piątek, 30 października 2015

#28 Zdrady+69 xD (część1)

?
Jak miło. W końcu zemdlała... Teraz trzeba ja tylko jakoś stąd zabrać. Spakowałem ją do worka. Niech cierpi za to co zrobiła!!! Wrzuciłem wór do auta i odjechałem. Mogła się nie mieszać w nasze sprawy!!! Kiedy dotarłem na miejsce. Wytargałem worek z auta i wrzuciłem przez drzwi. Ze wściekłością w oczach otworzyłem wór i wyciągnąłem tę nieprzytomną su*ę!!! Rzuciłem nią o ścianę. Nie będzie mi się ryć w nie dwoje sprawy!!!
Domi
Powoli otworzyłam oczy. Cz-Czy t-to...
- Dzieńdobry...?- wstałam powoli. Głowa mnie strasznie bolała...
- Zależy dla kogo dobry... - spojrzał na mnie oczami pełnymi nienawiści z psychicznym uśmiechem na ustach...
- Czego pan ode mnie chce?
- Dzięki tobie moja rodzina znowu jest w komplecie...
- To chyba dobrze, prawda...?
- Dobrze? Dobre jest to, że już nikt nie będzie mi przeszkadzał. - zaczął się śmiać i wyjął nóż.
- C-Co..?! Niech pan to schowa!!- wystraszyłam się nie na żarty.
- Nie trzeba było się mieszać w nie swoje  sprawy!!! - zaczął do mnie podchodzić.
- Przecież Vanessa też zasłużyła na normalną rodzinę!- zaczęłam się cofać.
- Ale co z tego! Kate niestety się uchwała, ale Vanessa poszła na pierwszy ogień! To twoja wina! - podszedł do mnie szybkim krokiem i błyskawicznie podniósł mnie do góry łapiąc za gardło - Jakieś ostatnie życzenie? Hahaha!!!
- Niech mnie pan puści!!
- Niestety po życzenia się nie spełni!
- Proszę- zaczęłam płakać.
- Jedna porządna rana i po tobie. Hahaha!!!
Kate
Ze snu wyrwał mnie silny ból głowy. Dokładnie taki sam jak ten co się coś dzieje. Co tym razem!?!? No ludzie! Opadłam na ziemię. Złapałam się za głowę...
- Ku*wa!!! Jak je*ie!!! - trzeba sprawdzić co się dzieje... No do ten ból nie ustanie, ni h*ja! Wybiegłam z pokoju i wzięłam po drodze kurtkę. Moje oczy zmieniły kolor na czarny... Naprawdę coś musi się poważnego dziać!!! Zaczęłam biec w stronę źródła tak jak ostatnio... Oby nie było za późno... ;-;
Ojciec Kate, Van i Vinca (niespodziwaliście sie go???)
- Ja wtedy nie wiedziałam że Van to siostra Kate i Vinca.
- Kłamiesz!!! - zrobiłem jej ranę za szyi. Cholera! Nie trafiłem na żyłe... Krzyknęł z bólu.
- Ja nigdy nie kłamię. Proszę. Niech mnie pan puści.
Kate
Kuva!!! Kate! Zapier*alaj do cie ku*wa nie przestanie boleć!!!
Ojciec 
- Co to to nie. Trzeba się ciebie pozbyć raz na zawsze!!! - uderzyłem jej głową o ścianę.
- Proszę...
Kate
Nagle, tak z dupy, znalazłam się pod domem moich rodziców!?!? O nie... A jeżeli tak!? Nie!!! To nie może być prawda!!! Zrobiłam z buta wyjeżdżam.
- Ty pedofila jebany zostaw moja przyjaciółkę, ale to już bo jak nie to Cię rozj*bie ty ku*wo pierd*olona!!! - krzyknęłam na samym wyjściu. Wejście smoka xD
Ojciec
Spojrzałem w stronę mojej kochanej córuni...
- Trochę za późno. - uśmiechnąłem się i wbiłem nóż w brzuch Dominice, po czym rzuciłem nią o podłogę. Zacząłem się śmiać.
Kate
- Dominika! - w moich oczach pojawiły się łzy... Dlaczego!?!?
- Mogłaś trochę szybciej tu przyjść. Ale nie... Nie przyszłaś! Teraz wybieraj, albo jej życie albo moja śmierć... Hahaha!!! - demon każe mi zabijać, lecz dusza ratować...
- Nie każ mi wybierać!!! - krzyknęłam
- Ja ci nie każe... Ja tylko sugeruje.
- Domi! - spojrzałam na nią... Musze ją uratować! Uklęknęłam przy niej. W tym samym czasie ojciec wbił mi nóż w plecy... Mój własny ojciec... Wzięłam głęboki oddech, ja nie umieram... Ja staje się odrodzona!!! Zaczęłam się psychicznie śmiać. Wyjęłam nóż z pleców... Hahaha!!!
- Jeżeli chcesz czyjejś śmierci to weź mnie, a nie Dominike... - wymusiła podczas śmiechu. Wstałam powoli. Ja wiem, że nie dam mu rady sama... Innym razem. Teraz trzeba pomóc Domi...
- Coś się stało? Córcia się denerwuje? Ojej... Może tatuś przytuli? Hahaha!!!
- Nie nazywaj siebie ojcem... Nie masz do tego prawa!!!
- Ale i tak wszystko odziedziczyłaś po mnie.
- I tak się siebie nie wstydzę! Ja mam uczucia!!! Nie to co ty! Ty jesteś tylko skamieniałym, nic nie wartym, okrutnym człowiekiem z piekła rodem!!! - teraz z moich oczy płynęła krew... Oby mnie serce nie zaczęło boleć...
- Ależ dziękuję. Wiesz co. Ja idę. Powodzenia w ratowaniu. Hahah!!!
- Idź! Nie chcę Cię znać!!! - zaczęłam szlochać... Jestem za wrażliwa... Opadłam bezsilnie obok Domi. Sprawdziłam tętno. Żyje na szczęście. Co ja teraz mam zrobić!?
Ojciec
Wyszedłem szczęśliwy z domu. Kocham to uczucie kiedy ktoś jest przeze mnie smutny, a w szczególności Kate. Nie wiem dlaczego ale ona sprawia mi największą satysfakcję...
Kate
- Domi... Przepraszam... To moja wina... Ja... Ja... To moja wina! - cały czas płakałam... Krwią... Przytuliłam Domi... Nie potrafię nic nigdy dobrze zrobić... - Przepraszam... Przepraszam... To moja wina... Moja wina... Moja wina... - powtarzałam tak w kółko...  Domi powoli otworzyła oczy.
- K-Kate?- wyszeptała cicho. Złapałam się za głowę i powtarzałam w kółko 'Przepraszam Domi... Moja wina... Przepraszam...' - Nie przepraszaj. Ty tu nie zawiniłaś.
- D- Domi?... - powiedzialam pod nosem. Twarz miałam zakrytą włosami...
- Nie płacz.
- Ale to moja wina...
- Nieprawda.
- Moja... - spojrzałam na nią. Na policzkach miałam ślady po krwistych łzach i tym razem białe oczy. Odsłoniłam twarz.
- Niczym nie zawiniłaś.
- Ja się urodziłam!!!
- I dzięki temu mam taką fajną przyjaciółkę- przytuliłam ją mimo bólu.
- Najlepiej będzie jak zniknę... Ja się do niczego nie nadaje... Ja potrafię tylko zepsuć wszystko... Jestem za młoda, żeby to pojąć i nigdy nie dorosne... Jestem mało gówniarą!!!
- Kate nie mów tak. To mnie boli...
- Boli to cie rana... Ja juz nikomu nie mogę zaufać... - nawet mojemu ojcu... powiedziałam bezgłośnie
- Kocham cię tak jak siostrę.
- Nikt by nie chciał mieć takiej siostry.  Patrzę w lusterko to mi się płakać chce... Jestem nie potrzebna...
- Nie mów tak- z oczu poleciał jej łzy.
- To szczera prawda... - wyjęłam telefon i napisałam do brata, żeby przyszedł do domu rodziców... Eh... Zaraz... Która to godzina!? Cholera!!! Nie!!! Praca!!!
- Nie.
Vinc
Obudził mnie telefon. Hm? Dom rodziców, Domi, krew!? Lecę!!! Wziąłem klucze od auta i pojechałem w taki sposób, że wszystkie możliwe zakazy ruchu drogowego znamałem xD
Kate
W słyszałam dźwięk auta.
- Domi... Ja... Ja... Będę iść...
- Powiedz mi tylko coś.
- Szkoda słów na taką gówniarę jak ja... - do domu wbił Vincent z apteczkami. Tia... Przełożona się znalazła...
Vinc
- Jestem! O ku*wa! Co się stało!? - uklęknąłem przy Domi i zacząłem opatrywać jej rany
- Kate... - powiedziała
- Żegnaj... - Kate powiedziała to ze łzami w oczach i wyszła... Tak. Poprostu wyszła... Do oczu Domi napłynęły łzy. Mocno wtuliła się we mnie.
- Kate! Wracaj! - krzyknęłam za siostrą. Co jej odwala!?!?
- Czy ona mnie już nie lubi?- spojrzała na mnie zaszklonymi oczami.
- Ona cie lubi... Poprostu... Ona... Eh... - Westchnąłem. Nikt nigdy nie zrozumiał Kate. Ona to wielka jedna zagadka... Może jeszcze coś przed nami ukrywa? Nic nie wiadomo...
- Martwię się o nią- powiedziała tuląc się do mnie - Czemu jest taka smutna?
- Jej nigdy nie zrozumiesz... Ona to jedna wielka zagadka.
- Przecież jestem jej przyjaciółką. Zawsze ją zrozumiem.
- Nie zawsze. Ja ją znam od urodzenia, Domi. Jej nie zrozumiesz.
- Jak możesz tak mówić?
- Bo ja wiem co mówię. Musisz mi uwierzyć.
- Ja ci wierzę, ale zawsze ją rozumiałam i zawsze będę rozumieć.
- Eh... - Westchnąłem.
- A właściwie gdzie poszła?
- Nie wiem. Naprawdę. Nie wiem... Ona może sobie cos zrobić!!!
- Co?!- po policzkach spłynęły jej łzy- Trzeba ją znaleźć!!
- Nie. Ja ją znajdę a ciebie zaprowadzę auta. Nie powinnaś chodzić w takim stanie.
- To moja przyjaciółka!
- Twoje zdrowie ważniejsze. Domi. - spojrzałem jej w oczy - Nie chce mieć dwóch kalek. Jasne? Idziesz do auta czy tego chcesz czy nie.
Domi
- No dobrze...- czemu zawsze muszę mu ulegać?!
- I się dogadaliśmy. - wziąłem mnie na ręce i zaniósł do auta.
- Ale jak ją znajdziesz to do mnie zadzwoń oki?
Vinc
- Ja ją tu zaprowadzę. Oke? Tylko jeszcze musze wziąć jedną rzecz. - z bagażnika wziąłem kaftan. Nic nigdy nie wiadomo xD
- Oki. - pocałowałem Domi i poszedłem. Mam nadzieje, ze szybko ją znajdę...
Domi
Usiadłam na fotelu i się skuliłam. Kate proszę wróć...
Kate
Szłam drogą... W oczach miałam łzy. Nikomu nie jestem potrzebna... Kiedy tak szłam i jak to ja musiałam się wpierd*olić!
- Ała! - krzyknęłam o czym rozmasowałam bolące miejsce... Co to?... Kiedy upadłam to zauważyłam jakiś zeszyt. Zeszyt do nut? Mój zeszyt do nut!? Ale jak!? Przecież ja go nie widziałam od wielu lat! I teraz tak jakby nigdy nic sobie tu leży!!! Wzięłam go do ręki i otworzyłam... Pamiętam te piosenkę. Zaczęłam ją nucić... Wspomnienia powracają. Usiadłam na ławce.
Vinc
- Kate! Kate chodź tu! Wracaj! - stanąłem i zacząłem nasłuchiwać... Nic nie słyszę... Eh... Trzeba iść dalej.
Domi
Gdy tak patrzyłam na widok za oknem nagle zobaczyłam...MAX?! Zamrugałam kilka razy i już go nie było...WAIT WHAT?!
Kate
Nuciłam przez cały czas. Ale to było trochę dziwne... Mój zeszyt na z dupy sobie leży. Może to podstęp!!! Nie... Jaki idiota by to zrobił xD Zaczęłam słyszeć jakieś dziwne odgłosy. What?
Vinc
- Kate! Kate!!! Wracaj!
Kate
Z zamyśleń wyrwał mnie głos... Kto to? Nie poznaje... Schowałam się. Z cienia wyszedł Vincent? Co on tu robi?
Kate wracaj szybko!! Tęsknię za tobą...
Vinc
- Kate... Gdzie jesteś?... - powiedziałem bez silnie. A jak już sobie coś zrobiła? Nie wybaczę sobie tego... - Wróć... Tęsknię...
- B-Brat? - usłyszałem jej głos. Gwałtownie się odwróciłem.
- Kate! - podbiegłem do niej i ja przytuliłem.  - Nigdy tak nie rób.
- Ja...
- Cii.... Nic nie mów. Wracamy. - kiedy to powiedziałem to mnie odepchnęła
- Nie! Ja nigdzie nie idę! - spojrzała na mnie
- Kate...
- Nie Kate! Ja nie wracam! Ja tu zostaje! Nikt mnie nie potrzebuje!
- Ja cie potrzebuje...
- Nie kłam! - uciekła... Dlaczego?... Pobiegłem za nią.
- Kate! Wracaj!
- Nie! Zostawcie mnie w spokoju!
- Nie! - podbiegłem do niej i ją złapałem.
- Puść! - spojrzała na mnie czarnymi oczami.
- Uspokuj się...
- Zostawcie mnie! Już! Natychmiast! - słychać ja było chyba kilka kilometrów stąd.
Domi
Usłyszałam jakieś krzyki.
- Kate?- wyjrzałam przez okno.
Vinc
- Idziesz ze mną. Natychmiast! I nie krzycz na mnie!
- Będę! - wyjęła nóż i skaleczyła mnie w rękę. Co się dzieje!?
- Ał! - pusciłem ją, a ona uciekła. I co ja mam powiedzieć Domi? Ze Kate ma nas dość i uciekła? Że mnie skaleczyła!? - Wróciłem do auta.
- I co? Gdzie Kate? I czemu jesteś skaleczony?- zaczęła wypytywać.
Kate
Zatrzymałam się i spojrzałam za siebie. Nie idzie za mną. Uf... Kiedy się ponownie odwróciłam to zobaczyłam Artura? Co on tu robi? O tej porze? Oluju...
- Co ty tu robisz?!
- Wracałem do domu, a co ty tutaj robisz? I dlaczego masz krew na nożu...? - odsunął się.
- Nie ważne. To nie twoja sprawa. - warknęłam.
