Postanowiłam napisać kolejnego posta :3
* W mieszkaniu*
Po Południe
K- Jeju... Nawet się wyspałam :3
Usłyszałam wanie garnków w kuchni. Weszłam, a tam Mike stoi przy garach.
M- O... Kate w końcu wstałaś.
K- Wstałam wcześniej, ale zapytałam sama siebie 'Po co?'
M- Okej. Zrobiłem ci śniadanko, no dobra obiad :3 Proszę zasiąść do stołu Madam, dzisiaj podamy dobrej jakości kotleciki, mizerię, ziemniaczki i do tego pyszny kompot truskawkowy.- powiedział tak przekonująco, jak kelner w słynnej włoskiej restauracji xD
K- Ależ dziękuje za taką cudną obsługę :3. Dobra juz tak na poważnie, siadaj do stołu.
M-Dobra, smacznego.
Zjedzlismy obiad, był bardzo dobry (jak na kuchnie Mike xD).
K-Przepyszny-powiedziałam klepiąc się po brzuszku :*-Mike?
M- Tak?
K- Mam fajny pomysł :3
M- Jaki?
K- Chodź idziemy do parku pobiegać i spalić te twoje 'kotleciki'.
M- Ok. Tylko się przygotuję.
Zrobiłam zdziwioną minę dlatego, że był juz ubrany i wszystko miał przy sobie. Poleciał do pokoju i coś z niego wziął, nie wiem co to i nie chcę wiedzieć ^^ no dobra jestem ciekawska i dowiem się co on tam ma ^o^
M- Dobra jestem, idzemy?-spytał sie mnie z radościa w oczach, widziałam że coś knuje :*
K- Ja juz jestem gotowa :)
M- Okej. Zrobiłem ci śniadanko, no dobra obiad :3 Proszę zasiąść do stołu Madam, dzisiaj podamy dobrej jakości kotleciki, mizerię, ziemniaczki i do tego pyszny kompot truskawkowy.- powiedział tak przekonująco, jak kelner w słynnej włoskiej restauracji xD
K- Ależ dziękuje za taką cudną obsługę :3. Dobra juz tak na poważnie, siadaj do stołu.
M-Dobra, smacznego.
Zjedzlismy obiad, był bardzo dobry (jak na kuchnie Mike xD).
K-Przepyszny-powiedziałam klepiąc się po brzuszku :*-Mike?
M- Tak?
K- Mam fajny pomysł :3
M- Jaki?
K- Chodź idziemy do parku pobiegać i spalić te twoje 'kotleciki'.
M- Ok. Tylko się przygotuję.
Zrobiłam zdziwioną minę dlatego, że był juz ubrany i wszystko miał przy sobie. Poleciał do pokoju i coś z niego wziął, nie wiem co to i nie chcę wiedzieć ^^ no dobra jestem ciekawska i dowiem się co on tam ma ^o^
M- Dobra jestem, idzemy?-spytał sie mnie z radościa w oczach, widziałam że coś knuje :*
K- Ja juz jestem gotowa :)
* W parku *
K- Ah...-wciągnęłam powietrze pełną piersią- jak tu cudownie :3
M- Masz całkowitą rację-włożył rękę do kieszeni i już miał coś wyjąć gdzy nagle z krzaków wyleciał przestraszony Vincent. Mike schował swoją rzecz ponownie do kieszeni.Vincent schował się za mną jakby czegoś się cholernie przestraszył.
K- Jezu! Vini! Co sie stało?!
V- T-tam-przełyka ślinę,a ja czuję jesgo bicie serca i pokazuje na krzaki-T-to j-jest t-tam...!
M- Czekaj zobaczę cp tam jest-zgrywał odważnego ale ja wiedziałam że w głębi duszy sie boi, nie dziwie mu się.
Mike powoli odsunął krzaki i zobaczył tam... ta da dam... Rose!?...Ale nie w ciele animatronika tylko w postaci ludzkiej.
R- O... Siemka Mike - uśmiechnęła się
M-Aaa.!!!!
Kolejny strachajła schował się za mną xD
K-Yyy.. Rose czy to ty???
R- Nie duch xD
Podbiegłam do Rose i sie do niej przytuliłam :3 A chłopaki stali jak kołki i sie na nas pztrzyli jakby zobaczyli ducha.
R- Na co sie tak gapicie! No chodźcie niech was uściskam!
Chłopaki podbiegli do niej i ją przytulili a mnie odepchali. :(
K-Hm-powiedziałam krzyżując ręce.
M- Kate no chodź...-popatrzył aie na mnie a ja się na niego rzuciłam :3
V- No dobra koniec tego dobrego! Sister powiedz jak to się stał, że juz nie jesteś tą kupą złomu.
Wszyscy, oprócz Rose, usiedliśmy po turecku i patrzylismy sie na nią.
R- Dobra powiem wam, a więc to było tak, jak wiadomo siedze w tym złomie juz rok i mi sie to znudziło, więc poszłam do Natki (marionetki) i spytałam się czy mogę znowu być sobą, poiedziała, że ,mogę ale pod warunkiem, że nie jestem w tym kostiumie pełny rok, to ja jej powiedziałam, że rocznica włożenia mnie w ten kostium jest dopiero za 2 dni.Podeszła do mnie i złapała mnie za ręce powiedziała cos tam po cichu, ja w tym czasie zrobiłam się senna i zemdlałam. Dalej nie wiem co sie ze mną stało ale obudziłam się koło pudełka Natki i ... werble prosze xD... Zostałam zamieniona w siebie :D I tak to wszystko było.
