?
Jak miło. W końcu zemdlała... Teraz trzeba ja tylko jakoś stąd zabrać. Spakowałem ją do worka. Niech cierpi za to co zrobiła!!! Wrzuciłem wór do auta i odjechałem. Mogła się nie mieszać w nasze sprawy!!! Kiedy dotarłem na miejsce. Wytargałem worek z auta i wrzuciłem przez drzwi. Ze wściekłością w oczach otworzyłem wór i wyciągnąłem tę nieprzytomną su*ę!!! Rzuciłem nią o ścianę. Nie będzie mi się ryć w nie dwoje sprawy!!!
Domi
Powoli otworzyłam oczy. Cz-Czy t-to...
- Dzieńdobry...?- wstałam powoli. Głowa mnie strasznie bolała...
- Zależy dla kogo dobry... - spojrzał na mnie oczami pełnymi nienawiści z psychicznym uśmiechem na ustach...
- Czego pan ode mnie chce?
- Dzięki tobie moja rodzina znowu jest w komplecie...
- To chyba dobrze, prawda...?
- Dobrze? Dobre jest to, że już nikt nie będzie mi przeszkadzał. - zaczął się śmiać i wyjął nóż.
- C-Co..?! Niech pan to schowa!!- wystraszyłam się nie na żarty.
- Nie trzeba było się mieszać w nie swoje sprawy!!! - zaczął do mnie podchodzić.
- Przecież Vanessa też zasłużyła na normalną rodzinę!- zaczęłam się cofać.
- Ale co z tego! Kate niestety się uchwała, ale Vanessa poszła na pierwszy ogień! To twoja wina! - podszedł do mnie szybkim krokiem i błyskawicznie podniósł mnie do góry łapiąc za gardło - Jakieś ostatnie życzenie? Hahaha!!!
- Niech mnie pan puści!!
- Niestety po życzenia się nie spełni!
- Proszę- zaczęłam płakać.
- Jedna porządna rana i po tobie. Hahaha!!!
Kate
Ze snu wyrwał mnie silny ból głowy. Dokładnie taki sam jak ten co się coś dzieje. Co tym razem!?!? No ludzie! Opadłam na ziemię. Złapałam się za głowę...
- Ku*wa!!! Jak je*ie!!! - trzeba sprawdzić co się dzieje... No do ten ból nie ustanie, ni h*ja! Wybiegłam z pokoju i wzięłam po drodze kurtkę. Moje oczy zmieniły kolor na czarny... Naprawdę coś musi się poważnego dziać!!! Zaczęłam biec w stronę źródła tak jak ostatnio... Oby nie było za późno... ;-;
Jak miło. W końcu zemdlała... Teraz trzeba ja tylko jakoś stąd zabrać. Spakowałem ją do worka. Niech cierpi za to co zrobiła!!! Wrzuciłem wór do auta i odjechałem. Mogła się nie mieszać w nasze sprawy!!! Kiedy dotarłem na miejsce. Wytargałem worek z auta i wrzuciłem przez drzwi. Ze wściekłością w oczach otworzyłem wór i wyciągnąłem tę nieprzytomną su*ę!!! Rzuciłem nią o ścianę. Nie będzie mi się ryć w nie dwoje sprawy!!!
Domi
Powoli otworzyłam oczy. Cz-Czy t-to...
- Dzieńdobry...?- wstałam powoli. Głowa mnie strasznie bolała...
- Zależy dla kogo dobry... - spojrzał na mnie oczami pełnymi nienawiści z psychicznym uśmiechem na ustach...
- Czego pan ode mnie chce?
- Dzięki tobie moja rodzina znowu jest w komplecie...
- To chyba dobrze, prawda...?
- Dobrze? Dobre jest to, że już nikt nie będzie mi przeszkadzał. - zaczął się śmiać i wyjął nóż.
- C-Co..?! Niech pan to schowa!!- wystraszyłam się nie na żarty.
- Nie trzeba było się mieszać w nie swoje sprawy!!! - zaczął do mnie podchodzić.
- Przecież Vanessa też zasłużyła na normalną rodzinę!- zaczęłam się cofać.
- Ale co z tego! Kate niestety się uchwała, ale Vanessa poszła na pierwszy ogień! To twoja wina! - podszedł do mnie szybkim krokiem i błyskawicznie podniósł mnie do góry łapiąc za gardło - Jakieś ostatnie życzenie? Hahaha!!!
- Niech mnie pan puści!!
- Niestety po życzenia się nie spełni!
- Proszę- zaczęłam płakać.
- Jedna porządna rana i po tobie. Hahaha!!!
Kate
Ze snu wyrwał mnie silny ból głowy. Dokładnie taki sam jak ten co się coś dzieje. Co tym razem!?!? No ludzie! Opadłam na ziemię. Złapałam się za głowę...
- Ku*wa!!! Jak je*ie!!! - trzeba sprawdzić co się dzieje... No do ten ból nie ustanie, ni h*ja! Wybiegłam z pokoju i wzięłam po drodze kurtkę. Moje oczy zmieniły kolor na czarny... Naprawdę coś musi się poważnego dziać!!! Zaczęłam biec w stronę źródła tak jak ostatnio... Oby nie było za późno... ;-;
Ojciec Kate, Van i Vinca (niespodziwaliście sie go???)
- Ja wtedy nie wiedziałam że Van to siostra Kate i Vinca.
- Kłamiesz!!! - zrobiłem jej ranę za szyi. Cholera! Nie trafiłem na żyłe... Krzyknęł z bólu.
- Ja nigdy nie kłamię. Proszę. Niech mnie pan puści.