- Okej. Ale dlaczego się denerwujesz. Przecież nic Ci nie zrobiłem.
- To nie twoja sprawa!
- Wiem. Ale jestem twoim przyjacielem i mam prawo wiedzieć.
- Nie masz prawa!!! - zaczęłam nierówno oddychać.
- Kate... Uspokuj się... - złapał mnie za barki i spojrzał w oczy.
- Puść! Puść... - momentalnie się Uspokoiłam... Co ja zrobiłam? W moich oczach pojawiły się łzy.
- Nie płacz. - przytulił mnie. Od dzieciństwa potrafił mnie uspokoić.
- Przepraszam...
- To nie twoja wina..
Vinc
Wszedłem do auta i spojrzałem na Domi
- Nic. Uciekła. Skaleczyła mnie.
- C-Co...?- chwyciłam telefon i napisałam do niej.
Kate proszę wróć ;-; Nie zostawiaj mnie ;-; 
~ Domi
Kate
Mój telefon zawibrował (bez skojarzeń xD).
- Sorki.. - pusciłam go i wyjęłam telefon. Domi? Odpisałam jej
Wrócę... Spróbuję... 
Westchnęłam.
- Coś nie tak? - spojrzał na mnie.
- Nie nic...
- Napewno? Mi możesz powiedzieć.
- Dominika...
- Dominika?
- Tak.
- Ta dziewczyna  twojego brata?
- Tak...? - Skąd on to wie?!
- Aha.
- Ja musze już iść... - odwróciłam sie.
- Idę z tobą. Nie zostawię cie w tym stanie.
- Jak chcesz. - poszliśmy razem. Po drodze zgarnęłam mój zeszyt. Zobaczyłam auto. Eh... Jeżeli mi nie wybaczą? Jeżeli mnie znienawidzą? Nie wiem... Westchnęłam
Artur
Teraz jej nie poderwę. Vincent tam jest... I Kate xD kiedy indziej. Pożegnałem się z Kate i odszedłem.
Kate
Podeszłam do auta i zapukałam...
Vinc
Zobaczyłem Kate! Wyskoczyłem z auta i ja przytuliłem.
Kate?! Wyjrzałam przez okno. Kate!!!
- Jesteś cała?
- Tak... Ale co z Twoja ręką?
- To nie ważne. Ważne jet to, że wróciłaś.
Kate
- Domi... Przepraszam...
- Nie przepraszaj. Ważne że jesteś. -  bez słowa mnie przytuliłam - Nigdy już mnie nie zostawiaj.
- Spróbuję....
- Proszę...
- Dobrze... - Ja wiem, że i tak słowa nie dotrzymam...
- Jedziemy do domu?
- Jedziemy. - uśmiechnęłam się lekko.
- To wsiadaj - otworzyła drzwi i wsiadła do samochodu.
Vinc
Kiedy dziewczyny wsiadły do auta to włączyłem silnik. Odjechaliśmy.
Kate
Wyjęłam swoje nuty i się nim przejrzałam. Hm... Ale jak!?
Rozglądałam się co jakiś czas nerwowo. Mam nadzieję, że nie zobaczę go znowu...
Vinc
Co chwila spoglądałem w lusterko na Domi.
- Coś się stało? - zapytałem się jej
- Co? Nie.
- Jakaś taka nerwowa jesteś.
- Wydaje ci się.
- Dominika? - popatrzyłem na nią przez lusterko
- Nic się nie dzieje. Prowadź a nie gadaj.
- Eh... - skupiłem się na drodze. Po 5 Minutach byliśmy przed blokiem Kate. Odwróciłem się do Domi.
- Idziesz na chwile do nas czy odwieźć cie do domu?
- Mogę na chwilkę do was wpaść.
- Oki. Kate wysiadaj. - spojrzałem na nią. - Kate!
- A! Co gdzie jak!? Heh... Zagapiłam się. - zachichotała
- Eh... - Wyszedłem z auta i otworzyłem Domi drzwi. Rozejrzała się jeszcze raz i wysiadła.
Kate
Również wsiadłam i otworzyłam mieszkanie.
- Wchodźcie. - uśmiechnęłam się. Domi przytuliła się do Vinca i razem weszli do mieszkania.
Vinc
Kurde. Jednak musi być coś na rzeczy. Hm... Tylko co? Usiadłem razem z Domi na kanapie. Spojrzałem na nią.
- Co się dzieje? Powiedz prawdę.
- Nic się nie dzieje - również na mnie spojrzałaa.
Kate
Hm... Czy ja dalej mam swój fortepian? (Kate gra na fortepianie :33 Kiedyś fałszowała ale pod nieobecność brata nauczyła się grać xD A Vinc nic nie wie) Kurde. Nie pamiętam. Wypadało by sprawdzić na strychu...
- Ja zaraz wracam. - powiedziałam o czym wyszłam z mieszkania. Poszłam na strych i zaczęłam poszukiwania.
Domi
- No dobra. Powiedzmy, że Ci wierze. - zaśmiał się cicho i mnie pocałował
- To dobrze - przytuliłam go i spojrzałam na okno. ZNOWU ON!! Zamrugałam i już go nie było...nie dałam po sobie niczego poznać i się uśmiechnęłam.
Kate
Fortepian. Fortepian. Fortepian. O! Tu jest! Wzięłam jaką szmatę (taką zwykłą nie Mike xD) i wytarłam go z kurzu...
- Apsik! - kichnęłam. Domi pewnie by powiedziała, że kicham jak malutki Kotecek. Eh... Jak go znieść? Aha! Rozmontowałam go i po części zanosiłam do pokoju xD
Vinc
Spojrzałem na Domi... Eh... Zobaczyłem Kate którą przynosi jakieś rzeczy. Co jej odwala?
- Eee... - powiedziałem
- Później wytłumaczę. Wy się tam miziajcie, a ja zaraz wam pokaże i co chodzi. - uśmiechnęła się i wyszła... XD Spojrzałem na Domi.
Domi
"Miziajcie się" ...?! KATE!!!
- Fiu fiu - zagwizdał i pokręcił ile palcem obok głowy. To był znak, że jej odwala... No kuva wiecie o co chodzi xD
- ... - Znowu weszła.
- Dajcie jeszcze 5 minutek. - Poszła do pokoju po czym słychać było... Wiertarkę? Kate?....
- Co ona... a z resztą nieważne...
- Zaraz się... - nie dokończył bo Kate krzyknęła, że gotowe. Popatrzył na mnie. Machnął głową w stronę pokoju Kate. To było takie 'Idziemy?'
- Okej- wzięłam głęboki wdech i wstałam. Weszliśmy do jej pokoju w którym był ... (oni nie wiedzieli co Kate robi xD)

Nowy rozdział!!!
Następny w obróbce!!!
~Kate ♥

niedziela, 11 października 2015

#27 Trudne Sprawy... Nie znajduje innego określenia xD

Vinc
Wziąłem telefon. Nie wiedziałem co mam robić!!! Zadzwoniłem po karetkę, a ta zabrała ja szybko na ostry dyżur... Co ja zrobiłem!!??
Kate
Dostałam telefon od Vinca, że Domi jest w szpitalu. Od razu wzięłam kurtkę o wsiadłam do auta... Tia... Auta Mike xD Pojechałam do szpitala
Vinc
Chodziłem po korytarzu...
Zobaczyłem wkurwioną Kate którą się do nie zbliża... O ku*wa...
- Co się dzieje!? - krzyknęła do mnie
- Eee... Domi leży na sali operacyjnej... - powiedziałem cicho.
- Co!?!?
- Nie krzycz. Jesteś w miejscu publicznym. - złapałem ja za ramiona
- Kto jej to zrobił!?!?
- Ja... Nie wiem... - powiedziałem...
- Jak to nie wiesz!? Vincent!!! Kłamiesz!!!
- Nie wiem! - wszyscy się na nas patrzyli... Fioletowych ludzi nie widzi się na co dzień... Eh...
- Wiesz!!!
- Nie!!! Jasne?!? - złapałem ja i wyszliśmy ze szpitala.
- Ty wiesz ale nie chcesz mi powiedzieć!!! Co jej się stało i kto to jej zrobił!?!?
- Ja... Chyba... - powiedziałem bezgłośnie.
- Chyba się przesłyszałam... Możesz powtórzyć?... - uspokoiła się, ale co ja jej powiem? Że To ja to jej zrobiłem!?!?
- Ja! Jasne!?
- Że... Co!?!? Jak mogłeś!?!? Ona mogła zginąć!!! Panuj nad sobą!!! - krzyknęła i złapała się za serce, usiadła na ławce i oddychała nie równo.
- Kate... Spokojnie... Ja nie chciałem...
- Ale to... Zrobiłeś!!! - krzyknęła po czym zemdlała... Dlaczego!? Po chwili się obudziła.
- Wszystko ok? Idziemy do niej?
- Możemy iść... - powiedziała cicho po czym pomogłem jej wstać... Eh... Poszliśmy na salę. Doktor powiedział, że udało się uratować Domi. Jak ja się cieszę!!! Ale też powiedział, że na razie musi odpocząć i odzyskać przytomność... Usiadłem z siostrą na krześle...
Kate
Ona by prawie umarła!!! Przecież nóż w gardle to nie łatwa sprawa!!! Ale na szczęście jest wszystko okej... Eh... ;-; Zakryłam rękami głowę... Byłam załamana...
 Vincent
Przytuliłem siostrę. Widać było, że jest załamana... To moja wina! Gdybym nad sobą zapanował to by tak nie było!!!
Domi
Powoli otworzyłam oczy. Co się stało...?
 Przyszedł doktor. Powiedział, że Domi już odzyskuje przytomność. Wstałem gwałtownie, a on powiedział, że pacjentka musi odpocząć... Usiadłem zrezygnowany...
Kate
Miałam gościa w dupie. Ominęłam o i się wpitoliłam na salę xD Usiadłam obok łóżka Domi.
- Jak się czujesz?... - popatrzyłam na nią
- Żyję...
- To dobrze... - uśmiechnęłam się. Doktor wbił na salę i kazał mi wejść.
- Pacjentka potrzebuje odpoczynku. Proszę wyjść. - powiedział.
- Ja tu zostaję i tylko mnie rusz. - warknęłam.
- Proszę wyjść, albo wezwę ochronę.
- To se wzywaj. Ja tu zostaje.
Domi
Uśmiechnęłam się słabo. Nawet w takich chwilach Kate umie mnie rozbawić.
- Proszę pani. Proszę wyjść. Ostatni raz mówię- widać było, że Kate miała go głęboko gdzieś XD
- Ja mówię. Nie wyjdę stąd. Jasne?
- Ochrona! - Przyszła ochrona. Przytuliła mnie, ale ostrożnie żeby mnie nic nie bolało.
- Ja się stąd nie ruszam! - nagle do pokoju wszedł Vincent.
- Kate. Wyjdź. Domi potrzebuje odpoczynku. - powiedział. Go też miała gdzieś XD
 - Panie Doktorze. Czuję się dobrze. Jeżeli powiem, ze coś mnie boli to wtedy sama wyproszę Kate- spojrzałam na lekarza. Tia...gdybym nawet umierała nie wyprosiłabym Kate z sali XDDD
- Nie. Ty musisz odpoczywać. Inaczej twój stan może się pogorszyć.  Dla twojego zdrowia.
- Jej stan się nie pogorszy!
- W każdej chwili może się pogorszyć. Jest praktycznie w stanie krytycznym, wiec jeszcze raz proszę o wyjście z sali.
- Kate idziemy. - Vincent się odezwał.
Kate
- Nie idę!!!- ochrona złapała mnie, ku*wa! Jakie silne małpy!!!
- Uspokój się! - odezwał się jeden z nich.
- Nie!!! - wyrwałam się i wyskoczyłam przez okno. Po chwili krzyknęłam z dołu. -  Ja tu wrócę!!! - ku*wa... Znowu ochrona!? Zaczęłam uciekać.
Vinc
- To nie fair- mruknęła Domi i odwróciła się od nas praktycznie cała przykrywając się kołdrą.
Westchnąłem. Podszedłem do Domi i ja odkryłem.
- Odpoczywaj. - pocałowałem ja po czym wyszedłem... Co ja zrobiłem!?
 - Vincent!- krzyknęła za mną po czym zakaszlała.
 - Proszę się nie przemęczać. - usłyszałem głos lekarza, po czym wyszedłem że szpitala. Czemu nie zrobiłem tak jak Kate!? Usiadłem na ławce i schowałem głowę w rękach... Dlaczego?...
Domi
 Położyłam głowę na poduszce. Oczy mi się zaszkliły. Czemu przy mnie nie został...?
 Usiadłam na łóżku i chwyciłam moją torebkę. Wyjęłam z niej zdjęcie moje i Vincenta. Na fotografię skapnęła moja łza. Zaczęłam szperać po szufladach biurka, które stało obok mojego łóżka. Po chwili znalazłam jakąś pustą ramkę na zdjęcia. Ze szkicownika wycięłam, a następnie pokolorowałam kilka czerwonych serduszek które przykleiłam do ramki. Włożyłam w nią zdjęcie i postawiłam na biurku.
Nagle zabrakło mi tchu. Nie mogłam oddychać. Zaczęłam gwałtownie kaszleć i się dusić.
Doktor zawołał pielęgniarki. Zaczęli mi pomagać.
Po chwili zaczęłam normalnie oddychać. Kaszlnęłam ostatni raz i głęboko oddychałam żeby uspokoić oddech.
- Proszę się uspokoić i najlepiej iść spać. Jak coś to proszę nacisnąć czerwony przycisk, a któraś z przełożonych przyjedzie do pani. Dobrze?
 - D-Dobrze
 - Do wodzenia.- wyszedł z sali.
 Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Po chwili zasnęłam.
 Kate
Wpadłam na Vinca.
- Spadamy! Chcieli mi dać zastrzyk!!!
- Igła!? Spadamy!!! - weszliśmy do auta i uciekaliśmy... Domi... ;-;
NASTĘPNY DZIEŃ XD
Domi
Powoli otworzyłam oczy. Zaraz...Kate? Vinc? Co oni tu robią?
- Co tu robicie?- spytałam jeszcze lekko zaspana.
- Mnie tu nie powinno być. - Kate się uśmiechnęła.
- Lekarz pozwolił mi tu przyjść, a nie wie, że Kate tu jest. - powiedział Vinc.
 - Nie martw się. Już ja się postaram żeby cię nie wyprosił- odwzajemniłam uśmiech Kate i powoli usiadłam na łóżku opierając się plecami o ścianę.
 Vin
- O nie nie. Leżymy. - popatrzyłem na nią. Nie powinna siadać, nawet siadać.
 - Czemu wszyscy mi tu rozkazują?- skrzyżowała ręce.
- Bo się o ciebie martwimy. - pocałowałem ją
- Ale to już jakaś paranoja- nadymała policzki i usiadła po turecku.
 - Leżysz albo ci pomogę. - zaśmiałem się
 - Nie ma mowy- przywarła mocno do ściany.
 - Eh... - spusciłem wzrok xD Huehuehue xD
- Nie nabiorę się.
Pokazałem jej język XD
- Tez cie kocham. - uśmiechnąłem się.
- Ja też! - Kate krzyknęła. Lekarz akurat przechodził korytarzem... Ale będzie jazda xD
- Ja będę siedzieć! I nikt mi w tym nie przeszkodzi!!
- Spoko. - doktor wszedł na salę, kiedy popatrzyłem na Kate to jej już Nie było, a kolejna  szyba była wybita... Kate!!!
 - Katie....- spojrzała na okno. Ehh...
Kate
- Zaraz przyjdę! - krzyknęłam i znowu uciekłam przed ochroną. Nie zabronią mi ją wiedzieć!!!
Domi
 - Żądam widzenia się z Kate- spojrzałam na lekarza- Inaczej zgłaszam wniosek o wypis na własne życzenie.
- Ale ona zagraża pani zdrowiu. Myślę, że z nią powinien się ktoś udać do psychiatry. To nie jest normalna kobieta i  ma zakaz zbliżania się do pani i całego szpitala. Przepraszam, ale takie reguły.
- Czemu pan obraża moją przyjaciółkę?!
- Ja nie obrażam pańskiej przyjaciółki. Ja próbuje zadbać o bezpieczeństwo pacjentów.
Vin
- Że co? Moja siostra do psychiatry? Ja chyba się przesłyszałem.
- Nie, nie przesłyszał się pan.
- Jeszcze raz to powiesz to osobiście cie... - Przecież nie powiesz lekarzowi, że go zamordujesz xD - Nie ważne.
- Do widzenia- wyszedł z sali. Jaki cham!!
- Mam dosyć- Domi wstała i wyszła na korytarz.
- Domi! Wracaj! - złapałem ją - Nigdzie nie idziesz.
- Ja nie pozwolę żeby oni obrażali Kate!!!
- Już nie będą. Prawda panie doktorze. - mówiłem przez zaciśnięte zęby
- Prawda. Ale proszę wrócić na salę. A! I czas odwiedzania się skończył, bardzo bym Pana prosił o opuszczę pacjentki. Dziękuję. - poszedł... Ja nigdzie nie ide!!! Zaraz... Ja się staje Kate xD
 - O nie! Vinc tu zostaje!- wtuliła się we mnie. Ona mnie nie puści.
 - Ja też tu zostaje. - również ja przytuliłem i razem poszliśmy na jej salę.
Domi
 Usiadłam na łóżku, ale ten ostatni cham (tak zwany Vincent) na siłę mnie położył. Ja nie będę leżeć!! Próbowałam mu się wyrwać, ale bez skutku.
- Puść mnie!!- pocałował mnie.
- Leż. - uśmiechnął się
 - Nie chcę leżeć!- skrzyżowałam ręce.
 - Tak wiem, też cię kocham.
 - Vincent!!
- I love you... - uśmiechnął się chamsko -,-
 W końcu udało mi się go zrzucić. Usiadłam na łóżku z triumfalnym uśmiechem na ustach.
 - Ey! - usiadł w siadzie skrzyżnym (po turecku xD) i skrzyżował ręce.
- A się fochaj- oparłam się plecami o ścianę i chwyciłam szkicownik.
 Burknął coś pod nosem XD
- Co ty tam marudzisz?
Spojrzał na mnie z chamskim uśmieszkiem.
- Jak bardzo cie kocham xD
Przewróciłam oczami i wróciłam wzrokiem do rysunku.
 Zaśmiał się cicho
 - Ehhh...jakoś nie mam weny na rysowanie...- odłożyłam szkicownik i wbiłam wzrok w łóżko.
Vinc
 Popatrzyłem na zegarek... Już późno...
- Ja chyba będę już szedł.
 - Nie idź- popatrzyła na mnie zaszklonymi oczami- Nie zostawiaj mnie samej...
 - Ale muszę... Domi... Jutro przyjdę. Obiecuję.
 - Nie przyjdziesz!- położyła głowę na poduszce i zakryła się cała kołdrą.
 - Jak się przede mną chowasz czyli to znak, że masz mnie dość. - zakryłem usta ręką żeby nie było widać, że się śmieje xD
 Zaczęła cicho płakać.
Podszedłem do potwora spod kołdry i go przytuliłem xD
 - Zostaw mnie- odepchnęła mnie.
- Dlaczego? - nie puściłem jej tylko ją jeszcze mocniej przytuliłem
 - Chcesz mnie zostawić samą- pociągnęła nosem w wtuliła się mocniej w poduszkę.
- Nie chce, ale no sama wiesz. To jest szpital i odwiedziny są do czasu...
- Powiedziałeś że nigdzie sobie nie pójdziesz
- Chcesz żebym miał zakaz tu przechodzenia jak Kate?
 - Nie
 - No właśnie.
 - Ale smutno mi będzie samej- wychyliła lekko głowę spod kołdry i spojrzała na mnie zaszklonymi oczami.
 - Jutro przyjdę z samego rana jak jeszcze będziesz spać, okej?
- Okej.
 - Dobranoc. - pocałowałem ją. Po chwili zasnęła, a ja wyszedłem. Eh...
 Kate
Zobaczyłam wychodzącego Vinca.
- Stary! Zabieramy się stąd! Już!
- Kate? Co się stało? I dlaczego masz na rękach krew!?
- Cicho! Jedziemy!!! Odpalaj auto!!!
- Kate!!!
- Auto!!! - wsiadłam do auta i pojechaliśmy do mojego domu. Trochę mnie poniosło z tymi ochroniarzami... Ups...?
Vin
Wyszliśmy z auta i złapałem siostrę po czym weszliśmy do jej domu. Zamknąłem drzwi na klucz. Popadłem na nią.
- Co ty do jasnej cholery wyprawiasz!?!? - krzyknąłem do niej, a ona tylko o wzruszyła ramionami.
- Nie wiem...
- Kate!!!
- Oni zaczęli!!! - jak małe dziecko!!!
- Ile ty masz lat!?
- 18... - burknęła
- A zachowujesz się jak niedorozwinięte 3-letnie dziecko!
- Nie prawda!...
- Idź zmyć te krew... - westchnąłem i poszedłem do swojego mieszkania.
 Położyłem się na łóżko. Bylem bardzo zmęczony po dzisiejszym dniu, a musiałem się wyspać... Eh... Zasnąłem.
 Kate
Chodziłem nerwowo po mieszkaniu... Co ja zrobiłam!? A z resztą to oni zaczęli... Tak! To oni zaczęli. Walnęłam się na kanapę i włączyłam TV. Jakiś fajny horror może poprawi mi humor? Nie wiem... Do domu wbił Mike... Nie zmyłam krwi ;3 Popatrzył się na mnie.
- Gdzie byłeś? - zapytałam patrząc w tv xD
- Ja... U... W sklepie.
- Aha. Spoko. - był u tej swojej laluni!!!
 - Idę do łazienki... - patrzył na moje piękne ręce we krwi xD Hueh xD
- A idź. - cały czas miałam wzrok w tv... To go przerażało xD Szybko poszedł do łazienki xD
- Mam cię w dupie!!! - krzyknęłam, a on wyjrzał z WC
- Możesz powtórzyć?
- Mam cię w dupie. - powiedziałam żując gumę xD Ja i moja kultura xD
- Że co? Że ja?
- Nie ku*wa ja. - moje maniery xD
- Ey!
- Ty idioto! - odwróciłam się i wznowiłam oglądanie filmu xD
Poszłam spać. Dzisiaj śpię na kanapie... A on na dworze...? Nie no. Nie będę taka zła xD
 NASTĘPNY DZIEŃ
 Vin
Obudził mnie dzwonek. Ku*wa! Zaspałem!!! Wstałem gwałtownie z łóżka o pobiegłem do szafy.
- Ubrania gdzie jesteście!? O tu. - wziąłem koszule oraz spodnie. Szybkie śniadanie, poranna łazienka i gotowy. Wziąłem klucze i wsiadłem do auta. Kate dzisiaj idzie z buta xD Pojechałem do szpitala. Jest! Domi jeszcze śpi... Wszedłem cicho do jej sali i poprosiłem pielęgniarkę o mały dzbanek wody na kwiaty. Dała mi dzbanek, a ja włożyłem tam kwiaty dla mojej kochanej pacjentki... Owszem... Jestem psychopatą ale mam też dobre strony tak jak na przykład jestem romantykiem xD Ale takim bardziej psychicznym xD
Domi
Ziewnęłam i powoli otworzyłam oczy. Vincuś <33
- Cześć- mruknęłam jeszcze zaspana i uśmiechnęłam się lekko.
- Hejka. Jak tam? - pocałował mnie w czółko.
 - A dobrze. A tam?
Vinc
 - Okej. - uśmiechnąłem się. No przecież jej nie powiem, że nasza kochana Kate zabiła ochronę xD
 - To dobrze- przymknęła oczy.
- Śpiąca? Myślałem, że spodoba ci się prezent ode mnie. - powiedziałem udając zawiedzionego xD
 - Hm?- przymrużyła oczy.
- Popatrz na półkę. - uśmiechnąłem się
Spojrzałam na półkę.
- Dziękuję- uśmiechnęła się.
- Nie ma za co. - odwzajemniłem uśmiech. Ta pielęgniarka się ciągle na nas patrzyła!!! Nie ma swojego życia!?!? Albo się patrzyła na Domi... To co!? Podglądy zmieniła?! XD
- Coś się stało?- spytała Domi.
 - Ta pielęgniarka chyba ma jakieś inne poglądy... - szepnąłem do niej.
- Nie przejmuj się nią- odparła  również szeptem.
 - Okej... Jak tam zdrówko? - spytałem głośniej.
 - W porządku.
 - Lekarz coś mówił?
 - Że mam odpoczywać i bla bla bla- przewróciła oczami.
- To trzeba odpoczywać. - uśmiechnąłem się
- A jak tam Kate?
 - Dobrze. - zabiła człowieka, albo dwóch... Więc dobrze xD
 - To dobrze
 - Nom... Tak Jakby xD
 - Co....?
 - Powiem Ci jak będziemy sami.
- Okej...
- Ale Kate nic nie. Jest cała i zdrowa.
 - A jak sytuacja z Mikiem?
 - Nie wiem. Ostatnio nie wiedział o co chodzi xD Jak gadałem z Kate
 - Heh
- Nie przejmuj się. To nie na twoje zdrowie.
 - Przecież już się dobrze czuję!!- skrzyżowała ręce.
 - Ey. Bo stan się pogorszy.
- Nie pogorszy się!!
- Rób tak dalej, a sama zobaczysz.
 - Wiesz co? Powiedziałabym coś, ale nie będę chamska.
- Mów. Jakoś to przeboleje xD
- Chciałam przypomnieć, że leżę tu przez CIEBIE - odwróciła się ode mnie.
 To wydarzenie przemknęło mi przed oczami. Wyglądałem tak jakbym się zatrzymał w czasie... Ona ma rację...
- Masz rację... - powiedziałem po czym wstałem.
 Spojrzała na mnie.
- Mówiłeś że jakoś to przebolejesz.
- Ale tego chyba nie... To moja wina! - krzyknąłem po czym się odwróciłem... - Nie jesteś przy mnie bezpieczna...
Domi
 Wiedziałam, że go to zaboli... Mogłam tego nie mówić!!!
- Nieprawda.
- Ja jestem psychopatą i morduje... - powiedział pod nosem po czym zakrył twarz rękoma...
 - Nie możesz nad tym zapanować. To nie twoja wina- wstałam powoli i mocno go przytuliłam- A jak teraz mnie odtrącisz to się obrażę XD
 - Wiem. Ja nie potrafię nad tym zapanować... Dlatego nie jesteś bezpieczna... Lepiej będzie jak już pójdę...
 - Ani mi się waż. Wczoraj nie zostałeś to zostajesz dzisiaj.
- Ale twoje bezpieczeństwo! Ja ci zagrażam życiu!!! - krzyknął. W tym momencie wszedł doktor na salę, więc przestraszył się na myśl, że on zagrażam mojemu życiu...
- Poproszę Pana o opuszczenie sali.
- Nie! Albo... Tak....
 - Nie!- krzyknęłam.
Vinc
- Czy pani nie słyszała? Powtórzyć? Nie będę tolerować nikogo kto w ten sposób mówi, a szczególnie w pani sytuacji zdrowotnej. Niestety. Taka moja praca. Dbam o bezpieczeństwo pacjentów. - rzekł... Miał rację. Ja naprawdę mogę jej zrobić coś poważniejszego... Z moich oczu popłynęły łzy. On ma rację!!!
- Panie doktorze. Ja już miałem wychodzić...
 - N-Nie...To nie fair!!- puściła mnie i wybiegła z sali.
 - Proszę o opuszczenie szpitala. Dziękuję. - powiedział do mnie po czym wyszedł z sali. Ja.. Ja... Ja tak nie mogę!!! Przeze mnie jej coś grozi!!! Najlepiej będzie jak nie będę się do niej zbliżać... (bez skojarzeń zboczuszki wy moje xD)
Domi
Po chwili bezcelowego wypłakiwania oczu w szpitalnej łazience wstałam i pognałam na salę. Zignorowałam Vinca i zgarnęłam wszystkie swoje rzeczy do torby. Ubrana byłam więc bez problemu. Założyłam buty po czym chwyciłam torbę z rzeczami i wyszłam z sali. Swoje kroki skierowałam w stronę recepcji.
Vinc
Domi? Co ona robi!? Podszedłem do niej.
- Co ty robisz?! - popatrzyłem na nią.
 - Idę się wypisać z tego wariatkowa.
- Nigdzie nie idziesz!!!
- Idę!
- Nie! - złapałem ją za ramiona. - Zostajesz tu.
 - Spójrz mi w oczy. Nigdzie nie idziesz. - popatrzyłem jej głęboko w oczy
 - Puść mnie! W domu się szybciej wyleczę! I nikt nie będzie mi mówił kto może mnie odwiedzać a kto nie!
 - Cii... - przytuliłem ją. - Zostaniesz tu...
 - Nie zostanę
- Dla mnie...
 - Dla ciebie właśnie chcę się wypisać. Zresztą dla siebie i Kate też.
 - Ale ja i Kate nie chcemy, żebyś się wpisała. Zależy nam na twoim zdrowiu... Zostań...
- Szybciej się wyleczę w domu.
- Nie prawda...
 - Prawda- puściła mnie i poszła dalej.
Złapałem ja za reke.
- Vinc nie próbuj mnie zatrzymywać- spojrzała na mnie.
 - Będę. - przyciągnąłem ja do ciebie i pocałowałem.
 - Ale ja chcę...- powiedziała i spojrzała mi w oczy.
- Nie i koniec. - wziąłem ja na ręce i zaprowadziłem do jej sali. Położyłem na łóżku
 - Nie będę tu leżeć!!- gdy chciała wstać chwyciłem ją za ramiona i przyparłem do łóżka.
- Będziesz. Jak nie to kupię ci taki fajny kaftanik bezpieczeństwa jaki ma Kate w domu. - zaśmiałem się cicho
 - Puść mnie!!- zaczęła się szarpać.
 - No to zadzwonię do Kate, żeby Ci przywiozła xD
- A skoro już o niej mowa...- kopnęła mnie z całej siły w klejnoty, a gdy ją puściłem wstała i chwyciła torbę- Kate mnie tego nauczyła- pokazała mi język i wyszła z sali...
Skuliłem się...
- Poczekaj... - Kate!!!
- Na co?- wychyliła się lekko zza rogu.
- Ała... - jęknąłem
 - Było mnie puścić XD
 - Było się nie wyrywać...
- Twoja wina- powoli ruszyła w stronę recepcji.
- Dominika! - mimo bólu pobiegłem za nią.
 - Chcesz dostać jeszcze raz?
- Nie! - złapałem ją. Krzyknąłem. - Doktorze! Ma Pan kaftan bezpieczeństwa?!
 - Ey!- wyrwała mi się i pognałam w stronę recepcji.
Wziąłem kaftan od doktora i po dłuższym czasie założyłem jej xD
 - Vincent!!!!
- Tez cie kocham.
- Zdejmij mi to!!
 - To dla twojego bezpieczeństwa. - wziąłem ja i zaniosłem do sali.
Domi
 Po drodze udało mi się poluźnić to coś. Na szczęście Vincent tego nie zauważył.
- Jeżeli teraz mnie nie odłożysz to dostaniesz dwa razy mocniej!!
- Trudno. Dla miłości zrobię wszystko i dla twojego bezpieczeństwa.
 - No to patrz- błyskawicznie ściągnęłam to dziwne cuś i kopnęłam go tak mocno że jego krzyk usłyszeli chyba nawet w Chinach XDD Szybko pognałam w stronę recepcji, a on niech sie tam zwija z bólu XDD Gdy byłam na miejscu załatwiłam wszystkie formalności i dostałam wypis. Yey!!
Vinc
 - Ku*wa!!! - a niech idzie. Jak ja znowu będzie zabierać karetka to jej wina. A teraz to ja potrzebuje lekarza...
Nagle zobaczyłem Domi.
- Żyjesz?
 - Nie. - jęknąłem.
- Oj już nie przesadzaj- pocałowała mnie w policzek i się uśmiechnęła.
 - Ale ty nie wiesz jak to boli... - jęknąłem ponownie.
 - Przepraszam...?
 - Okej....
- Dasz radę dojść do auta? - Ehhh...no chyba nie...Jakby co będę czekać w aucie- ponownie mnie w policzek i wyszła ze szpitala.
- Okej. - podeszła do mnie ta pielęgniarka...
- Może pomóc? - spytała
- Dziękuję. Poradzę sobie. - jakoś wstałem.
- Może coś do picia? - spytała ponownie.
- Nie. Dziękuję. - odwróciłem się
- A chociaż...
- Tak? - odwróciłem się w jej stronę, a ona się do mnie przybliżyła.
- Ja się nazywasz? - była bardzo blisko mnie...!?
- Co pani robi?! Ja mam dziewczynę!
- Ale pan jest taki... Sympatyczny... - popatrzyła mi w oczy...
- Do widzenia. - odwróciłem się i szybkim krokiem wyszedłem. Kuźwa... Ja serio jestem taki fajny? Poszedłem w stronę auta.
- Zadzwoń! - krzyknęła
- Nigdy! - odpowiedziałem i wyszedłem ze szpitala. Wszedłem do auta.
- Gotowa?
Domi
 - Yhym...- od razu wyczułam że coś jest nie tak- Co się stało?
- Nicz.
- Nie kłam
 - Pielęgniarka się do mnie dobiera...?
 - CO?!
- Nicz.
 Patrzyłam na niego chwilę zszokowana po czym spuściłam wzrok i wbiłam go w podłogę. Bez słowa ruszyłam sprzed szpitala.
Vinc
 - Ale to nie moja wina... - objąłem ją. - Ona jest dziwna.
 Zerknęła na mnie i wróciła wzrokiem na drogę przed sobą.
- Prawda..? - otworzyłem jej drzwi od auta, gdy dojechaliśmy na miejsce.
- Yhym- przytaknęła obojętnie po czym wysiadła i chwyciła torbę. Weszła do domu.
Westchnąłem. Nie wiem czy idź za nią czy jechać do domu...
 - Idziesz?- spojrzała na mnie.
 - Mogę iść. - wszedłem
Domi
Tak się cieszę że sobie nie pojechał. Odłożyłam torbę po czym usiadłam na kanapę obok niego. To co powiedział trochę mnie zdołowało, ale mimowolnie wtuliłam się w niego.
Vinc
Objąłem ją... Eh...
- Cieszę się, że przy mnie jesteś- pocałowała mnie i się uśmiechnęła.
 - Ja też. Heh. - lekko się uśmiechnąłem
 - Czemu mam wrażenie że jesteś jakiś smutny?- pogłaskała mnie po policzku.
 - Bo to przeze mnie trafiłaś do szpitala... - powiedziałem cicho...
 - Nieprawda. To ja cię zdenerwowałam chociaż wiedziałam jak to się skończy. Sama sobie jestem winna. Ty tu w ogóle nie masz winy.
 - Ale... Ale...
 - Żadnego ale.
 - To nie twoja wina...
 - To jest moja wina.
 - Nie prawda...
- Prawda
- Nie..!
 - Tak..!
 - Nie!!! - wstałem gwałtownie
- Vincent!!- również wstała.
- Czego!?!?
 - Uspokój się!!
- Nie zabronisz mi tego!! - zrzuciłem wazon ze stołu. Cholera...
 - Vincent ogarnij się!!!- dała mi w twarz z liścia.
Złapałem się za policzek...Gdy na nią spojrzałem to miałem czarne oczy w których była pustka... Na twarzy powoli wychodził psychiczny uśmiech
 - Vincent!!!
- Tak? - powiedziałem strasznym , tajemniczym głosem.
Domi
 - Nie wytrzymam tego!! ZNOWU!!!- pobiegłam na górę i zamknęłam się szczelnie w swoim pokoju, po czym usiadłam pod drzwiami. Czemu...?
Usłyszałam jego kroki. Stanął przed moim pokojem.
- Dlaczego uciekłaś? Myślałem, że się pobawimy... - zaśmiał się psychicznie.
 - Nie!! Idź sobie!!
- Już mnie nie kochasz? - zapytał o dziwo normalnym głosem.
Vinc
- Domi... Proszę otwórz... Eh! Ja nie wytrzymuje... - udawałem jęki. Jak otworzy to się zdziwi!!!
Domi
Coś mi tu nie pasuje...to nie jest Vinc...najpierw bolałaby go głowa...hmmm...
- Nie!! Już cię nie kocham!!- ciekawe jak zareaguje...
Vinc
- Domi... - walnąłem ręką o drzwi. Cholera... Trzeba się bardziej postarać. - Ale... Ale... Ja... Moja głowa!! Nie zostawiaj mnie!... Domi.... - udawałem płacz.
 - Mówię coś!!! Idź sobie!! JUŻ!!!
- Ku*wa! - zacząłem grzebać w zamku. Jest! Puścił! Akurat siedziała przed drzwiami. To był jej pierwszy błąd... Złapałem ja za koszule i podniosłem do góry. Popatrzyłem na nią moimi oczami pustymi w jej oczy... Mogła nie zadzierać!!!
Domi
Próbowałam szybko ocenić sytuację. Łzy i litość na niego nie działają, a poddać się nie mogę. Pozostało mi tylko....hi hi...Mocno kopnęłam go w...wiecie gdzie...a gdy mnie puścił dobiłam go kopniakiem w brzuch i poleciałam pędem do łazienki po czym się w niej zamknęłam. Uff...
Vinc
Jęknąłem z bólu. Jaka s*ka!!! Nagle wziąłem głęboki oddech. Moje oczy wróciły do normy... Jak ja się tu znalazłem!? Gdzie Domi!? Czy ja jej coś zrobiłem!?
- Domi! Gdzie jesteś!? - moje klejnoty!!!
 - W łazience idioto!!!
 - Nic Ci nie jest?! - leżałem na ziemi...
 - Ty to powinieneś wiedzieć!!!!!
- Ale ja nic nie wiem!
- Yhym napewno!! A jak z tąd wyjdę to się na mnie zaczaisz z nożem!! Nie jestem głupia!!!
- Nie prawda! Domi! To ja!
- Yhym na pewno!!
- Na pewno!!! Uwierz mi! - podszedłem do drzwi łazienki. Zapukałem.
- Otwórz...
- Odejdź!! Nie nabiorę się!!
- Ale to prawdziwy ja!!!
 - Udowodnij!!
- Jak!?
- Powiedz coś co wiem tylko ja i Vinc!!
 - Że Mike zdradza Kate! -  Powoli otworzyła drzwi od łazienki. Wyjrzała niepewnie.
- Vincuś...?
- To ja. - przytuliłem ją. Odwzajemniła uścisk.
- Nic Ci nie jest? - popatrzyłem na nią
 - Nie.
 - Uf... To dobrze. Przepraszam...
 - Nic się nie stało.
- Znowu mogłem ci coś zrobić... Tylko jesteś narażona na niebezpieczeństwo...
- Nieprawda. Nie mów tak.
 - Ale to prawda... Najlepiej będzie jak już pójdę. - Puściłem ją.
 - Vincuś! Nie idź! Zostań przy mnie!
 - Ja tylko ci zagrażam... - wstałem i się odwróciłem. - Znajdziesz siebie kogoś lepszego. Kogoś o zdrowej psychice... Nie takiej jaka ja mam.
 - Nie mów tak- po policzkach spłynęły jej łzy.
 - Ale to jest prawda. Nie zasługuje na ciebie...
- Nieprawda. Jesteś najlepszym chłopakiem na świecie. Gdy cię jeszcze nie znałam mogłam tylko o takim marzyć.
- Znajdziesz lepszego... - mówiłem to z bólem, ale prawdę trzeba przyjąć...
 - Nie znajdę!
 - To spróbuj. Bo ja jestem niebezpieczny... - zacząłem iść w stronę wyjścia
- Vincuś! Nie zostawiaj mnie!
- Co mi innego zostaje!? - odwróciłem się do niej - Ja ci mogę coś zrobić! Ty możesz przeze mnie zginąć!
- Wolę zginąć niż cię stracić!!
 - Trudno... - ponownie się odwróciłem i złapałem klamkę od drzwi
 - Nie zostawiaj mnie
- Wole cie zostawić niż żyć z wina, że Cię zamordowałem... - otworzyłem drzwi. - Żegnaj...
Domi
Zakryłam twarz dłońmi i uciekłam do swojego pokoju. Myślałam, że mnie kocha...
Vinc
 Wyszedłem z jej domu... Gdybym był zdrowy to by tego nie było... Nie nawidze siebie!!! Pojechałem do Kate. Może ona mi pomoże...
Domi
 Nie wierzę...Ja chyba sobie coś zrobię...
Vinc
Zapukałem do jej drzwi. Otworzyła mi.
- Co się stało? - spojrzała na mnie zdziwiona.
- Ja... Ja... Eh... - wszedłem bez słowa i usiadłem na kanapę.
- Co się stało? - Ona nigdy nie odpuszcza.
- To chyba koniec...
- Koniec czego?!
- Związku... Ja mogę jej coś zrobić!!!!
- Co!? Zrywasz z nia!? - aż wstała
- Nie... Ale nie chce żeby jej się coś stało... I to z moje winy... - Byłem załamany
- Ja tyle lat byłam z Mikiem i nic nigdy mu poważnego nie zrobiłam!!! Jedziesz ją w tej chwili przeprosić!!!
- Ale...
- Ona cie kocha! Może teraz leży na ziemi z pociętymi rękoma i płacze!!! I co!? Zadowolony!?
- Że co?!
- Tak! A krew się leje! - złapała mnie za barki.
- Nie...
- A ty tu siedzisz i ku*wa rozpaczasz!!! Przecież ty ja kochasz!!! - Ona ma rację...
- Kocham ją...
- To dlaczego ją zostawiłeś?
- Bo się bałem...
- Nie można się bać! Ona cie kocha, ty ją kochasz! Żyj do przodu. Nie myśl o tym, że możesz jej coś zrobić no to jest nieuniknione... Idź i ją ratuj... - przytuliła mnie.
- Masz rację! Dziękuję siostra! - pocałowałem ja w czoło. Co ja bym bez niej zrobił?! Pojechałem do Domi. Zacząłem gorączkowo pukać do jej drzwi.
- Dominika otwórz! To ja!
Domi
 Spojrzałam w róg pokoju. Zdjęcie ze szpitala...Wzięłam je i przyjrzałam mu się. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Odłożyłam zdjęcie i poszłam otworzyć.
- Co się stało?- spojrzałam na Vinca i wytarłam łzy.
 - Kocham Cię! Jestem głupi! Wybacz mi! - przytulił mnie
- Ale mówiłeś przed chwilą że to koniec...
 - Przejrzałem na oczy. Przecież ja jestem jaki jestem i nic tego nie zmieni... Będę z tobą aż do samego końca. - popatrzył mi w oczy.
 - Ja też z tobą będę. Nigdy bym cię nie zostawiła.
 - Jestem głupi. - uśmiechnął się i mnie pocałował
 - I to jak- odwzajemniłam uśmiech i rozczochrałam mu włosy.
 - Ja cie przepraszam...
 - Ciiii- przyłożyłam mu palec do ust- Nic nie mów. Nic się nie stało.
- Co ja bym zrobił bez Kate... Ona tak potrafi przemówić do rozsądku. - uśmiechnął się
- Jest w tym najlepsza.
 - Prawda. - zaśmiał się
 - Mam głupią propozycję.
 - Ja jestem głupi, ta propozycja jest głupia wiec się dogadamy xD
 - Może wejdziemy do środka? Nie wiem jak tobie, ale mi jest zimno
- Zimno? Nic nie czułem. Ale możemy wejść. - wziął mnie na ręce i wszedł środka xD
- Ey! Odstaw mnie!
 - Też cie kocham xD - zaśmiał się
 - Vincent!!- za chwilę chyba znowu go kopnę!! XDD
- Jak mnie kopniesz to nie wrócę xD
 - Nie mów tak...
 - To nie kop xD
- To mnie odstaw.
 - Dobrze. - odstawił mnie.
- Dziękuję
- Nie będę się z tobą upierał xD
- Heh.
 - Coś nie tak?
 - Nie. Wszystko ok.
 - Napewno?
 - Yhym.
- To dobrze. - usiadł na kanapie, a ja obok niego.
- Powiedz mi coś.
 - Hm?
 - Czemu właściwie chciałeś mnie zostawić? Zrobiłbyś to...?
- Bałem się o Twoje zdrowie...
 - A nie obchodziło cię to że mnie to rani...?
 - To ja cie ranie...
- Nieprawda. Nie przeżyłabym rozstania...
- Ale to już przeszłość. - lekko się uśmiechnął
 - Prawda- odwzajemniłam uśmiech
- No chodź. - przytulił mnie. Zachichotałam cicho i odwzajemniłam uścisk. Pocałował mnie w czoło. Ja nie potrafię bez niej żyć...
- Kochasz mnie?- spojrzałam mu w oczy i się uśmiechnęłam.
 - Oczywiście, że tak. Co to za pytanie?
- Tak z ciekawości pytam.
 - No dobrze.
- Pozwól że jeszcze cię o coś spytam. Wytrzymałbyś beze mnie? Bo ja bez ciebie bym umarła...
- Ja bym bez ciebie popełnił samobójstwo, naprawdę.
- A i tak chciałeś mnie zostawić...
- Bo się o ciebie bałem... - wbił wzrok w ziemię i westchnął.
- Nie musisz się już bać. Ze mną jesteś silniejszy- podniosłam jego głowę i go pocałowałam.
 -  Dzięki... - lekko się uśmiechnął
- Nie ma za co- również się uśmiechnęłam i pogłaskałam go po policzku.
- Heh... - oparł się o oparcie od kanapy
- Obiecuj że nigdy już mnie tak nie wystraszysz.
- Spróbuję... - zerknęłam na swój nadgarstek i zakryłam go rękawem. Podeszłam do Vinca i go przytuliłam.
- Domi? - złapał mnie za reke i odsłonił rękaw. - Co to?
- Eee...to nic- wyrwałam mu rękę i się odwróciłam.
- Dominika?
- To naprawdę nic takiego...
- Jak to nic? Ty się cięłaś?! - on wie jak wyglądają rany po nożu, niestety go nie oszukam.
- Ja mówiłam, że nie wytrzymam rozstania...
- Ale ty nie możesz...
- Nie zostawiaj mnie nigdy więcej- mocno go przytuliłam, a z oczu popłynęły mi łzy.
- Kate miała rację... - powiedział pod nosem odwzajemniając uścisk.
- Co...?
- Już nic...
- Zacząłeś to dokończ.
- Kate miała rację.
- W czym?
- Że ja narzekam, a ty sobie coś robisz... - Westchnąłe
- Nie mogłam się pogodzić z tym że chcesz mnie zostawić...
- Ja cie przepraszam...
- To było okropne- spojrzałam na niego zaszklonymi oczami, a on na mnie
- Nie rozpamiętujmy tego co było, żyjmy teraźniejszością... - lekko się uśmiechnął
- Okej- odwzajemniłam uśmiech.
- Heh... - poczochrał moje włosy po czym się zaśmiał
- Jeszcze raz to zrobisz, a odgryzę ci rękę-Gwałtownie się odsunąłem
- Wszystko tylko nie gryź. - zrobił się poważny xD
- To nie czochraj moich włosów XD- ułożyłam fryzurę i się uśmiechnęłam.
- No dobrze. Wybacz. -zaczął się śmiać.
- To czo porobimy?- zawiesiłam mu ręce na szyi i spojrzałam mu w oczy. Tak bardzo byłam ciekawa czy Mike jeszcze żyje XD Rany od cięcia zaczęły mnie piec.
- Za chwilę wrócę- poszłam do łazienki po jakieś bandaże.
- Hm? - spojrzał na zamykające się drzwi od łazienki. Szybko opatrzyłam rany i wróciłam do Vinca.
- Mam pytanko.
- Słucham?
- Możesz dzisiaj u mnie nocować? Chciałam sobie z tobą pooglądać coś i tak ogólnie porozmawiać- uśmiechnęłam się słodko- Plosę.
- Wiesz, że ci nie odmówię.
- Yay!- pocałowałam go w policzek.
- Heh... - uśmiechnął się
- To chodźmy do Kate. Musisz wziąć swoje rzeczy.
- To idziemy. - Wyszłam z Vincem z domu.
- Jedziemy czy idziemy?
- Jak ci wygodnie.
- To wsiadaj- wepchnęłam go do auta i usiadłam za kierownicą- Czuj się uprowadzany XD
- Okej...?
- Żartuję głupku- zaśmiałam się i ruszyłam sprzed domu.
- Wiem. A mam pytanie.
- Słucham cię.
- Potrafisz prowadzić? Bo wiesz... Nie chciałbym zginąć śmiercią samochodową xD - zaśmiał się
- Nie wiesz nie umiem. Co tam że mój tata zajmuje się takim czymś w zawodzie. Nie umiem prowadzić XD
- Mogę wylecieć przez szybę? - powstrzymywał się od kolejnej ataku śmiechu xD
- Jak ci tam wygodniej XD
- A jednak nie... - wtulił się w fotel xD Wyglądało to tak jakbym jechała z 500 km/h xD
- Nie bój się. Miałam już kurs na prawo jazdy XD
- Spoko. Ja nie miałem xD A jeżdżę jak zawodowiec xD
- Jakby cię policja złapała to nie było by ci do śmiechu.
- Mam podróbke xD
- Hueh XD
- No wiesz... Ma się te znajomości xD
- Dobra koniec gadania bo za chwilę naprawdę będzie wypadek XD
- Oki. - Po chwili dojechaliśmy na miejsce.
- Prosz- otworzyłam mu drzwi od auta.
- Ależ dziękuję. - wsiadł jak kochany Milord von Hajs xD. Wysiadłam z auta i zapukałam do drzwi.
Kate
Kto to!? Schowałam wszystkie plany pod nazwą 'Kryptonim Pozbyć się Mike' i poszłam otworzyć
- Cześć...?- odsunęła się lekko widząc wkurzoną mnie.
- O siemka. - szybko zmieniłam humor ze 'złej Kate'  na 'dobrą Kate'  xD
- Cześć...- uśmiechnęła się lekko.
- Wejdzcie. Może coś do picia? - uśmiechnęłam się
- Ja dziękuję- powoli weszła do środka razem z Vincem.
- Spoko. A ty bracie? - popatrzyłam na Vinca
- Ja też podziękuję. Sister. Mam dla ciebie dobra wiadomość, a mianowicie. Idę do Domi na noc.
- Tylko tam bez żadnych zabaw, a jak już coś to wam pokaże jak się zabezpieczać xD
- Kate!- spojrzała na mnie z wyrzutem.
- No co!? Dzieci chcesz?
- Kate... Ogarnij się... - odezwał się Vinc
- Jak ty w ogóle mogłaś o tym pomyśleć?! - krzyknęła Domi xD
- Ja myślę o wszystkim.
- Jakby co czekam w samochodzie- wyszła z domu i wsiadłam do auta.
- Zabieram rzeczy i spadam. A! I nie wkur*iaj mnie z takimi tekstami. Zrozumiano?!
- Ale zabezpieczyć się musisz xD
- Kate!!!
- Idziesz się w końcu pakować czy nie?
- Idę! Idę od ciebie!
- Żegnaj. Ale pamiętaj o...
- Kate! Do jasnej cholery!!!
- Oj no sorki. - burknełam. On się spakował i poszedł xD
Vinc
- Już jesteś?
- Tak. - warknąłem. Kate nic tylko mnie wkur*iać! Bez słowa odpaliła silnik i odjechała. Siedziałem w ciszy... Eh... Ta... Ja i dzieci!!! Niedoczekanie!!! Gdy byliśmy na miejscu westchnęła i spojrzałam na mnie
- Już się nie dąsaj- przytuliła mnie.
- Ale Kate denerwuje ludzi. - spojrzałem na nią wkurzony.
- Wiem.
- Wysiadamy?
- Spocz- puściła mnie i wysiadła z auta, Również wsiadłem. Wziąłem walizkę i poszedłem z Domi do jej domu.
- Idę nakarmić Rachel- poszła na górę do swojej kici. Usiadłem na kanapę... Eh... Gdy już Rachel była nakarmiona zeszła na dół. Spojrzałem na Domi wzrokiem 'Co teraz?'
- Możemy narazie coś poglądać- przytuliła się do mnie i się uśmiechnęła.
- Mi tam pasuje. Masz coś ciekawego?
- Hmmm...muszę poprzeglądać płyty. Za chwilę wrócę- wstała i poszła na górę do pokoju. Wróciła po chwili z całą stert płyt- Wybierz coś- zasypała mnie lawiną płyt XD
- Dużo tego... - zmierzyłem płyty wzrokiem po czym wyciągnąłem z dołu horror xD
- Serio horror...?- wzdrygnęła się.
- A tam. To tylko dobry make-up i sceneria. - włożyłem płytę do odtwarzacza DVD.
- To ja idę zrobić popcorn- poszła do kuchni i wróciła po pięciu minutach z wielką michą popcornu.
- Mniam xD - usiadłem wygodnie na kanapie i włączyłem płytę. Zakryła się cała kocykiem i mocno przytuliła się do mnie.
- Co ty robisz? Nie chowaj się. To tylko film xD - zaśmiałem się pod nosem
- Bardzo straszny film.
- Bardzo xD - przytuliłem ją - Jestem przy tobie. Nic Ci nie będzie.
- Wiem. Ale i tak się boję. I nie ma siły która by ty zmieniła.
- No to po co oglądamy?
- Bo możemy XD
- Spoko XD
- Postaram się nie krzyczeć XD
- Oki.-Po godzinie filmu spać jej się chciało...oczy same jej się zamykały... Poczekam, aż zaśnie to ją zaniosę do pokoju. Kiedy zasnęła to wziąłem ja na ręce i zaniósłem ją do pokoju... Położyłem ją na łóżko... I gdzie ja mam spać? Hm... *mina pedofila* xD Nie no xD Nie będę taki zboczony xD Zobaczyłem materac, pewnie dla mnie go przygotowała. Wziąłem pościel i położyłem się na materacu.

NASTEPNY DZIEŃ

Domi
Obudził mnie dźwięk z lapka (Tak. Domi zapomniała go wyłączyć XD). Wstałam cicho żeby nie obudzić Vinca i zeszłam na dół z laptopem. Zrobiłam śniadanko sobie i Vincusiowi. Sobie w sumie tylko kawę bo za dużo nie jem, a Vincowi...a co ja mogłam mu zrobić? Tosty oczywiście XD Postawiłam je na szafce i poszłam do pokoju z kawą w ręce. Odpaliłam kompa i sprawdziłam maila. Praca...heh...
Vinc
Obudziłem się... Domi? Wstałem i zszedlem na dół.
- Już się obudziłeś?
- Nom. - zlazłem na dół bez koszulki w spodenkach xD Ciekawe jak zareeaguje xD
- Próśbę mam. Jesteśmy parą i w ogóle, ale koszulkę by wypadało ubrać.
- Nie chce mi się xD
- Vincent - spojrzała na mnie groźnie.
- Jestem leniem xD
- To akurat wiem, ale twojej klaty nie mam zamiaru oglądać.
- Trudno xD
- Vincent! - wstała i popchnęła mnie w kierunku schodów- To nie była próźba! Idź się ubrać, ALE TO JUŻ!!!
- Okej... - wlazłem po schodach
- Dziękuję! - wszedłem do pokoju i wziąłem jakąś bluzkę. Zszedłem na dół
- O niebo lepiej- usiadła na kanapę i wróciła wzrokiem do laptopa.
- Co robisz?
- Mam coś spisać do pracy. I nie. Nie do stadniny.
- Aha
- Która godzina?
- Eee... 9:40 - spojrzałem na zegarek
- Wait...jaki dziś dzień...?
- Wtorek... A co?
- Kurcze!! - zamknęła w pośpiechu laptopa i poszła na górę. Po 5 minutach zbiegła na dół mniej więcej ogarnięta: miała luźną, białą bluzkę, czarne legginsy, białe skate'y i torbę w której miała wszystkie potrzebne rzeczy. Tylko włosów nie ogarnęłam...ogarnę w drodze!- Muszę lecieć!!- chwyciłam termos z kawą i klucze.
- Czekaj! Gdzie tak się spieszysz?
- Dzisiaj mam dodatkowe zajęcia na uczelni- spojrzałam nerwowo na zegarek.
- To jedź. Ja pozamykam dom i pojadę do Kate. Idź bo się spóźnisz. - uśmiechnąłem  się
- Okej. Pa- pocałowałam go w policzek i wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i odjechałam. Czy ja już mu wspomniałam że biorę auto...? XD
Pozamykam wszystko. Kiedy wyszedłem z domu to auta nie było... Eh... Dzwonie do Kate. Pewnie śpi po pracy ale co tam xD Będzie miała pobudke xD
Gdy dojechalam na miejsce ogarnęłam szybko w aucie włosy i weszłam do budynku.
Kate
Obudziłam mnie telefon. Kto mnie ku*wa budzi o tej godzinie!? Vincent!!!
- Czego?... - wymamrotałam
- Przyjedziesz po mnie? Pod dom Domi.
- Spać...
- Domi na ciebie czeka.
- Zaraz będę. - jakoś wywlokłam się z łóżka, wzięłam klucze od auta i w mojej piżamce ;3 Pojechałam po dom Domi, a jej tam nie było. Otworzyłam szybę
- Gdzie Domi?
- Nie ma jej. - wlazł na chama do mego auta! Jak tak można!?
- Co ty se robisz!?
- Miałaś mnie zawieźć, nie?
- aaa.... - jęknąłęm pod nosem i włączyłam silnik.
- Fajna piżama xD
- Zamknij się. Nie dość, że budzisz ludzi o tej godzinie to jeszcze mnie wkurzasz!!
- Życie.
- A daj mi święty spokój! - po chwili byliśmy pod moim i Vinca blokiem. Weszłam do mieszkania i wpadłam do sypialni. Nie ma to jak życie bez Mika. Hahahaha!!!
Gdy miałam okienko wyszłam z uczelni i poszłam do kafejki na kawę. Akurat zadzwonił Vinc. Odebrałam.
- Halo?
Vinc
- Co tam? Zdążyłaś?
- Tak. Teraz sobie siedzę i powtarzam do sprawdzianu.
- Powodzenia.
- Dzięki ;33 A jak tam u ciebie?
- Wszystko dobrze. Jakoś leci. O której przyjedziesz?
- Jakby pomyśleć...o 15 kończę zajęcia, ale obiecałam dzieciakom że jeszcze zajrzę do stadniny.
- Aha. Spoko.
- To tak ok. 17 możesz po mnie przyjść?
- Pewnie. Ale gdzie? Na stadninę?
- Tiak.
- Okej.
- To do zobaczenia- rozłączyła się. Schowałem telefon do kieszeni. Usiadłem na kanapę u siebie w mieszkaniu i włączyłem TV. Eh... Nie mam co robić...
Domi
Gdy wszystkie lekcje się już skończyły poszłam wsiadłam do auta i pojechałam do stadniny.
Vinc
Spojrzałem na zegarek. Hm... Powinienem juz wyjechać, by zdążyć na czas. Wziąłem klucze od auta Kate xD Tak, klucze też mam podrobione i pojechałem w kierunku stadniny.
Domi
Gdy dotarłam na miejsce oczywiście na wstępie zasypała mnie fala moich "fanów" XD
- Domi!!- Cece mocno mnie przytuliła.
- No już jestem. Spokojnie. Chodźmy- poszłam powoli w kierunku stajni, a dzieciaki podążyły za mną jak cień XD
Vinc
Jechałem spokojnie. Miałem jeszcze czas. Postanowiłem po. Drodze kupić coś dla mojej 'gwiazdy'. Kupiłem dla niej jej ulubioną czekoladę i kwiaty.
Domi
- Dobra. Dziewczynki na swoje klacze, chłopcy na swoje ogiery. Jazda!- wszyscy usiedli na wyznaczonych wierzchowcach. Nagle Vincuś wszedł do stadniny.
- Dzień dobry. - powiedział trochę przez zęby...?
- Vincent!- podbiegłam do niego i mocno go przytuliłam- Nie wiedziałam że będziesz tak wcześnie- pocałowałam go i się uśmiechnęłam.
- A jednak jestem. - również się uśmiechnął. - Akurat dzieciaki wyjeżdżały ze stadniny.
- Ej! Nie pozwoliłam wam wyjechać!- wszyscy zsiedli z koni- Zaprowadźcie je na polankę. Za chwilę przyjdę.
- To ja poczekam na ciebie na zewnątrz. Okej?
- Heh...okej... - pocałował mnie w czoło.
- I mam coś dla ciebie. - zza pleców wyciągnął bukiet i czekoladę xD
- Dziękuję - pocałowałam go - nie musiałeś.
- Musiałem -  uśmiechnął się do mnie
- Nie musiałeś.
- E! Musiałem.
- Okej. Nie wkurzaj się już - wzięłam od niego prezenty i schowałam do torby.
- Tylko mówie - pocałował mnie. - Ja poczekam tam na ławce. Oke?
- Oki.
Poszedł przed stadninę i usiadł na ławce.
Madzia (koleżalnka Domi)
Podeszłam do Domi.
- A gdzie Vinc...?
- Czeka przed stadniną.
- Aha...okej...- poszłam tam dyskretnie- Cześć- uśmiechnęłam się do niego- Madzia jestem. Koleżanka Domi- wyciągnęłam do niego rękę.
- Hejka. Vincent. - przywitał się ze mną. - Siadasz? - pokazał na wolne miejsce na ławce.
- Pewnie- mam u niego szanse!! Usiadłam obok niego- Czekasz na Domi?
- Tak. Za bardzo nie lubię przesiadać z dziećmi wiec tutaj na nią czekam. Pracujesz razem z nią? - spojrzał na mnie.
- Tak. Jesteśmy przyjaciółkami. Też nie lubisz dzieci?- przysunęłam się lekko do niego.
- No nie lubię. Jakoś nie przepadam na nimi. Co was ciekawi w tej pracy?
- Ja jestem tu tylko od zapisów...no i ewentualnie czasami prowadzę zajęcia z młodzieżą Nie mogę wytrzymać sekundy z dziećmi...
- A to ciekawe. No więc, Madzia. Jak tam Ci dzień minął?
- A w porządku. A tobie?
- Jeżeli zaczynasz dzień od szklanki kakałka i kilku tostów to dzień zawsze jest znakomity. - uśmiechnął się. Zaśmiałam się.
- To zabawne. Ja też uwielbiam tosty- usmiechnęłam się.
- Jacy my podobni. - zaśmiał się
- Bardzo...- zbliżyłam się do niego jeszcze bardziej.
Vinc
Czy ona się do mnie przesuwa?... Cholera...
- heh... Opowiedz mi trochę o swojej pracy. - odsunąłem się tak, że nawet nie było widać
Madzia
- No więc- przejechałam palcem po jego ramieniu- Papiery, papiery i papiery. To trochę...nudne... -
Zgrywa niedostępnego...ale i tak go zdobędę...ja zawsze dostaję to co chcę...
Domi
Wyszłam ze standiny. Zobaczyłam Vinca...i Madzię?
- Cześć...?
- O siemka. Poznałem twoją przyjaciółkę. Idziemy?
- Pewnie...
Madzia
- Pa!- uśmiechnęłam się sztucznie i im pomachałam po czym szybko odeszłam. Szlag by to trafił!!
Vinc
Objąłem Domi. 
- Coś się stało?
- Nie nic.
Artur (kumpel Vinca)
Szedłem droga kiedy zobaczyłem Vincenta z... Kim ona jest? Zaraz się dowiem. 
- Cześć stary! - krzyknąłem po czym poszedłem w ich stronę 
- Siemka. - przywitałem się z nim.
 - Jak tam? Dawno cie nie widziałem. 
- Spoko. Kurde. Zapomniałem czego ze stadniny. - spojrzał na dziewczyne. - Miałem klucze od auta w ręce jak od ciebie odchodziłem?
- Nie. - odpowiedziała. Ładna jest xD
-Kurde. Ja zaraz wracam. - Vincent poszedł do stadniny. Spojrzałem na te dziewczyne
 - Zapomniałem się przedstawić. Artur jestem. Miło mi poznać. - uśmiechnąłem się
- Mi również miło- odwzajemniła uśmiech.
- Jesteś przyjaciółką Vincenta?
- Jego dziewczyną.
- Spoko. Pracujesz tu?
- W stadninie z dziećmi.
- Szczęściara...
- Czemu? Lubisz dzieci?
- Tak. Dzieci i konie. Nie mogłem nigdzie znaleźć takiej pracy bo nie miałem wykształcenia. Rodzice mnie wysyłali na medycynę i na kursy językowe ale co mi to dało? Eh...
- Jeżeli chcesz mogę ci załatwić jakąś posadę. I tak mamy za mało ludzi więc jeżeli chcesz...
- Znakomicie by było. - uśmiechnąłem się. Podoba mi się.
- To masz to jak w banku- odwzajemniła uśmiech i się zaśmiała.
- Na 100%? - troszeczkę się do niej przybliżyłem
- Na 100%
- Jak mam ci się odwdzięczyć? - znowu się przysunąłem.
- Potrkatuj to jako dobry start znajomości- odsunęła się lekko.
- Okej. - popatrzyłem jej w oczy ale w tym samym czasie przyszedł Vincent. Lepszej chwili nie mógł znaleźć!? 
- Jestem i mam klucze. Jedziemy? - spojrzał na Domi. 
- Ja juz będę spadał. Narka. - pożegnałem się z kumplem i odszedłem. A tak mało brakowało!
- Jedziemy- mocno go przytuliła po czym wsiadła do auta.
Vinc
Wszedłem do auta. 
- Nie zaczepiał cie?
- Co..? Mnie..? Ehhh...- odwróciła głowę...
- To jeden z takich czepialskich. Nie masz się co martwić. Jak jeszcze raz cie zaczepiasz to nie wiem co mu zrobię.
- Okej...
- Spójrz an mnie, czuję się taki samotny xD - przytuliła mnie - Zostawiasz tu swoje auto, czy ja jadę swoim, a ty swoim?
- Zostawię tu. Jutro rano przychodzę do stadniny więc od razu odjadę nim na uczelnię.- odjechaliśmy. Jechaliśmy spokojnie drogą kiedy jakiś idiota przebiegł przed autem. Zatrzymałem się gwałtownie. 
- Palant! - krzyknąłem przez szybę
- Już się uspokój- pogłaskała mnie po policzku i się uśmiechnęła - Na szczęście nikomu nic się nie stało.
- Ja bym gościa rozjechał! - spojrzałem w stronę tego kogoś... Max!?!? Ja mam zwidy!?!? Przetarłem oczy i tam teraz nikogo nie było... O matko...
- Co się stało?
- Już nic. Jedziemy. - zapaliłem silnik i odjechaliśmy. Gdy dojechaliśmy na miejsce Domi wysiadła z auta.
- Idziesz ze mną czy jedziesz do Kate?
- Jadę do Kate. Musimy porozmawiać.
- Okej. To pa - pocałowała mnie i weszła do domu. Pojechałem do Kate.
Mike (zdziwieni???)
Włamałem się do domu Dominiki. Będzie łatwo ją namówić. Heh... Poczekam na nią w salonie. Miałem na głowie kaptur.
Domi
Westchnęłam i weszłam do domu....CZEMU KTOŚ SIEDZI NA MOJEJ KANAPIE?!
- K-Kim jesteś....?
- Mam do ciebie prośbę. - odsłonił kaptur który miał na głowie. MIKE?!
- Nie będę z tobą rozmawiać!! Zraniłeś moją przyjaciółkę!!
- Ja jej nie zraniłem! To ona ma jakieś widzimisię! - wstał i do mnie podszedł - Masz ja namówić, żeby o mnie wróciła. Jasne!? - złapał mnie za gardło.
- Nie!! Puść mnie!!- zaczęłam się szarpać.
- Masz to zrobić!!!
- Bo co?!- wyrwałam mu się.
- Bo jak nie to będzie po twym kocie. - wyciągnął z torby moją kotkę, która była we worku.
- Rachel!! Puść ją!! - Schował ją ponownie do torby.
- Pod warunkiem, że namówisz Kate.
- Nie!!! Nawet jeżeli bym chciała to nie mam na nią wpływu!!
- Trudno. Pożegnaj się z kotem. - zasunął torbę i skierował się do wyjścia
- Nie...Poczekaj!!!
- Zmieniłaś zdanie?
- Ja...- spojrzałam na worek. Chwila...hueh...- Rachel pokaż pazurki!!- szybko przedrapała worek i pobiegła do swojego legowiska- Spadaj stąd!! Ja ci nie pomogę!!- popchnęłam go do wyjścia i trzasnęłam drzwiami. Poszłam szybko po telefon żeby zadzwonić po Vinca. Bateria siadła!! No nie!! Szybko pobiegłam do swojego pokoju i się tam zamknęłam.
Mike
Wszedłem cicho przez drzwi. Wziąłem czerwony spray i zacząłem malować jej po ścianie. Po Chwili widniał tam napis:
'Jeżeli tego nie zrobisz to nie zaznacz spokoju do końca życia... A jeżeli komuś to powiesz to nie zobaczysz więcej światła dziennego... '. Stłukłem wazon i uciekłem. Zostawiłem otwarte drzwi.
Domi
Usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła na dole. Powoli tam zeszłam. Drzwi otwarte, wazon stłuczony...ale nikogo nie było. Za to był jakiś napis. Podeszłam tam i krzyknęłam gdy go przeczytałam. Do oczu napłynęły mi łzy. Czemu?! Przecież ja nic nie zrobiłam!! Czemu ja mam za to cierpieć?!
Mike
Wszedłem do jej ogrodu. Hm... Jakby ją tu zastraszyć... Wiem! Wziąłem kamienie do ręki i wbiłem jej szybę. Na kamieniu, który wrzuciłem przez okno była kartka:
'Jaka jest twoja odpowiedź?'
Domi
CO?! Co to za kamień...? Wzięłam go do ręki. N-nie...NIE WYTRZYMAM TEGO!! Z oczu popłynęły mi łzy.
- Zostaw mnie!! Nie pomogę ci!!- zamknęłam wszystkie drzwi i okna po czym skuliłam się na kanapie. Wzięłam ładowarkę i podłączyłam telefon. Muszę zadzwonić do Vinca!! On będzie wiedział co robić!!
Mike
-Nigdy... - powiedziałem od nosem z chytrym uśmiechem. Rozejrzalem się do okoła. Co teraz? Hm...
Spojrzałem na zasilanie. Podszedłem do skrzynki i wyłączyłem całe zasilanie. Hehehe... Zacząłem bawić się zasilaniem. Włącz, wyłącz, włącz, hahaha!!!
- Zostaw mnie!!! - Otworzyłem drzwi i oparłem się o ramę. 
- Dalej chcesz to ciągnąć? - zaśmiałem się chamsko. Spojrzała na mnie.
- Idź sobie!! Nie ma siły która mnie zmusi żeby ci pomóc!!
- Widocznie to lubisz. Jeżeli ci to nie przeszkadza do powodzenia w zasypianiu... Hahaha...
- Nie jestem niczemu winna, więc czemu się nade mną znęcasz!?!
- Ja? Ja się nad tobą znęcam? Skądże. Tylko chce żebyś namówiła Kate i to tyle.
- Nie zdradzę swojej przyjaciółki!! Możesz sobie gadać!! Ja i tak ci nie pomogę!!
- Okej. - zacząłem do niej podchodzić.
- Odejdź!- wstała gwałtownie i powoli się cofała.
- Nie. - złapałem ją za ręke i przyciągnąłem do siebie po czym złapałem ją za gardło.
- Puść mnie!!- zaczęła się szarpać.
- Dobranoc. - przyłożyłem jej chustę z substancją usypiającą do ust. Momentalnie straciła przytomność. Udziałem ja na ręce i zaparkowałem do auta. Pojechałem do domu rodziców. Wyjechali na wakacje wiec piwnica jest wolna. Wszedłem do domu o zszedłem do piwnicy. Usadowiłem Dominike na krześle i przywiązałem. Tylko czekać aż się obudzi.
Domi
Powoli zaczęłam się budzić. Co się stało...? Cz...CZEMU JESTEM PRZYWIĄZANA?! Zaczęłam się wiercić, ale na próżno. Mike podszedł do mnie.
- Ostatni raz się ciebie pytam. Czy zrobisz to co Ci każe!?
- Nie!!
- A więc zostaniesz tu dopóki się nie zgodzisz!!! - uderzył mnie.
- Możesz mnie zabić!! Ja się nigdy nie zgodzę!! Rozumiesz?! NIGDY!!- splunęła mi w twarz. Wytarłem ślinę. Fu...
- Nie zostawiasz mi wyboru. - odwróciłem się od niej i skierowałem się w kierunku wyjścia. Starała  poluzować liny ale na próżno.
- Eh!!!
- Zabawimy się? - stałem do niej odwrócony ale głowę przekręcić trochę w lewo, żeby zobaczyła mój uśmiech.
- Nigdy!! Nawet się nie waż mnie tknąć!!
- Nie zabronisz mi. - podszedłem do niej.
- NIE ZBLIŻAJ SIĘ!!- szarpnęła mocno liny. Puściły kurde! Szybko wstała i mnie odepchnęłam.
- Zostaniesz tu! - krzyknąłem po czym wyszedłem i zamknąłem piwnice na klucz. Z niej nie było ucieczki. Podbiegła do drzwi i zaczęła się do nich dobijać. 
- Pomocy!! Halo!! Czy ktoś mnie słyszy?!- zaczęła się drzeć.
- Zrób to o co ci karze to może ktoś cię usłyszy. Hahaha!!!
- Nigdy świrze!! Nie pomogę ci NIGDY  I niech to dotrze do tego twojego głupiego, pustego łba!!
- To se posiedzisz. - odszedłem.
- Jesteś porąbany!! A zresztą się nie martwię!! Vincent i Kate napewno będą mnie szukać!!
- Ta... Napewno xD
- Napewno!! Ja nie jestem zepsuta i zgniła jak ty i przynajmniej mam bliskie mi osoby!!
- Spoko. Nie chce mi się z tobą gadać. Do jutra!
- Zgiń!! Ty i ta twoja lalunia!!
- Okej. Ja nie mam laluni. Tak dla twojej wiadomości.
- To znaczy że jesteś gejem?! W końcu z kimś musiałeś zdradzić Kate...
- Ja jej nie zdradziłem! - warknąłem
- Yhym napewno!!!
- No napewno!
- Nie dość że gej co zdradził Kate to jeszcze kłamca- bardzo chciała mnie wkurzyć XD
- Nie jestem gejem! Udowodnić ci!?
- Ciekawe jak!! Pewnie jesteś kastratem!!- zaśmiała się (Kastrat to taki facet co ma obcięte to coś XD)
- Aaa!!! Zamknij się!!!
- Bo co?!- zaśmiała się głośniej XD
- Ku*wa!!!
- Ty jesteś gejem XD (A nie kurwą XD O to mi chodziło ale nie napisałam bo Domi nie przeklina XD)
- Nie jestem!
- Oj założę się że już nie jednego miałeś- nie mogła ze śmiechu XDD
- Mam dziewczynę i doradzam Kate! Pasuje!?
- Wiedziałam!!!!!!!!
- zadowolona!?
- Bardzo! A teraz mnie wypuść!!
- Nie! Znasz prawdę!
- No i?! Przecież Kate i tak wie że ją zdradzasz!! Co za różnica?!
- Wypuść mnie natychmiast!!
- Nie.
- Najpierw mnie zamykasz żebym przekonała Kate żeby do ciebie wróciła, a teraz nie chcesz mnie wypuścić bo wiem że ją zdradzasz!! Jesteś chory!!!- zaczęła się dowalać do drzwi z całej siły.
- Yyy... No jestem chory. I co zrobisz? A wiesz z kim zdradzam Kate?
- Nie!!- walnęłam mocno w drzwi. Poruszyły się. To jest moja szansa!! Zaczęłam się dobijać z całej siły.
- Z kochaną Rose.
- Z KIM?!- chyba myślała że się przesłyszała
- Z Rose. - zacząłem się śmiać. Kopnęła mocno drzwi. Znowu Puściły! Po cichu wyszła z pomieszczenia i się rozejrzała. Pobiegła do drzwi najszybciej jak mogła. Zdążyłem ja złapałć
- A ty gdzie!?
- Puść mnie!!!!!- zaczęła się szarpać.
- Mowie. Nigdzie nie idziesz!
- Będą mnie szukać!!! A teraz puszczaj!!!
- Nie będą...
- Będą!!!- cały czas się szarpała. Uderzyłem ją. 
- Nie wyrywaj się!
- Będę!! - nie wytrzymałem i dostała ode mnie mocne uderzenie w nos.
- Mam! Masz mi się nie wyrywać!!!
- To jest uprowadzenie!! Za to grozi więzienie!!!
- No i co z tego!?
- To że nie masz prawa mnie tu trzymać!!
- Mam.
- Nie masz!!- szarpała się dalej.
- No szarp się! - złapałem ją i zaprowadziłem do piwnicy. Nie będzie mi su*a mówić co mam robić!!!
- Puść mnie!!- próbowała mi się wyszarpać.
- Zamknij się! - wrzuciłem ja do piwnicy i zamknąłem drzwi. Wkurzyłem się. Rzuciłem się na nią i pobiłem ją tak, że straciła przytomność.
Kate
Leżałam na kanapie kiedy przeszedł mnie ostry ból. Mam taki ból jak komuś się coś dzieje. Komuś bliskiemu. Wstałam gwałtownie. Napisałam do brata czy nic mu nie jest. Na szczęście nic. Ona również się. Mnie zapytał czy też miałam to uczucie. Van tez nic nie było... Domi!!!! Wzięłam kurtkę i pobiegłam w stronę pulsu. Vincent pobiegł razem ze mną. Nie wiem dlaczego ale źródło pulsu znajdowało się w domu rodziców Mika!!! Czy on jej coś zrobił!?!? Wbiłam z bratem do domu, a potem do piwnicy. Zaczęliśmy dobijać do drzwi.
Mike
Co!? Co oni tu robią!!! Kiedy drzwi się otworzyły to spierniczyłem. Może mi się uda uciec...
Kate
Spojrzałam na brata. 
- Zajmij się Domi, a ja zajmę się tym pier*olonym gnojem! - pobiegłam za nim
Vinc
Posłuchałem siostry. Uklęknąłem przy Domi i zacząłem ja budzić. Jak on śmiał ja uderzyć!?!? 
- Domi... Obudź się... - zaczęłą się budzić
- Z-Zostaw mnie... - spojrzała na mnie - Vincuś...?- wychrypiałam cicho.
- Już... Cii... Jestem przy tobie. - przytuliłem ją. Ja się policze z tym gnojem!
- Wszystko mnie boli...
- Ja... Ja... Wiem... - mówiłem przez zęby.
- Zabierz mnie do domu.
- Dobrze. - wziąłem ja na ręce. Wtuliła się we mnie i jęknęła cicho. Wyszedłem z domu i poszedłem w kierunku jej domu. Jak tylko ja odniosę to niech Mike modli się żebym go nie znalazł!!! Położyłem ją. Nie mogła nawet zasnąć. Wszystko ją bolało, a poza tym przepełniał ją strach i przerażenie...
- Ja zaraz wrócę! - powiedziałem wychodząc. Gdzie ta szmata! Zatrzasnąłem drzwi i momentalnie zamieniłem się w psychopate.
Domi
Skuliłam się na kanapie i przykryłam kocykiem.Po chwili Rachel do mnie przyszła. Wskoczyła obok mnie na kanapę i się we mnie wtuliła mrucząc. Uśmiechnęłam się słabo. 
Kate
Teraz specjalnie przestałam nad sobą panować. Doigrał się łajdak!!! Zaczęłam się rozglądać. Mam go!!! Rzuciłam się na niego. 
- PIER*OLONY H*J! KU*WA JEB*NA! SU*KA! SKU*WYSYN! - dźgałam w niego nożem po każdym słowie! - Z kim mnie zdradziłeś!?!? 
- Z Twoja siostrą... - powiedział cicho po czym ostatkiem sił się zaśmiał. 
- AAA (Tag. Musiałam to napisać CapsLock'iem i pogrubioną trzcionką xD) !!!! - krzyknęłam i pisnęłam jak z horroru. Wbiłam ostatni raz w niego nóż... Zostawiłam go na pastwę losu. Teraz trzeba rozkminić która to moja siostra zdradziła mnie. Zakładam, że Rose. Tak. To by była najmożliwiej możliwa opcja (Tia... Masło maślane xD). Ręce miałam we krwi tak jak ubrania. Poszłam w stronę domu Domi. Spotkałam po drodze brata. 
- Nie ma co zbierać. - warknęłam.
- No i dobrze zrobiłaś. Zasłużył na to co zrobił tobie i Domi. - powiedział. Chyba był ze mnie dumny :3
- Idziemy do Dominiki. Prawda? - powiedziałam już trochę spokojniej. 
- Idziemy. - razem poszliśmy do niej. Zapukałam do jej drzwi. 
- Domi. To my. Otwórz.
- Otwarte...- wychrypiała. - spojrzałam na brata po czym weszliśmy. Vin usiadł obok Domi. Wyglądała tragicznie... Ale nie tak tragicznie jak ten zdrajca!!!
- C-Co z nim?- spojrzała na nas.
- Eh! - warknęłam i wstałam. Zaczęłam chodzić w kółko...
- Wytłumaczę co później. - Vincent odpowiedział Domi. Nie chciał mnie wkurzać.
- Okej - zamknęła oczy, ale nie mogła zasnąć. Cały czas miała to wszystko przed oczami...
- Ja musze się przewietrzyć. - wyszłam z domu. Musze to wszystko jakoś ułożyć...
Vinc
Mimo bólu przysunęła się do mnie i mnie przytuliłam. Objąłem ją tak, żeby jej nie sprawić bólu. 
- Ja może pójdę po apteczke. Dobrze?
- Okej... - wstałem i poszedłem do kuchni po apteczke. Wróciłem i ostrożnie obandażowałem jej rany. Gdy skończyłem ponownie mnie przytuliła. Chyba przy mnie czuję się bezpiecznie... Westchnąłem. Nie wierzę, że Mike zrobił coś takiego... Na szczęście Kate się z nim uporała. Na szczęście...
- Zostaniesz przy mnie?- spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
- Tak. - Nie wiedziałem co powiedzieć. Przecież ona wie, że nigdy jej nie zostawię! A i tak się o to pyta...
- Kocham cię- wtuliła się we mnie.
- Ja ciebie też. - po chwili udało mi się zasnąć. Kiedy zasnęła to wziąłem ja ostrożnie na ręce i zaniosłem do sypialni. Dzisiaj nie będę spać. Nie dam rady...
Kate
Trzeba to omówić z siostrą na poważnie. Niech tylko ja dorwe!!! To normalnie będzie takie "Piętno Kainowe" (wpisać se w neta co to znaczy xD)  Poszłam do jej domu. Zapukałam do drzwi. Otworzyła mi z uśmiechem na ustach... Ciekawe czy będzie taka szczęśliwa jak nie będzie miała się z czego śmiać!?!? 
- Hejka siostra. Co cię do mnie sprowadza? 
- Mike. 
- Co się stało? Pokłuciliscie się? I dlaczego jesteś cała we krwi?... - odsunęła się trochę 
- Twój kochany Mike'uś nie żyje. - powiedziałam z uśmiechem na ustach. 
- Co!? Co ty mu zrobiłaś!?!? 
- Ha! A jednak to prawda! - złapałam ją za gardło. 
- Co prawda?... 
- Jesteś z nim! - zaczęłam jej ściskam gardło. 
- Nie... 
- Nie kłam! 
- A z resztą... Tak... Jestem z nim... I co mi zrobisz!?.... - mówiła coraz ciszej. 
- Jak myślisz?!
- Chyba mnie nie zamordujesz...?... 
- Właśnie mam zamiar to zrobić!!! - rzuciłam nią o ścianę. Ona oddychają nie równo i bardzo szybko. Spojrzałam na nią czarnymi, pustymi oczami... Uśmiechałam się do niej psychicznie.... Widziałam przerażenie w jej oczach! Podchodziłam do niej powoli... W mgnieniu oka nóż został wbity prosto w jej serce. 
- Byłaś głupia! - krzyknęłam po czym się zaśmiałam. Wyjęłam nóż i obróciłam go kilka razy w  palcach po czym go schowałam. Dawno się tak nie czułam... Tak... Świeżo... Wyszłam z jej domu. Nie było mi jej szkoda. Leżała cała we krwi pod ścianą... Piękny widok! Pokierowałam się w stronę domu Domi.
Domi
Obudziłam się z krzykiem. Kolejny koszmar...już tego nie zniosę!! Schowałam głowę w kolanach.
- Co się stało? - Vinc spojrzał na mnie, a obok niego leżały puste puszki po Power'ach...? (xD)
- Znowu koszmar- wydusiłam i zaczęłam płakać. - usiadł obok mnie i mnie przytulił. 
- Bedzie dobrze... To tylko sen... - pocałował mnie w czoło i otarł łzy.
- Boję się- spojrzałam na niego zaszklonymi oczami.
- Jestem przy tobie.
- Wiem- wtuliłam się w niego, a on uśmiechnął się - Położysz się obok mnie?(#Domi_I_Jej_Zachcianki XDD)
Kate
Oby policja nie odkryła moich odcisków palców, chociaż ja nigdy nie zostawiam śladów. Nigdy! Jak nie wierzycie to zapytajcie się Vinca xD Nie raz zabierało mu się hajs xD Otrząsnęłam się przed wejściem do domu i weszłam. Chyba są w pokoju. Poszłam na górę i zapukałam do drzwi.
- Czego!? - usłyszałam brata
- To ja. Kate. Mogę wejść?
- Wchodź - otworzył drzwi. Spojrzałam na Domi... Eh...
- Jak się czujesz? - podeszłam do niej.
- Boję się - przytuliłam się do poduszki.
- Już nie masz się czego bać. - przez ułamek sekundy moje oczy stały się czarne, a na twarzy był psychiczny uśmiech. Domi położyła się i wbiła wzrok w ścianę naprzeciwko jej.
Vin
Położyłem się obok Domi i ją objąłem. Westchnąłem cicho. Spojrzałem na Kate wzrokiem 'Możemy zostać sami?' w odpowiedzi pokiwała głową, że tak. 
- Dominika? Ja będę już iść... Trzeba się przebrać. Heh.. - powiedziała
- Okej...
- Cześć. 
- Pa. - uśmiechnęła się i wyszła. Spojrzałem na Domi. Odwróciła się w moją stronę i wtuliła się we mnie. Jak zaśnie to znowu będzie miała koszmary...
Kate
Szłam drogą. Dwa morderstwa w jeden dzień... Eh... Było już ciemno, wiec niedługo zaczynam prace. Może to trochę mnie rozluźni... Sama nie wiem...
Vinc
I co teraz?... 
- Spróbuj zasnąć. Może tym razem nie będziesz miała koszmarów.
- Napewno będę miała.
- Nie masz takiej pewność. Jak coś to jestem przy tobie.
- Okej- zamknęła oczy i próbowała zasnąć. Mocniej ja przytuliłem. Ja nie zasne. Za dużo kofeiny (No bo jak się ku*wa kilka [8] puszek power'a wypiło to co się dziwić!?)
Kate
Fuck! Nie ma światła czy co!? Ciemno jak w dupie! Cholera... Moje oczy powoli przyzwyczajały się do ciemności. Eh... Nie wiem czy zdążę się przebrać. Zaczęłam się rozglądać po okolicy. Nie ma żywej duszy. Jakoś tak... Pusto...
Vinc
Domi zasnęła. Zacząłem rozmyślać nad życiem.
Kate
Spojrzałam na zakrwawione ręce. Westchnęłam. Ile to będzie się tak droga ciągła!!! No ludzie!!! W końcu! Zobaczyłam Pizzerie. Wbiłam do niej 
- Mamuśka wróciła!!! - krzyknęłam na wejście. Niech wiedzą, że przybyłam xD Skierowałam się w stronę biura. Nuciłam coś pod nosem. Springtrap stał wyłączony... Hm... Wiem! Wyciągnęłam markera z kieszeni i zaczęłam się bawić w makijażystkę xD Dawno się tak nie czułam. Tak żywo! Jakby nowo nagrodzona! Zrobiłam sobie parę 'selfie' z królikiem i z uśmiechem na ustach weszłam do biura. Usiadłem na fotelu, a nogi położyłam na biurku. Wyjęłam lusterko. Kiedy spojrzałam na swoje obicie to zobaczyłam tam mego Demona xD 
- Dawno cie nie widziałam... - powiedziało moje odbicie xD 
- Ja ciebie też. Jak tam się żyje po drugiej stronie? 
- Spoko. Jak tam po mordowaniu? W końcu dałaś mi się pobawić xD 
- Nie ma za co. Zasłużyli. 
- Masz rację. Jak policja odkryje, że to my to będzie tylko o wyłącznie twoja wina xD 
- Ha! Chciałabyś xD - zamknęłam puderniczkę. Wzięłam tabletu do ręki. Po chwili przyszedł SMS od Rudego i Blondyna, że dzisiaj ich nie będzie w pracy. Zostawili mnie... XD Normalnie załamanie xD
Domi
Po kilku godzinach obudził mnie kolejny koszmar. Zakryłam usta ręką żeby nie krzyknąć.
Vin
Kurde! Wystraszyła mnie! 
- Nie strasz. Znowu? - pokiwała głową na tak i spojrzała na mnie zaszklonymi oczami. - Eh... No to nie wiem co mamy w takiej sytuacji zrobić...
- Mówiłam że to się nie skończy- przytuliła się do mnie.
- Skończy, ale trzeba poczekać.
- Ile mam jeszcze czekać..?
- Nie mam pojęcia...
- Dobrze że cię mam.
- Ja ciebie też. - uśmiechnąłem się lekko
- Która godzina? - Spojrzałem na zegarek.
- 24:10.
Kate
Rzuciłam tabletem. 
- A co ja się będę przemęczać xD To tylko pilnowanie, a Springi nic mi nie zrobi xD - usadowiłam się wygodnie. Kocham te prace xD
Vinc 
- Wiem co Ci może poprawić humor.
- Czo?
- Jedziemy do Kate?
- Do tej Pizzerii...?
- No tak. A co? Coś nie tak?
- Ona jest straszna...
- Naprawdę to nie ma tam nic strasznego. To tylko taki klimat.
- No możemy jechać...
- Ubierz się cieplej. Nie chce żebyś się przeziębiła
- Okej- wstała i zeszła na dół. Poszedłem razem z nią. Ubrałem kurtkę. Po chwili byliśmy gotowi. Objąłem ją i wyszliśmy z jej domu... Auto zostało u mnie, a jej przy stadninie. No to trzeba iść z buta xD Po 10 minutach byliśmy na miejscu.
Kate
Do biura wbił Springtrap
- Hello Kotku. Co tam? Nie mogłeś się doczekać mojego przyjścia, że aż musiałeś sobie zrobić make-up? XD 
- Co? Jaki make-up?! 
- No zobacz no. - pokazałam mu z zdjęcia na moim telefonie xD 
- Co ty zrobiłaś!? 
- Ja? To ty tak nie mogłeś się doczekać xD 
- Kate! - był wkurzony xD Pocałowałam go w nosek i spierniczyłam xD Ze mną naprawdę jest coś nie tak xD
Vinc
- Idziemy. - otworzyłem jej drzwi.. Kate!? Biegała w kółko, a za nią Springtrap!?
- Eeeeee.... - Dominikę zamurowało xD
Kate
Zatrzymałam się. Spring na mnie wpadł. Kurde! Zaczęliśmy się tarzać po podłodze xD 
- Stop!!! - krzyknął Vincent. Ja z moim przeciwnikiem wyglądaliśmy tak jakbyśmy się zatrzymali w czasie xD Siedziałam na nim z pięścią w górze trzymając go za gardło xD Obydwoje spojrzeliśmy na mojego brata i powiedzieliśmy. 
- To ona/on zaczął! - i pokazaliśmy na siebie.
- Nieważne kto zaczął!! Dzieciaki z moich zajęć są bardziej dojrzałe niż wy!!- Domi patrzyła to na mnie, to na Springa.
- Ale to Kate! 
- Nie! To Springi! - warczeliśmy na siebie
- Spokój ma być!!
- Ale! - krzyknęliśmy współcześnie z robotem. Vincent zpiorunował nas wzrokiem. Zlazłam z Springa i skierowałam się do biura. On również otrzepał się i poszedł w swoją stronę. Jeszcze go dorwe!
- Chodźmy.
Vinc
- Przepraszam za nią. Dawno już się tak nie zachowywała...
- Spoko. - weszliśmy do biura. A gdzie Kate!? Zacząłem się rozglądać... Ratunku!!!
- Kate? Gdzie jesteś?
Kate
- Springtrap!!! - rzuciłam się na niego. On wziął mnie na ramię i zaniósł... Do biura! Próbowałam mu się wyrwać. 
- Puszczaj! Idioto! - weszliśmy do biura. 
- Coś zgubiliście. - spojrzał na te dwójkę dalej mnie trzymając. Domi odwróciła się. Machnęła ręką i wyszła z biura.
Vinc
Złapałem się za głowę ze zrezygnowaniem i westchnąłem.  Po 5 Minutach Kate siedziała z kaftanem bezpieczeństwa na fotelu i z związaną buzią. Jej kaftanik wyglądał tak xD
Golden (zdziwieni??? Ha! Nie spodziewaliście się tego xD)
Szedłem sobie spokojnie korytarzem gdy tu nagle... Bum! Jakaś dziewczyna. Zatrzymałem się i popatrzyłem na nią.
- Kim jesteś? - odezwała się
- Ja jestem Golden. A ty to...
- Domi.
- Miło mi. Przepraszam Cię, ale mam coś do załatwienia. - uśmiechnąłem się
- Spoko - poszła dalej. Kate? Gdzie jesteś? XD Wbiłem do biura. 
- Ha! Mam cię! Zaraz... Gdzie Kate? - spojrzałem na jej brata 
- Przecież siedzi na fotelu... Gdzie jej nie ma. - na fotelu został tylko kaftan. Po co jej był kaftan!?!?
- To może ja jej poszukam? 
- A idź. - usiadł bezsilnie na fotelu. Ja zniknąłem.
Domi
Chodziłam sobie po Pizzerii, aż tu nagle...Kate?!
- Kate!! Dokąd biegniesz?!- zdążyłam za nią krzyknąć.
- Dokończyć to co zaczęłam! - odpowiedziała mi. Po chwili znowu Spring trzymał ją i prowadził do biura. 
- Możecie jej przypilnować? Nie mam ani chwili spokoju! - spojrzał na mnie. 
- Hahaha!!! - zaczęła się śmiać xD
- Chodź Kate. Zrobię ci kakałko- uśmiechnęłam się do niej. Ona zachowuje się gorzej niż dziecko!!
- Nie chce kakałka. Chce się pobawić z moim PlayBoy'em (Kate i jej psychika xD)!!! - uśmiechnęła się do Springa.
- Z nią naprawdę jest coś nie tak... - powiedział trochę przestraszony xD
- Wiem to.
- Idziemy się bawić! Hahaha!!! - zaczęła się śmiać...
- Kate uspokój się!
- Nie. - burknęła. - Ja chcę się pobawić z PlayBoy'em!
- To się nie pobawisz!!
- Dlaczego? - spojrzała na mnie smutnym oczkami.
- Bo zaczyna ci odbijać!!
- Nie prawda. - burkneła -  Ja z Springtrapciem się lubimy!
- Że co?! - powiedział z niedowierzaniem
- Ja mam dosyć!!- wyszłam z Pizzerii trzaskając drzwiami.
Kate
- Jesteśmy sami... - zaczęłam się śmiać xD 
- Nigdy! - puścił mnie i uciekł. No Ey! Ja chciałam być Miła..
Vinc
Usłyszałem trzaskajace drzwi. Idę sprawdzić czy Kate nie uciekła.Ona stała sama w sali... Eh... A gdzie Domi!? Wyszedłem z Pizzeri. Gdzie ona jest!? 
- Dominika! Gdzie jesteś!? - Szła sobie drogą ignorując krzyczącego mnie. Zobaczyłem ją. Pobiegłem za nią. 
- Czemu wyszłaś?
- Bo mam dosyć.
- Ja też... To był głupi pomysł...
- Kate to twoja młodsza siostra!! Powinieneś ją jakoś ogarnąć!!
- Jak? Przecież to nie moja wina.
- Jesteś facetem czy nie?!
- No jestem.
- To się tak zachowuj!!
- Co mam jej powiedzieć?
- Żeby się ogarnęła?!  Nie wiem!! Wymyśl coś!!
- To wszystko przez to, że zamordowała... - powiedziałem pod nosem
- To już twój problem!!
- Tego się nie da zatrzymać! - powiedziałem.
- To sorry! Jak ty to wytrzymujesz to sobie tam wróć!! Ja nie mam zamiaru!!
- Ale... Ale... Kate ma słabe nerwy i ja jej nic nie mogę zrobić! To musi samo minąć!!! Wiesz co!? Kate to moja siostra! Idę jej pomóc, a jeżeli tobie na niej nie zależy to ja się nie odzywam! - krzyknąłem i zwróciłem.
- Jak się tak zachowuje to ja już nie wytrzymuję!!- krzyknęłam za nim.
- To zaje*ista z ciebie przyjaciółka!!!
- A z ciebie zarąbisty chłopak!! Nie dość że psychopata to jeszcze krzyczy na swoją dziewczynę!!- skręciłam w boczną uliczkę. Pójdę skrótem. Nie będę z nim gadać!!
- Dziękuję za pamięć!!! Eh! - warknąłem i poszedłem w stronę Pizzeri. Wszedłem do Pizzeri. 
- Kate! Chodź tu! - szukałem jej. Springtrap pobiegł w moją stronę i ukrył się za mną. 
- Springuś! Gdzie jesteś?! Hahaha!!! - krzyczała
- Kate! - powiedziałem do niej.
- O cześć Braciszku. Nie widziałeś gdzieś Springa? 
- Nie. Chodź. Musimy pogadać. 
- O tu jest! - zanim rzuciła się na animatrona to ją złapałem i wniosłem do biura. Usiadła zbulwersowana na fotelu ze skrzyżowanymi rękoma. 
- O czym chcesz gadać? - burknęła
- O twoim zachowaniu.
- Ty też!? 
- Kate. Wiem, że dawno się tak nie czułaś... Ale możesz trochę zwolnić.
- Ale dlaczego!? - zaczęła się psychicznie śmiać. 
- Kate! Ogarnij się! 
- Nie!!! Hahaha!!! 
- Kate! Proszę Cię! 
- Dlaczego!? Nie zabronisz mi! 
- Zamordowałaś siostrę i chłopaka!!! 
- No i!? Zasłużyli sobie!
- Kate... - powiedziałem bezsilnie 
- Tak? 
- Możesz się uspokoić?
- Nie! Nie mogę! Hahaha!!! Ha! Ha... Ała! - złapała się ze serce... Eh... Od dziecka tak ma jak ją ponoszą emocje... Straciła przytomność. Uklęknąłem przy niej i jakoś się obudziła. Zaczęła kaszleć krwią... 
- Juz dobrze? 
- Tak... - kaszlnęła i mnie przytuliła. - Przepraszam...
- Nic się nie stało. Ważne, że Ci przeszło. - również ja przytuliłem.
- A-A gdzie Domi? 
- Poszła do domu. 
- Dlaczego? 
- Nie mogła z tobą wytrzymać. 
- Z-Ze mną? - miała łzy w oczach. 
- Ale to tylko chwilowo. Napewno nie jest na ciebie zła. 
- Mam taką nadzieję... - westchnęła
- Bedzie dobrze. Idziemy do domu? 
- A praca? 
- Będziesz w tym stanie pracować? 
- Musze...
- Idziemy. 
- Ja tu zostaje. Musze. Nie rozumiesz? 
- Nie. Przecież nikt się nie dowie. 
- Ale... Ja tu zostaje. - wzięła tablet do ręki. Coś tu nie gra... 
- Kate? 
- Tak? 
- Czy ty czegoś przede mną nie ukrywasz? 
- Nie. Dlaczego miałabym coś przed tobą ukrywać? 
- No nie wiem... 
PO PRACY
Wróciłem razem z siostrą do jej mieszkania.
Kate
Położyłam na kanapie. Westchnęłam... Jestem młodą gówniarą i nie mogę nad sobą zapanować!!! Nie zauważyłam, że zasnęłam. A ja tylko na sekundkę zamknęłam oczy!
Vinc
Usiadłem obok Kate. Teraz żałuję, że krzyczałem na Domi. Nie powinienem tak robić... Eh... Zasnąłem...
Domi
Po chwili doszłam do swojego domu. Poszłam do swojego pokoju i skuliłam się na łóżku. Po chwili udało mi się zasnąć. Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. 9:30...i tak się spóźnię na uczelnię. Przewróciłam się na drugi bok. Chrzanię to! Dzisiaj nie idę!!
Kate
Obudziłam się. Chwila... Ja zasnęłam? Chyba byłam tak zmęczona, że nawet nie wiedziałam... Eh... Vincent tez zasnął. Wstałam, a go położyłam na kanapę i przykryłam. Niech sobie jeszcze trochę pośpi. Poszłam do swojego pokoju i wsiadłam po turecku... Co ja teraz mam zrobić? Siedziałam na telefonie. Eh... Nie mam nic do roboty... Nienawidzę siebie! Nienawidzę życia!
Domi
Po godzinie wstałam i się ubrałam. Muszę iść do sklepu. Wzięłam moją torebkę i wyszłam. Po pół godzinie wszystkie zakupy były zrobione. Wzięłam torby i poszłam do domu. Gdy weszłam do domu odłożyłam wszystko. Nagle poczułam okropny ból z tyłu głowy. Ostatnie co zdążyłam zobaczyć to niewyraźna sylwetka jakiegoś mężczyzny...

ROZDZIAŁ 27 UWAŻAM ZA SKOŃCZONY!!!
YEY!!!
SPECJALNIE PISZĘ KAPSLOKIEM (ja i mój inglisz xD)
MAM NADZIEJĘ, ŻE WAM SIĘ SPODOBAŁ
WSZELKIE BŁĘDY I COŚ TAM PROSZĘ O ZGŁOSZENIE
MAM ŁIKEND JESZCZE I NIE CHCE MI SIĘ MYŚLEĆ XD

~Pozdrawiam Wasza Kate ♥