K- Ja cie, to super, że jestes znowu sobą :) O i mam jeszcze takie jedno pytanko... Jak ty do diaska znalazłać Vina!
R-Ma sie ten zwierzęcy instynkt-wzruszyła ramionami - A i Vincent czego ty sie tak mnie przestraszyłeś? Ducha zobaczyłeś? xD -zaśmiała się
V- Nie. Ja tylko... No dobra myślałem że ducha zobaczyłem.- zaczerwienił się i się odwrócił.
M- Eyy! Słuchajcie trzeba to jakoś uczcic! Zapraszm was do baru! Ja stawiam. :)
R,V.K- Ok :3
* Po barze w domu *
R- Fajnie było, od roku sie tak nie bawiłam :P
K- Niom sister śpisz u nas?
R- Ha jeszcze sie pytasz. No pewnie,że tak :3
V- A ja tezmogę, nie chce mi się iść z buta do Homa?
M- Pewno ale ty śpisz na kanapie, Rose na łóżku gościnnym.
V- A nie mogę spać z Rose?- zatrzepał brwiami do Rose a ona oddała mu z liścia- Ał..!!
R- Braciszku nie ze mna takie numery xD
K- Rose słuchaj ja Vin i Mike idziemy do pracy jak chcesz to możes iść z nami, a jak nie to się wyśpij, ok?
R- Idę z wami :3
* W Pizzeri *
R-Hejka misiaczki!
Wszystkie animatrony popatrzyły się na nią za zdziwieniem,ale po chwili rzuciłe się na nią i zaczęły ją witać.
Freddy-Zmieniłaś się.
Bonnie- I to bardzo.
Chica- Rose, Rose, ah jak ja ci zazdroszczę...
R- Ha, czego takiedo brata strachajły?- wskazała na Vina
Chica- Nie tego że jeteś człowiekiem.
R- Aa...Eyy... A gdziem moje Toy misiaki?
Freddy- Płacza nad Toy Chicą.
R- Trzeba do nich iśc!-pobiegła nie wiedząc dokąd i po chwili sie wróciła-a tak wogóle to gdzie one są?
Bonnie- W toalecie.
R- Thx- pobiegła a my za nią
* W WC *
R-hejka...Co robicie?
Toy Bonnie- Płaczemy bo nasza Rose odeszła nie przeszkadzaj... Czekaj... Roose!!!!
Wszyscy się na nią rzucili.
Toy Freddy-Ah... To ty teraz żyjesz...I co będzie z Toy Chicą?
Marionetka-Ja wiem co :) Rose pozwolisz, że wezmę połowe twojej duszy i włoże ją do Toy Chici?
R- Pewka znaczu sie dobrze ^^
Marionetka unisła się w górę a Rose i Toy Chica razem z nią. Wszyscy widzieli jak dusza Rose (połowa duszy) przechodzi do ciała Toy Chici.
Toy Chica- Jest udało się!!!
R- Od dzisiaj informuje, że Toy Chica będzie moją drugą połowką, dosłownie.
M-A tak wogóle to zaraz 24.00
K- Ajć! Spadamy do bióra! Migiem!
Wpadliśmy do bióra. Ja z Rose zajęłyśmy sie tabletem i światłami a chłopaki odserwowali teren.
K- Vinncent. Chodź tutaj.
V- Tak?
K- Mam nadzieję że znowu ci nie odwali bo jak tak to-pokazałam pięść.
V- Dobra, dobra ale ja nad tym nie panuje- powiedział smutno
K- Ale ja zapanuje, oj zapanuje
M-Słyszę coś! Kamery!
R- Ta jest! Słuchajta ludziska Toy Boniacz na 3
Zrobiliśmy zdiwione miny
R-Jeju po prawej!
Chłopaki zasłonili wejście blachą (nie wiedomo skąd ją wytrzasnęli xD). Cała noc była spokojna, jakoś wytrzymaliśmy, a odziwo Vini nie miał napadu :O Cud co nie? xD
WYBIŁA 6.00
V- No dobra czas do domku xD
K- Niom :P
Wzieliśmy swoje manatki poszliśmy każy dy w swoją strone, dokładnie tylko Vincent poszedł do swojej kawalerki, a my do mieszkania.Wzieliśmy prysznic, ja dałam jakąś piżamkę Rose i pokazałm jej gdzie śpi. Widziałam, że Mike jakiś zawiedzony chował coś bo swego sejfu xD
K- Mike coś sie stało?- zatrzasnął sejf jakby sie mnie przestraszył
M- O! Kate! Nie wiedziałem, że tu jesteś. Heh.
K-E... Mike ja tu mieszkam, nie pamiętasz?
M- Idę spać dobranoc!- dał mi buziaka i poczochrał mi świeżo umyte włosy (cholera :( )
K- Yh... >:( Dobranoc :(
Mam nadzieję że się spodobał 3 rozdział ^^
Papatki ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz