Okej. Fritz! - walnął go w łeb a rudy się uspokoił.
K- To co chłopaki? Zaczynam.
F- No. Ale załóż czapkę.
K- Cholera! Rudy! Morda!
F- Dobrze...
K- No!
Złapałam za tableta i sprawdzałam kamery. Miałam nadzieję, że ta gnida mi nie wyskoczy na mordę. Juz to przerabialiśmy kilka razy.
K- Nie widzę SP na kamerach.
M- A wentyle?
K- Sprawdzam. Ku*wa. Blokuj. Blokuj. Blokuj. Blokuj. - cały czas naciskałam przycisk Blokuj na tablecie. - Uf... Zablokowany... Cholera... Znowu go nie widzę.
F- Sprawdź swoje włosy.
J- Rudy! - ponownie do walnął w łeb.- Sprawdź nasze najbliższe pokoje.
K- Mowie, ze nigdzie go nie ma!
M- Eee.. Kate...
K- Nom.
F- Za...
M-... To...
J-... Bą.
K- Co? Aaa.. SP? - pokiwali głowa ze tak. - Szłodko... - powiedziałam z irytacją.
SP- Hejka... Kate? To ty?
K- Nie drzewo.
SP- Twoje, włosy, są, zielone...
K- Amerykę odkryłeś... - poklaskiwalam
SP- Haha... Hahaha!!!
K- I jeszcze robót będzie się ze mnie śmiał!? Dziękuję bardzo...
F- Pasują jej te włosy, co nie SP?
SP- Tak. Hahaha! - SP podszedł do rudego j obaj zaczęli się ze mnie śmiać.
K- Jakbyś bym miała przy sobie moja siekiere to już byś leżał z nią wbija w głowę. Ale je nie mam to masz szczęście.
SP- Tera zostałem naprawiony, wiec mam więcej możliwości.
F- Na przykład?
SP- Śmianie się bez końca! Hahahahahaha!!!
F- Ja też! Hahaha! - Mike K Jeremi patrzyli z niedowierzaniem na tę dwójkę. Ja tez.
K- Mam was dosyć! Wychodzę! - stałam przy drzwiach kiedy tak nagle, z dupy wskoczył mi BB na ryj.
K- Ku*wa! - upadłam na ziemię. Nie zauważyłam, że na ziemi jest wylany olej, który rynku leciał z SP
K- Nie no, zaje*iście! - miała końcówki włosów całe w oleju... I co jeszcze!? Rudy i SP tak się ze mnie ryli, że miałam ochotę ich tam poroztrzaskać na małe drobiazgi!!! Wyszłam z biura, szłam korytarzem, nie wiedziałam gdzie idę, poprostu szłam przed siebie. Zobaczyłam tam drzwi których wcześniej nie widziałam. Weszłam do nich. Drzwi się za mną zatrzasnęły.
K- Halo? Jest tu ktoś? - słyszałam kogoś. - Proszę nie robić sobie ze mnie jaj! Już dzisiaj wystarczająco dużo przeszłam. - wyciągnęłam swój telefon i włączyłem latarkę. Ten pokój był co najmniej dziwny... Wszędzie walały się śruby, klucze, śrubokręty, praktycznie wszystko. Ten pokój był strasznie duży! Albo mi się to tak wydawało... Wydawało mi się, że szłam coraz niżej, i niżej... W końcu zobaczyłam jakaś postać stojąca w cieniu, zaświeciłam na nią latarką, nikogo nie było.
K- To dziwne. - Za wróciłam, żeby iść do wyjścia. Ponownie zobaczyłam te postać. Teraz szybka zaświeciłam na nią latarką, to był jakiś demon, on przypominał.... Mnie?
K- Kim ty jesteś??? - patrzyłam się na niego.
G(demon) - Jestem tobą... - jego głos obijał się echem.
K- To nie możliwe. Ja stoję tutaj! A ty stoisz tam.
G- Jestem tobą w złej postaci...
K- Okej... Nie wnikam. Ale dlaczego?
G- Wszystko jest możliwe... Hahaha...
K- Ja już skończyłam, teraz idę do chłopaków.
G- Czy to nie przypadkiem przez nich tutaj trafiłaś??? - usłyszałam obok ucha.
K- Tak, ale już mi przeszło.
G- Nie jestem tego taka pewna... Haha...
K- Co ty możesz widzieć?
G- Jestem tobą... Wiem co teraz czujesz...
K- Spoko, ale mam nadzieje, ze nie jesteś przy mnie cały czas?