Kate
Kuva!!! Kate! Zapier*alaj do cie ku*wa nie przestanie boleć!!!
Ojciec
- Co to to nie. Trzeba się ciebie pozbyć raz na zawsze!!! - uderzyłem jej głową o ścianę.
- Proszę...
Kate
Nagle, tak z dupy, znalazłam się pod domem moich rodziców!?!? O nie... A jeżeli tak!? Nie!!! To nie może być prawda!!! Zrobiłam z buta wyjeżdżam.
- Ty pedofila jebany zostaw moja przyjaciółkę, ale to już bo jak nie to Cię rozj*bie ty ku*wo pierd*olona!!! - krzyknęłam na samym wyjściu. Wejście smoka xD
Ojciec
Spojrzałem w stronę mojej kochanej córuni...
- Trochę za późno. - uśmiechnąłem się i wbiłem nóż w brzuch Dominice, po czym rzuciłem nią o podłogę. Zacząłem się śmiać.
Kate
- Dominika! - w moich oczach pojawiły się łzy... Dlaczego!?!?
- Mogłaś trochę szybciej tu przyjść. Ale nie... Nie przyszłaś! Teraz wybieraj, albo jej życie albo moja śmierć... Hahaha!!! - demon każe mi zabijać, lecz dusza ratować...
- Nie każ mi wybierać!!! - krzyknęłam
- Ja ci nie każe... Ja tylko sugeruje.
- Domi! - spojrzałam na nią... Musze ją uratować! Uklęknęłam przy niej. W tym samym czasie ojciec wbił mi nóż w plecy... Mój własny ojciec... Wzięłam głęboki oddech, ja nie umieram... Ja staje się odrodzona!!! Zaczęłam się psychicznie śmiać. Wyjęłam nóż z pleców... Hahaha!!!
- Jeżeli chcesz czyjejś śmierci to weź mnie, a nie Dominike... - wymusiła podczas śmiechu. Wstałam powoli. Ja wiem, że nie dam mu rady sama... Innym razem. Teraz trzeba pomóc Domi...
- Coś się stało? Córcia się denerwuje? Ojej... Może tatuś przytuli? Hahaha!!!
- Nie nazywaj siebie ojcem... Nie masz do tego prawa!!!
- Ale i tak wszystko odziedziczyłaś po mnie.
- I tak się siebie nie wstydzę! Ja mam uczucia!!! Nie to co ty! Ty jesteś tylko skamieniałym, nic nie wartym, okrutnym człowiekiem z piekła rodem!!! - teraz z moich oczy płynęła krew... Oby mnie serce nie zaczęło boleć...
- Ależ dziękuję. Wiesz co. Ja idę. Powodzenia w ratowaniu. Hahah!!!
- Idź! Nie chcę Cię znać!!! - zaczęłam szlochać... Jestem za wrażliwa... Opadłam bezsilnie obok Domi. Sprawdziłam tętno. Żyje na szczęście. Co ja teraz mam zrobić!?
Ojciec
Wyszedłem szczęśliwy z domu. Kocham to uczucie kiedy ktoś jest przeze mnie smutny, a w szczególności Kate. Nie wiem dlaczego ale ona sprawia mi największą satysfakcję...
Kate
- Domi... Przepraszam... To moja wina... Ja... Ja... To moja wina! - cały czas płakałam... Krwią... Przytuliłam Domi... Nie potrafię nic nigdy dobrze zrobić... - Przepraszam... Przepraszam... To moja wina... Moja wina... Moja wina... - powtarzałam tak w kółko... Domi powoli otworzyła oczy.
- K-Kate?- wyszeptała cicho. Złapałam się za głowę i powtarzałam w kółko 'Przepraszam Domi... Moja wina... Przepraszam...' - Nie przepraszaj. Ty tu nie zawiniłaś.
- D- Domi?... - powiedzialam pod nosem. Twarz miałam zakrytą włosami...
- Nie płacz.
- Ale to moja wina...
- Nieprawda.
- Moja... - spojrzałam na nią. Na policzkach miałam ślady po krwistych łzach i tym razem białe oczy. Odsłoniłam twarz.
- Niczym nie zawiniłaś.
- Ja się urodziłam!!!
- I dzięki temu mam taką fajną przyjaciółkę- przytuliłam ją mimo bólu.
- Najlepiej będzie jak zniknę... Ja się do niczego nie nadaje... Ja potrafię tylko zepsuć wszystko... Jestem za młoda, żeby to pojąć i nigdy nie dorosne... Jestem mało gówniarą!!!
- Kate nie mów tak. To mnie boli...
- Boli to cie rana... Ja juz nikomu nie mogę zaufać... - nawet mojemu ojcu... powiedziałam bezgłośnie
- Kocham cię tak jak siostrę.
- Nikt by nie chciał mieć takiej siostry. Patrzę w lusterko to mi się płakać chce... Jestem nie potrzebna...
- Nie mów tak- z oczu poleciał jej łzy.
- To szczera prawda... - wyjęłam telefon i napisałam do brata, żeby przyszedł do domu rodziców... Eh... Zaraz... Która to godzina!? Cholera!!! Nie!!! Praca!!!
- Nie.
Vinc
Obudził mnie telefon. Hm? Dom rodziców, Domi, krew!? Lecę!!! Wziąłem klucze od auta i pojechałem w taki sposób, że wszystkie możliwe zakazy ruchu drogowego znamałem xD
Kate
W słyszałam dźwięk auta.
- Domi... Ja... Ja... Będę iść...
- Powiedz mi tylko coś.
- Szkoda słów na taką gówniarę jak ja... - do domu wbił Vincent z apteczkami. Tia... Przełożona się znalazła...
Vinc
- Jestem! O ku*wa! Co się stało!? - uklęknąłem przy Domi i zacząłem opatrywać jej rany
- Kate... - powiedziała
- Żegnaj... - Kate powiedziała to ze łzami w oczach i wyszła... Tak. Poprostu wyszła... Do oczu Domi napłynęły łzy. Mocno wtuliła się we mnie.
- Kate! Wracaj! - krzyknęłam za siostrą. Co jej odwala!?!?
- Czy ona mnie już nie lubi?- spojrzała na mnie zaszklonymi oczami.
- Ona cie lubi... Poprostu... Ona... Eh... - Westchnąłem. Nikt nigdy nie zrozumiał Kate. Ona to wielka jedna zagadka... Może jeszcze coś przed nami ukrywa? Nic nie wiadomo...
- Martwię się o nią- powiedziała tuląc się do mnie - Czemu jest taka smutna?
- Jej nigdy nie zrozumiesz... Ona to jedna wielka zagadka.
- Przecież jestem jej przyjaciółką. Zawsze ją zrozumiem.
- Nie zawsze. Ja ją znam od urodzenia, Domi. Jej nie zrozumiesz.
- Jak możesz tak mówić?
- Bo ja wiem co mówię. Musisz mi uwierzyć.
- Ja ci wierzę, ale zawsze ją rozumiałam i zawsze będę rozumieć.
- Eh... - Westchnąłem.
- A właściwie gdzie poszła?
- Nie wiem. Naprawdę. Nie wiem... Ona może sobie cos zrobić!!!
- Co?!- po policzkach spłynęły jej łzy- Trzeba ją znaleźć!!
- Nie. Ja ją znajdę a ciebie zaprowadzę auta. Nie powinnaś chodzić w takim stanie.
- To moja przyjaciółka!
- Twoje zdrowie ważniejsze. Domi. - spojrzałem jej w oczy - Nie chce mieć dwóch kalek. Jasne? Idziesz do auta czy tego chcesz czy nie.
Domi
- No dobrze...- czemu zawsze muszę mu ulegać?!
- I się dogadaliśmy. - wziąłem mnie na ręce i zaniósł do auta.
- Ale jak ją znajdziesz to do mnie zadzwoń oki?
Vinc
- Ja ją tu zaprowadzę. Oke? Tylko jeszcze musze wziąć jedną rzecz. - z bagażnika wziąłem kaftan. Nic nigdy nie wiadomo xD
- Oki. - pocałowałem Domi i poszedłem. Mam nadzieje, ze szybko ją znajdę...
- Ja wtedy nie wiedziałam że Van to siostra Kate i Vinca.
- Kłamiesz!!! - zrobiłem jej ranę za szyi. Cholera! Nie trafiłem na żyłe... Krzyknęł z bólu.
- Ja nigdy nie kłamię. Proszę. Niech mnie pan puści.
Kate
Kuva!!! Kate! Zapier*alaj do cie ku*wa nie przestanie boleć!!!
Ojciec
- Co to to nie. Trzeba się ciebie pozbyć raz na zawsze!!! - uderzyłem jej głową o ścianę.
- Proszę...
Kate
Nagle, tak z dupy, znalazłam się pod domem moich rodziców!?!? O nie... A jeżeli tak!? Nie!!! To nie może być prawda!!! Zrobiłam z buta wyjeżdżam.
- Ty pedofila jebany zostaw moja przyjaciółkę, ale to już bo jak nie to Cię rozj*bie ty ku*wo pierd*olona!!! - krzyknęłam na samym wyjściu. Wejście smoka xD
Ojciec
Spojrzałem w stronę mojej kochanej córuni...
- Trochę za późno. - uśmiechnąłem się i wbiłem nóż w brzuch Dominice, po czym rzuciłem nią o podłogę. Zacząłem się śmiać.
Kate
- Dominika! - w moich oczach pojawiły się łzy... Dlaczego!?!?
- Mogłaś trochę szybciej tu przyjść. Ale nie... Nie przyszłaś! Teraz wybieraj, albo jej życie albo moja śmierć... Hahaha!!! - demon każe mi zabijać, lecz dusza ratować...
- Nie każ mi wybierać!!! - krzyknęłam
- Ja ci nie każe... Ja tylko sugeruje.
- Domi! - spojrzałam na nią... Musze ją uratować! Uklęknęłam przy niej. W tym samym czasie ojciec wbił mi nóż w plecy... Mój własny ojciec... Wzięłam głęboki oddech, ja nie umieram... Ja staje się odrodzona!!! Zaczęłam się psychicznie śmiać. Wyjęłam nóż z pleców... Hahaha!!!
- Jeżeli chcesz czyjejś śmierci to weź mnie, a nie Dominike... - wymusiła podczas śmiechu. Wstałam powoli. Ja wiem, że nie dam mu rady sama... Innym razem. Teraz trzeba pomóc Domi...
- Coś się stało? Córcia się denerwuje? Ojej... Może tatuś przytuli? Hahaha!!!
- Nie nazywaj siebie ojcem... Nie masz do tego prawa!!!
- Ale i tak wszystko odziedziczyłaś po mnie.
- I tak się siebie nie wstydzę! Ja mam uczucia!!! Nie to co ty! Ty jesteś tylko skamieniałym, nic nie wartym, okrutnym człowiekiem z piekła rodem!!! - teraz z moich oczy płynęła krew... Oby mnie serce nie zaczęło boleć...
- Ależ dziękuję. Wiesz co. Ja idę. Powodzenia w ratowaniu. Hahah!!!
- Idź! Nie chcę Cię znać!!! - zaczęłam szlochać... Jestem za wrażliwa... Opadłam bezsilnie obok Domi. Sprawdziłam tętno. Żyje na szczęście. Co ja teraz mam zrobić!?
Ojciec
Wyszedłem szczęśliwy z domu. Kocham to uczucie kiedy ktoś jest przeze mnie smutny, a w szczególności Kate. Nie wiem dlaczego ale ona sprawia mi największą satysfakcję...
Kate
- Domi... Przepraszam... To moja wina... Ja... Ja... To moja wina! - cały czas płakałam... Krwią... Przytuliłam Domi... Nie potrafię nic nigdy dobrze zrobić... - Przepraszam... Przepraszam... To moja wina... Moja wina... Moja wina... - powtarzałam tak w kółko... Domi powoli otworzyła oczy.
- K-Kate?- wyszeptała cicho. Złapałam się za głowę i powtarzałam w kółko 'Przepraszam Domi... Moja wina... Przepraszam...' - Nie przepraszaj. Ty tu nie zawiniłaś.
- D- Domi?... - powiedzialam pod nosem. Twarz miałam zakrytą włosami...
- Nie płacz.
- Ale to moja wina...
- Nieprawda.
- Moja... - spojrzałam na nią. Na policzkach miałam ślady po krwistych łzach i tym razem białe oczy. Odsłoniłam twarz.
- Niczym nie zawiniłaś.
- Ja się urodziłam!!!
- I dzięki temu mam taką fajną przyjaciółkę- przytuliłam ją mimo bólu.
- Najlepiej będzie jak zniknę... Ja się do niczego nie nadaje... Ja potrafię tylko zepsuć wszystko... Jestem za młoda, żeby to pojąć i nigdy nie dorosne... Jestem mało gówniarą!!!
- Kate nie mów tak. To mnie boli...
- Boli to cie rana... Ja juz nikomu nie mogę zaufać... - nawet mojemu ojcu... powiedziałam bezgłośnie
- Kocham cię tak jak siostrę.
- Nikt by nie chciał mieć takiej siostry. Patrzę w lusterko to mi się płakać chce... Jestem nie potrzebna...
- Nie mów tak- z oczu poleciał jej łzy.
- To szczera prawda... - wyjęłam telefon i napisałam do brata, żeby przyszedł do domu rodziców... Eh... Zaraz... Która to godzina!? Cholera!!! Nie!!! Praca!!!
- Nie.
Vinc
Obudził mnie telefon. Hm? Dom rodziców, Domi, krew!? Lecę!!! Wziąłem klucze od auta i pojechałem w taki sposób, że wszystkie możliwe zakazy ruchu drogowego znamałem xD
Kate
W słyszałam dźwięk auta.
- Domi... Ja... Ja... Będę iść...
- Powiedz mi tylko coś.
- Szkoda słów na taką gówniarę jak ja... - do domu wbił Vincent z apteczkami. Tia... Przełożona się znalazła...
Vinc
- Jestem! O ku*wa! Co się stało!? - uklęknąłem przy Domi i zacząłem opatrywać jej rany
- Kate... - powiedziała
- Żegnaj... - Kate powiedziała to ze łzami w oczach i wyszła... Tak. Poprostu wyszła... Do oczu Domi napłynęły łzy. Mocno wtuliła się we mnie.
- Kate! Wracaj! - krzyknęłam za siostrą. Co jej odwala!?!?
- Czy ona mnie już nie lubi?- spojrzała na mnie zaszklonymi oczami.
- Ona cie lubi... Poprostu... Ona... Eh... - Westchnąłem. Nikt nigdy nie zrozumiał Kate. Ona to wielka jedna zagadka... Może jeszcze coś przed nami ukrywa? Nic nie wiadomo...
- Martwię się o nią- powiedziała tuląc się do mnie - Czemu jest taka smutna?
- Jej nigdy nie zrozumiesz... Ona to jedna wielka zagadka.
- Przecież jestem jej przyjaciółką. Zawsze ją zrozumiem.
- Nie zawsze. Ja ją znam od urodzenia, Domi. Jej nie zrozumiesz.
- Jak możesz tak mówić?
- Bo ja wiem co mówię. Musisz mi uwierzyć.
- Ja ci wierzę, ale zawsze ją rozumiałam i zawsze będę rozumieć.
- Eh... - Westchnąłem.
- A właściwie gdzie poszła?
- Nie wiem. Naprawdę. Nie wiem... Ona może sobie cos zrobić!!!
- Co?!- po policzkach spłynęły jej łzy- Trzeba ją znaleźć!!
- Nie. Ja ją znajdę a ciebie zaprowadzę auta. Nie powinnaś chodzić w takim stanie.
- To moja przyjaciółka!
- Twoje zdrowie ważniejsze. Domi. - spojrzałem jej w oczy - Nie chce mieć dwóch kalek. Jasne? Idziesz do auta czy tego chcesz czy nie.
Domi
- No dobrze...- czemu zawsze muszę mu ulegać?!
- I się dogadaliśmy. - wziąłem mnie na ręce i zaniósł do auta.
- Ale jak ją znajdziesz to do mnie zadzwoń oki?
Vinc
- Ja ją tu zaprowadzę. Oke? Tylko jeszcze musze wziąć jedną rzecz. - z bagażnika wziąłem kaftan. Nic nigdy nie wiadomo xD
- Oki. - pocałowałem Domi i poszedłem. Mam nadzieje, ze szybko ją znajdę...
Domi
Usiadłam na fotelu i się skuliłam. Kate proszę wróć...
Kate
Szłam drogą... W oczach miałam łzy. Nikomu nie jestem potrzebna... Kiedy tak szłam i jak to ja musiałam się wpierd*olić!
- Ała! - krzyknęłam o czym rozmasowałam bolące miejsce... Co to?... Kiedy upadłam to zauważyłam jakiś zeszyt. Zeszyt do nut? Mój zeszyt do nut!? Ale jak!? Przecież ja go nie widziałam od wielu lat! I teraz tak jakby nigdy nic sobie tu leży!!! Wzięłam go do ręki i otworzyłam... Pamiętam te piosenkę. Zaczęłam ją nucić... Wspomnienia powracają. Usiadłam na ławce.
Vinc
- Kate! Kate chodź tu! Wracaj! - stanąłem i zacząłem nasłuchiwać... Nic nie słyszę... Eh... Trzeba iść dalej.
Domi
Usiadłam na fotelu i się skuliłam. Kate proszę wróć...
Kate
Szłam drogą... W oczach miałam łzy. Nikomu nie jestem potrzebna... Kiedy tak szłam i jak to ja musiałam się wpierd*olić!
- Ała! - krzyknęłam o czym rozmasowałam bolące miejsce... Co to?... Kiedy upadłam to zauważyłam jakiś zeszyt. Zeszyt do nut? Mój zeszyt do nut!? Ale jak!? Przecież ja go nie widziałam od wielu lat! I teraz tak jakby nigdy nic sobie tu leży!!! Wzięłam go do ręki i otworzyłam... Pamiętam te piosenkę. Zaczęłam ją nucić... Wspomnienia powracają. Usiadłam na ławce.
Vinc
- Kate! Kate chodź tu! Wracaj! - stanąłem i zacząłem nasłuchiwać... Nic nie słyszę... Eh... Trzeba iść dalej.
Domi
Gdy tak patrzyłam na widok za oknem nagle zobaczyłam...MAX?! Zamrugałam kilka razy i już go nie było...WAIT WHAT?!
Kate
Nuciłam przez cały czas. Ale to było trochę dziwne... Mój zeszyt na z dupy sobie leży. Może to podstęp!!! Nie... Jaki idiota by to zrobił xD Zaczęłam słyszeć jakieś dziwne odgłosy. What?
Vinc
- Kate! Kate!!! Wracaj!
Kate
Z zamyśleń wyrwał mnie głos... Kto to? Nie poznaje... Schowałam się. Z cienia wyszedł Vincent? Co on tu robi?
Kate wracaj szybko!! Tęsknię za tobą...
Vinc
- Kate... Gdzie jesteś?... - powiedziałem bez silnie. A jak już sobie coś zrobiła? Nie wybaczę sobie tego... - Wróć... Tęsknię...
- B-Brat? - usłyszałem jej głos. Gwałtownie się odwróciłem.
- Kate! - podbiegłem do niej i ja przytuliłem. - Nigdy tak nie rób.
- Ja...
- Cii.... Nic nie mów. Wracamy. - kiedy to powiedziałem to mnie odepchnęła
- Nie! Ja nigdzie nie idę! - spojrzała na mnie
- Kate...
- Nie Kate! Ja nie wracam! Ja tu zostaje! Nikt mnie nie potrzebuje!
- Ja cie potrzebuje...
- Nie kłam! - uciekła... Dlaczego?... Pobiegłem za nią.
- Kate! Wracaj!
- Nie! Zostawcie mnie w spokoju!
- Nie! - podbiegłem do niej i ją złapałem.
- Puść! - spojrzała na mnie czarnymi oczami.
- Uspokuj się...
- Zostawcie mnie! Już! Natychmiast! - słychać ja było chyba kilka kilometrów stąd.
Domi
Kate
Nuciłam przez cały czas. Ale to było trochę dziwne... Mój zeszyt na z dupy sobie leży. Może to podstęp!!! Nie... Jaki idiota by to zrobił xD Zaczęłam słyszeć jakieś dziwne odgłosy. What?
Vinc
- Kate! Kate!!! Wracaj!
Kate
Z zamyśleń wyrwał mnie głos... Kto to? Nie poznaje... Schowałam się. Z cienia wyszedł Vincent? Co on tu robi?
Kate wracaj szybko!! Tęsknię za tobą...
Vinc
- Kate... Gdzie jesteś?... - powiedziałem bez silnie. A jak już sobie coś zrobiła? Nie wybaczę sobie tego... - Wróć... Tęsknię...
- B-Brat? - usłyszałem jej głos. Gwałtownie się odwróciłem.
- Kate! - podbiegłem do niej i ja przytuliłem. - Nigdy tak nie rób.
- Ja...
- Cii.... Nic nie mów. Wracamy. - kiedy to powiedziałem to mnie odepchnęła
- Nie! Ja nigdzie nie idę! - spojrzała na mnie
- Kate...
- Nie Kate! Ja nie wracam! Ja tu zostaje! Nikt mnie nie potrzebuje!
- Ja cie potrzebuje...
- Nie kłam! - uciekła... Dlaczego?... Pobiegłem za nią.
- Kate! Wracaj!
- Nie! Zostawcie mnie w spokoju!
- Nie! - podbiegłem do niej i ją złapałem.
- Puść! - spojrzała na mnie czarnymi oczami.
- Uspokuj się...
- Zostawcie mnie! Już! Natychmiast! - słychać ja było chyba kilka kilometrów stąd.
Domi
Usłyszałam jakieś krzyki.
- Kate?- wyjrzałam przez okno.
Vinc
- Kate?- wyjrzałam przez okno.
Vinc
- Idziesz ze mną. Natychmiast! I nie krzycz na mnie!
- Będę! - wyjęła nóż i skaleczyła mnie w rękę. Co się dzieje!?
- Ał! - pusciłem ją, a ona uciekła. I co ja mam powiedzieć Domi? Ze Kate ma nas dość i uciekła? Że mnie skaleczyła!? - Wróciłem do auta.
- Będę! - wyjęła nóż i skaleczyła mnie w rękę. Co się dzieje!?
- Ał! - pusciłem ją, a ona uciekła. I co ja mam powiedzieć Domi? Ze Kate ma nas dość i uciekła? Że mnie skaleczyła!? - Wróciłem do auta.
- I co? Gdzie Kate? I czemu jesteś skaleczony?- zaczęła wypytywać.
Kate
Zatrzymałam się i spojrzałam za siebie. Nie idzie za mną. Uf... Kiedy się ponownie odwróciłam to zobaczyłam Artura? Co on tu robi? O tej porze? Oluju...
- Co ty tu robisz?!
- Wracałem do domu, a co ty tutaj robisz? I dlaczego masz krew na nożu...? - odsunął się.
- Nie ważne. To nie twoja sprawa. - warknęłam.
- Okej. Ale dlaczego się denerwujesz. Przecież nic Ci nie zrobiłem.
- To nie twoja sprawa!
- Wiem. Ale jestem twoim przyjacielem i mam prawo wiedzieć.
- Nie masz prawa!!! - zaczęłam nierówno oddychać.
- Kate... Uspokuj się... - złapał mnie za barki i spojrzał w oczy.
- Puść! Puść... - momentalnie się Uspokoiłam... Co ja zrobiłam? W moich oczach pojawiły się łzy.
- Nie płacz. - przytulił mnie. Od dzieciństwa potrafił mnie uspokoić.
- Przepraszam...
- To nie twoja wina..
Vinc
Wszedłem do auta i spojrzałem na Domi
- Nic. Uciekła. Skaleczyła mnie.
- C-Co...?- chwyciłam telefon i napisałam do niej.
Kate proszę wróć ;-; Nie zostawiaj mnie ;-;
~ Domi
Kate
Mój telefon zawibrował (bez skojarzeń xD).
- Sorki.. - pusciłam go i wyjęłam telefon. Domi? Odpisałam jej
Wrócę... Spróbuję...
Westchnęłam.
- Coś nie tak? - spojrzał na mnie.
- Nie nic...
- Napewno? Mi możesz powiedzieć.
- Dominika...
- Dominika?
- Tak.
- Ta dziewczyna twojego brata?
- Tak...? - Skąd on to wie?!
- Aha.
- Ja musze już iść... - odwróciłam sie.
- Idę z tobą. Nie zostawię cie w tym stanie.
- Jak chcesz. - poszliśmy razem. Po drodze zgarnęłam mój zeszyt. Zobaczyłam auto. Eh... Jeżeli mi nie wybaczą? Jeżeli mnie znienawidzą? Nie wiem... Westchnęłam
Artur
Teraz jej nie poderwę. Vincent tam jest... I Kate xD kiedy indziej. Pożegnałem się z Kate i odszedłem.
Kate
Podeszłam do auta i zapukałam...
Vinc
Zobaczyłem Kate! Wyskoczyłem z auta i ja przytuliłem.
Kate?! Wyjrzałam przez okno. Kate!!!
- Jesteś cała?
- Tak... Ale co z Twoja ręką?
- To nie ważne. Ważne jet to, że wróciłaś.
Kate
- Domi... Przepraszam...
- Nie przepraszaj. Ważne że jesteś. - bez słowa mnie przytuliłam - Nigdy już mnie nie zostawiaj.
- Spróbuję....
- Proszę...
- Dobrze... - Ja wiem, że i tak słowa nie dotrzymam...
- Jedziemy do domu?
- Jedziemy. - uśmiechnęłam się lekko.
- To wsiadaj - otworzyła drzwi i wsiadła do samochodu.
Vinc
Kiedy dziewczyny wsiadły do auta to włączyłem silnik. Odjechaliśmy.
Kate
Wyjęłam swoje nuty i się nim przejrzałam. Hm... Ale jak!?
Kate
Zatrzymałam się i spojrzałam za siebie. Nie idzie za mną. Uf... Kiedy się ponownie odwróciłam to zobaczyłam Artura? Co on tu robi? O tej porze? Oluju...
- Co ty tu robisz?!
- Wracałem do domu, a co ty tutaj robisz? I dlaczego masz krew na nożu...? - odsunął się.
- Nie ważne. To nie twoja sprawa. - warknęłam.
- Okej. Ale dlaczego się denerwujesz. Przecież nic Ci nie zrobiłem.
- To nie twoja sprawa!
- Wiem. Ale jestem twoim przyjacielem i mam prawo wiedzieć.
- Nie masz prawa!!! - zaczęłam nierówno oddychać.
- Kate... Uspokuj się... - złapał mnie za barki i spojrzał w oczy.
- Puść! Puść... - momentalnie się Uspokoiłam... Co ja zrobiłam? W moich oczach pojawiły się łzy.
- Nie płacz. - przytulił mnie. Od dzieciństwa potrafił mnie uspokoić.
- Przepraszam...
- To nie twoja wina..
Vinc
Wszedłem do auta i spojrzałem na Domi
- Nic. Uciekła. Skaleczyła mnie.