G- Ja jestem przy tobie cały czas, ale widzisz mnie dopiero wtedy kiedy jesteś zła... Ano tłumisz w sobie złość... Ja jestem po to, żeby Ci pomóc...
K- Pomoc się zemścić? Pomoc się wkurzyć!? Podziękuję takiej pomocy!
G- You're bad....
K- Trochę, ale nie teraz!
G- You're killer...
K- Ja wychodzę! Narazie! - Szłam cały czas i nie mogłam dotrzeć do wyjścia.
G- You're...
K- Przestań gadać tylko mi powiedz gdzie tutaj jest wyjście!
G- Z tąd nie ma ucieczki... Hahaha!...
K- Miło to słyszeć, ale chłopaki się o mnie martwią.
G- Czyżby?
K- No. Teraz pokaż gdzie jest wyjście.
G- ja wiem, że jesteś wkurzona, pokaż to im... You are bad...
K- Z niż się dogadać jak z księdzem o msze. Powiedz mi jak z tąd wyjść!
G- nie.
K- Cholera! Bo jak się wkurze!
G- Ty już jesteś wkurzona.
K- O matko!
*perspektywa Mika*
Postanowiłem poszukać Kate, Bóg wie co on teraz robi, może coś sobie zrobiła? Martwię się o nią... A z rudy sobie później porozmawiam. Szedłem korytarzem i krzyczałem.
M- Kate! Kate! Kate!
*perspektywa Kate*
Usłyszałam wołanie Mika.
K- widzisz, szukają mnie.
G- Tylko Mike... A reszta?
K- Pewnie z nim jest.
G- Nie jestem tego taka pewna...
K- Bo ty wiesz!
G- Właśnie, że wiem.
K- Właśnie, że nie.
G- właśnie, że tak!
K- Właśnie, że nie.
G- właśnie, że tak!!!
K- Będziemy się tak kłócić?
G- matko... - znowu słyszałam wołanie.
K- to ja spadam. Narka.
G- Idź w Cholere!!!
K- Dzięki. A którędy?
G- Skręć w lewo a potem ciśniesz prosto.
K- Dziękuję! - pobiegłam do Mike, wyszłam z pokoju i rzuciłam się na niego.
M- Gdzie byłaś? Martwiłem się.
K- Zwiedzałam Pizzerie. To co idziemy do biura?
M- Okej. - weszliśmy do biura, gdy tylko ta dwójka niedorozwinętych ludzi i robotów mnie zobaczyła to znowu zaczęli się śmiać.
M- Jeszcze wam mało!?
F, SP- No. Hahaha!!!
K- Mike... - złapałam się za głowę.
M- Kate!
K- Wiedzę ciemność...-strasznie zaczęła mnie boleć głowa, to ból nie do opisania. W końcu przestała mnie boleć, a w głowie miałam słowa " Kill All" tylko nie ona, czego ona tutaj chce!? Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam...
środa, 5 sierpnia 2015
#21 Nie ma to jak CS GO w pracy xD
sobota, 1 sierpnia 2015
#20 OMG!!! O.o
Ostrzegam, ze trochę długi xD
V- Dajcie mi spokój!
J- Śniadanko podano. Vincuś?
V- Mamo...Nie komentuj.
J- Dobrze. Chodźcie zanim wystygnie!
Zjedliśmy sobie śniadanko, nie ma to jak u mamy... Ja z Mike'iem poszliśmy sobie na spacerek. Mama została w domu i nie wiem po co zaczęła w nim sprzątać xD Chociaż jej mówiłam, że sobie poradzę to musiała posprzątać. Słyszałam jak Vincent umawiał się z Domi ♥ Oj będzie się działo...
V- Kto tam jest?-nikt się nie odezwał-Nie róbcie sobie ze mnie jaj!-z krzaków wyszedł...tam.dam.dam!!!!...ojeciec
(Ojciec)O- Hejka synku. -podszedł do mnie od tyłu (bez kom xD) i przyłożył mi nóż do gardła.
V- Ty mnie nie zabijesz! Nie dasz rady.
O- Ja cie nie zabije, ale ty owszem...
V- Co!?Nie ....Nie...Nie...HAHAH!!!Hahaha!!!HAhaha!!!-Wpadłem w szał, popatrzyłem na dom Domi i do niego wszyedłem, mówiła, ża zostaje dzisiaj sama więc wykorzystałem tę okazję. Wpadłem do niej do pokoju. Ja nie byłem sobą...