- C-Co...?- chwyciłam telefon i napisałam do niej.
Kate proszę wróć ;-; Nie zostawiaj mnie ;-;
~ Domi
Kate
Mój telefon zawibrował (bez skojarzeń xD).
- Sorki.. - pusciłam go i wyjęłam telefon. Domi? Odpisałam jej
Wrócę... Spróbuję...
Westchnęłam.
- Coś nie tak? - spojrzał na mnie.
- Nie nic...
- Napewno? Mi możesz powiedzieć.
- Dominika...
- Dominika?
- Tak.
- Ta dziewczyna twojego brata?
- Tak...? - Skąd on to wie?!
- Aha.
- Ja musze już iść... - odwróciłam sie.
- Idę z tobą. Nie zostawię cie w tym stanie.
- Jak chcesz. - poszliśmy razem. Po drodze zgarnęłam mój zeszyt. Zobaczyłam auto. Eh... Jeżeli mi nie wybaczą? Jeżeli mnie znienawidzą? Nie wiem... Westchnęłam
Artur
Teraz jej nie poderwę. Vincent tam jest... I Kate xD kiedy indziej. Pożegnałem się z Kate i odszedłem.
Kate
Podeszłam do auta i zapukałam...
Vinc
Zobaczyłem Kate! Wyskoczyłem z auta i ja przytuliłem.
Kate?! Wyjrzałam przez okno. Kate!!!
- Jesteś cała?
- Tak... Ale co z Twoja ręką?
- To nie ważne. Ważne jet to, że wróciłaś.
Kate
- Domi... Przepraszam...
- Nie przepraszaj. Ważne że jesteś. - bez słowa mnie przytuliłam - Nigdy już mnie nie zostawiaj.
- Spróbuję....
- Proszę...
- Dobrze... - Ja wiem, że i tak słowa nie dotrzymam...
- Jedziemy do domu?
- Jedziemy. - uśmiechnęłam się lekko.
- To wsiadaj - otworzyła drzwi i wsiadła do samochodu.
Vinc
Kiedy dziewczyny wsiadły do auta to włączyłem silnik. Odjechaliśmy.
Kate
Wyjęłam swoje nuty i się nim przejrzałam. Hm... Ale jak!?
Rozglądałam się co jakiś czas nerwowo. Mam nadzieję, że nie zobaczę go znowu...
Vinc
Co chwila spoglądałem w lusterko na Domi.
- Coś się stało? - zapytałem się jej
- Co? Nie.
- Jakaś taka nerwowa jesteś.
- Wydaje ci się.
- Dominika? - popatrzyłem na nią przez lusterko
- Nic się nie dzieje. Prowadź a nie gadaj.
- Eh... - skupiłem się na drodze. Po 5 Minutach byliśmy przed blokiem Kate. Odwróciłem się do Domi.
- Idziesz na chwile do nas czy odwieźć cie do domu?
- Mogę na chwilkę do was wpaść.
- Oki. Kate wysiadaj. - spojrzałem na nią. - Kate!
- A! Co gdzie jak!? Heh... Zagapiłam się. - zachichotała
- Eh... - Wyszedłem z auta i otworzyłem Domi drzwi. Rozejrzała się jeszcze raz i wysiadła.
Vinc
Co chwila spoglądałem w lusterko na Domi.
- Coś się stało? - zapytałem się jej
- Co? Nie.
- Jakaś taka nerwowa jesteś.
- Wydaje ci się.
- Dominika? - popatrzyłem na nią przez lusterko
- Nic się nie dzieje. Prowadź a nie gadaj.
- Eh... - skupiłem się na drodze. Po 5 Minutach byliśmy przed blokiem Kate. Odwróciłem się do Domi.
- Idziesz na chwile do nas czy odwieźć cie do domu?
- Mogę na chwilkę do was wpaść.
- Oki. Kate wysiadaj. - spojrzałem na nią. - Kate!
- A! Co gdzie jak!? Heh... Zagapiłam się. - zachichotała
- Eh... - Wyszedłem z auta i otworzyłem Domi drzwi. Rozejrzała się jeszcze raz i wysiadła.
Kate
Również wsiadłam i otworzyłam mieszkanie.
- Wchodźcie. - uśmiechnęłam się. Domi przytuliła się do Vinca i razem weszli do mieszkania.
Również wsiadłam i otworzyłam mieszkanie.
- Wchodźcie. - uśmiechnęłam się. Domi przytuliła się do Vinca i razem weszli do mieszkania.
Vinc
Kurde. Jednak musi być coś na rzeczy. Hm... Tylko co? Usiadłem razem z Domi na kanapie. Spojrzałem na nią.
- Co się dzieje? Powiedz prawdę.
- Nic się nie dzieje - również na mnie spojrzałaa.
Kate
Hm... Czy ja dalej mam swój fortepian? (Kate gra na fortepianie :33 Kiedyś fałszowała ale pod nieobecność brata nauczyła się grać xD A Vinc nic nie wie) Kurde. Nie pamiętam. Wypadało by sprawdzić na strychu...
- Ja zaraz wracam. - powiedziałam o czym wyszłam z mieszkania. Poszłam na strych i zaczęłam poszukiwania.
Domi
- No dobra. Powiedzmy, że Ci wierze. - zaśmiał się cicho i mnie pocałował
- To dobrze - przytuliłam go i spojrzałam na okno. ZNOWU ON!! Zamrugałam i już go nie było...nie dałam po sobie niczego poznać i się uśmiechnęłam.
Kate
Fortepian. Fortepian. Fortepian. O! Tu jest! Wzięłam jaką szmatę (taką zwykłą nie Mike xD) i wytarłam go z kurzu...
- Apsik! - kichnęłam. Domi pewnie by powiedziała, że kicham jak malutki Kotecek. Eh... Jak go znieść? Aha! Rozmontowałam go i po części zanosiłam do pokoju xD
Vinc
Spojrzałem na Domi... Eh... Zobaczyłem Kate którą przynosi jakieś rzeczy. Co jej odwala?
- Eee... - powiedziałem
- Później wytłumaczę. Wy się tam miziajcie, a ja zaraz wam pokaże i co chodzi. - uśmiechnęła się i wyszła... XD Spojrzałem na Domi.
Domi
Kurde. Jednak musi być coś na rzeczy. Hm... Tylko co? Usiadłem razem z Domi na kanapie. Spojrzałem na nią.
- Co się dzieje? Powiedz prawdę.
- Nic się nie dzieje - również na mnie spojrzałaa.
Kate
Hm... Czy ja dalej mam swój fortepian? (Kate gra na fortepianie :33 Kiedyś fałszowała ale pod nieobecność brata nauczyła się grać xD A Vinc nic nie wie) Kurde. Nie pamiętam. Wypadało by sprawdzić na strychu...
- Ja zaraz wracam. - powiedziałam o czym wyszłam z mieszkania. Poszłam na strych i zaczęłam poszukiwania.
Domi
- No dobra. Powiedzmy, że Ci wierze. - zaśmiał się cicho i mnie pocałował
- To dobrze - przytuliłam go i spojrzałam na okno. ZNOWU ON!! Zamrugałam i już go nie było...nie dałam po sobie niczego poznać i się uśmiechnęłam.
Kate
Fortepian. Fortepian. Fortepian. O! Tu jest! Wzięłam jaką szmatę (taką zwykłą nie Mike xD) i wytarłam go z kurzu...
- Apsik! - kichnęłam. Domi pewnie by powiedziała, że kicham jak malutki Kotecek. Eh... Jak go znieść? Aha! Rozmontowałam go i po części zanosiłam do pokoju xD
Vinc
Spojrzałem na Domi... Eh... Zobaczyłem Kate którą przynosi jakieś rzeczy. Co jej odwala?
- Eee... - powiedziałem
- Później wytłumaczę. Wy się tam miziajcie, a ja zaraz wam pokaże i co chodzi. - uśmiechnęła się i wyszła... XD Spojrzałem na Domi.
Domi
"Miziajcie się" ...?! KATE!!!
- Fiu fiu - zagwizdał i pokręcił ile palcem obok głowy. To był znak, że jej odwala... No kuva wiecie o co chodzi xD
- ... - Znowu weszła.
- Dajcie jeszcze 5 minutek. - Poszła do pokoju po czym słychać było... Wiertarkę? Kate?....
- Co ona... a z resztą nieważne...
- Zaraz się... - nie dokończył bo Kate krzyknęła, że gotowe. Popatrzył na mnie. Machnął głową w stronę pokoju Kate. To było takie 'Idziemy?'
- Okej- wzięłam głęboki wdech i wstałam. Weszliśmy do jej pokoju w którym był ... (oni nie wiedzieli co Kate robi xD)
- ... - Znowu weszła.
- Dajcie jeszcze 5 minutek. - Poszła do pokoju po czym słychać było... Wiertarkę? Kate?....
- Co ona... a z resztą nieważne...
- Zaraz się... - nie dokończył bo Kate krzyknęła, że gotowe. Popatrzył na mnie. Machnął głową w stronę pokoju Kate. To było takie 'Idziemy?'
- Okej- wzięłam głęboki wdech i wstałam. Weszliśmy do jej pokoju w którym był ... (oni nie wiedzieli co Kate robi xD)
Nowy rozdział!!!
Następny w obróbce!!!
~Kate ♥
Nie wiedziałam o co chodzi w tytule rozdziału XD
OdpowiedzUsuńale potem przeczytałam że to 1 część XD
będzie mrauu? XD ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Przepraszam... ćpam oranżadkę XD
A jak myślisz? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
UsuńJa ćpam Pepsi XD Ale uj XD
Dowiesz się w swoim czasie XD
~Kate XD
( ͡° ͜ʖ ͡°)
UsuńJa ćpam oranżadę i oglądam live u Lelewena XD
Szpoczko :33
UsuńKIEDY NEXT?! XD
UsuńPostaram sie jak najszybciej :33
OdpowiedzUsuńYey! XD ^^
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWow... najlepszy rozdział jaki w życiu czytałam! !!!! (Nie chodzi o Twoje rodziały, ale tak ogólnie najlepszy) o kuva... teraz będę mieć złe sny XD uwielbiam złe sny XD są takie super ^^
OdpowiedzUsuń(Ogólnie najlepszy rozdział ze wszystkich blogów :3)
UsuńWiedziałam! Nie mam szans z Kate! Po prostu się nie da jej przebić XD
UsuńWszyscy mnie przebijają!!! A ty Potterowa tu nie kłamcz!!!
UsuńKate jak mogłaś chciec uciec ! (ty jakoś uciekłaś a o tb nie pamiętają)
OdpowiedzUsuńKate nominowałam cię! (Hue Hue)
OdpowiedzUsuńadres bloogeśa (chyba) znasz XD http://fnafnafioletowo.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńadres bloogeśa (chyba) znasz XD http://fnafnafioletowo.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńKiedy LBA ode mnie? XD
OdpowiedzUsuń